Adrenalina rośnie...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Adrenalina rośnie...

Post autor: Jurek »

Bardzo często w wielu wypowiedziach występuje stwierdzenie że adrenalina u kogoś rośnie. Wiadomo że wydzielane są w tym momencie w organizmie dawki substancji wzmacniających. Ciekawy jestem jak przyrost adrenaliny odczuwają amatorzy mocnych wrażeń. Przypuszczam że objawia się to tym że np: włosy stają dęba, gęsia skóra nagle pojawia się na plecach, odczuwamy chwilowy paraliż, wzdychamy mocno, krzyczymy, śmiejemy się, skaczemy z radości lub powalamy się na ziemię? Jak reagują nasi forumowicze? Bo ja mam np.uczucie zimnego potu na karku i resztki moich włosów jeżą mi się w okolicach uszu. 8)
Pozdrawiam
Jurek
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Największy przyrost adrenalinki miałem w chwili - kiedy moja krucha postura stanęła na Rysach. Na dodatek jeszcze - fakt ten - filmowała moja żona. Filmując pyta się mnie: jak? Ja.... uniosłem lekko ręce z zaciśniętymi pięściami, z jakimś takim nerwowym (niekontrolowanym) ruchem głowy i wydobyłem z siebie: yychch!!!!!! SSUUper!!!!!. A jak mi się "wyć" chciało. Taką miałem ochotę krzyknąć sobie z całych sił. Ale tyle ludzi tam było, że mogli pomyśleć - co za.... . Tego się nie da opisać - sami wiecie jak to jest - jaka radość, że dokonałem czegoś o co bałbym się siebie posądzić miesiąc, dwa wcześniej. Teraz też mam adrenalinę i robię "byki" ale zaraz poprawię - tak szybko piszę. Duuużo czytałem o Rysach zanim na nie wszedłem. Teraz - do sierpnia - wiecie czego się uczę. Pewnie też wydam z siebie tylko jakieś: ech!, och!, ych!, ach!
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

W sytuacjach stresowych na ogół objawia się to u mnie drętwienim dłoni i uczuciem suchości w gardle. Zwykle wspomniane objawy ujawniają się,kiedy podczas górskiej wędrówki zaczyna zbierać się na burzę.Brrrr...
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Adrenalinkę pozytywną miewam z reguły po wejściu na niebanalny szczyt. Chociaż "satysfakcja" to chyba lepsze słowo. Andrenalinę negatywną, czyli strach odczuwam, gdy na grani (np. Orla) nagle pojawiają się ciężkie chmury, zaczyna mocno wiać i siąpić deszcz, robi się bardzo zimno. I nie chodzi tu bynajmniej o burzę, tylko o nagłe pogorszenie warunków atmosferycznych. W obliczu zbliżającej się burzy - o dziwo - odczuwam wzrost energii i pozytywne skutki zwiększenia poziomu adrenaliny w organiźmie. W tym wypadku to nie jest strach, raczej ekscytacja.

:)
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Ja również odczuwam wzrost energii w obliczu zbliżającej się burzy-zaczynam wówczas przemieszczać się dwa razy szybciej niż zwykle :))
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

nie uprawiam zadnych sportów ekstremalnych wiec trudno mi cos powiedziec o tym slynnym "kick" jaki sie odczuwa w sytauacjach ekstremalnych gdy zycie wisi na wlosku. W sytuacjach lekko stressowych , jak naprzyklad 250 km/h na autostradzie przy sporym ruchu albo na jakiejs solidnej ferracie wzrost poziomu adrenaliny powoduje u mnie maksymalna koncentracje i chyba podwojenie mozliwosci psychicznych i fizycznych... Ale w Tatrach jako dorosly czlowiek jakos nigdy nie mialem takich sytuacji :)

pozdrawiam ,

Zbyszko
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Adrenalina rośnie...

Post autor: Szarotka »

Witam Wszystkich.
Pamiętam, jak pewnego czerwcowego dnia wybrałam się z koleżanką na Zawrat.Czerwiec - wiadomo- śnieg na trasie, a muszę Wam powiedzieć,że nie cierpię śniegu na szlakach :aciu: .Uszczęśliwione zdobyciem Zawratu, postanowiłyśmy "zaliczyć" kawałek Orlej.Hmmm, wszystko było O.K do Zmarzłej Przełączki, gdzie łańcuchy owszem były,ale pod śniegiem :D Gdyby nie moralne wsparcie pewnego Ślązaka, pewnie wycofałybyśmy się.Dalej było już raczej super,łącznie ze słynną drabinką.Na Koziej Przełęczy myślałam, że teraz to już będzie "z górki"- było ale po ogromnym płacie śniegu :placze: Pamiętam. że wbijałam wtedy ręce i nogi w śnieg,i przez całą drogę nie zamieniłam z koleżanką ani słowa.Gdy teren zrobił się już bezpieczny,całe napięcie puściło.Nogi zaczęły mi się trząść jak galareta :D Na szczęście trwało to tylko chwilę i dalej już z uśmiechami na twarzy maszerowałyśmy do Murowańca.No cóż, po prostu mam "śniegowstręt" :P
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

ADRENALINA (epinefryna)

Hormon rdzenia nadnercza, słaba zasada o temperaturze topnienia 212° C, trudno rozpuszczalna w wodzie, rozpuszczalna w kwasach, z którymi tworzy sole. Reguluje ciśnienie krwi, pobudza sympatyczny układ nerwowy. Optycznie czynna, otrzymywana również syntetycznie. Jeden z hormonów regulujących gospodarkę cukrową organizmu, syntetyzowany w rdzeniu nadnerczy, a także na zakończeniach włókien nerwowych układu sympatycznego. Powoduje szybkie przekształcenie glikogenu wątroby w glukozę i wzrost jej poziomu we krwi.
Adrenalina jest antagonistą insuliny!
W układzie nerwowym pośredniczy w przenoszeniu bodźców z włókien nerwowych do tkanek. Po wprowadzeniu do organizmu wywołuje szereg reakcji, m.in. uczucie strachu, niepokoju, przyspiesza bicie serca, zwęża naczynia krwionośne obwodowe, co wpływa na wzrost ciśnienia krwi, oraz przyspiesza przepływ krwi przez naczynia wieńcowe serca. Adrenalina jest pierwszym hormonem otrzymanym w stanie czystym (przez J. Takamine w 1901r.)

:uff:
Adamires

-#4
Posty: 370
Rejestracja: sob 21 lut, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: Adamires »

Ja w sobote mialem duzy przyplyw adrenaliny.
Skakalem z 20m mostu na tzw. wahadlo.
Powiem wam tak: w momecie skoku pogodzilem sie,ze to koniec. To jedyna mysl ktora pozwolila mi skoczyc. Przez moment bylem po drugiej stronie.
Takie skakanie jest bardzo zarazliwe. Nie moge doczekac sie nastepnego razu. Moze na weekend :D
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

pamiętam jak pierwszy raz wspinałem sie po sztucznej ścianie. Długomiałem opory, żeby się puścić na końcu mimo, że wiedziałem, że jestem trzymany. Momentalnie cały zrobiłem sie mokry. Z kolei teraz nawet niezbyt kontrolowane odpadnięcie od ściany, kiedy zalicza się z 3 metry lotu nie robi na mnie żadnego wrażenia.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Kiedyś w Tatrach świadomie zszedłem ze szlaku i zacząłem się wspinać w dość trudnym jak dla mnie terenie. Siąpił deszczyk i było dość zimno. Dopadło mnie wtedy dziwne uczucie. Przestałem odczuwać zimno, ogarnęła mnie jakaś radość z samego wspinania, pokonywania trudności. To było niesamowite. Nie trwało to długo bo zacząłem przesadzać i miałem problem z zejściem. Był to jakiś rodzaj podniecenia z którego nie mogłem się długo otrząsnąć. To musiała być adrenalina, nic innego. Oczywiście po tym wszystkim pojawiły się plany wyjazdu na kurs wspinaczkowy. Niestety nie zostały nigdy zrealizowane :(
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Re: Adrenalina rośnie...

Post autor: dagomar »

Jurek pisze: Bo ja mam np.uczucie zimnego potu na karku
Mam dokładnie to samo - najbardziej ,gdy schodziliśmy totalnie zlodzoną Rohatką do Staroleśnej - jak ja się wtedy modliłem o jakiś łańcuch. Drugi raz ,gdy po sugestywnych i trochę złośliwych opowieściach żony idąc pustą Roztoką wcześnie ranorzeczywiście usłyszałem z bliska coś ,co chyba mogło być sapaniem misia. Trzeci raz ,gdy wdrapaliśmy się na Granaty tylko po to ,by zobaczyć wpadającą na nas burzę . Te suche trzaski piorunów walących dookoła też pamiętam do dziś.
DraQs

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 03 sie, 2005
Lokalizacja: z Kielec

Post autor: DraQs »

Mi się generalnie zdarza, że po jakimś mocnym dniu mam jakąś mozolną wspinaczkę. Np. pewnego razu szedłem dzień po Świnicy przez Roztokę, a potem na Kozi. Pogoda brzydkawa, na końcu zaczęło siąpić. Ale gdy tylko zaczęły się jakieś malutie ścianki / kominki, to od razu zmieniło mi się nastawienie. Po prostu zacząłem odczuwać radość z drogi, którą wcześniej zagłuszyła pogoda. Każda malutka przeszkoda daje mi wtedy kupę radochy. I tyle - nie odczuwam jakichś zewnętrznych objawów.
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

Adrenalina wywołuje u mnie przypływ energii, wyostrza zmysły, pozwala mi się skoncentrować na wybranej sprawie. Lubię to uczucie w trakcie jego trwania, a po jego ustaniu czekam na następne. W tym roku byłem w tym stanie kilka razy, wszystkie pamiętam... pozdrowienia.
Awatar użytkownika
Olav

-#6
Posty: 1997
Rejestracja: ndz 13 lut, 2005
Lokalizacja: Zakopane / Poronin Misiagi

Post autor: Olav »

A u mnie wywołuje przypływ takiej euforii, jakiej nie dala zadna z wielu probowanych przeze mnie uzywek :D Najwiekszego adrenalinowego kopa dostalem jednak nie w gorach a podczas pierwszego skoku na spadochronie :D
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

Ja najwiecej adrenaliny doznaje w samochodzie :) Tak sie sklada, ze rajdy samochodowe sa jedna z moich wielu pasji. Kop adrenalinowy objawia sie przyspieszonym biciem serca i suchoscia w gardle. Na szczescie nie jest to klopotliwe uczucie, a sprawia, ze po wyjsciu z auta chce natychmiast do niego wrocic i jechac dalej.

Najwiekszy w swoim zyciu kop mialem w normalnej sytuacji drogowej kiedy to we mgle takiej, ze na 3 metry bylo tylko cos widac, wlasnie te ok. 3m przed soba zobaczylem swiatla samochodu jadacego z przeciwka, lecz nie swoim pasem tylko moim. :O Sam nie wiem jak, ale zdarzylem odbic w prawo na pobocze, zmiescic sie miedzy gesto rozstawionymi drzewami jadac bokiem i powrocic na droge. po kilku zarzuceniach tylem samochodu udalo mi sie wyprostowac tor jazdy i dotrzec do miejsca przeznaczenia. Gdy wysiadlem z samochodu poczulem dopiero trzesace sie nogi. Siedzac za kierownica nie czulem nic, zimna krew czy co...

pozdrawiam te swiatla i kierowce prowadzacego ten samochod...

w gorach za kazdym razem gdy pojawia sie kosodrzewina zaczynam odczuwac dreszczyk, czym wyzej tym lepiej :D
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Salek pisze: Siedzac za kierownica nie czulem nic, zimna krew czy co...
To właśnie dzięki działaniu adrenaliny - hormonu, który wpływa pobudzająco w sytuacjach zagrożenia i stresu i pozwala na zmobilizowanie organizmu do "lepszego" działania. Po fakcie, bez adrenaliny organizm reaguje już standardowo, np. trzęsącymi sie nogami :)
Awatar użytkownika
Olav

-#6
Posty: 1997
Rejestracja: ndz 13 lut, 2005
Lokalizacja: Zakopane / Poronin Misiagi

Post autor: Olav »

MiG pisze:wpływa pobudzająco w sytuacjach zagrożenia
Dzieki temu adrenalina jest czasem nazywana naturalnym narkotykiem "uciekaj, albo walcz!"
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Jurek pisze:Jak reagują nasi forumowicze?
W ekstremalnych sytuacjach ja się po prostu... śmieje :D I to tak głośno, że ten, kto ze mną jest zaczyna mnie wyzywać :( Hmm... bo to faktycznie musi być przytłaczające... Tu nerwy, a ja się śmieje... :P
Awatar użytkownika
Olav

-#6
Posty: 1997
Rejestracja: ndz 13 lut, 2005
Lokalizacja: Zakopane / Poronin Misiagi

Post autor: Olav »

Mi sie śmiech raczej nie zdaza, ale to moze dlatego, ze czesto wychodzac z domu wieczorowa porą musze przejsc przez kawalek lasku... fajne jest w sumie to wyostrzenie słuchu i widzenie jakby w zwolnionym tempie....a przyspieszone bicie serca raczej wqrza :/
ODPOWIEDZ