Po lekturze artykułu nasuwa się pytanie - kto z was zaliczyłby się do której grupy turystów i dlaczego? Bo ze mną to jest różnie, zależnie od towarzystwa z którym jadę. A więc zdarzają się czasem klimaty imprezowo-schroniskowe, po których nie bardzo się chce rano wstawać. Ale częściej traktuję schronisko tylko jako noclegownię, bez angażowania się w jego życie, czyli typ "repa" albo "repa-zwięrzątko górskie"...
Stonka to ze mnie zadna bo po pierwsze nie w paski, a poza tym jest mnie nieduzo:) Weteran tez zaden, chocby ze wzgledu na ilosc wiosen.
Za to zwierzaczek gorski jest mi bliski chociaz nie lubie gdy wiekszosc budzonych narzeka na wczesna pore (wczesna dla nich to taka przed poludniem). Ale wytrwala jestem i budze do skutku:)
Wydaje mi się że jest ze mnie początkujący (turysta) zwierzaczek góski.
Ale mam nadzieje, że kiedyś zmienie się w wytrawnego turyste.
I do tego będę dążył.
Tomek
Zdecydowanie "rep-zwierzątko górskie" a to z tego powodu, że na ogół trasy wycieczek mam dokladnie zaplanowane, wypełniają one cały dzień i nie ma czasu na co innego, a wieczorem trzeba nabrać sił na następny dzień. Schronisko traktuję jako bazę do wypadu w góry kolejnego dnia. Może tylko ta godzina wyjścia nie jest charakterystyczna, ale reszta się zgadza.
Słowa "stonka" użyłem tylko raz, trzy posty wyżej. Ogólnym problemem jest zalew Tatr przez "tłum ludzi". Część z nich i tak będzie się porywać na trasy, na które nie powinni wychodzić, ale tak jest wszędzie (niedzielni kierowcy, wypływanie na środek jeziora itp.)
Zapomniał wół jak cielęciem był. Każdy w pewnym sensie kiedyś był "stonką". Niektórym pozostaje to na stałe, choćby się odziali w wszelkie możliwe goretexy i szmatexy oraz zakupili szpeju wszelkiego rodzaju.
Janek pisze:Każdy w pewnym sensie kiedyś był "stonką"
kiedys widzialem tuz pod Zawratem faceta w klapkach z napisem "zico", ktory jedna reka chwytal za lancuch a druga za kamere...
widzialem tez dwoch turystow w Zakopanem, ktorzy bedac w stanie wskazujacym na spozycie, a raczej na spozywanie od kilku juz dni czegos w okolicy Krupowek prowadzili dialog: -Mmmooze bysmy tak k...a weszli w koncu na tego krzyza coooo? - (wskazujac na Giewont)
-Nooooooo
co jak co, ale do takiej stonki to ja sie nigdy nie zaliczalem
chocby z tego powodu, ze preferuje "capowane" w schronisku oraz obuwie nieco wygodniejsze
Podzialy sie nieco zdezaktualizowaly. Stonka wlazla do schronisk na szeroka skale. W Pieciu Stawach szarlotka juz nie ta sama. No i zupki chinskie zmienily schroniskowy swiat. Dzis juz nikt nie gotuje ryzu z dzemem...