Szukam ciekawych miejsc - odpowiedników Orlej Perci
Szukam ciekawych miejsc - odpowiedników Orlej Perci
Witam!
Nie byłem kilka lat w górach, lecz wracam w nie pod koniec sierpnia.
Uwielbiam Orlą Perć a zwłaszcza Kozi Wierch, neistety jak byłęm ostatnio były bardzo, ale to bardzo zatłoczone, a tłoku w górach nie lubię kilku ludzi, spotkani spacerowicze to i owszem, ale nie wycieczki zorganizowane... Jakie inne trasy o podobnej trudności (że o widokach nie wspomnę bo wszędzie są piękne) mógłbym wybrać, aby pozbyć się tłumów? Słyszałem coś o kotle Mięguszowieckim, a może coś na Słowacji?
Nie byłem kilka lat w górach, lecz wracam w nie pod koniec sierpnia.
Uwielbiam Orlą Perć a zwłaszcza Kozi Wierch, neistety jak byłęm ostatnio były bardzo, ale to bardzo zatłoczone, a tłoku w górach nie lubię kilku ludzi, spotkani spacerowicze to i owszem, ale nie wycieczki zorganizowane... Jakie inne trasy o podobnej trudności (że o widokach nie wspomnę bo wszędzie są piękne) mógłbym wybrać, aby pozbyć się tłumów? Słyszałem coś o kotle Mięguszowieckim, a może coś na Słowacji?
No z tymiRysami to bym się raczej nie zgodził... Chyba, że trudności mierzysz liczbą łańcuchów, bo tam jest faktycznie rekordowo. Ale miejsce trudne jest właściwie tylko jedno (na górze, przejście nad Rysą o ile pamiętam), a reszta to nawet łańcuchów nie potrzebuje. Choć idzie się całkiem przyjemnie. Pod Chłopka jest już odrobinkę trudniej, w jednym miejscu za Bańdziochem miałem leciutki problem, bo się tak pozahaczałem, że nie mogłem znależć chwytu, a tam z kolei ani grama łańcucha i kilka pogiętych klamer. A na Rohaczach jeszcze nie byłem, ale nie słyszałem, żeby kto mówił, że leciutkie.
Faktycznie w tym jednym miejscu wg.mnie też przydałby się jakiś łańcuszek-zwłaszcza jak są oblodzenia-też tam się troszkę nagimnastykowałm rok temu we wrześniuDraQs pisze:Pod Chłopka jest już odrobinkę trudniej, w jednym miejscu za Bańdziochem miałem leciutki problem, bo się tak pozahaczałem, że nie mogłem znależć chwytu, a tam z kolei ani grama łańcucha i kilka pogiętych klamer.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Imperialistyczne łapy / uzbrojona w byla jakie żelastwo/ precz od Kościelca. Kurczę to już kolejna osoba chce poprawiać to co jest takie milusie. Kościelec nie potrzebuje żadnego żelastwa, taki jego psia mać urok i basta. To mówi facet wagi ciężkiej, który lubi tam łazić i nie lubi jak mu sie psuje tę przyjemność. A właśnie zaczynam się pakować, jeszcze jutro na granicę do Bartoszyc i potem...... Tatry i Kościelec pewnie też. A tu mi znowu chcą go reformować

Jak ktoś chce emocji ,proponuję Rohatkę podczas oblodzenia ,i to najlepiej schodzić do Staroleśnej ,poza tym Hrubą Kopę przed burzą , Kozią Przełęcz w dniu spadania szadzi albo halny między Łopatą a Wołowcem. Akurat ćwiczyłem te historie i nie wydawało mi się wtedy ,że to tylko 0 ,i to w przypadku w/w tras bez plusa.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Dziękuję za pomoc i proszę o więcej
Najbardziej cenei sobie wymienienie kilku tras 0+, nei jestem taternikiem i nie mam ochoty zdobywać gór w warunkach oblodzenia, śneiżycy padającego gradu, tajfunów i trzęsień ziemii. Zdażyło mi się w ciężka pogodę przejść czerwone wierchy i naprawdę kiepsko tam z orientacją gdy widoczność padnie, wiaterek dmuchał a ja jeszcze wlekłem (niestety) pewną niewiastę kóra uparła się dotrzymywać mi kroku i poszła ze mną, choć wtedy na dole było pięknei i słonecznie. Wtedy też widziałem na przełęczy pomiędzy Giewontem a Kondratową kozicę z kożlątkiem, mniej więcej w tym meijscu gdzie wychowawczynie z przedszkola zatrzymujągrupę przed ostatecznym szturmem na Giewont. Podsumowując jeśli będą trudne warunku to będe siedział w barze na Gubałówce, a jeśli nie to chciałbym trochę pochodzić z dala od tłumów na ciekawych trasach. Nie boje się wysiłku (pomimo całkiem zgrabnej oponki jaką wychodowałem:)) a trasy jednodniowe typu Kuźnice, Zawrat, Szpiglasowa, Morskie Oko, Łysa Polana (o ile dobrze pamiętam nazwę tego ostatniego miejsca, bo nie ma się czym chwalić że się tam było:)) nie są mi straszne. Co do podejścia na naszą najwyższą górę, z tego co pamiętam to trudność polega jedynie na tym że trzeba się godzinę dłużej wspinać niż na Zawrat, ale za to lepszą drogą.
Jak już wsponiałem nie jestem fanatykiem, nie chcę wchodzić dla ryzyka (zawsze mogę bez asekuracji w deszczu wchodzić po balkonach na dach pobliskich wieżowców...), ale dla przyjemności, widoków i drobnego dreszczyka emocji z pokonania jakiegoś tam trudniejszego odcinka, dla mnei np. ekstra jest kawałek wspinania od Zawratu na Kozi, gdzie idzie się "szczytem gór" po lekko nachylonych płaszczyznach, choć nei ma tam łańcóchów ani innych takich.
Dziękuję za uprzejmość i kolejne propozycje.
Jak już wsponiałem nie jestem fanatykiem, nie chcę wchodzić dla ryzyka (zawsze mogę bez asekuracji w deszczu wchodzić po balkonach na dach pobliskich wieżowców...), ale dla przyjemności, widoków i drobnego dreszczyka emocji z pokonania jakiegoś tam trudniejszego odcinka, dla mnei np. ekstra jest kawałek wspinania od Zawratu na Kozi, gdzie idzie się "szczytem gór" po lekko nachylonych płaszczyznach, choć nei ma tam łańcóchów ani innych takich.
Dziękuję za uprzejmość i kolejne propozycje.
Nie złapie. Wszystko się po.......o . Jadę PKS-em. Od wczesnego ranka (wtorek) goszczę na Podhalu. Do tego wszystkiego nie będę kwaterował w Bukowinie Tatrzańskiej - jak przez 11 lat - a w Cyrhli. Po raz trzeci z rzędu zresztą (zasługa JurkaAndrzej Krystoszyk pisze:... Jak Czesiek nie złapie gumy po drodze...
Dużo i długo by mówić - pisać. Nic to - ważne, że za kilka dni zobaczę Tatry - tylko to się liczy. Rower pojeździ sobie po dolnośląskich trasach.
Bardzo prawdopodobne, że już pojutrze padnie nowy rekord - przejechanych kilometrów w jeden dzień. Później tylko odpoczynek i hajda do Zakopca!
Pozdrawiam forumowiczów - Czesław II .......
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
http://my.magma-net.pl/czesiek.htmlDraQs pisze:Czesiek, a gdzie jeżdzisz i ile?
Jak na razie rekordowa:
07.08.2004 - Wrocław-Kalisz-Wrocław.. 256,69km
http://my.magma-net.pl/czesiek/kalisz/kalisz.html
Poza tym:
http://tatry.bozym.com/viewtopic.php?t=879



