Ciekawy artykuł w słowackim dzienniku SME. Przytoczę tylko fragment o Czechach, bo mi się spodobał:
Problémoví Česi?
To, že pod väčšinu tohtoročných tragédií vo Vysokých Tatrách sú podpísaní českí horolezci, vyvolalo medzi domácimi búrlivú debatu. Nechýbali zjednodušené závery typu - čo český horolezec v Tatrách, to poriadny problém. Padali aj názory, že českí horolezci spravidla nerešpektujú vyhlásený stupeň lavínového nebezpečenstva, zanedbávajú výstroj, riskujú. A najmä - nemajú pud sebazáchovy a vyrážajú na túry aj v katastrofálnom počasí.
Trzeci dzień prowadzono w Tatrach bezskuteczne - jak dotąd - poszukiwania 28-letniego narciarza, który w czwartek wyruszył na Rysy i od tego czasu nie dał znaku życia. Dzisiaj poszukiwania prowadzono po słowackiej stronie szczytu.
Penetrację terenu u podnóży masywu Rysów w Ciężkiej Dolinie oraz w rejonie przełęczy Waga i Ciężkiej Turni prowadzili słowaccy ratownicy, bo Polacy - jak twierdzą - przeszukali już wszystkie prawdopodobne miejsca po polskiej stronie szczytu.
Słowacy przerwali akcję wczesnym popołudniem ze względu na bardzo trudne warunki pogodowe - widzialność była ograniczona przez mgłę i opady śniegu do 5-10 metrów. Z tego powodu ratownikom Zachrannej Horskej Slużby nie udało się dotrzeć do lawiniska pod przełęczą Waga, które w sobotę wypatrzyli z pokładu śmigłowca polscy ratownicy.
Według TOPR-owców, lawinisko niekoniecznie musi mieć związek z zaginięciem narciarza. Nie wiemy, jak dawno ono powstało, może przed tygodniem, a może kilka dni temu - powiedział ratownik dyżurny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dodał, że w poniedziałek Słowacy będą starali się spenetrować lawinisko, o ile poprawi się pogoda.
28-latek wyruszył na Rysy w czwartek. Zabrał ze sobą narty, na których miał zamiar zjechać ze szczytu. W schronisku nad Morskim Okiem zostawił plecak. Kiedy nie wrócił po niego, wszczęto poszukiwania. W piątek w akcji brało udział ośmiu TOPR-owców z trzema psami i dwóch słowackich ratowników. W sobotę poszukiwania prowadziło sześciu ratowników TOPR. Teren penetrowano także z pokładu śmigłowca.
Według TOPR-owców, nie ma całkowitej pewności, że mężczyzna uległ wypadkowi w Tatrach, ale z upływem czasu wersja ta staje się coraz bardziej prawdopodobna. 28-latek przyjechał w góry z Kościana pod Poznaniem.
Kosmici nie grasują masowo po "nasyk Taterkach" i zniknięcia nie są ( chyba) związane z bliskimi spotkaniami szóstego stopnia. Większość, pomijając oczywiście jawnie nieprzewidywalne czysto losowe wypadki ma podłoże w ludzkiek ... jakby tu powiedzieć .... nieroztropności i brawurze, a takoż w braku wyobrażni wykorzystywanej choćby do przewidywania następstw tego co się robi. Właściwie dziwi mnie w górach już niewiele. PO spotkaniu na Danielce w czasie ulewy damy w zwiewnej spódnicy do kostek i czerwoną parasolką trzymaną z gracją w dwóch paluszkach, czy faceta w garniturze na Świstówce ( do tego w prześlicznych piankowych klapusiach) , który każdy krok krasił słowami ogólnie uznanymi za obelżywe :cegla: ........ Wychodząc w góry ryzykujemy, ryzykujemy świadomie, a naszym obowiązkiem jest to ryzyko zminimalizować. Nie możemy narażać innych na konsekwencje własnej głupoty. Co najmniej połowa wypadków w górach to wynik lekkomyślności. Mam dośc dobre pojęcie- od kilku lat zatrzymuję się w oku cyklonu- czyli w siedzibie TOPRu9 POlecam jak najbardziej) Nie ryzykujmy niepotrzebnie, choćby dlatego, żeby inni nie musieli ryzykować taszcząc nasze szanowne zwłoki do najbliższe drogi.
AKA
W Tatrach w rejonie Niżnich Rysów znaleziono zwłoki turysty z Poznania poszukiwanego od trzech tygodni. 13 maja mężczyzna wyszedł ze schroniska w Morskim Oku z zamiarem uprawiania narciarstwa w rejonie Rysów.
Wczoraj kolejny dzień sześciu ratowników TOPR przeczesywało rejon tak zwanej drogi Orłowskiego. "Udało się nam znaleźć ciało turysty dzięki roztopom" - powiedział Radiu Kraków Roman Kubin, ratownik TOPR kierujący akcją poszukiwawczą. Zwłoki znajdowały się pod progiem i zostały odnalezione dzięki temu, że zaczął się topić śnieg. Kubin powiedział, że przyczynę tragedii trudno określić - mogła to być lawina bądź zła widoczność. Narciarz runął z wysokości około 150 metrów. Nadal nie znaleziono natomiast mężczyzny, który najprawdopodobniej zaginał w rejonie Doliny Małej Łąki. W Tatrach wciąż jest zima.
Turyści wybierający się w czasie weekendu do Zakopanego powinni więc pamietać o odpowiednim ekwipunku - przypominają ratownicy TOPR.
Co tam się właściwie stało? Czy jest gdzieś dostępny opis zdarzenia?
Iwona, mam nadzieję, że na tych zdjęciach to nie ty...
Obrażenia głowy wyglądają naprawdę paskudnie...
Witajcie Wszyscy
Strasznie Was przepraszam,że napędziłam Wam strachu
Po prostu nie pomyślałam,że to tak odczytacie :cegla:
To nie ja jestem "bohaterką" foto-relacji z wyprawy na Rysy.
Jestem cała i zdrowa ale Wasza troska ścisnęła mnie za serducho
Za chwileczkę postaram się opowiedzieć wszystko ze szczegółami
Z tego ,co mi wiadomo,para wracająca z trasy na Rysy zrobiła sobie
tzw.d....o zjazdy.Chłopak wyhamował,a dziewczyna zahaczyła rakami i straciła konrtolę nad zjazdem,uderzyła głową w skałę i wpadła do szczeliny między skałą a wytapiającym się śniegiem.Szczęśliwym trafem akurat na trasie było kilku TOPRowców,którzy od razu jej pomogli.Wyglądało to źle,bo do szczeliny lała się woda i gdyby wpadła głową w dół ,mogłaby się utopić (podobny przypadek był 2 lata temu na Krywaniu-jednak tam koniec był tragiczny)Podobno,gdyby nie upadek do szczeliny,dziewczyna nabrałaby rozpędu i rozbiłaby się o piargi nad samym stawem
To chyba tyle.Dobrze,że tak to wyszło,bo koniec mógłby być nieciekawy.Swoją drogą podziwiam pomysłowość, albo raczej jej brak,niektórych Tatromaniaków.