Nie wiem, jak ja to przegapiłem...Czesiek pisze:Jak widzisz - pisałem o tym DraQsCzesiek pisze: Szlakowskazu niestety brak
Wrocławski Sierpień 2005 w Tatrach
Uwielbiam jaskinie w Kościeliskiej i Wąwóz Kraków, ale jeszcze bardziej uwielbiam Staw Smreczyński! Dlatego jestem nieco zaskoczony Twoimi Czesiu wrażeniami z pobytu w tym miejscu
Czesiu, mam nadzieję, że "dzień następny" już jutro?

Za Nyką? Dobrze, że nie miałem w rękach tego wydawnictwa kiedy pierwszy raz wybierałem się w to urokliwe miejsce...Czesiek pisze:Za Nyką: "Woda brunatna i śmierdząca, pełna robactwa" - notuje w roku 1850 Kazimierz Wodzicki".
Czesiu, mam nadzieję, że "dzień następny" już jutro?
No teraz to mnie Czesiu totalnie zaskoczyłeś. Mocno mi się wydaje,że wejście do Raptawickiej i Mylnej (zejście z niej jest dosłownie krok z prawej strony początku szlaku do obu jaskiń) jest znacznie bliżej na trasie, a Wąwóz Kraków nieco dalejCzesiek pisze:Gdybyśmy przeszli przez Mylną wyszlibyśmy niemal na wysokości Wąwozu Kraków - do drogi.
http://www.mapytatr.net/PRODUKTY/MAPY_T ... n_mapa.htm
Możesz też zerknąć na mapę.
Tak właśnie (z dnia na dzień) - wszyscy poznajemy nasze Tatry.
Możesz też zerknąć na mapę.
Tak właśnie (z dnia na dzień) - wszyscy poznajemy nasze Tatry.
kurcze,no i mnie rozszyfrowałCzesiek pisze:"ciąg jak w kominie". W górę, w górę, wyżej, wyżej....
nie,bo Tatry to moja "pierwsza miłość'' ,a uczucia są u mnie na wagę złotaCzesiek pisze:Jeszcze troszkę i "odfrunie" na jakieś inne - nie tatrzańskie - forum
Dzień trzeci - 12.08.05. - piątek
Przed północą, kiedy wszystkie panie spały, przygotowałem kanapki z... półtora chleba
na dzisiejszy dzień. Pobudka 6.00. 7.14 autobusem pod bar FIS. Tu spotkaliśmy się z Anią, Kasią i Andrzejem - wcześniej umówieni.
Ruszamy w siódemkę do Palenicy Białczańskiej - oczywiście BUS-em (5,-/szt).
Spacerkiem do Morskiego Oka, skąd - po posiłku - Kasia, Marzenka, Andrzej i ja ruszamy na Wrota Chałubińskiego. Dziewczyny momentalnie znikły nam z oczu. Jak się później okazało, czekały na nas nad Stawkiem Staszica. Na pytanie "jak długo?" - grzecznie odpowiedziały, że: "tylko pół godzinki".
Bedąc tam z Wiolą - w ubiegłym roku - stawek praktycznie nie istniał. Natomiast teraz były tam dwa ogromne - no dobra: duże stawy. Andrzej powiedział mi, że tamtego lata, o troszkę innej porze, staw był jeszcze większy. Tak duży, że jeden. Na Wrota prowadził więc "nowy" szlak - częściowo wydeptany. Idąc po głazaach trzeba było się troszeczkę orientować w terenie.
Tak właśnie przyroda zmienia swoje otoczenie. Za każdym razem, ten sam szlak, wygląda zupełnie inaczej. Po malutkim posiłku ruszyliśmy do celu. "Kozice" znów "odskoczyły".
W końcu - idąc po śniegu, błocie, kamiennych stopniach stanęliśmy na Wrotach. Chwila na podziwianie Stawu Smreczyńskiego i wielu, wielu szczytów tatrzańskich, których nie sposób rozpoznać i zliczyć. Widoczność niemalże idealna, choć od Dolinki za Mnichem zaczęły nas "atakować" wstrętne chmurzyska. Oczywiście pamiątkowe fotki i schodzimy do Pań pozostałych - z różnych powodów - przy schronisku MO. Wracając BUS-em wysiedliśmy w Cyrhli, a Andrzej ze swoimi Paniami pojechali dalej - do Zakopanego. Około 20-tej przyjechał Jurek (trzecie nasze spotkanie). Siedzieliśmy w naszym pokoju do ok. 23-ciej, by przed północą przytulić się do... poduszek
- znów z nadzieją, że jutro będzie równie udany dzień.
Kilka fotek:
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/trzy/trzy.html
Przed północą, kiedy wszystkie panie spały, przygotowałem kanapki z... półtora chleba
Kilka fotek:
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/trzy/trzy.html
Na Wrota wchodziłem w końcu maja 2-3 lata temu i pamiętam jak dziś, ten szlak wchodzący do stawu i niknący metr, dwa pod jego lustrem... Wokół stawu zalegał jeszcze "przepadzisty" śnieg i trzeba się było nieźle napocić żeby przez niego przebrnąć...Czesiek pisze:Na Wrota prowadził więc "nowy" szlak - częściowo wydeptany
Nie myślcie sobie, że tylko: Ania, Wiola, Kasia, Agnieszka, Kasia, Asia, Marzenka, Andrzej, Jurek, Piotrek, Krzysiek, Tomek i Czesiek (13
) byli w tych dnia w Tatrach. Był z nami również Kert:

oraz wszyscy Forumowicze:
http://tatry.bozym.com/

oraz wszyscy Forumowicze:
http://tatry.bozym.com/
Dzień czwarty – 13.08.05. – sobota
Trójka z Zakopca dotarła do naszej już piątki i o 9 rano poszliśmy przez las
do Murowańca. Po obowiązkowym popasie i kilku fotkach obraliśmy kierunek Czarny Staw Gąsienicowy. Tam znów przerwa, a po niej Kasia, Jurek i ja poszliśmy nad Zmarzły Staw.
Jego widok i wszystko wokół zapierało dech w piersiach. Przepięknie.
Zbocza jeszcze ośnieżone, ale szlaki prawie w całości były widoczne. Szczególnie na Zawrat. Spędziliśmy tam około 20 minut i postanowiliśmy wracać do schroniska, gdzie umówiliśmy się z resztą towarzystwa. Jednak trzy „gromy” tak zaatakowały CSG, że tamci nie zdążyli się nawet podnieść, by wrócić na dno Doliny Gąsienicowej. Wróciliśmy więc razem. Jednomyślnie
ustaliliśmy, że wracamy do zakopanej wsi przez Boczań.
Tempo było rwane, więc i peleton rozciągał się coraz bardziej. Kuźnice jednak nas „zjednoczyły”. Busem na Krupówki, gdzie „zrzuciłem” zawartość karty pamięci na płytkę – za jedyne 5,-. Piszę jedyne, gdyż w ub. r. – w tym samym punkcie płaciłem 12,-.
Wróciliśmy do Cyrhli, by znów napełnić brzuchy jednym z kotów. Pora była jeszcze wczesna, więc udaliśmy się z Jurkiem (Jego samochodem) do Szczyrbskiego Plesa. Kilka razy zatrzymywaliśmy się, by – z gęsia skórką – oglądać i fotografować to, co zrobiła trąba powietrzna z lasem, w tamtym rejonie. Mnie najbardziej przeraził widok domów, które kiedyś były w lesie, a teraz stały samotne – jak na pustyni. Jeszcze gorzej wyglądały te, które stały na pogorzelisku. Widok naprawdę okropny. 
Żadne zdjęcia nie oddają rzeczywistego ogromu tej tragedii. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Wracając ze Słowacji Jurek zadzwonił do Piotrka, zamieszkałego ze swoimi przyjaciółmi w Bukowinie Tatrzańskiej. Udaliśmy się do znajomych forumowiczów (z ub.r.). i nie tylko, na spotkanie.
Bukowina, niestety była zakorkowana z powodu XXXIX Sabałowych Bajań. Z trudem, ale dotarliśmy do „Rysów”. Po krótkiej rozmowie, ustaleniu gdzie jutro idziemy, oraz smacznym poczęstunku z grila (28,- się należy – no dobra, dziś promocja więc niech będzie 8,-
) wróciliśmy do domku. Pierwotny plan był inny, ale postanowiliśmy zamienić najbliższe dwa dni, w celu… - o tym jutro.
Foto.
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/ ... ztery.html
Trójka z Zakopca dotarła do naszej już piątki i o 9 rano poszliśmy przez las
Jego widok i wszystko wokół zapierało dech w piersiach. Przepięknie.
Żadne zdjęcia nie oddają rzeczywistego ogromu tej tragedii. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Wracając ze Słowacji Jurek zadzwonił do Piotrka, zamieszkałego ze swoimi przyjaciółmi w Bukowinie Tatrzańskiej. Udaliśmy się do znajomych forumowiczów (z ub.r.). i nie tylko, na spotkanie.
Foto.
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/ ... ztery.html




