Znajomości ze szlaku

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Znajomości ze szlaku

Post autor: Szarotka »

Dużo macie znajomych(kolegów,ba-przyjaciół czasem) poznanych właśnie na górskim szlaku? Lubicie,jak ktoś Was "zaczepia" ;) na trasie,czy raczej unikacie takich form zawierania znajomości? Czy z kimś poznanym gdzieś na tatrzańskiej ścieżce warto potem w góry jeździć?

Jeśli chodzi o mnie to długo byłam samotnikiem górskim.Jak jechałam,to z przyjaciółmi,jednak przyszedł taki czas,że się okazało iż moje zapotrzebowanie na wyjazdy górskie jest większe niż ich....chociaż nie,to złe słowo "zapotrzebowanie"-raczej jako rodzina nie mieli takich finansowych możliwości :( -rozumiałam to i przyszedł czas na pierwszy samotny wyjazd. Tak poznałam Kaśkę ze Szczecina. Przyznam się,że w pierwszym momencie byłam zła nawet,że obca osoba zaczepia mnie na szlaku...wtedy szukałam samotności...Pamiętam do dziś,jak mi zaimpnowała opieprzając palaczy w Jaworzynce,którzy cisnęli niedopałki za siebie w trawę...potem zdobyłyśmy razem Świnicę,Zawrat...pamiętam,jak się stresowała przy łańcuchach-to było jej pierwsze spotkanie z tatrzańskim metalem...Potem spotkałyśmy się jeszcze we wrześniu...ja byłam ze swoją grupką...ona z koleżanką...uściskałyśmy się jak stare znajome...długo były pocztówki z wyjazdów...a karty świąteczne są do dziś...to ja i Kasia.
....Lipiec...moja druga próba wejścia na Rysy....też samotnie,bo wiedziałam,że mama nie da rady,więc została pod opieką wujostwa...mieli przyjść nad Moko spacerkiem. Od razu po rozpoczęciu marszu asfalcikiem na Palenicy "dopadła" mnie siostra zakonna i jej dwóch znajomych (jak się później w listach okazało-ksiądz) Przegadaliśmy całą trasę jak starzy znajomi.Siostra dosłownie wbiegła na szczyt. Nie przeszkadzał jej habit na łańcuchach....Od tego czasu z wielkim sentymentem mówię "Szczęść Boże" siostrzyczkom na szlaku....później były listy i szczere rozmowy o życiu....to ja i siostra Dawida
....Luty...pierwsze kroki w necie....forum tatry.prv.pl ......rozmowy z ludźmi,którzy rozumieli moją pasję,sens ciągłego wspominania o górach,czytania książek o nich,błysku w oku na widok górskiej fotki...czyli wszsytko to,co inni podpinają już pod lekkie dziwactwo....to ja i Wy
...Wrzesień...pierwszy wyjazd z forumowiczem...a raczej forumowiczką,która na dokładkę pojawiła się tu dosłownie dwa dni przed wyjazdem...potem był wspólny wyjazd w lutym...poznajemy kolejnych forumowiczów....następnie maj-jest nas jeszcze więcej...to ja i Asik,Mariusz,Dorian,Jacek V,Gosza,Adam,Zygmunt...
...WARTO BYŁO....
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Ja mam spokoj, bo moja lysa pala odstrecza ludzkosc od prob zaczepek :mrgreen:
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

tomtom napisał:
Ja mam spokoj, bo moja lysa pala odstrecza ludzkosc (-)
- nie trać nadziei, poczytam Ci bajkę Van Goola "Piękna i Bestia" - tylko się... potem nie bój. :D
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Jak sięgam pamięcią, to jakiś prawdziwych znajomości zawartych w górach, nie przypominam sobie. Kontakt z przygodnymi turystami ograniczał się zazwyczaj do wymiany informacji o szlakach, tudzież długich dysput na szczytach czy przełęczach. Najdłużej zabawiliśmy kiedyś na Jarząbczym Wierchu, pobliska Jakubina podsunęła temat „zasadności istnienia granicy państwowej w górach”. :think:

hmm... i dlatego właśnie warto mieć zapas czasu na szlaku, bo nigdy nie wiadomo kogo się spotka na drodze i czy dłużej nie zabawi się na szczycie.
Iwona pisze:jak mi zaimpnowała opieprzając palaczy w Jaworzynce,którzy cisnęli niedopałki za siebie w trawę
...już zaczynam ją lubić! :)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ja też za wiele tego nie miałem. Kiedyś kiedyś (min. 10 lat temu) poznałem na Beskidzie k. Kasprowego pewną przesympatyczną osóbkę z Bochni, z którą potem zeszliśmy do Zakopanego. Utrzymywaliśmy kontakt korespondencyjny przez parę lat, aż wreszcie spotkaliśmy się po raz kolejny (przypadkiem!) w Tatrach, tzn. Edyta pracowała w Morskim Oku jako kelnerka, a ja zamówiłem piwo i kiełbaskę (mało się nią nie udławiłem, kiedy usłyszałem znad głowy: "czy my się czasem nie znamy?"). Poznałem wtedy również sporo innych osób z obsługi Moka (impreza dla personelu, oj działo się...), a z Edytą poszliśmy na drugi dzień (wzięła pół dnia urlopu) do 5 Stawów, gdzie za wylowione z Wielkiego Stawu pieniądze kupiliśmy sobie 1 zupkę.
:)
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

kilka lat temu zawarlem w Murowancu chyba najbardziej wartosciowa znajomosc mojego zycia
i choc mieszkamy od siebie bardzo daleko, to bardzo czesto ze soba rozmawiamy i czasem sie zobaczymy
procz tamtego dnia, nigdy pozniej nie spotkalismy sie w gorach
wciaz planujemy jakis wspolny wypad, ale wciaz cos staje na drodze

wierze ze jeszcze nie raz sie uda
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Iza ->

Czekam z niecierpliwoscia na odczyt ;)
Klara

-#1
Posty: 21
Rejestracja: wt 12 lip, 2005

Post autor: Klara »

Na moim pierwszym wyjezdzie okazało się, że towarzystwo woli Krupówki niz góry, więc chodziłam sama, no i kilku ludzi poznałam:) Najmilej wspominam drugi wyjazd, kiedy na kwaterze poznałam goscia z mojgo miasta, a potem to juz chodzilismy w piątkę, ale take na małe bibki typu na piwo na górze Wąwozu Kraków :) Mam nadzieję, że i w tym roku kogoś poznam:)
Misia

-#1
Posty: 5
Rejestracja: czw 14 lip, 2005
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: Misia »

Dawno temu, chyba będzie z 5 lat, spotkałam w bieszczadzkim schronisku sympatyczne towarzystwo z Gdyni. :) Trzech sympatycznych wędrowców którzy całe wakacje wedrowali po Polsce. Chociaż nie utrzymujemy ze soba kontaktów to było to bardzo sympatyczne tak spotkać się po długiej wędrówce wieczorem w wieloosobowym pokoju gdzie kazdy pochodził z innej części Polski. Pogadać o tym co wszystkich nas interesuje najbardziej, czyli o pięknie polskich gór.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Moje znajomości ograniczają się jak na razie do dłuższych lub krótszych chwil spędzonych z różnymi ludźmi na szlaku. W zeszłym roku spotkałem na Chłopku trzech niezłych jajcarzy w średnim wieku z którymi potem schodziłem. Kogoś z kim chwilę szedłem na Orlej. Ostatnio w maju szedłem chwile z dwoma zakonnicami. Zawsze się kogoś spotka na szlaku na dłuższą lub krótszą chwilę ale są to na razie tylko takie jednorazowe spotkania.
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

znajomości ze szlaku

Post autor: Sylwester »

Udaje mi się tak organizować swoje wypady w Tatry, że jestem zawsze przez 1-2 tygodni, regółą jest, że spotyka się kilkakrotnie te osoby, które bytują w tych samych miejscach, bądź zmieniają miejsca pobytu tak jak ja. Na przełomie czerwca i lipca poznałem tak wiele osób z którymi natychmiast połączyła mnie nić sympatii, z kilkoma utrzymuję kontakt w necie. Te górskie znajomości są fajne i ja czuję się w obecności tych osób jak na swojej planecie - na planecie gdzie nie ma
miejsca na chamstwo, wulgaryzmy, zawiść i inne patologie.
W Karkonoszach gdzie bywam ''stale'' sprawa wygląda podobnie tyle, że tu unikam zatłoczonych szlaków chodząc po tych nie uczęszczanych-urokliwych, bądź w takiej pogodzie, że psom odechciewa się spacerów, a co za tym idzie kontakt z ludźmi mam głównie w schroniskach. :D
ODPOWIEDZ