Ciekawy artykuł: http://www.tygodnikpodhalanski.pl/modul ... e&sid=1258
Ja, za pierwszym pobytem w Tatrach, też skorzystałem z takiej „przeddworcowej” propozycji. Przyjechaliśmy z kolegą nocnym pociągiem wcześnie rano, w pociągu całą drogę „cupaliśmy” na korytarzu, bo akurat jechała jakaś pielgrzymka (wysiedli chyba dopiero w Poroninie). Przeciągi, deptanie, przepychanie i nie mieliśmy specjalnej ochoty rwać się od razu w góry, mimo tego, iż wyjeżdżaliśmy pełni zapału. Przed dworcem miły, starszy pan zaproponował nam kwaterę w okolicach Kościeliska (dokładnie - Chotarz). Skorzystaliśmy z propozycji. Nam się akurat udało, kwatera i okolica była OK. Rok później zresztą wybraliśmy się do tego samego gościa, ale niestety spełniło się stare przysłowie, że dwa razy się nie wchodzi do tej samej rzeki...
Ciekaw jestem jakie są wasze doświadczenia w tym temacie...
Ja chyba nigdy nie zapomnę cyganów-naganiaczy w Starym Smokowcu. Musiałem skorzystać z usług jednej z tych osób, gdyż nie miałem pomysłu na inny sensowny nocleg w tym rejonie.
Dałem się "nagonić" w Smokovcu, ale dzięki temu poznałem Novą Lesną. A kwaterki były OK, tylko że często brakło ciepłej wody. Wg. gospodarzy (Cyganie) następowało często "zwarećku na elektrićku", choć pewnie oszczędzali na termie i tyle.
P.S. Z usług zakopiańskich naganiaczy nie skorzystałbym nigdy, choćby mi przyszło nocować na ławce przed barem FIS.
W samym Smokowcu najtańsza kwatera (tzw. Penzion) to wydatek od 550 do 700 SK od osoby ze śniadaniem w sezonie. Za taw. Willę ,nie mówiąc o hotelu trzeba zapłacić więcej ,czasem znacznie więcej ,ale cóż ,kiedy 1 m2 gruntu kosztuje n.p. w Nowym Smokowcu 5000SK. Dużo tańsze są schroniska w Staroleśnej . W Górnym Smokowcu można przyzwoity Penzion znaleźć już od 400 SK ,ale to położenie jest raczej mało ciekawe po ostatnich drzewnych przypadkach.
Ja raz skorzystałem z kwatery "naganiaczy". Przyjechaliśmy z kumplem zdrowo po 20.00 (ze Zwardonia ) i byliśmy bardzo szczęśliwi, że na dworcu stała jeszcze jakaś kobiecina i zaoferowała nocleg. Warunki raczej takie sobie, ale najważniejsze że blisko dworca PKS, bo z rana uderzaliśmy do schroniska na Hali Ornak
5-6 razy korzystalem z usług proponowaczy noclegów, po uzgodnieniu ceny i mojej aprobacie nigdy nie miałem problemow zarówno z lokum, jak i ogolnymi warunkami. Podoba mi się, ze proponowacze nie są upierdliwi, ja takich przynajmniej nie spotkalem, a zresztą nie ma o czym mówić gdyz najwyżej 1 noc i tyle mojego pobytu w między miejskimi tubylcami - pozdrawiam.
Mariusz pisze:Z usług zakopiańskich naganiaczy nie skorzystałbym nigdy, choćby mi przyszło nocować na ławce przed barem FIS.
..a to dlaczego Nie rozumiem,co w tym złego? Jeśli ktoś choć troszkę orientuje się w mapie Zakopca....no,a jeśli warunki są nie teges,to zawsze można szukać dalej.
NIGDY nie mów NIGDY ...zdaje się,że nieświadomie ,ale zgrzeszyłeś,bo...kwaterka na Smrekowej została odkryta drogą "naganiania"-jak to tu mawiacie. Koleżanka z mężem po wyjściu z pociągu zostali "złapani" na ten adres,dwa dni później dojechałam ja i tak od 6 lat tam nocuję
Lubię decydować sam, gdzie będę spał, a Państwo Naganiacze prawie zawsze są upierdliwi, agresywni, niechlujni i jedzie od nich alkoholem. Może na takich akurat trafiam. Zresztą pamiętasz pewnie Iw, że miałem tzw. "traumatyczne przejścia" z właścicielami kwater (z udziałem policji) i od tamtej pory moja ostrożność wzrosła o 1000%. Jeśli trafiam do Zakopca o jakiejś koszmarnej porze, to wolę już kimnąć w Domu Turysty.
Jeśli trafiam do Zakopca o jakiejś koszmarnej porze, to wolę już kimnąć w Domu Turysty.
...aaaa-tak,to rozumiem.
Mariusz pisze:Zresztą pamiętasz pewnie Iw, że miałem tzw. "traumatyczne przejścia" z właścicielami kwater (z udziałem policji) i od tamtej pory moja ostrożność wzrosła o 1000%.
No tak,faktycznie...pewnie też bym była astrożniejsza po takich przejściach.
Ja zwylke trafiam z rana-wczesnym popołudniem do Zakopca,więc stąd moje zdziwienie. Jedynie mój niesmak budzi widok prawie bijących się kobiet,które przepychają się do drzwi nadjeżdżającego autobusu i nawet spokojnie wysiąść nie można-bo jak odpowiesz grzecznie,że już masz kwaterę,to uśmiech znika z ust pań i odpychają cię brutalnie na bok,żeby powtórzyć pytaniową procedurę z następnym wysiadającyjm delikwentem.Kiedyś czekałam ciut dłużej na powrotny do Krakowa to się nasłuchałam i naoglądałam
ja mialem w zeszlym roku przygodę z pewnym góralem, przyjechalem do Zakopanego nocnym z Krakowa i to byl bardzo spontaniczny i nie pklanowany wyjazd... przyjechalem na jedną noc i nastepnego dnia mialem wyjezdzac... byl wrzesien... no i oczywiscie na dworcuu ok 6:30 kiedy wysiedlismy z piciagu odrazu rzucila sie na nas chmara naganiaczy, grzecznie podziekowalem, dalej po wyjsciu z dwroca koleja ekipa ale z tymi nie bylo juz tak latwo kiedy dowiedzieli sie ze interesuje mie jedna noc, i nie chce skorzystac z ich propozycji bo kompletnie mi nie odpowiedala, byla za daleko, to niezbyt kulturalnie dali mi no zrozumienia ze juz oni sie postaraja ze nic nie znajde do wieczora..... ja jako rodowity slazak zawzialem sie i po ok 4 godzina lazenia po calym Zakopanem, znalazlem nocleg w bardzo dobrych warunkach (30pln), TV lazienka, na Zamoyskiego czyli rzut kamieniem od Krupówek,...... pamietam że ten góral byl naprawde agresywnie nastawiony no ale coz zawzietosc śląska wziela góre nad góralską.... wczesniej raz skorzystalem z uslug naganiacza ale ten byl juz o wiele przyjemniejszy, dzieki niemu mam kontakt do bardzo fajnego noclegu zaraz za PKSem... czyli moje opinie na temat tych ludzi sa podzielone, ani za ani przeciw, chyba trzeba sie kierowac intuicja co do naganiaczy
Wydaje mi się, że korzystanie z usług tzw. „naganiaczy” niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo, o czym przekonałem się na własnej skórze i chciałby przestrzec (to właśnie to nie wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki, o którym napisałem powyżej). Otóż, ludzie ci zazwyczaj biorą na kwaterę wszystkich jak popadnie. Nie patrzą, czy to prawdziwi turyści, którzy przyjechali w Tatry, czy też margines, który przyjechał żeby się uchlać w Zakopanem i urządzać burdy pijackie. Byleby tylko dutki spływały do kieszeni.
Dla przeciwwagi podam przykład, kiedy to szukaliśmy czegoś w ciemno, omijając szerokim łukiem dworcowych naganiaczy. Starszy gość, u którego pytaliśmy o nocleg, najpierw nas ostrożnie wypytał a potem dopiero zaproponował kwaterę. Jak się później okazało (nocowaliśmy u niego przez kilka lat), kiedyś miał właśnie problemy z takimi pseudo-turystami i stąd ta jego wzmożona ostrożność przy wynajmowaniu kwatery. U „dziadka”, bo tak go nazywaliśmy, mieliśmy przynajmniej pewność, że wracając późno ze szlaku będziemy mogli się spokojnie wyspać!
Zakopiańscy naganiacze dworcowi nie budzą mojego zaufania. Być może to skutek negatywnego stereotypu, który psuje reputację tych paru uczciwych osób, próbujących zdobyć na PKP/PKS klienta. Prawie zawsze obserwuję tych ludzi, kiedy wysiadam z pociągu. Bardzo często czuć alkohol, choć nie są oczywiście pijani w belę. Kobiety bardzo często wygladają "nieuczciwie, tj sprawiają takie wrażenie. Radzę wszystkim omijać ten sposób szukania noclegu z daleka - choć przy pewnej dozie szczęścia można znaleźć coś akceptowalnego.
Jeśli przejżdżam do Zakopanego w nocy - idę do Domu Turysty. Jeśli w dzień - idę gdzieś na obrzeża miasta i zawsze znajduję dobrą kwaterę. A raczej znajdowałem, jak jeszcze korzystałem z kwater.
P.S. Być może jestem przewrażliwiony, ale miałem już kiedyś incydent z właścicielem kwater, który zakończył się interwencją policji.
Mariusz pisze:Bardzo często czuć alkohol, choć nie są oczywiście pijani w belę. Kobiety bardzo często wygladają "nieuczciwie, tj sprawiają takie wrażenie.
Może się mylę,ale naganiacze to chyba zazwyczaj bezrobotni,miejscowi -używkowicze(oczywiście nie wszyscy),którzy i tak pod sklepem stoją,więc przy okazji zarabiają na...łaciate a tym samym psują ciut wizerunek innym uczciwym "łapaczom".
Iw, oceniam, że masz rację w 50%. Część tych, którzy stoją to rzeczywiście tylko łapacze, którzy (jak sama nazwa wskazuje ) dostają w łapę za przyprowadzenie klientów komuś na kwaterę. I Ci rzeczywiście najczęściej mają gdzieś swój wizerunek. Część natomiast, załatwia to bez pseudo-pośredników, polując zazwyczaj rodzinnie na takich dworcowych delikwentów...