Po krawędzi, nie po krawędzi. Jest takie piękne słowo - Dziewczyny. A kobitki - brrrrrrrrr, już nie powiem z czym mi się to kojarzy. Sempoliński używał? A tak, ale w jakim kontekście.tomek.l pisze:Oj Janek, jedziesz po krawędziJanek pisze: Ale mam jedną prośbę - nie używaj słowa "kobitki", już lepiej "baby"
Z kim chodzicie po gorach?
Chodziłem po górach w różnych konfiguracjach: gdy miałem 3 lata - z rodzicami (sielanka), gdy miałem lat 18 - z rodzicami (koszmar!). W 30-osobowej grupie - pierwszy i ostatni raz. Z dwiema dziewczynami - raczej nigdy więcej. Z jedną dziewczyną - polecam zawsze. Z kumplem - taki wyjazd jest najlepszy. Sam - polecam, próbowałem.
Od kilku lat wyciagam swoich znajomych w Tatry i zarażam ich miłością do łazikowania. Mam na swoim koncie kilkunastu takich zainfekowanych
Ostatnia ofiara jest mój swieżo poślubiony małżonek, który z pczatku nie miał specjalnie wyjścia, albo minie puścić samą , albo mi towarzyszyć. do dziś wspominam nasz pierwszy wyjazd kiedy to przypadkiem pomyliłam szlak. Gdy schodziliśmy już szczęśliwie do Zakopanego, każdej napotkanej osobie nie omieszkał powiedzieć że chciałam go zabić
Teraz nie wyobrażam sobie wyjazdu z kimś innym. Razem chodzi nam się cudownie, tylko teraz to on wybiera szlak, żeby potem nie narzekał że za długi lub za trudny 
Ja w taterki jeżdżę z moja drugą połówką i jest bardzo fajnie i przyjemnie. Zreszta to dzieki niemu pokochałam tatry, to on pokazał mi prawdziwe oblicze tatr. 2 razy byłam z koleżanką w górach ale ona chciała tylko chodzic po dolinkach, oczywiscie bardzo lubie i takie wycieczki ale bedąc tam ciągnie jakos troszke wyżej....
Uwielbiam jeździć w Tatry z moją żoną, ale ona niestety nie zawsze chce
jechać. Zbyt ciężko pracujemy. Ale, gdy jedzie jest najlepszym kumplem.
Kocha chodzenie po najbardziej trudnych szlakach.
Gdy jadę sam, bardzo lubię samotne wycieczki. Lubię też zmówić się z
kimś w schronisku. Niekiedy udaje mi się wybrać z kimś znajomym z
lat poprzednich.
Jak widać, zawsze jestem zadowolony z pobytu w Tatrach.
jechać. Zbyt ciężko pracujemy. Ale, gdy jedzie jest najlepszym kumplem.
Kocha chodzenie po najbardziej trudnych szlakach.
Gdy jadę sam, bardzo lubię samotne wycieczki. Lubię też zmówić się z
kimś w schronisku. Niekiedy udaje mi się wybrać z kimś znajomym z
lat poprzednich.
Jak widać, zawsze jestem zadowolony z pobytu w Tatrach.
Moje chodzenie po górach? Hm, w rożnych okresach bywało to różnie. Ogolnie powiedzialbym tak. Poniewaz wedrowanie po gorach jest dla mnie [jak mi sie wydaje] wartoscia samą w sobie wiec najwazniejsze jest abym mogl to robic z osobami, ktore maja podobne tempo i podobny styl chodzenia, ktore z jednej strony sa odpowiedzialne na szlaku, ale nie boja sie tez wyzwan i stawiania sobie nowych celow. Nie jest moim marzeniem wieczne czekanie na kogos i sluchanie narzekan, ze ta trasa jest zbyt dluga, zbyt trudna itd. Jezeli nie moge robic tego w ten sposob z najblizymi osobami i starymi przyjaciolmi to wole to robic z nowo poznanymi osobami niz namawiac kogokolwiek
To po prostu trzeba kochac 
Preferuje male grupy 3-4-5-6 osobowe, damsko meskie, ale samotnie tez moge. Jest to tez ciekawe doswiadczenie.
No a juz idealem jest wedrowac z osobami, ktore maja odrobine szalenstwa w sobie, podobne poczucie humoru i od ktorych moge czegos sie nauczyc (chyba zawsze tak jest).
Preferuje male grupy 3-4-5-6 osobowe, damsko meskie, ale samotnie tez moge. Jest to tez ciekawe doswiadczenie.
No a juz idealem jest wedrowac z osobami, ktore maja odrobine szalenstwa w sobie, podobne poczucie humoru i od ktorych moge czegos sie nauczyc (chyba zawsze tak jest).
Ja zawsze jeżdżę w zespołach damskich 4-5 osobowych. Naprawdę fajnie nam się razem wędruje. Dużo się śmiejemy
Gdy mam więcej sił, to sama dochodzę na szczyt i tam czekam na resztę, podziwiając widoczki
. Teraz się właśnie grubo zastanawiam nad tym, z kim pojadę
Nie mam pojęcia, bo nikt ze znajomych nie przepada za górami (hmm... powiedzmy, że w ogóle ich nie znają). Myślałam, że poznam kogoś w szkole, kto ma podobne chobby do mnie, ale wszystko wskazuje na to, że nie 
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
fajnie jest z przypadkowo poznanymi w schronisku ludźmi. Można kogoś lepiej poznać, zawsze jest temat do rozmowy, nawet jeśli czasem trzeba trochę zwolnić.
Na długich, ale stosunkowo bezpiecznych trasach (np. grań dookoła Chochołowskiej) genialnie jest jednak samemu. Szczególnie jeśli jest pusto. Tylko Ty, góry i powietrze.
Na długich, ale stosunkowo bezpiecznych trasach (np. grań dookoła Chochołowskiej) genialnie jest jednak samemu. Szczególnie jeśli jest pusto. Tylko Ty, góry i powietrze.






