Tatry a lęk wysokości
hmm..ja tez mam lęk wysokosc a po górach spaceruje od niedawna-moja pierwsza wycieczka Świnica
nie zdawalismy sobie sprawy ze ten szlak tak wyglada a zeby bylo lepiej to mam jeszcze lek przestrzeni
najgorzej bylo na gorze mialam ochote zadzwonic po TOPR
ale poradzilam sobie i bylam bardzo dumna z siebie
i mysle ze mozna poradzic sobie z lekiem wysokosci.Mam pytanko:chcialabym sie wybrac na Rysy i tak sie zastanawiam czy Świnica jest trudniejsza??bo jesli tak to moge isc bez wahania a jesli nie to trzeba to przemyslec..bardzo prosze o odpowiedz!!
Moim zdaniem lęk wysokości jest specyficzną przypadłością podobną np. do klaustrofobii i nie należy go mylić ze zwykłym strachem przed wysokością.Boi się każdy, lecz ten strach (instynktowny zresztą) jest do racjonalnego opanowania. Lęk wysokości natomiast pojawia się nie tylko w eksponowanych miejscach, wystarczy wysokość 2m by sparaliżować nieszczęśnika.
Sęk w tym, że tego strachu się trochę można pozbyć, a lęku wysokości niekoniecznie. Ale każdy boi się trochę w inny sposób i w innym stopniu - mi np. lęk całkowicie wyparowuje, kiedy ogę się złapać łańcucha. Wtedy - nie ma problemu. Ale np. na Koziej, na dole gdzie treba przejść z półeczki na półeczkę i nie ma wygodnego chwytu, to już się trochę pobałem. Ale z drugiej strony... Na Chłopka w ogóle się nie bałem, a łańcuchów tam nie ma śladu, tylko dwie klamry. To jednak zależy od konkretnego miejsca.
Do Megi: ja równiez mam lęk wysokosci - byłem na obu szczytach i nieporównanie bardziej kręci sie w głowie na Rysach. Wybierz sie tam w ładną pogodę bo lęk wysokosci poteguje ( przynajmniej ja tak odczuwam) silny wiatr, deszcz i w ogóle cała taka ponura atmosfera przepaści i przewalajacych sie nad szczytami chmur.
dzieki za rady..chyba jeszcze wybiore się na jakiś łatwiejszy szczyt...prawdę powiedziawszy to ja wolę jak nie ma łańcuchów-to one chyba najgorzej na mnie działają...zwiększają poczucie zagrożenia...jak na nie patrze to uświadamiam sobie że to nie jest najbardziej bezpieczne miejsce na świecie;) ja myślę,że prawie każdy się trochę boi kiedy jest na trudnym szlaku ale lęk wysokości ma to do siebie że czasami trudno go pokonać i miałam takie chwile że najchętniej usiadłabym i się nie ruszała z miejsca...pytanie do Arka byłej na Orlej????
Tomtom - podałem klaustrofobię jako przykład, wiem że istnieje przypadłośc odwrotna., zwie się agorafobia - lęk przed otwartymi przestrzeniami:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Agorafobia
Ale nie nazywa się to lęk przestrzeni, który raczej potocznie utożsamia się z lękiem wysokości.
Jeśli ktoś wszedł na Rysy to na pewno nie ma lęku wysokości tylko, jeśli tak twierdzi, odczuwa zwykły strach. A strach każdy może odczuwać i opanowywać inaczej.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Agorafobia
Ale nie nazywa się to lęk przestrzeni, który raczej potocznie utożsamia się z lękiem wysokości.
Jeśli ktoś wszedł na Rysy to na pewno nie ma lęku wysokości tylko, jeśli tak twierdzi, odczuwa zwykły strach. A strach każdy może odczuwać i opanowywać inaczej.
Tomtom słusznie zauważył ,że czym innym jest lęk wysokości ,który występuje u niewielu osób i chyba wymaga jakiegoś leczenia ,a czym innym jest lęk przestrzeni ,który u jednych występuje pod postacią ekscytującego dreszczyka emocji ,a u innych paraliżującego bezwładu mięśni i który daje się u tych drugich opanować poprzez ćwiczenia. Mam przykład mojej żony ,która kilkanaście lat temu ,podczas pierwszego pobytu bała się spojrzeć ze Świnicy w dół ,ba ,bała się nawet przyjąć na szczycie postawę wyprostowaną ,a teraz robi 3 Kopy wariantem ściśle granią i Czerwoną Ławkę żlebem. U mnie natomiast przestrzeń wciąga hipnotycznie ,lubię mieć dużo luftu i czuć to "coś" ,chyba dobrze ,że nie chodzę sam ,bo pewnie bym źle skończył
A gdzieżeś to wyczytał u Tomtona? Bo ja wyczytałem tyle:Tomtom słusznie zauważył ,że czym innym jest lęk wysokości ,który występuje u niewielu osób i chyba wymaga jakiegoś leczenia ,a czym innym jest lęk przestrzeni ,który u jednych występuje pod postacią ekscytującego dreszczyka emocji ,a u innych paraliżującego bezwładu mięśni i który daje się u tych drugich opanować poprzez ćwiczenia.
Chyba skompilowałeś kilka wypowiedzi.Roman, nie miales na mysli leku przestrzeni? Bo to wlasnie jest cos jak klaustrofobia tylko dokladnie odwrotnie, a lek wysokosci zdaje sie jest inna jednostka chorobowa.
tomtom napisał;
dagomar - wręcz odwrotnie - perfekcyjnie uprościłeś, moim zdaniem - czywiście
- mnie ta kwalifikacja przydała sie osobiście - juz wiem jak się nazywa to co mi dolega, i to dość często....Co w tej mierze Pani psycholg by poradziła?lek wysokosci masz wtedy, kiedy boisz sie podejsc do luftu, a przestrzeni, kiedy masz chec skoczyc
dagomar - wręcz odwrotnie - perfekcyjnie uprościłeś, moim zdaniem - czywiście
Każdy wie jaki to lęk, jeśli jeździ w góry
Ja mam takie coś w pierwszym dniu, przez chwile... Ale potem wszystko mija i gdy widzę ukochane łańcuchy i klamry, to skaczę jak kozica! Tak mi się to podoba
Najlepsze momenty w górach dla mnie! A tak do tego strachu... to miałam 9 lat i poszłam na Świnice od strony Kasprowego. I tam było takie jedno miejsce, gdzie trzeba było się podciągnąć... A ja wtedy malutka, chudziutka nie mogłam dać rady. Ręce mi się ze strachu spociły... wisiałam tak na tym łancuchu (wiadomo przy mokrych dłoniach zaczęłam się ześlizgiwać). Ojojojjjj miałam dużego stracha
. Tak tutaj dużo było o Kozim i Koziej Przeł.... Hm... mój ulubiony szlak
)





