Witam!Planuje zabrac po raz pierwszy na Orla moja dziewczyne jednak troche sie boje o nia (mimo to ze byla juz na Koscielcu, Zawracie, Swinicy)i wpadlem na pomysl ze moze uprzasz z laza pomoze i poczuje sie bardziej pewna. Jak myslicie czy to dobry pomysl przypinac sie do lancuchow??Prosze podpowiedzcie! Pozdrawiam
turysta z Kielc pisze:mimo to ze byla juz na Koscielcu, Zawracie, Swinicy
powinna dać sobie rade bez tego sprzetu. Moja rada to: pod górkę zawsze idź za nią, z górki zawsze z przodu i powinno być ok.. (przynajmniej ja tak robię kiedy moja ponoć lepsza połowa nie czuje sie na siłach i to pomaga)
turysta z Kielc pisze: Jak myslicie czy to dobry pomysl przypinac sie do lancuchow??Prosze podpowiedzcie! Pozdrawiam
To chyba by nie wyszło - w wielu miejscach nie ma łańcuchów i nie ma się do czego przypiąć, co wtedy? A w ogóle to łańcuchy nie są przystosowane do wpinania się, czasem są tak poprowadzone, że nie dałoby się swobodnie iść.
Luki napisał:
pod górkę zawsze idź za nią, z górki zawsze z przodu i powinno być ok.. (przynajmniej ja tak robię kiedy moja ponoć lepsza połowa
Wątpisz w to Luki? ;- - nie czuje sie na siłach i to pomaga)
Czesiek napisał:
Czyli zawsze ubezpieczaj swa UKOCHANĄ.
turysta z Kielc pisze:czy to dobry pomysl przypinac sie do lancuchow??
nie jest to głupi pomysł. Swojego czasu, podczas wycieczki z pewnym zacnym przewodnikiem tatrzańskim usłyszałam rozkaz przypięcia się do łańcuszków- zapętlona byłam wokół pasa. Nie wszędzie są jednak łańcuchy
A moze przed Orlą trochę swoją dziewczynę zahartujesz na latwiejszych łańcuchowaniach, wystarczy madry jeden dzień by się oswoiła, uwazaj jedynie byś Jej nie zniechęcil, weź Ją na Przełecz Świnicka, z Zawratu w 5-tkę, zlapie bakcyla na pewno, może ambitnie podejdzie do sprawy-pozdrawiam
W tamtym roku w sierpniu wychodziłem od Czarnego Stawu na Zawrat i spotkałem śliczną bardzo liczną grupkę ludzi dzwigających chyba cały możliwy sprzęt jaki tylko można kupić i nieść na sobie. Oczywiście przypinali się łańcuchów.
No co Ty, nie wiesz? To jest trendy! Liny i lineczki, raki, czekany i inne cuda. Tym się najlepiej brzęczy - zresztą nie tylko na Orlej. Na Krupówkach jest dopiero efekt!
tomtom pisze:Niech mi ktos lopatologicznie wytlumaczy - po co sie przypinac do lancucha?
Hmm,faktycznie to bez sensu. Jedynie maleńkim usprawiedliwieniem może być troska i bezpieczeństwo o latorośle. Idąc Orlą swego czasu natknęłam się na ojca z dwoma synami w uprzężach i lonżach właśnie. Wg. mnie byli ciut za duzi na takie "ubezpieczenia",szczególnie ten starszy-tak na oko 12 lat jak nic.Młodszy dla odmiany-ok 8lat miał paniczny starch w oczach i miałam nawet nerwa na ich ojca,że na siłę ciągnie chłopaków(tak to wyglądało). Starszemu to wręcz lonża przeszkadzała-zapominał się przepinać,co powodowało niekontrolowane(żeby nie powiedzieć-niebezpieczne) szarpnicia. Do tego ojciec był strasznie niemiły,bo warczał na resztę turystów,którzy chcieli grzecznie wyminąć całą trójkę. Wg.mnie coś w tej całej sytuacji było nie tak
grumblers pisze:cała trójka wywiozła miłe wspomnienia z pobytu w Tatrach...
czy cała to nie wiem...może ojciec coś tam sobie udowodnił,postawił na swoim,może mu się wydawało,że uszczęśliwia synów ...ludzie mają różne problemy...z drugiej strony może chciał dobrze i się przeliczył Nie chcę go oceniać,bo za mało wiem-mówię tylko o tym,co zobaczyłam.
Kilka razy byłem w górach z osobami niedoświadczonymi. zawsze obowiązywała zasada: nie dajesz rady, to schodzimy! Albo schodzisz sam, sama. Nikogo nie wolno ciągnąc na siłę!