Macie jakieś doświadczenia z bezszlakowych wypadów z przewodnikiem w Tatry Wysokie zarówno po polskiej jak i słowackiej stronie?
Jak to robicie? Są jakieś sposoby aby mniej zapłacić??? Jak złapać jeszcze 2...3 obce osoby chętne na tą trasę (aby zmiejszyć koszty)?
Interesują mnie wypady w grupie max. 4 osoby.
Istnieje "Last minut" u przewodnika?
Istnieje swoista odmiana "last minut" - pokrótce:
Zamawiasz np. na poniedziałek wejście na Mięguszowiecki. Spotkać się macie w Morskim Oku. W poniedziałek natomiast jest ulewa, żaby lecą z nieba, w dodatku grad. Pan przewodnik jednak przybywa i mówi "no to idziemy". A Ty na to, że "nie". A on na to, że można i nie iść ale resztę stawki dopłacić trzeba (wpierw wziął zaliczkę). Tak więc trzeba to określić w wstępnej umowie.
Dopóki nie będzie tak, że przy barierce w Moku nie będzie stało conajmniej trzech z tabliczką "Mięguszowiecki - tanio!" to tak będzie.
Ale masz wyjście - wklep do google "Kajetan Gawarecki" - to jest uczciwy facet. Masz tu mail - kajetan.gawarecki@wp.pl
TO NIE JEST SPAN [/list]
Jakoś nie mogę wyczytać na stronie pana Gawareckiego, czy prowadzi on również nieznakowanymi ścieżkami na słowackie szczyty. W swojej ofercie pisze tylko o znakowanych.
Krakusiu, czy masz jakis swój sprzęt do łażenia, np. uprząż? Będzie jeszcze taniej, bo niektórzy doliczają sobie za dodatkowe wyposażenie klienta Jeśli planujesz wypad na Słowacje, to tamtejsi przewodnicy taniej sobie liczą za usługi niż nasi, niewiele, ale zawsze coś No i oczywiścei koszty maleją jeśli jest większa grupa, ale na trudniejsze drogi liczba miejsc jest ograniczona np. 3 osoby+przewodnik
AdiK pisze:a ten przewodnik jest jeszcze z "Twoich" czasów czy trochę, no wiesz... z innej daty
Koło 40 na oko. Ale jest znakomity przewodnik polski (wyleciało mi nazwisko z głowy ale spotykałem je na tym forum - jeszcze jeden dowód sklerozy ) co ma przeszło 70, chyba 75 i nadal zawodowo czynny. Ile lat ma pani Zofia Stecka to chyba jeden Bóg wie (no może i Mefisto) a zapytać, wiadomo, nie wypada a jeszcze niedawno temu niejeden młokos miałby kłopot nadążyć
a jaki ma być? Iśc milcząc, burknąć: "no, tu jest szczyt,20 minut i lecimy na dół" a potem "300 złotych sie należy". Przewodnik musi miec choc trochę gadane (aczkolwiek też nie bez przesady*)
* raz miałem taki przypadek przewodnika (szlakowego), który upierał się, że jego brak formy sopodowany jest akcją TOPR, w którejbrał udziała w nocy, a smierdziało od niego jabolem na 5 metrów
Jesli w wypowiedzi przewodnika nazbyt co trzcie zdanie pada slowko "ja". To chyba przesada... Ale tak jak wpomnialem - reklama. Na niektorych to dziala i ruch w interesie jest. Wolalbym aby przewodnik opowiadal o trasie i ewentualnych innych propozycjach zamiast sie skupiac co to nie on...
Mefisto - a jak moze miec "gadane" slowackojezyczny przewodnik prowadzacy grupe Polakow?
zgaga100 pisze:a jak moze miec "gadane" slowackojezyczny przewodnik prowadzacy grupe Polakow?;)
może,może-polecam wycieczkę po Bielańskiej Jaskini ze zrozumieniem też wcale nie jakaś tragedia Inny przykład- opowiastki Czechów na Skalnym Jeziorku w Adrszpachu(Skalne Miasto) -uśmiać się można...ale faktycznie na poważniejszym wyjściu i słowach typu "kocioł","grzęda","turnia" to można by mieć kłopoty ze "zrozumieniem ze słuchu"
co do ich dowcipów to wiem tylko iż flisacka zagadka: "czemu czarny bocian tonajgorszy szkodnik" - bo przynosi czarne dzieci" u nich funkconuje w wersji z Cyganami
Tylko nie to: przewodnik po snadnym mnichu prowadzacy w gory co drugi krok kawal i przyspiewka Pewnie zaraz bym poszedl na dol i to z nim do karczmy...