Tatry a lęk wysokości
Tatry a lęk wysokości
Pewna wypowiedź na tym forum nasunęła mi na myśl założenie takiego wątku. Byłem kiedyś świadkiem, jak pewna dziewczyna zamarła przy szczelinie skalnej poniżej Skrajnego Granatu, usiadła z płaczem i krzykiem, trzęsąc się ze strachu. Chłopak, z którym szła, zaczął ją przekonywać, że to już końcówka tego szlaku (szli od Koziego Wierchu), że jeszcze tylko te kilka kroków i już będą schodzić. Zdarzenie to spowodowało oczywiście powstanie kilkuminutowego korku na szlaku.
Później nieraz byłem jeszcze świadkiem podobnych zdarzeń i jak widzę coś takiego to zawsze mnie zastawia, co powoduje, że ludzie z taką przypadłością decydują się (lub dają się wyciągnąć) na takie trasy.
Osobiście, mam kolegę z pewnym lękiem wysokości, wielkiego miłośnika gór. Wycieczki po Tatrach stopniuje sobie wg skali trudności, ale unika bardziej eksponowanych tras – jeszcze nigdy nie wybrał się na Orlą.
Jestem ciekaw, jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie, może ktoś z Was ma (miał?) podobny problem, co zrobilibyście gdyby np. Wasza „druga połówka” miała taką przypadłość?
Później nieraz byłem jeszcze świadkiem podobnych zdarzeń i jak widzę coś takiego to zawsze mnie zastawia, co powoduje, że ludzie z taką przypadłością decydują się (lub dają się wyciągnąć) na takie trasy.
Osobiście, mam kolegę z pewnym lękiem wysokości, wielkiego miłośnika gór. Wycieczki po Tatrach stopniuje sobie wg skali trudności, ale unika bardziej eksponowanych tras – jeszcze nigdy nie wybrał się na Orlą.
Jestem ciekaw, jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie, może ktoś z Was ma (miał?) podobny problem, co zrobilibyście gdyby np. Wasza „druga połówka” miała taką przypadłość?
Osobiście nie mam takich problemów. Żona też, ale jak widzę Ją - pokonującą bardziej eksponowane miejsca na szlaku, mam takiego ogromnego stracha, że coś się (Jej) stanie.....
Chyba już nie bedę z Nią wychodził w takie miejsca.
Ps.
Jest to strach o bliską mi osobę. Gdy patrzę na innych jakoś tego nie odczuwam. Nooo, chyba że ktoś stoi na skraju przepaści i wystarczy lekki wiatr... - wiecie o czym mówię?
Chyba już nie bedę z Nią wychodził w takie miejsca.
Ps.
Jest to strach o bliską mi osobę. Gdy patrzę na innych jakoś tego nie odczuwam. Nooo, chyba że ktoś stoi na skraju przepaści i wystarczy lekki wiatr... - wiecie o czym mówię?
Mialem przyjemnosc wedrowac z pewna sympatyczna pania, ktora na zakrecie Jaworzynki (tam gdzie sie z lasu wychodzi) powiedziala, ze absolutnie dalej nie pojdzie. Po uzyciu paru malo parlamentarnych wyrazow doszla nad Czarny Staw; powrot wymyslilem sobie przez Boczan i znowu musialem zwrocic sie po pomoc do łaciny kuchennej. Rok pozniej pani weszla na Siwy Wierch juz bez werbalnej zachety 
Mam to samo. Jak szłam po OP, to pomyslałam newet że moich potencjalnych dzieci nigdy tam nie puszczę.Czesiek pisze:strach o bliską mi osobę.
Ja widziałam kiedyś w Karkonoszach dziewczynę którą dosłownie sparaliżowało i dwie osoby musiały ja sprowadzać w dół.
Dość dobrze wychodzi mi opanowywanie lęku wysokości metodą drugiego spojrzenia: najpierw się lekko przerażam, cofam się i za drugim razem jest już OK.
Ale tak wogóle to lubię czuć powietrze za plecami.
Wczoraj mnie mój kot przetrenował, bo spadł na balkon niezamieszkałego lokalu poniżej i schodziłam po niego po troszkę za krótkiej drabinie ( na trzecim piętrze
Cieszę się, że moja „połówka” nie ma takiego problemu i że nie muszę z tego powodu stawać w sytuacji, kiedy to zmuszony jestem rezygnować z robienia niektórych tras (wyznaję bowiem zasadę, że jedziemy w góry razem i chodzimy po nich też razem). Co do lęku o drugą osobę, o którym piszecie, to ja też odczuwam coś takiego i zauważam, że koncentrując się na drugiej osobie – staję się niestety mniej uważny na szlaku (a zatem poniekąd sam staję się potencjalną ofiarą
).
Ryb-ka, śmiem stwierdzić, że Twój kot jest jaroszem?... Czyż nie mam racji?...

Ryb-ka i kot?!ryb-ka pisze:Wczoraj mnie mój kot przetrenował
Ryb-ka, śmiem stwierdzić, że Twój kot jest jaroszem?... Czyż nie mam racji?...
Lęku wysokości to nie mają tylko Indianie z plemienia Hopi…pewnie dlatego, że mieszkali w piętrowych domach, niektóre z nich miały nawet 4 piętra. Do najwyżej położonych mieszkań dostawało się przez przystawiane z zewnątrz drabiny kiepskiej konstrukcji.
Może mają coś w genach poprzestawiane - wszyscy inni lęk posiadają i tylko kwestia stłumienia go w sobie, żeby nie paraliżował - jednym się udaje , innym nie.
Może mają coś w genach poprzestawiane - wszyscy inni lęk posiadają i tylko kwestia stłumienia go w sobie, żeby nie paraliżował - jednym się udaje , innym nie.
Izabela ->
Kasety drogo stoja, zgram w mp3 i puszcze w sieć
Ad rem - kiedy sobie pomysle, jaki zespol przeciagnalem przez ten Siwy, to dochodze do wniosku, ze w gorach jestem zupelnie pozbawiony wyobrazni przez co nie zastanawiam sie nad potencjalnymi zagrozeniami wynikajcymi np. z faktu, ze stojac na jednej nodze jedna reka wciagam na gore dziesiecioletnia mloda dame, bo sie lancuch jakos dziwnie skonczyl
Kasety drogo stoja, zgram w mp3 i puszcze w sieć
Ad rem - kiedy sobie pomysle, jaki zespol przeciagnalem przez ten Siwy, to dochodze do wniosku, ze w gorach jestem zupelnie pozbawiony wyobrazni przez co nie zastanawiam sie nad potencjalnymi zagrozeniami wynikajcymi np. z faktu, ze stojac na jednej nodze jedna reka wciagam na gore dziesiecioletnia mloda dame, bo sie lancuch jakos dziwnie skonczyl
Mam podobnie jak wszyscy,że jak jestem z bliską osobą w górach to się o nią martwię,troszczę i jakoś podświadomie "pilnuję jej".Czasem to uczucie wcale nie jest przyjemne i co dziwne to fakt,że gdybym szła sama to mogłabym jakoś specjalnie nie stresować się ekspozycją,a jak widzę w takich miejscach bliskiego, to serce pika-nawet,jeśli wiem,że ta osoba sobie doskonale poradzi...
Dlatego uwielbiam samotne wyjazdy....ale zauważyłam ostatnio,że są osoby,o które mogę być zupełnie spokojna w górach,bo wiem,że sobie doskonale poradzą-takie uczucie też jest super-chodzi się wóczas idalnie.Może wynika to jednak z faktu,że jest to górski parner(ka) a nie ktoś z kim się jest uczuciowo związanym 
Iwona napisała:
Zastanawiam się, czy niekiedy lęk wysokości nie jest mylony(utażsamiany) z chorobą górską. A tak w ogóle, kto pokusił się o literaturę fachową na ten temat?. Czy lęk przed upadkiem w przepaść można , jeżeli coś takiego się u siebie zauważy, opanować odpowiednimi ćwiczeniami ćwiczeniami?.
- sądzę,że to sedno rzeczy.Może wynika to jednak z faktu,że jest to górski parner(ka) a nie ktoś z kim się jest uczuciowo związanym
Zastanawiam się, czy niekiedy lęk wysokości nie jest mylony(utażsamiany) z chorobą górską. A tak w ogóle, kto pokusił się o literaturę fachową na ten temat?. Czy lęk przed upadkiem w przepaść można , jeżeli coś takiego się u siebie zauważy, opanować odpowiednimi ćwiczeniami ćwiczeniami?.
Z znanych osób na lęk wysokości cierpiał (jak się okazało) Bolesław Prus. Wiedziony powszechną modą i on przybył do Zakopanego i ambitnie poszedł na pierwszy spacer na Halę Gąsienicową. Skończyło się na Skupniów Upłazie, gdzie skłon w stronę dol. Olczyskiej nie pozwolił mu iść dalej. Drogę powrotną odbył na noszach albo w siatce na bambusie (sprzeczne relacje). Do Zakopanego już więcej nie przyjechał a o górach w jego książkach kompletna cisza.
Osobiście nie mam kłopotów za to moja żona straszliwe. Co dziwne, przed laty w erze anten telewizyjnych na dachu kabelek się odłączył od anteny osadzonej tuż przy gzymsie (dom 4-o kondygnacyjny). No i wtedy mnie strach obleciał i wróciłem do domu po linę i się przywiązałem do komina.
Osobiście nie mam kłopotów za to moja żona straszliwe. Co dziwne, przed laty w erze anten telewizyjnych na dachu kabelek się odłączył od anteny osadzonej tuż przy gzymsie (dom 4-o kondygnacyjny). No i wtedy mnie strach obleciał i wróciłem do domu po linę i się przywiązałem do komina.
Ja się przyznaje. Mam lęk wysokości. Nie jest to może lęk paraliżujący ale odczuwam jakiś niepokój. Ale przynajmniej w moim przypadku jest tak, że z lękiem wysokości można walczyć. Poprostu stopniowo przyzwyczajać się do wysokości. Gdzieś przeczytałem o takim sposobie: znaleźć sobie jakieś wysokie ale bezpieczne miejsce np. balkon i od czasu do czasu patrzyć sobie przez jakiś czas w dół. Po jakimś czasie organizm zaczyna powoli przyzwyczajać się do wysokości i lęk staje się mniejszy. Przynajmniej mi pomogło. Kiedyś na jakimś szczycie mogłem co najwyżej siedzieć lub kurczowo trzymać się skał. Teraz już się przyzwyczaiłem do wysokości. Choć niepokój odczuwam.
Może nie we wszystkich przypadkach ale uważam, że lęk wysokości można trochę „zaleczyć” tzn. przyzwyczaić się do wysokości.
Może nie we wszystkich przypadkach ale uważam, że lęk wysokości można trochę „zaleczyć” tzn. przyzwyczaić się do wysokości.
-
Gość
Witam wszystkich Forumowiczów. Lęk wysokości jest mi tematem bliskim, ponieważ sama się z nim borykam. Przedreptałam wszystkie nasze niższe góry i zawsze uważałam, że Tatry to nie dla mnie. Za wysokie, zbyt przepaściste. Okazalo się, że jednak można. Moje osiągnięcia nie są wielkie, ale z lękiem można walczyć, można go oswoić, co w części mi się udaje. Pewnie nie przejdę OP, ale moje małe sukcesy dają mi ogromną satysfakcję i motywację do podejmowania kolejnych prób.
Izabela napisała: Czy lęk przed upadkiem w przepaść można , jeżeli coś takiego się u siebie zauważy, opanować odpowiednimi ćwiczeniami ćwiczeniami?.
W fachowej literaturze podają, że można sobie radzić z tym stosując ćwiczenia oddechowe oraz wizualizację. Sprawdziłam na sobie, działa. Sądzę, że należy dołączyć do tego zdrowy rozsądek i odpowiednio dawkować stopień trudności szlaków.
Na temat choroby górskiej oraz zachowań ludzi na dużych wysokościach - polecam wywiad z prof. Z. Rynem w majowym numerze "Charakterów".
Izabela napisała: Czy lęk przed upadkiem w przepaść można , jeżeli coś takiego się u siebie zauważy, opanować odpowiednimi ćwiczeniami ćwiczeniami?.
W fachowej literaturze podają, że można sobie radzić z tym stosując ćwiczenia oddechowe oraz wizualizację. Sprawdziłam na sobie, działa. Sądzę, że należy dołączyć do tego zdrowy rozsądek i odpowiednio dawkować stopień trudności szlaków.
Na temat choroby górskiej oraz zachowań ludzi na dużych wysokościach - polecam wywiad z prof. Z. Rynem w majowym numerze "Charakterów".
troszkę mówiliśmy o tym tu: http://tatry.bozym.com/viewtopic.php?t= ... ysoko%B6ciIzabela pisze:Czy lęk przed upadkiem w przepaść można , jeżeli coś takiego się u siebie zauważy, opanować odpowiednimi ćwiczeniami ćwiczeniami?.
a o chorobie wysokościowej tu: http://tatry.bozym.com/viewtopic.php?t= ... ko%B6ciowa
Witaj ka-el u nas





