Rzecz o bywalcach gór

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG pisze:Jak jest pierwszy raz w górach to po co się pcha na Świnicę?
hehe,ależ dla niego Kasprowy, Gubałówka,Świnica to...jedno ;) Ja też nie trenowałam gór od Kościeliskiej....od razu zabrano mnie na Kasprowy przez Boczań...gdzieś tak w połowie końcówki trasy dopadł nas śnieg(wrzesień),wiałao nieziemsko..nasza parka "przewodników"-poza zasięgiem wzroku przed nami i koleżanka panikująca,bo się wiatru bała...doszłyśmy,żyjemy..dziś wiem,gdzie Świnica,gdzie Kasprowy,wiem też,że jak dziś zdewastuję i zaśmiecę
góry,to moje dzieci i wnuki nie będą mogły podziwiać ich piękna...
zushka pisze:że jak czegoś nie wiem to nie wybiegam przed orkiestrę.
a to popieram.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Piwa mało, piany od cholery, bombelki fruwają w powietrzu. Czemu, u diabła tak koniecznie chcecie zbawiać publiczność. Co za różnica czy to Łomnica czy Lodowy, Gerlach czy Wysoka, Krywań czy Hruby - większość publiczności to potrzebne jak dziura w moście bo i tak tam nigdy nie pójdą. Ale takie nauczanie znakomicie poprawia samopoczucie nauczającym.
Ja, muszę przyznać, że mam cholerną radochę jak widzę takiego (taką) w adidaskach za 30 zł i igelitowej pelerynce jak dzielnie i z powodzeniem wchodzi na Rysy lub zasuwa po OP, bo on musi cholernie wkurzać wszystkie goretexwomen'ki i goretexmen'ów. No bo jak - nie wydał tyle kasy a lezie i nic mu się nie dzieje.
A bolejących nad ciężką dolą TOPR uspokajam - proszę zajrzeć do statystyk - najwięcej tam narciarzy (wsad sprzętowy bywa i 10 tys. zł i więcej) oraz rozmaitych bufoniastych niedouków, którym się wydaje, że wszystkie rozumy pojedli i się wzięli za naśladowanie Wielickiego (wsad sprzętowy też niezłej wysokości). Taterników prawie wogóle, naogół 6 do 8 pozycji w roku (ale o nich się pisze). No i to byłoby na tyle! :D
zushka

-#3
Posty: 192
Rejestracja: sob 09 lip, 2005
Lokalizacja: z Polski :)

Post autor: zushka »

Janku, czasem u Wielickiego sprzęt kupuję :D ..
Wpadam do sklepu, bo zawsze można zamienić tam parę słów o Tatrach, posłuchać o nowinkach i przede wszystkim otrzymac fachową poradę co do sprzętu. No i oczywiście wyzebrać zniżkę :P .Pozdrawiam sklep w Tychach (to nie kryptoreklama :) )
zushka

-#3
Posty: 192
Rejestracja: sob 09 lip, 2005
Lokalizacja: z Polski :)

Post autor: zushka »

Izabela pisze:TAKSON
G
Górołaz Erotoman Gawędziarz (skrót GEG) - autor tomtom

K
Klapkarz (samica Klapkara) - autor Alen

L
Lajkonik - autor Zushka

S
Szarańcza - autor Widmo Brockenu
Szarańcza Przepoczwarzona -

Uwaga!
Kto na forum jest autorem jednostki taksonomicznej - ŁACIATE?

Widmo Brockenu napisał:"gatunek absolutnie nieszkodliwy dla ekosystemu tatrzanskiego dlatego niewarty dalszych wnikliwych badan" - ja się zajmuję takimi niegrożnymi gatunkami np. góralszczyzną :D proponuję przrzucić GEGa do tego działu do poddziału" Kadzenie GEGowi "- należy Mu się :))
Iza brak w słowniku Gadżeciarza!
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Janek pisze:najwięcej tam narciarzy (wsad sprzętowy bywa i 10 tys. zł i więcej) oraz rozmaitych bufoniastych niedouków, którym się wydaje, że wszystkie rozumy pojedli i się wzięli za naśladowanie Wielickiego (wsad sprzętowy też niezłej wysokości).
toz o nich wlasnie pisalem :D

pozdrawiam serdecznie
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Izabela pisze:Uwaga!
Kto na forum jest autorem jednostki taksonomicznej - ŁACIATE?
hmm, o ile mnie pamięć nie myli to albo Mariusz,albo Luki :D
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

Izabelo,

przepraszam , ale zapomnialas jeszcze o "Napinaczu" . Gatunek coraz bardziej zyskujacy na znaczeniu (niestety) :)


pozdrawiam,

Zbyszko
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

Szanowni Forumowicze,

wyglada na to, ze wspólnym wysilkiem dojdziemy do ustalenia nowej taksonomii osobników gatunku ludzkiego bywajacych w Tatrach :) rzecz warta wysilku wiec prosze o dalsze konstruktywne przyczynki :)

pozdrawiam,

Zbyszko
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

Izabela pisze:Aha, wiecie co drażni mnie najbardziej? Wyperfumowane kobiety na szlaku. Prym w tym wiodą bywalczynie malowniczych Błędnych Skał w Górach Stołowych. Ja to nazywam zapach : gówno w lesie...I bez wyjątku w górach na szlakach : głośne rozmowy, komentarze, zachwyty, piski, rodzinne połajanki, no jednym słowem wszystko na sprzedaż...Kto by tam czytał tablice informacyjne. Ani z tablicy ani z domu...i jest jak jest. A z Gubałówki to najlepiej zostawić po sobie chlew...
To chyba nie wywyższanie się, to raczej poczucie krzywdy gór.
dokladnie o to chodzi .... fajnie sie idzie np.Koscieliska wysluchujac glosnych pogaduszek jaka pralka jest najlepsza , albo ze ciocia Frania upiekla super szarlotke na imieniny... za chwile dzwoni nieodlaczna komórka; no tak Heniu, jestem wlasnie w jakiejs k... Dolinie . No dobra, powiedz Zenkowi, zeby k... poczekal z interesem..... (Tatry , koniec wrzesnia 2003)
cholerna szarancza :))
zushka

-#3
Posty: 192
Rejestracja: sob 09 lip, 2005
Lokalizacja: z Polski :)

Post autor: zushka »

Przypominają mi się czasy wcześniejszej młodości :D kiedy to miałam zaszczyt pilnowac polskich plaz nad morzem. Tez został stworzony słownik, tym razem plazowiczów
Beszyjny- gatunek meski, który na drodze ewolucji sterydowej utracił pewiem narząd :)
Polska rumunka- zwana dalej rumpolką , lub suczką :) nad która zatrzasnęło się deko łóżka opalającego, najczęsciej blond włosy.
Bezszyjni- opaleni, skąpe kapielóweczki, dużo czegośtam do opalania na sobie, wydepilowani.Czasem początkujący depilatorzy-widać znaki uczulenia na klacie:). Bezszyjni po wejsciu do wody zostawiali po sobie charakterystyczną plamę-a la zatopiona cysterna z ropą.Na widok suczek bezszyjny napina się, wciaga brzuch i depcze jak kogut po kupie gnoju.
Mozliwości pływacki bezszyjnych marne- nie widzi bojek, flagę na plazy traktuje jako punkt sprzedaży lodów.Doholowany do brzegu kłóci się, że przecież dałby rade sam- to tylko mała niedyspozycja typu skórcz itd. Mały obciach. Suczki -dużo biżuterii, disco -polo jeszcze wtedy modne.Rodem atmosfera Odpust w Pcimie Dolnym.Suczki nie wiedzą,co to przypływ i odpływ.Zasypianie przy brzegu na materacu to norma.Pobudka bywa zaskoczeniem.Jest jeszcze iny rodzaj- rodzinny.Waleń i Matka Polka.Waleń ma duży mięsień piwny- juz dawno nie widział swojego..eee....buta :D z góry. Matka Polka zasypia na lezaku i uwaza,ze miłe panie na plazy w czerownych koszulkach ratownika są po to by pilnować i zabawiać przedszkole. Obudzona Matka Polka jest agresywna i ma pretensje, że piasek za gorący

to taka mała dygresja ...:)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

tomek.l pisze:To się zgadza, że każdy, no może prawie każdy był kiedyś stonką (może są tacy co pierwszy raz w Tatry szli w odpowiednich butach, z wyposażonym plecakiem i z doświadczeniem wyniesionym po przeczytaniu kilku przewodników, ale jest ich pewnie nie wielu). Ja pierwszy raz też szedłem w adidasach.
Chodzi o to aby z tej stonki przeobrazić się w turystę a potem może w świadomego górołaza...
Chyba nie do końca tak - przynajmniej ja tak to rozumiem. Stonka ma barierę mentalną uniemożliwiającą jej dalszy rozwój, i dla mnie to jest jej główną cechą - nie klapki i reklamówki jako takie, tylko nie dostrzeganie (i brak nadziei na zmianę tego) wyjątkowości i specyfiki miejsc. Dla mnie - poza oczywistym aspektem niepraktyczności i niebezpieczeństwa- symboliczne już klapki wtedy charakteryzują stonkę, gdy stają się jej nieodzownym atrybutem związanym z wypoczynkiem - i teraz najważniejsze - nie ważne gdzie, nad jakąś wodą, jakąś górą, w jakiejś wsi itp. Są pojedyncze miejsca w Tatrach, gdzie można by te klapki znieść. Chodzi o to, że stonka ledwo ma świadomość, że jest w Tatrach, nic poza tym; a nie o to, że ma klapki na nogach. Ktoś tu napisał o taternikach zasuwających w klapkach nad Czarny Staw. No właśnie. Nie klapka na nodze czyni stonkę, tylko to, że mentalnie ta klapka tą stonkę definiuje w 95 %.
Po drugie, nie uważam, żeby trzeba się było tłumaczyć z pierwszego wyjścia w Tatry w adidasach. Czy jeśli stary tatrzański wyga chce sobie pójść do Małej Łąki albo wypoczynkowo Nad Regle, to musi zakładać Salomony czy Scarpy do pół łydki? Czy jak założy adidasy to staje się stonką?
I jeszcze jedno. Stonka mnie irytuje tak jak Was, ale coż, była, jest i będzie, nie zabronimy jej wstępu w góry, nie powinniśmy mieć naiwnych nadziei na jej wychowanie. Psycholodzy doradzają, by w miarę możności nie przejmować się sprawami na które nie mamy wpływu, niegłupio byłoby się tego trzymać. W końcu my idziemy na OP, na Rysy, a stonka to nieusuwalny element drogi tak jak nudzący mnie las na Boczaniu. Ale w końcu i las i stonka zostaną w dole.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

komorfil coś chyba nie do końca przeczytałeś to co napisałem. Po pierwsze jednak ze stonki można wyrosnąć a bariera mentalna nie wszystkim przeszkadza. Po drugie nie napisałem, że jedynym wyznacznikiem stonki są klapki. Klapki na nogach na trudnym szlaku mieszczą się w pojęciu ogólnego nieprzygotowania do chodzenia po górach. Stonki nie określa to, że chodzi w klapkach czy adidasach, bo są szlaki gdzie można spokojnie w nich chodzić ale to, że idzie w klapkach czy adidasach na trudne szlaki, na które w takim obuwiu nie można się wybierać. Ale stonka o tym nie wie. Czyli poprostu stonka chodzi w góry nie przygotowana i nie potrafi się w nich zachować - tzn. hałasuje, śmieci i ogólne nie szanuje przyrody.
Ale to wszystko nie oznacza, że ktoś z tego nie wyrośnie i nie stanie się zwykłym, normalnym turystą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Włodzimierz Cywiński - sądzę, że nazwisko Komorfilowi znane - od zawsze i wszędzie chodzi w Tatrach w adidasach. Kumasz, Komorfil? Nie but czyni turystę lub wspinacza, choć zapewne pomaga. A Ty, Komorfil cierpisz chyba na coś takiego co nazywa się SAMOZACHWYT. No i to bardzo źle w Tatrach wróży bo od samozachwytu do samoupadku na d*** w najbardziej nieodpowiednim miejscu naprawdę bardzo niedaleka droga. To zresztą dzieje się nie tylko w Tatrach. Policja drogowa notuje podobny objaw u kierowców w rok po otrzymaniu prawa jazdy. No i mogę Ci powiedzieć, że widziałem w Tatrach ludzi naprawdę wspaniale wyekwipowanych którzy się zachowywali jak najbardziej obrzydliwa stonka.
[/list]
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Ludzie! Czytajcie ze zrozumieniem! Przecież komorfil tylko zawęził pojęcie stonki do pewnej wąskiej grupy osób, która przyjeżdża do Zakopanego bo to modne miejsce, bo mówią że fajne itp. i nie jest przygotowana do górskiej wędrówki (a często nie jest nią w ogóle zainteresowana).
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Właśnie staram się czytać ze zrozumieniem :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

a stonka to nieusuwalny element drogi tak jak nudzący mnie las na Boczaniu. Ale w końcu i las i stonka zostaną w dole.
Może jakaś kalamita? ;)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Może jakaś kalamita?
Odpuszczę. Las na Boczaniu może zostać ;) .
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

MiG pisze:Ludzie! Czytajcie ze zrozumieniem!...
Dzięki MIG. Bo już się przestraszyłem, że nagle straciłem umiejętność formułowania myśli w języku polskim.
A poza tym bawią mnie sytuacje, gdy ktoś napada na mnie próbując przekonać c mnie do opinii które... właśnie sam wyraziłem, tyle że trochę innymi słowami niż mój adwersarz (np Janek)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

tomek.l pisze:komorfil coś chyba nie do końca przeczytałeś to co napisałem. Po pierwsze jednak ze stonki można wyrosnąć a bariera mentalna nie wszystkim przeszkadza. Po drugie nie napisałem, że jedynym wyznacznikiem stonki są klapki. Klapki na nogach na trudnym szlaku mieszczą się w pojęciu ogólnego nieprzygotowania do chodzenia po górach. Stonki nie określa to, że chodzi w klapkach czy adidasach, bo są szlaki gdzie można spokojnie w nich chodzić ale to, że idzie w klapkach czy adidasach na trudne szlaki, na które w takim obuwiu nie można się wybierać. Ale stonka o tym nie wie. Czyli poprostu stonka chodzi w góry nie przygotowana i nie potrafi się w nich zachować - tzn. hałasuje, śmieci i ogólne nie szanuje przyrody.
Ale to wszystko nie oznacza, że ktoś z tego nie wyrośnie i nie stanie się zwykłym, normalnym turystą.
Tomek, coś chyba nie do końca przeczytałeś to co napisałem. Ty masz swoją definicję stonki, ja swoją i pozwól, że przy niej pozostanę, dobrze ?, bo ja Ci swojej nie narzucam, tylko proponuję odmienny punkt widzenia. Przecież napisałem wyraźnie, że rozumiem stonkę inaczej niż Ty. Przez co jednoznacznie pokazuję, że widzę różnicę w rozumieniu swoim i Twoim. Sugerowanie, że nie czytam dokładnie w tym kontekście pachnie błędem logicznym.
Powtórzę więc - moim (nie Twoim, tylko moim, więc mnie nie koryguj, tylko się zgódź lub nie) zdaniem, należenie do stonki polega na posiadaniu bariery mentalnej prawie niemożliwej do pokonania. Jeśli ktoś zachowywał się jak stonka, to znaczy że był początkującym, ale nie był stonką, bo stonka pozostanie nią na wieki wieków. To moja opinia, i naprawdę rozumiem, że Twoja jest inna.
Oczywiście, że istotne jest gdzie użyto klapek - na łatwym czy na trudnym szlaku, i tak naprawdę najważniejsze jest to by ich nie używać na trudnym (podobnie jak pozostałego repertuaru zachowań stonki). Ale to jest - powtórzę - oczywiste. Z mojej strony chciałem dodać, że poza tymi ewidentymi objawami stonkowatości dla mnie istota jest mentalna - stonkę cechują klapki i reklamówki w Tatrach (nieważne na jakim szlaku), na Mazurach i na Marszałkowskiej. A stonką jest dlatego, że ma klapki zawsze i wszędzie. Ty możesz mieć klapki na Mazurach ale nie będziesz w nich żeglować (bo to porównywalne z wychodzeniem w nich na Kasprowy). Możesz iść w klapkach Marszałkowską, ale jak będziesz szedł Marszałkowską na rozmowę biznesową, to nie będziesz miał klapek. A stonka ma je zawsze. To jest mentalne i z tego się nie wyrasta.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Włodzimierz Cywiński - sądzę, że nazwisko Komorfilowi znane - od zawsze i wszędzie chodzi w Tatrach w adidasach. Kumasz, Komorfil? Nie but czyni turystę lub wspinacza, choć zapewne pomaga. A Ty, Komorfil cierpisz chyba na coś takiego co nazywa się SAMOZACHWYT. No i to bardzo źle w Tatrach wróży bo od samozachwytu do samoupadku na d*** w najbardziej nieodpowiednim miejscu naprawdę bardzo niedaleka droga. To zresztą dzieje się nie tylko w Tatrach. Policja drogowa notuje podobny objaw u kierowców w rok po otrzymaniu prawa jazdy. No i mogę Ci powiedzieć, że widziałem w Tatrach ludzi naprawdę wspaniale wyekwipowanych którzy się zachowywali jak najbardziej obrzydliwa stonka.
[/list]
Wobec zaczepnego tonu listu czuję się wywołany do odpowiedzi.
1. Cywiński - nazwisko komorfilowi znane.
2. To że nie but czyni turystę chyba ewidentnie wynika z mojego postu. Kumasz, Janek ?
3. Wydaje mi się że na samozachwyt nie cierpię. Ciekaw jestem natomiast na jakiej podstawie ten wniosek?
4. W pełni się zgadzam, że samozachwyt w Tatrach (i nie tylko) to droga samobójcza. Jestem oceanem pokory.
5. Co do wyekwipowanej stonki też w pełni zgoda, oni mieli mentalne klapki na nogach i mentalne reklamówki w dłoniach. To jasne.

Zgadzamy się w 85-95 %, skąd ta napaść ? ;)
ODPOWIEDZ