no i po co tu tak wypatrywać tych zwierzaków w Tatrach...
spotkania ze zwierzakami....
Widziałam kozice 3 pasące się w Dolinie Jaworzynki i na Słowacji tuz przy zejściu z przełęczy lodowej stała sobie taka jedna modelka i pozowała wręcz do zdjęć, wszyscy turysci łącznie ze mną robili jej sesje zdjęciową i jeszcze raz widziałam tuż przy bystrym przechodzi pedzące 2 kozice mało co a nie wpadłyby na mnie strasznie szybko biegły zboczami. Poza tym widziałam kilka razy orła i liska w okolicach Murowańca. Świstaka niestety jeszcze nie widziałam i misia też ale za spotkaniem z tym drugim nie tęsknię.
Lisek w Dolinie Jaworzynki.
Pamiętam kiedyś spotkalem małego liska idąc Doliną Jaworzynki w kierunku Hali Gąsiennicowej. Wyszedł sobie z gęstwiny i wcale się nie bał. Zrobiliśmy sobie kilka fotek i rozeszliśmy się w swoje strony. Wydaje mi się, że jeszcze go widziałem pod schroniskiem Murowaniec, kiedy to buszował wśród ławek poszukując jakiś smakołyków pozostawionych przez turystów. Fajny był ten Chytrusek. 
Robert napisał:
W czerwcu w Dolinie Jaworzynki długo obserwowałam dwie łanie które wyszły z lasu z małym koziołkiem. Użyczono mi lornetkę, więc spektakl był przedni...
Byłam pod wrażeniem. Ponoć stale tam wychodzą na popas, i o zbliżonej porze. Dowiedziałam się też gdzie mają lusterka.
- to nie był "Chytrusek" tylko raczej" Synantropusek"Fajny był ten Chytrusek.
W czerwcu w Dolinie Jaworzynki długo obserwowałam dwie łanie które wyszły z lasu z małym koziołkiem. Użyczono mi lornetkę, więc spektakl był przedni...
Byłam pod wrażeniem. Ponoć stale tam wychodzą na popas, i o zbliżonej porze. Dowiedziałam się też gdzie mają lusterka.
I ja dorzucę kilka okazów.
Pluszcza w Dolinie Kościeliskiej, orzechówki przy pomniku Hasiora, kozice na Przełęczy Kondrackiej, liska, który nie uciekał mimo zastepu turystów schodzących Jaworzynką i jelenie w Strążyskiej. A to cała historia. Wczesna wiosna koniec lat osiemdziesiątych, wkolo biały puch i ja na Polanie Strążyskiej a obok dorodny samiec jelenia, który był tak miły, że pozował do zdjęć, łaskawie przyjął zapłatę za swoją pracę, i nie miał dość oczekując na kolejnych spragnionych fotki z tym potężnym ssakiem. Misia na szczęście nie spotkałam. A, czy przy schronisku w Roztoce były kiedyś jakieś konie, coś mi się chyba wspomnienia zdziebko zatarły.
Pluszcza w Dolinie Kościeliskiej, orzechówki przy pomniku Hasiora, kozice na Przełęczy Kondrackiej, liska, który nie uciekał mimo zastepu turystów schodzących Jaworzynką i jelenie w Strążyskiej. A to cała historia. Wczesna wiosna koniec lat osiemdziesiątych, wkolo biały puch i ja na Polanie Strążyskiej a obok dorodny samiec jelenia, który był tak miły, że pozował do zdjęć, łaskawie przyjął zapłatę za swoją pracę, i nie miał dość oczekując na kolejnych spragnionych fotki z tym potężnym ssakiem. Misia na szczęście nie spotkałam. A, czy przy schronisku w Roztoce były kiedyś jakieś konie, coś mi się chyba wspomnienia zdziebko zatarły.
Spotkałem wilka na wylotowce z Zakopanego -Krzeptowki Potok, wyszedł ze szlaku prowadzacego od Przyslupu Mietusiego, często kozice, świstak mnie ogwizdał pod Wołowcem, lisy i zające widywałem w G.Świętokrzyskich, orła widziałem w Pieninach gdy byłem na grani, a on szybował poniżej nad Dunajcem, pogonił mnie jeszcze potężny jeleń w masywie Śnieżnika w miejscu, które nazywa się Rykowisko. 
Sarny
Nowym, więc witam.
Ostatnio byliśmy w maju - z okazji zalegającego śniegu postanowiliśmy zasmakować zimy (Rysy i Zawrat - kapitalne).
Jak wracaliśmy z Zawratu przez Jaworzynkę, to z daleka, już przy wejściu do doliny od Kużnic zobaczyliśmy jakieś takie małe cuś. Myśleliśmy, że owce, ale jak się zbliżyliśmy, to stwierdziliśmy, że to sarny. Było sobie całe stadko, siedziało po drugiej stronie rzeki, i ostentacyjnie nas olewało. Stwierdziliśmy, że je sezon płoszy, bo nigdy ich poza tym nie widzieliśmy.
No i zapomniałem o świstakach, które słychać (nie widać) na podejściu od Piątki na Kozi.
Ostatnio byliśmy w maju - z okazji zalegającego śniegu postanowiliśmy zasmakować zimy (Rysy i Zawrat - kapitalne).
Jak wracaliśmy z Zawratu przez Jaworzynkę, to z daleka, już przy wejściu do doliny od Kużnic zobaczyliśmy jakieś takie małe cuś. Myśleliśmy, że owce, ale jak się zbliżyliśmy, to stwierdziliśmy, że to sarny. Było sobie całe stadko, siedziało po drugiej stronie rzeki, i ostentacyjnie nas olewało. Stwierdziliśmy, że je sezon płoszy, bo nigdy ich poza tym nie widzieliśmy.
No i zapomniałem o świstakach, które słychać (nie widać) na podejściu od Piątki na Kozi.
W tmy roku widziałem kozice trzykrotnie. Drugi raz był na Suchym Wierchu Kondrackim (zrobiłem świetne zdjęcie, ale zgubiłem aparat
, a trzeci na Jarząbczym (też bym zrobił, ale już zgubiłem apatrat
Natomiast pierwszy raz był na Skrajnej Tuirni, w środę... Wchodzę na górę, wychodzę "zza winkla", patrzę... A tu poęć metrów ode mnie piękna kozica stoi i się na mnie gapi, za nią jeszcze trzy i kilka młodych
Popatrzyłem jakiś czas, zdjęcia nie zrobiłem, bo nie iałem aparatu, ale i tak go zgubiłem
Niestety, za nami szła jakaś niepełnouważna grupka i inteligenci patrząc zupełnie w inną stronę przeszli od kozic jakieś dwa metry, cały czas się zbliżając... A koziczki hyc! i w dół.
Trochę mnie goście wqtwili.






