Nasze wycieczki w roku 2005
Ja - niestety - nie dałem już rady Go dogonić - "padłem".MrRobot pisze:Ostatnie 13 km zadziwiło mnie i Czesia ... mój synek tak "przycisnął" ze zostawił nas znowu z tyłu i przed Wrocławiem sporo się musiałem natrudzić by go dogonić.
Moim zdaniem: Grzesiu to świetny "materiał" na szosowca.
Dziekuję Wam za wspaniałą wycieczkę.
[ Dodano: Wto, Cze 07, 2005 8:11 ]
Kilka fotek z ostatniej wycieczki do Lubiąża.
http://my.magma-net.pl/czesiek/lubiaz/glowna.html
Niedzielna wycieczka :)
12.06.2005 Niedziela..
Ładna słoneczna pogoda w niedzielne popołudnie skusiła mnie abym wsiadł na rower i przejechał się kilka a może nawet kilkanaście kilometrów.. jako że pisarz ze mnie marny to i relacja będzie bardziej obrazkowa (fotki)
Trasa:
Otwock – Rezerwat przyrody Torfy – Janów – Otwock Wielki – Jezioro Rokola – Otwock Wielki – Karczew – Otwock
Przepraszam za brak danych ..ale jeszcze się nie dorobiłem licznika rowerowego

Rezerwat przyrody Torfy...jak widać kaczuszki mają się tam całkiem dobrze

Rezerwat przyrody Torfy...

Rezerwat przyrody Torfy...do wczoraj nawet nie wiedziałem..że na terenie rezerwatu powstała ścieżka ekologiczna

Wieś Janów...jedno z największych.. o ile nie największe zagłębie producentów pomidorów w Polsce

Jezioro Rokola w Otwocku Wielkim... to tutaj podczas swojej prezydentury przesiadywał na rybkach Lech Wałęsa..

Pałac w Otwocku Wielkim.. Do niedawna obiekt rządowy ..
Pałac niegdyś należał do marszałka hrabiego Franciszka Bielińskiego.. to na jego cześć nazwano główną ulicę Warszawy - Marszałkowską .. w czasach PRL-u ..znajdowała się na terenie kompleksu jednostka wojskowa.. póżniej jak już wspominałem wędkarski kącik Lecha W
Ostatnio zostało utworzone muzeum.. traf jednak chciał że akurat w tą niedziele na terenie odbywała się jakaś Vip- owska impreza
.. tak więc musiałem zadowolić się widokiem wieżyczek
...

W drodze powrotnej ...

Rzeka Świder – do domku już tylko rzut beretem
ciekawe czy się wyrobie przed deszczem
Wycieczka nie była za długa (gdzie mi tam do Cześka) ale przynajmniej z czystym sumieniem mogłem zasiąść do obiadku(ostatnio licze kalorie
) ... wjeżdżając na podwórko z nieba spadły pierwsze krople deszczu 
pozdrawiam
Ładna słoneczna pogoda w niedzielne popołudnie skusiła mnie abym wsiadł na rower i przejechał się kilka a może nawet kilkanaście kilometrów.. jako że pisarz ze mnie marny to i relacja będzie bardziej obrazkowa (fotki)
Trasa:
Otwock – Rezerwat przyrody Torfy – Janów – Otwock Wielki – Jezioro Rokola – Otwock Wielki – Karczew – Otwock
Przepraszam za brak danych ..ale jeszcze się nie dorobiłem licznika rowerowego

Rezerwat przyrody Torfy...jak widać kaczuszki mają się tam całkiem dobrze

Rezerwat przyrody Torfy...

Rezerwat przyrody Torfy...do wczoraj nawet nie wiedziałem..że na terenie rezerwatu powstała ścieżka ekologiczna

Wieś Janów...jedno z największych.. o ile nie największe zagłębie producentów pomidorów w Polsce

Jezioro Rokola w Otwocku Wielkim... to tutaj podczas swojej prezydentury przesiadywał na rybkach Lech Wałęsa..

Pałac w Otwocku Wielkim.. Do niedawna obiekt rządowy ..
Pałac niegdyś należał do marszałka hrabiego Franciszka Bielińskiego.. to na jego cześć nazwano główną ulicę Warszawy - Marszałkowską .. w czasach PRL-u ..znajdowała się na terenie kompleksu jednostka wojskowa.. póżniej jak już wspominałem wędkarski kącik Lecha W
Ostatnio zostało utworzone muzeum.. traf jednak chciał że akurat w tą niedziele na terenie odbywała się jakaś Vip- owska impreza

W drodze powrotnej ...

Rzeka Świder – do domku już tylko rzut beretem
Wycieczka nie była za długa (gdzie mi tam do Cześka) ale przynajmniej z czystym sumieniem mogłem zasiąść do obiadku(ostatnio licze kalorie
pozdrawiam
Sobota - 18.06.05.
Plac Grunwaldzki - ul. Grota Roweckiego - Suchy Dwór - Zórawina - Węgry - Borów - Głowno: ZAWSZE - wściekłe psy
. Jednak ja już je znam. Wystarczy, że się zatrzymam - "szczeknę" na nie
i po kłopocie
. Podgaj - tutaj najedliśmy się wczesnych czereśni - za darmo
. Kondratowice - Prusy - Księginice Wielkie. Powrót tą samą trasą, pod silny wiatr
Dystans 98 km.
http://my.magma-net.pl/razem/kw/glowna.html
Niedziela - 19.06.05.
Rowerowy spacerek.
Pogoda idealna na rower. Kierunek Trestno i dalej do Blizanowic, Siechnic. Następnie w las, po betonach - "tutu, tutu, tutu....
. Dalej leśną drogą wzdłuż torów, do Kotowic. Znów przez las i pola do śluzy w Ratowicach. Tym razem - dla odmiany - z drugiej strony Odry. Sesja zdjęciowa - akurat płynął pchacz z barką. Po dość długim postoju na jaz i asfaltówką do Czernicy. Tam postanowiliśmy dołożyć kilometrów i skręciliśmy do Nadolic Wielkich, Małych i do Dobrzykowic. Znów skręcamy w prawo do Kiełczówka i Wojnowa.Bedąc już w Bartoszowicach zauważamy "naszą" barkę. Zdziwieni, że tak długo (ok. 3 h) płynęła, ruszyliśmy w kierunku domu. Po raz trzeci widziały ją Wiola z Asią na śluzie Zacisze. Dystans 55 km.
http://my.magma-net.pl/razem/po/glowna.html
Plac Grunwaldzki - ul. Grota Roweckiego - Suchy Dwór - Zórawina - Węgry - Borów - Głowno: ZAWSZE - wściekłe psy
http://my.magma-net.pl/razem/kw/glowna.html
Niedziela - 19.06.05.
Rowerowy spacerek.
http://my.magma-net.pl/razem/po/glowna.html
"Jechałem z grupą LOTTO !!!
"
Być może mój wpis nie bardzo bedzie pasował do tematu wycieczki ale nie chciałem tworzyć niepotrzebnie nowego watku.
W dniu wczorajszym wybrałem się na wycieczke z Wrocławia w kierunku Sobótki.

Koło stadionu sportowego "podłączyłem sie " pod trening zawodniczek z zawodowej grupy kolarskiej LOTTO . Jechały 3 zawodniczki i ich trener-dyrektor sportowy.

Trasa wiodła prawdopodobnie tak( ...pisze "prawdopodobnie" bo nie mam pewnosci co do 2-wóch skrętów i nie zgadza mi sie długość trasy , mnie sie wydaje że trasa miała około 15 km lecz trener twierdził że 17 km:-)
Tempo na szczeście nie było "zabójcze" wiec udawało mi sie dotrzymywać im kroku (i z tego chyba najbardziej jestem dumny i zadowolony
)

Poczatkowo przejechalismy razem 2 takie petelki i mielismy wracać razem do Wrocławia . Jedna z dziewczyn wystartowała nawet wczesniej sama , lecz po namowach innej zawodniczki mielismy pojechac jeszcze 2 pętelki. Wystartowalismy w zmniejszonym składzie ale na trasie dołaczyli do nas zawodnicy z Intel -Action.

Po zakończeniu tej petli doszli do wniosku że norma została juz wykonana i pozostało mi tylko zdjecie na pożegnanie
)

I to juz koniec mojego chwalenia sie
Być może mój wpis nie bardzo bedzie pasował do tematu wycieczki ale nie chciałem tworzyć niepotrzebnie nowego watku.
W dniu wczorajszym wybrałem się na wycieczke z Wrocławia w kierunku Sobótki.

Koło stadionu sportowego "podłączyłem sie " pod trening zawodniczek z zawodowej grupy kolarskiej LOTTO . Jechały 3 zawodniczki i ich trener-dyrektor sportowy.

Trasa wiodła prawdopodobnie tak( ...pisze "prawdopodobnie" bo nie mam pewnosci co do 2-wóch skrętów i nie zgadza mi sie długość trasy , mnie sie wydaje że trasa miała około 15 km lecz trener twierdził że 17 km:-)
Tempo na szczeście nie było "zabójcze" wiec udawało mi sie dotrzymywać im kroku (i z tego chyba najbardziej jestem dumny i zadowolony

Poczatkowo przejechalismy razem 2 takie petelki i mielismy wracać razem do Wrocławia . Jedna z dziewczyn wystartowała nawet wczesniej sama , lecz po namowach innej zawodniczki mielismy pojechac jeszcze 2 pętelki. Wystartowalismy w zmniejszonym składzie ale na trasie dołaczyli do nas zawodnicy z Intel -Action.

Po zakończeniu tej petli doszli do wniosku że norma została juz wykonana i pozostało mi tylko zdjecie na pożegnanie

I to juz koniec mojego chwalenia sie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
dzisiaj inaugarcja sezonu wycieczek (seksja sie skonczyła można jezdzic):
szlak Przybyszewskiego koło Inowrocławia: - Ino. - Jaronty (gdzie Przybyszewski zmarł - na ścianie budynku, którystoi w miejscu gdzie ów pan zmarł był wielki pentagram 0- ciekawe czy ma to związek
- Góra (gdzie jest pochowany)- Łojewo (wbrew pozorom żadnych łojantów nie spotkaliśmy) - Inowrocław
Dystans skromne 30,ale to była tylko popołudniowa przejażdżka, obiecuję poprawę
szlak Przybyszewskiego koło Inowrocławia: - Ino. - Jaronty (gdzie Przybyszewski zmarł - na ścianie budynku, którystoi w miejscu gdzie ów pan zmarł był wielki pentagram 0- ciekawe czy ma to związek
Dystans skromne 30,ale to była tylko popołudniowa przejażdżka, obiecuję poprawę
Nie "wypaliło", ale było super.Czesiek pisze:Jeżeli wszystko "wypali"
Sobota - 25.06.05.
Piękny, słoneczny poranek obudził mnie o 5.30.
Po obowiązkowych czynnościach wyruszyłem w umówione miejsce spotkania z Romanem. Niestety, zasmuciłem się troszkę gdyż kolega nie stawił się punktualnie na spotkanie. Czekam 5, 10, 15.... minut.
Ps. Wstępnie jesteśmy umówieni na (9.07. sobota) wycieczkę: pociągiem do Kamieńca, dalej Paczków, Bily Potok, Jesenik i powrót rowerami do W-wia. Plany oczywiście (jak zwykle) mogą ulec zmianie.
Dystans 175 km.
http://my.magma-net.pl/czesiek/czechy/glowna.html
Witam
Mam wolną chwilkę więc się pochwalę, że dziś przekroczyłam 1000 km
, na swoim nowym bicyklu.
Piękna pogoda i możliwość wykorzystania roweru na przejechanie się, nie pozwalają na siedzenie przed kompem.
Czesiu wraz z Romanem wybierają się jutro na całodniową wyprawę.
W pociagu do Kamieńca Ząbkowickiego mają ustalić trasę, więc sama nie wiem gdzie będą kręcić.
Mam nadzieję, że pogoda im dopisze. Ja niestety do pracy
.
Pozdrawiam.
Wiola
Ps. Kiedy w końcu będzie ten 10-ty Sierpień?
Mam wolną chwilkę więc się pochwalę, że dziś przekroczyłam 1000 km
Piękna pogoda i możliwość wykorzystania roweru na przejechanie się, nie pozwalają na siedzenie przed kompem.
Czesiu wraz z Romanem wybierają się jutro na całodniową wyprawę.
W pociagu do Kamieńca Ząbkowickiego mają ustalić trasę, więc sama nie wiem gdzie będą kręcić.
Pozdrawiam.
Wiola
Ps. Kiedy w końcu będzie ten 10-ty Sierpień?
Wycieczka w Góry Sowie:
http://sudety.it/index/gory/regiony/ID,10
Opis Romana:
Wczoraj, czyli w piątek 15.07 ze Śledzikiem: Kozanów, Grunwald-Strzelin, następnie pociągiem do Kamieńca Ząbkowickiego (miało byc inaczej, ale "dzięki" pewnym perturbacjom przejechaliśmy 40 km więcej i straciliśmy ponad 2,5 godz). Stąd: Ząbkowice Śl.-Srebrna Góra-przeł. Srebrna (tu wypad do dwóch wiaduktów pozostałych po Kolejce Sowiogórskiej)-Wolibórz-Nowa Ruda-Ludwikowice Kł.- Sokolec-Rzeczka(tu pyszny, niespodziewanie szybki zjazd dla którego warto było się przez blisko godzinę wspinać, u Śledzika na liczniku 66, mój zwariował, ale
jechałem trochę szybciej)-Walim-Zagórze Śl.-Świdnica-Pszenno-Wilków-Gola Świdnicka-Maniów Mł.-Mietków-Kostomłoty-Zabłoto-Pełcznica-Wszemiłowice-Stoszyce-Romnów-Skałka-Samotwór-Kozanów, Grunwald. Mój przebieg - 203 km, Śledzik trochę więcej (bo dalej miał do domu). Blisko 11 godz. w siodełku. Wyjazd 6.15, powrót 23.30.
Kilka słów Cześka:
Była to - moja - najwspanialsza wycieczka rowerowa.
Rekord z ub. roku do Kalisza i z powrotem (257 km) nijak się ma do wczorajszej. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy.
Podjazdy dały mi nieźle w kość. Oj, miałem chwile zwątpienia, czy warto się tak męczyć? Zjazdy rekompensowały całkowicie wcześniejszy wysiłek. Poza tym poznałem miejsca o których nie miałem zielonego pojęcia. Chociażby srebnrnogórska kolej zębata.
www.kolej.one.pl/_fervojoj/BIBLIO/OGOLN ... górska%202
Na koniec całodniowej wycieczki też coś nowego: powrót w istnych ciemnościach - około 40 km. Ruch prawie zerowy, więc jechało się super. W domku byłem przed północą. Spałem za to całe 10 godzin.
Dystans 206 km
Fotki:
http://bicykl.friko.pl/index.php?katalog=G_Sowie
http://sudety.it/index/gory/regiony/ID,10
Opis Romana:
Wczoraj, czyli w piątek 15.07 ze Śledzikiem: Kozanów, Grunwald-Strzelin, następnie pociągiem do Kamieńca Ząbkowickiego (miało byc inaczej, ale "dzięki" pewnym perturbacjom przejechaliśmy 40 km więcej i straciliśmy ponad 2,5 godz). Stąd: Ząbkowice Śl.-Srebrna Góra-przeł. Srebrna (tu wypad do dwóch wiaduktów pozostałych po Kolejce Sowiogórskiej)-Wolibórz-Nowa Ruda-Ludwikowice Kł.- Sokolec-Rzeczka(tu pyszny, niespodziewanie szybki zjazd dla którego warto było się przez blisko godzinę wspinać, u Śledzika na liczniku 66, mój zwariował, ale
jechałem trochę szybciej)-Walim-Zagórze Śl.-Świdnica-Pszenno-Wilków-Gola Świdnicka-Maniów Mł.-Mietków-Kostomłoty-Zabłoto-Pełcznica-Wszemiłowice-Stoszyce-Romnów-Skałka-Samotwór-Kozanów, Grunwald. Mój przebieg - 203 km, Śledzik trochę więcej (bo dalej miał do domu). Blisko 11 godz. w siodełku. Wyjazd 6.15, powrót 23.30.
Kilka słów Cześka:
Była to - moja - najwspanialsza wycieczka rowerowa.
Rekord z ub. roku do Kalisza i z powrotem (257 km) nijak się ma do wczorajszej. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy.
www.kolej.one.pl/_fervojoj/BIBLIO/OGOLN ... górska%202
Na koniec całodniowej wycieczki też coś nowego: powrót w istnych ciemnościach - około 40 km. Ruch prawie zerowy, więc jechało się super. W domku byłem przed północą. Spałem za to całe 10 godzin.
Dystans 206 km
Fotki:
http://bicykl.friko.pl/index.php?katalog=G_Sowie
Wyjazd z domku 8.10 Plac Grunwaldzki, ul. Kamieńskiego, Krzyżanowice, Pasikurowice, Siedlec, Skarszyn. Tu postanowiliśmy, że nie jedziemy przez Trzebnicę, więc - na krzyżówce - skręcamy w prawo i po ok. 20 m w lewo, na Boleścin, Piersno, Skotniki do Zawoni. Uzupełniamy jeszcze napoje i dalej, w Drogę. Grochowa, w lewo na Pęciszów do Kuźniczyska. Przejeżdżamy "15"-kę i jedziemy do Biedaszkowa Wielkiego i dalej do Ujeźdźca Wielkiego i Małego. Teraz cały czas przez las do (słynnej?) Gruszeczki. Stąd już bliziutko do Sułowa. Odpoczynek w Rynku: fotki,
posiłek, mapa w łapki i ruszamy do Rudy Sułowskiej. Na komercyjnym łowisku zatrzymujemy się na kawkę, kiełbaskę z rożna, by po ok. pół godziny jechać dalej. Po drodze mijamy - to z lewej, to z prawej piękne stawy. Nazwy znajdziecie na mapie.
Następne wioski to Grabówka, Olsza, Wilkowo, Dąbki. W nich - niestety, albo stety - popełniliśmy błąd w odczycie mapy. Zmylił nas też drogowskaz "Niezgoda". Pojechaliśmy w prawo, w kierunku Żmigrodu. Po przejechaniu Radziądza skręciliśmy w ścieżkę (trasę) rowerową. Non stop przez las, wąską asfaltówką - 10 km - wg szlakowskazu. Wyjechaliśmy na drogę "493" i dotarliśmy do "Stawu Zewnętrznego".... Rudy Sułowskiej. Ładne kółeczko.
Tutaj znów popas, mapa i decyzja: wracamy do Sułowa, przez wieś Łąki. Teraz już prosto na południe przez oba Ujeźdźce, Komorowo, Księginice - do Trzebnicy.
Mieliśmy jeszcze troszkę sił i czasu, więc postanowiliśmy "zaliczyć" jeszcze parę górek. Kierunek Sulisławice, Cerekwica, Sędzice, Czachowo, Głuchów Górny - do Skarszyna. Tu pętla została zamknięta. Reszta trasy przebiegała tak jak rano, tylko w odwrotnym kierunku. W domku byliśmy o 21-szej z minutami. Średnia 16 km/h, ale dla nas nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się przede wszystkim przebywanie na łonie natury, poznawanie nowych, ciekawych miejsc, no i ruch - wypoczynek aktywny.

Mój rekord życiowy: Dystans 163,3 km.
www.mapapolski.pl/index.php3?z_city_id=5100&form_t=1
Ps. Na fotki przyjdzie czas.
posiłek, mapa w łapki i ruszamy do Rudy Sułowskiej. Na komercyjnym łowisku zatrzymujemy się na kawkę, kiełbaskę z rożna, by po ok. pół godziny jechać dalej. Po drodze mijamy - to z lewej, to z prawej piękne stawy. Nazwy znajdziecie na mapie.
Mieliśmy jeszcze troszkę sił i czasu, więc postanowiliśmy "zaliczyć" jeszcze parę górek. Kierunek Sulisławice, Cerekwica, Sędzice, Czachowo, Głuchów Górny - do Skarszyna. Tu pętla została zamknięta. Reszta trasy przebiegała tak jak rano, tylko w odwrotnym kierunku. W domku byliśmy o 21-szej z minutami. Średnia 16 km/h, ale dla nas nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się przede wszystkim przebywanie na łonie natury, poznawanie nowych, ciekawych miejsc, no i ruch - wypoczynek aktywny.
Mój rekord życiowy: Dystans 163,3 km.
www.mapapolski.pl/index.php3?z_city_id=5100&form_t=1
Ps. Na fotki przyjdzie czas.





