asekuracja na orlej???

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

nie dajesz rady, to schodzimy! Albo schodzisz sam, sama. Nikogo nie wolno ciągnąc na siłę!

"Schodzimy razem" -OK
"Schodzisz sam"- :O
"Nikogo nie wolno ciągnąć na siłę" - zgadzam się w 100%
grumblers

-#3
Posty: 232
Rejestracja: pt 17 wrz, 2004
Lokalizacja: Warmia

Post autor: grumblers »

Pisząc "schodzisz sam" miałem na myśli osoby dorosłe i przy zdrowych zmysłach! :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

grumblers pisze:miałem na myśli osoby dorosłe i przy zdrowych zmysłach
Teoretycznie nawet taka osoba (jaką opisujesz) nie powinna schodzić sama,bo skoro sobie nie radzi do góry,to coś jest nie tak i należałoby założyć,że podczas schodzenia może też mieć problemy.Najważniejsze to wycofać się w odpowiednim czasie,a nie jak już nie ma wyjścia i trzeba Topr wołać.
Domyślam się jednak,że masz na myśli wycofanie się kogoś zdrowego,w normalnym,łatwym terenie,gdzie reszta grupy wie,iż ta osoba wróci bezpiecznie na kwaterę.
Mam dylemat jednak,bo o ile nie puściłabym takiej osoby samotnie -wolałabym zawrócić z nią,o tyle sama jakoś nigdy nie mogłam zrozumieć,dlaczego reszta grupy się burzyła,jak chciałam sama iść na Wrota Chałubińskiego,czy zejść z trasy na Przełęcz Pod Kopą Kondracką w lutym. :think:
...może z tych powodów właśnie bardzo lubię samotne wyjazdy w góry ;)
grumblers

-#3
Posty: 232
Rejestracja: pt 17 wrz, 2004
Lokalizacja: Warmia

Post autor: grumblers »

Zrozumieliśmy się doskonale!
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Iw, chyba namierzyliśmy tego samego faceta. Kilka lat temu najmłodsza latorośl wyciągnęła mnie na Giewont/ za karę wypadło zmoknąć/ i przez Piekło schodził facet z dwójką dzieciaków poprzywiązywanych na sznurkach jak na jakichś smyczach. Wtedy mogli mieć około czterech , pięciu i około sześciu , siedmiu, więc to pewnie ci sami. Dzieciątka już wtedy wyglądały na "uszczęśliwione". Facet chyba postanowił pójść na całość.Pewnie niedługo zobaczymy go na Rysach.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Andrzej Krystoszyk pisze:chyba namierzyliśmy tego samego faceta
Andrzej Krystoszyk pisze:przez Piekło schodził facet z dwójką dzieciaków poprzywiązywanych na sznurkach jak na jakichś smyczach.
:O biedne dzieciaki :(
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Ciąganie dzieci w góry na siłe to jakaś paranoja.

Wracając do asekuracji na Orlej. Dla mnie najważniejsze jest tych kilka rzeczy:
- pewne chwytanie się skał i pewne stawianie stóp
- pewne chwytanie się łańcuchów, klamr czy drabinek (skoro trzyma się łańcuch to nie ma sensu się jeszcze do niego przypinać, no chyba, że takie przypinanie to element psychologiczny :)
- upewnienie się czy ubezpieczenia są dobrze zamocowane
- buty z odpowiednia podeszwą nie ślizgającą się na skale
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

to ja w tym temacie zadam swoje laickie pytanko :)
Poniewaz jeszcze nie bylo mi dane nawet widziec lancuchow itp. - co musze wiedziec przed wejsciem na szlak z lancuchami? czy sa to po prostu normalne lancuchy ktorych mam sie trzymac, czy sa jakies "kruczki"? :) bo czytam tu o jakims przypinaniu sie itp. to mi sie kojarzy z jakas wspinaczka po scianie pionowej ;) Odnosnie slow tomka.l sile do trzymania lancuchow mam, buty tez niezle, upewnic sie czy sa dobrze zamontowane - w takich sytuacjach zawsze lepiej sprawdzic 2 razy ;). O kondycję i lęki sie nie boje (no moze troszke :P, ale pierwszy tydzien w tatrach planuje poswiecic na "rozruch" i stopniowac sobie trudnosci).
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Do łańcuchów przydatne są jeszcze rękawiczki np. takie skórzane bez palców jak na siłownię.
Do zapoznania z łańcuchami dobre jest podejście na Szpiglasową Przełęcz od strony Doliny Pięciu Stawów.
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

No to szpiglasowa bedzie jednym z planowanych szlaków :) Własnie sobie studiuje forum+mapki+google i obmyslam warianty tras. Pozniej trzeba bedzie cos wybrac. Juz sie nie moge doczekac.. jeszcze aż 10 dni ;)

dzięki Tomek za info
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Salek pisze:No to szpiglasowa bedzie jednym z planowanych szlaków
..a jak Ci się spodoba "zabawa" z łańcuchami to wybierz się na Zawrat od strony Gąsiennicowej :)
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

Nieomieszkam :) choć te trasy myślę, że zacznę w okolicach 2 tygodnia pobytu. Najpierw będą okolice chochołowskiej, kościeliskiej, ścieżka pod reglami i powolne przesuwanie się w stronę "łańcuchów" ;)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Pamiętam gdy kiedyś (jeszcze w XX wieku) przysłuchiwałem się rozmowie starszych turystów na naszej kwaterze (Antałówka). Co chwila padały słowa "byliśmy na łańcuchach", "...a tam same łańcuchy", "...ktoś się trzymał łańcucha", "korki na łańcuchach"... Miałem na koncie dopiero szlak na Gubałówkę oraz dwukrotne złojenie Doliny Białego. Przez wiele dni byłem przekonany, że oni rozmawiali o "łańuchach górskich" w sensie pasm szczytów - przez myśl mi nie przeszło, że chodzi typowe, metalowe, oczkowe "liny asekuracyjne". Kiedy już załapałem o co chodzi, strasznie się bałem tych łańcuchów, hehe...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:Przez wiele dni byłem przekonany, że oni rozmawiali o "łańuchach górskich" w sensie pasm szczytów - przez myśl mi nie przeszło, że chodzi typowe, metalowe, oczkowe "liny asekuracyjne".
O,widzisz...to stwierdzenie pasuje jak ta lala do mojego tematu o górskich "gafach",bo o takie właśnie "potyczki początkującego" pytałam tworząc tamten wątek :)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Nie wiem, czy to zaliczyć do gaf... :) ale moje pierwsze zetknięcie z łańcuchami miało miejsce na podejściu na Zawrat w czasie wycieczki z liceum. Przy pierwszym łańcuchu nasz matematyk krótko objaśnił jak tego używać :) i niby OK. A ja patrze że wcale tak trudno nie jest, skały można się złapać... No to mrugam do kumpla, który też po górach chodził, i mówie do niego, że może spróbujemy bez pomocy łancuchów :D Daleko nie zaszliśmy... dostaliśmy niezły ochrzan i tyle tego było.
kate

-#1
Posty: 17
Rejestracja: sob 23 lip, 2005
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: kate »

Uważam, że przygodę z łańcuchami najlepiej zacząć od "zdobycia" Giewontu. Będąc pierwszy raz w górach, NIECHĘTNIE!!!!! wybrałam się na spacer z mężem, który na siłą wyciągnał mnie do Zakopanego (myślałam sobie: góry jak góry, wszystko jedno czy na pocztówce czy na żywo). I tak szliśmy i szliśmy i nagle "wielka góra". :O I zakochałam się od pierwszego wejrzenia, w górach oczywiście, żeby ktoś nie pomyślał że w mężu!!!Haha :)) . Weszłam i zakochałam się jeszcze bardziej, w łańcuchach także. Ale na początku byłam zestrachana :(
Dlaczego o tym piszę? Dlatego, bo uważam, że wejście na Szpiglasa od Piątki jest bardziej lajtowe od Giewontu. Takie jest moje zdanie. Może dlatego że, to była moja pierwsza wielka przygoda w górach. Może jak na pierwszy raz było za dużo emocji: śliskie skały, dość strome podejście.
pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG pisze:Nie wiem, czy to zaliczyć do gaf...
No może gafa to za duże słowo,ale czegoś takiego-takich doświadczeń i zdarzeń,które się pamięta,z których po latach się człowiek śmieje właśnie oczekiwałam zakądając "gafowy"temat :)
zushka

-#3
Posty: 192
Rejestracja: sob 09 lip, 2005
Lokalizacja: z Polski :)

Post autor: zushka »

ja mysle,ze z tym Giewontem to kiepski pomysł.Łańcuchów tam nie za wiele, ale ludzi aż za nadto.Jesli zapoznawanie z łancuchami ma odbywać się w formie przepychanki to odpuszczam.Zasady których się tam w ogóle nie przestrzega , kilka osób wisi na łańcuchu nie bacząc na siebie.

największa "łańcuchostrada" to chyba Ryski,ale tam nie polecam sie zapoznawać z łańcuchami :)
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Mozna sie zapoznac w Wawozie Krakow. Cala stonka lezie przez Smocza Jame, a w lewo sa krotkie tresciwe lancuchy nad konkretna ekspozycja.
DraQs

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 03 sie, 2005
Lokalizacja: z Kielec

Post autor: DraQs »

Wąwóz Kraków jest świetny. Zwłascza, jak byłem stonką zimową (bez raków i czekana) i szedłem w środku lutego :) Ale i tak był całkiem fajnie, a śnieg był na tyle miękki, że łańcuchy się nawet dało odkryć.(nie szliśmy przez Jamę, bo mam klajstrofobię ;) Ale latem lekko, łatwo i przyjemnie - polecam. (też jedna z moich pierwzsych łańcuchowych tras - chyba nawet pierwsza, po niej zasmakowałem Wysokich Taterków). I wejście do Jaskini Raptawickiej - jak jest mokro, to też może się zrobić nieprzyjemnie. Nie wspominając już o zejściu z Małołączniaka Kobylarzowym Żlebem (fajna zjeżdżalnia :P )
ODPOWIEDZ