Po latach spotyka Jasio nauczycielkę z liceum.
- Co u ciebie słychać Jasiu, co porabiasz? - pyta go nauczycielka.
- A wie Pani, chemię wykładam.
- Niemożliwe, a gdzie Jasiu?
- W "Biedronce"...
- Dlaczego Rosjanie kradną zawsze po dwa samochody ?
- Bo wracają przez Polskę.
Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy ?
- Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszke i pije...
- Baco, ten wywiad bedą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książke i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. W południe idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.
W straży pożarnej dzwoni telefon.
- Dzień dobry, czy to ZUS?
- ZUS spłonął.
Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
- Dzień dobry, czy to ZUS?
- ZUS spłonął.
Po następnych pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
- Dzień dobry,czy to ZUS?
- Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS spłonął! - odpowiada wściekły strażak.
- Wiem, ale jak przyjemnie tego posłuchać...
- Kto jest królem dżungli?
- Ty,Ty królu - mówi wystraszony zajac.
- Lew puscil go i zlapal zebre:
- Kto jest królem zwierzat?
- Ty Lwie. Ty jestes królem.
- Ok. - Lew puscil zebre.
Lew dorwal niedzwiedzia. Powalil go i pyta:
- Mów kto jest królem zwierzat.
Mis byl nie w sosie wiec mówi:
- No dobra , ty jestes królem zwierzat.
Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta:
- Ty slon, kto jest królem zwierzat.
Slon spojrzal i nagle zlapal lwa traba i rzucił nim o skaly.
Wybil mu zeby i pogruchotal kosci. Lew otrzasnal sie i mówi:
- Kufa, son jak nie wies to sie nie denerfuj...
George W. Bush i Tony Blair mają lunch w Białym Domu.
Jeden z ważnych gosci podchodzi do nich i pyta o czym rozmawiają.
- Robimy plan Trzeciej Wojny Swiatowej.
- O, to ciekawe, a jakie są plany? - pyta gość
- Zamierzamy zabić 14 milionow Muzułmanów i jednego dentystę
Gość wygląda na zdezorientowanego:
- Jednego dentystę? Czemu chcecie zabić dentystę?
Blair klepie Busha po plecach mowiąc:
- A nie mówiłem? Nikt nie będzie pytał o Muzułmanów!!!
- Ta droga jest taka męcząca...
- Masz rację! Następnym razem będziemy wracać przez Spiglasową, Zawrat, Halę i Boczań - Nie mam zamiaru iść 9 km. asfaltem!
> Blondynka i prawnik siedza obok siebie w samolocie. Prawnik pyta blondynke,
> czy nie zechcialaby zagrac z nim w ciekawa gre. Blondynka mówi, ze jest
> zmeczona, odwraca sie do okna i próbuje zasnac. Ten jednak nalega i
> wyjasnia, ze "gra" jest bardzo prosta i wesola. Mianowicie, beda zadawac
> sobie pytania i jesli któres nie zna odpowiedzi - placi 5$. Blondynka
> ponownie odmawia i znów próbuje zasnac, ale prawnik nie daje jej spokoju i
> proponuje inny uklad - jesli ona nie bedzie znala odpowiedzi - placi 5$,
> jesli natomiast on nie bedzie znal odpowiedzi - placi 5000$. To przykuwa jej
> uwage, poza tym i tak zdaje sobie sprawe, ze on nie da jej spokoju, dopóki
> nie zagraja w ta gre, wiec zgadza sie. Prawnik zadaje pierwsze pytanie: -
> Jaka jest odleglosc pomiedzy Ziemia a Ksiezycem? Blondynka bez slowa siega
> do portfela i wyjmuje banknot 5$. - Ok - mówi prawnik. - Twoja kolej... - Co
> to jest, wchodzi na góre na dwóch nogach, a schodzi na trzech? Prawnik jest
> zaskoczony, wyteza umysl i nic, dzwoni do znajomych, wysyla maile,
> przeszukuje internet i nic. Po godzinie poddaje sie i wypisuje czek na
> 5000$, ona przyjmuje, odwraca sie i próbuje zasnac. Prawnik jest jednak
> ciekaw odpowiedzi i pyta: - Co to jest, co wchodzi na góre na dwóch nogach,
> a schodzi na trzech? Blondynka odwraca sie i wyciaga banknot 5$.
W pociągu, w jednym przedziale siedzi matka z córką i oficer z adiutantem. Pociąg wjeżdża do tunelu, robi się ciemno, słychać tylko głośne pacnięcie w twarz. Pociąg wyjeżdża z tunelu, ale nikt nie daje po sobie niczego poznać.
Matka myśli sobie: - jednak dobrze córkę wychowałam...
Córka myśli: - że też mnie nie chce nikt zaczepić...
Oficer myśli: - adiutant sobie użył a mnie się dostało...
Adiutant myśli: - jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu to znów mu przyłożę!
- Jaką głupotę ostatnio zrobiliście? Ja- nasypałam soli do cukiernicy.
- Ja wysłałem do żony zamiast do kumpla sms-a "Kup 6 piw"
- Dobrze, że nie napisałeś "kochanie, żona wyjechała, mamy całą noc dla siebie".
- Nałożyłem Kondona na lewą stronę... Było miło.
- Moja czcigodna małżonka postawiła czajnik na gazie. Elektryczny czajnik.
- Mój mąż zamiast budyniu do mleka wlał kisiel, to było ohydne.
- Zamieniłem pociąg seksualny na kolejkę PIKO.
- Na kacu-gigancie wycisnąłem na szczoteczkę do zębów, zamiast pasty krem do golenia, zorientowałem się dopiero w trakcie mycia po dobrej chwili.
- Wsypałam 3 łyżeczki soli do kawy mojej koleżance, bo ona pije baaardzo słodka kawę.
- Pochyliłem się w stodole z kozłami w okresie godowym. Ała!
- A ja wcześnie rano gdy śpieszyłem się do pracy, zaspany po imprezie użyłem lakieru do włosów jako dezodorantu i wszystkie włosy pod pachami posklejały mi się. Okropne uczucie. I musiałem z tym wytrzymać cały dzień bo byłem spóźniony do pracy i już nie zdążyłem tego zmyć.
- Moja koleżanka jak była mała to chciała mieć kręcone włosy. To bracia jej zakręcili - mikserem.
- Mój ojciec zrobił sobie jajecznicę na oleju transformatorowym, podobno miała dziwnie metaliczny posmak.
- Rozbierając się pod prysznic zdjąłem skarpetki, po czym wrzuciłem je do kibla i spuściłem wodę. Lubiłem te skarpetki.
- Ja rozmawiając przez telefon na ulicy, przechodząc przez przystanek mpk niechcący wsiadłem do autobusu (całkiem bezwiednie). Rozłączyłem się, schowałem telefon do kieszeni, usiadłem, i po pięciu minutach zorientowałem się, że jadę autobusem i nie wiem dokąd i po co.
- Poszedłem ze śmieciami i wróciłem z nimi.
- Ja włożyłem wtyczkę myszki do portu drukarki i nawet dwukrotne przeinstalowanie windowsa nie pomogło.
- Poza tym że to są inne złącza to wszystko ok, brawo za głupotę!
- A nie słyszałeś o myszkach i drukarkach na USB? To dopiero głupota.
- Głupotą dopiero jest to co napisałaś.
- Moja teściowa wyprała mi indeks. Gdy poszedłem go wymienić Pani w dziekanacie kazała mi wpisać w jakiej pralce Typ i model.
- Opanierowałam kotlety w kleju do tapet (pronicel).
- Weszłam nago pod prysznic do mojego szwagra zamiast do męża. Tak na serio nie było mi do śmiechu w tamtej chwili.
- Ciągle wyrzucam obrane jabłko z nożykiem do kosza. Jabłko już stracone , ale nożyka szukam.
- Mój szwagier podczas impry poszedł się odlać do WC. Dopiero po paru dniach kolega poskarżył się, że w tym samym czasie on właśnie "straszył muszlę".
- Kiedyś czekałem na kumpla, który dzwonił z budki telefonicznej (właściwie to nie była budka, tylko taki automat zamocowany do ściany - z daszkiem i plastikowymi osłonkami po bokach). Nudziło mi się więc wziąłem rozbieg z ok. 7m, rozpędziłem się i uderzyłem w tą budkę głową. Bolało. Na szczęście uderzyłem głową, więc nie było możliwości uszkodzeni żadnych ważnych organów.
- Zamiast litery "k" piszę "4", potem patrzę na to, skreślam czwórkę i znowu piszę "4". Nie wiem czemu to robię.
- Aż wstyd się przyznać, ale kiedyś jak byłam mała w szkole zachciało mi się sikać. Na początku jakoś tak zeszło, że nie poszłam do WC, a potem została ostatnia godzina i wydawało mi się, że skoro tyle dałam radę to wytrzymam do domu. W drodze bardzo żałowałam, że zwlekałam i najgorsze jest to, że doszłam te 5 minut, wjechałam windą, otworzyłam drzwi i zsikałam się przed samiutką łazienką to było smutne i naprawdę głupie.
- Siedziałyśmy sobie z bratową w kuchni i piłyśmy kawę. Nagle do mieszkania wpada brat mieszkającej piętro wyżej sąsiadki i bez słowa zamyka się w ubikacji. Dopiero siedząc na muszli zorientował się, że pomylił piętra.
- Wysyłając pocztówkę z wakacji do kumpla opisując mu libacje i inne takie przez pomyłkę wpisałem swój adres. Ale był psikus.
- Poszedłem do pracy w majtkach swojej żony, bo się ubierałem rano w pośpiechu, zauważyła to dopiero moja żona jak się przebierałem po pracy w domowe ciuchy, a mnie trochę tak dziwnie cisnęło w kroku.
- Wujek na wsi pędził bimber, ja myłem głowę i bimber stal obok wanny w garnku. Myślałem, że to ciepła woda i spłukałem sobie nim głowę.
- Mój kumpel raz na imprezie polał zamiast wódki octu, a potem jeszcze zamiast popitki nalał oleju.
- Koleżanka na imprezie włożyła podpaskę do góry klejem. Podobno bolało jak ją odrywała. W każdym razie krzyk było słychać mimo głośnej muzyki.
- Wyszedłem z kolegą z imprezy się przewietrzyć, bo byliśmy zdrowo pijani. Impreza była niedaleko Dworca Centralnego w Warszawie. Ocknęliśmy się w Poznaniu. Bez kasy, dokumentów, papierosów, za to z gigantycznym kacem.
- Robiłam dzieciom kanapki do szkoły, a potem pędem pobiegłam do pracy. W tramwaju wszyscy przyglądali mi się z wielkim zainteresowaniem. Nie zdjęłam fartucha kuchennego.
- Paliłem na balkonie papierosa i strasznie mi się kupę chciało. Kiedy stwierdziłem, że już zaczyna wychodzić zacząłem biec do kibla. W biegu ściągałem spodnie i nie trafiłem do kibla, tylko na podłogę. Było bardzo dużo sprzątania.
- Pilnując mleka żeby nie wykipiało podczas gotowania zamyśliłem się, na moich oczach wykipiało a ja zatrybiłem dopiero po paru sekundach (to nie pierwszy raz).
>"Autentyczny" list do jednego z czasopism poradnikowych:
>> > >>
>> > >>Pilne pytane. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi.
>> > >>Z góry dziękuję.
>> > >>Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się
>> > >>dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji.
>> > >>Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę.
>> > >>Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na
>> > >>kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych
>> > >>znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam.
>> > >>Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona
>> > >>wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach,
>> > >>tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś
>> > >>wziąłem jaj komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona
>> > >>po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez
>> > >>cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o
>> > >>tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie
>> > >>przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak.
>> > >>Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym
>> > >>samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby
>> > >>mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim
>> > >>wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy
>> > >>przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy.
>> > >>Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami
>> > >>hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja
>> > >>wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie
>> > >>oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko.
Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu
próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień?
A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk.
Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu
trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem
gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ.
Wzwiązku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne
spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że
nabrzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową.
Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć
łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić
jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby
przynajmniej na ryby...
Do księdza w pewnej parafii ma przyjechać biskup. No to ksiądz postanowił pójść na ryby i własnoręcznie coś złowić na obiad. Siedzi nad rzeką wśród innych wędkarzy, nagle trach! ... coś potężnego się złapało.
Ciągnie, ciągnie, ale nie może dać rady. Widzi to inny wędkarz, podbiega do księdza i mówi:
- Niech ksiądz da mi wędke, wyciągnę sukinsyna!
Wyciągnęli rybę. Ksiądz patrzy i mówi:
- Ale duża ryba. Dziękuję za pomoc, ale to słownictwo trochę nie na miejscu...
- Ale proszę księdza, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to w takim razie biorę tego sukinsyna do domu i na obiad!
Biskup przyjeżdża dzisiaj, będzie zadowolony.
Ksiądz wrócił do kościoła. Wychodzi do niego zakonnica:
- O, jaka duża ryba!
- Niezłego sukinsyna złapałem, nie?
- Oj, proszę księdza, ryba duża, ale to słownictwo...
- Proszę się nie przejmować, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to ja wezmę tego sukinsyna i go oczyszcze, później gosposia go przyrządzi, biskup dzisiaj przyjeżdża, będzie zadowolony...
Zakonnica oczyściła rybę i idzie do gosposi, ta widząc rybę mówi:
- O, jaka duża ryba!
- Niezłego sukinsyna złapał ksiądz, prawda?
- No, ryba duża, ale to słownictwo...
- Oj, proszę się nie przejmować, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to ja wezmę tego sukinsyna i go przyrządzę, biskup przecież dzisiaj przyjeżdża...
Późne popołudnie. Ksiądz, zakonnica i biskup siedzą przy stole, rozmawiają. Wchodzi gosposia z rybą. Biskup mówi:
- O, jaka duża ryba!
Ksiądz: - Tak, niezłego suknisyna złapałem!
Zakonnica: - A ja tego sukinsyna wyczyściłam!
Gosposia: - A ja sukinsyna przyrządziłam!
Biskup popatrzył, wyjął flaszkę wódki ze swojej torby i mówi:
- K...wa, widzę, że jesteście sami swoi. No to zjedzmy tego ch....a!
The European Commission has just announced an agreement whereby
English will be the official language of the European union" rather than
German, which is the other possibility. As part of the negotiations, Her
Majesty's Government conceded that English spelling had some room
for improvement and has accepted a 5-year phase-in plan that would
become known as "Euro-English".
In the first year, "s" will replace the soft "c". Sertainly, this will
make the sivil servants jump with joy. The hard "c" will be dropped
in favour of the "k". This should klear up konfusion, and keyboards kan
have one less letter.
There will be growing publik enthusiasm in the sekond year when the
troublesome "ph" will be replaced with the "f". This will make words
like fotograf 20% shorter.
In the 3rd year, publik akseptanse of the new spelling kan be
expekted to reach the stage where more komplikated changes are possible.
Governments will enkourage the removal of double letters which have
always ben a deterent to akurate speling. Also, al wil agre that the
horibl mes of the silent "e" in the languag is disgrasful and it should
go away.
By the 4th yer peopl wil be reseptiv to steps such as replasing "th"
with "z" and "w" with "v".
During ze fifz yer, ze unesesary "o" kan be dropd from vords
kontaining "ou" and After ziz fifz yer, ve vil hav a reil sensibl riten
styl.
Zer vil be no mor trubl or difikultis and evrivun vil find it ezi tu
understand ech oza. Ze drem of a united urop vil finali kum tru.
If zis mad you smil, pleas pas on to oza peopl.
>> Jeśli masz przepiękną żonę, odlotową kochankę, super brykę,
>> nie masz
>> kłopotów z urzędem podatkowym i prokuratorem, a gdy
>> wychodzisz na
>> ulicę świeci słońce i wszyscy się do ciebie uśmiechają....
>> - narkotykom powiedz NIE!
>> i weź się do roboty
Z innego forum:
1. Moderator nie nabija postów - moderator ma wiele do przekazania
2. Moderator nie myli się - moderator ma inne zdanie
3. Moderator nie obija się - moderator czuwa
4. Moderator nie rozmywa tematu - moderator przypomina o innych ważnych sprawach
5. Moderator nie obraża innych - moderator dobitnie zwraca uwagę
6. Moderator nie wykłóca się - moderator szkoli forumowiczów
MiG pisze:1. Moderator nie nabija postów - moderator ma wiele do przekazania
2. Moderator nie myli się - moderator ma inne zdanie
3. Moderator nie obija się - moderator czuwa
4. Moderator nie rozmywa tematu - moderator przypomina o innych ważnych sprawach
5. Moderator nie obraża innych - moderator dobitnie zwraca uwagę
6. Moderator nie wykłóca się - moderator szkoli forumowiczów