DZIECKO (2.5 roku) W TATRACH (nie tylko zresztą)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

DZIECKO (2.5 roku) W TATRACH (nie tylko zresztą)

Post autor: Janek »

Wszystkim Mamom i Tatom oraz przyszłym Mamom i Tatom polecam lipcowy numer miesięcznika DZIECKO (niestety nie mają strony www, trzeba kupić 5.99 zł z płytką CD o Fredzie Weterynarzu), w którym górskie, tatrzańskie małżeństwo Joasi (w górach Asiok) i Krzysztofa (ze Śląska) dzieli się swoimi doświadczeniami z "dzieckiem w górach", w tym wypadku z 2.5 rocznym Stasiem, który pierwszą wycieczkę w Tatry "zaliczył" w poważnym wieku 3 miesięcy. To nie jest tam żadne ble, ble - tylko naprawdę bardzo wyważone informację, które mogą być przydatne, bo oni, Joasia i Krzysztof Tatry mają w małym palcu.
Nie próbuję ukrywać - znam ich i nawet razem trochę powędrowaliśmy.
Krzysztof (informatyk) jest znakomitym tatą Stasia, świetnie zna góry i jest miłym towarzyszem na trasie, może tylko zbyt rozmownym. Asiok (też informatyk) jest cudowną mamą, góry "czuje" każdym swoim milimetrem kwadratowym, jest jedną z najładniejszych dziewczyn jakie kiedykolwiek chodziły po Tatrach (choć zdjęcia redakcja źle dobrała) i UWAGA - najlepszym kierowcą samochodu z jakim mi się kiedykolwiek zdarzyło jechać. Gdyby chciała się zabrać za "te kulki" to Hołowczyc i inni musieliby poczuć się zagrożeni.
Nie ukrywam, że czasami się w tej kwestii "dziecko w Tatrach" sprzeczamy, przecież ja nie umiem wytrzymać bez sprzeczki. Ostatnio zapytałem co zamierzają począć z małym jak Stasiu stanie się zbyt ciężki aby go nosić a jednocześnie zbyt mały aby pójść gdzieś wyżej samodzielnie. Nie dostałem odpowiedzi ale jestem pewien, że Asiok coś wymyśli! :) Aha, w dodatku uprawiają wspinaczkę skałkową.
Jestem pewien, że Stasiu będzie najmłodszym turystą, który kiedykolwiek wejdzie na Gerlach i napewno nie będzie to idiotyzm i nieostrożność bo on ma chyba góry w genach.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

byle gonie zniechęcili, bo szkoda, zeby się takie genyzmarnowały :-)

BTW: Byłem raz świadkiem jakna jedną ze ścian gdzie czaem się bawie rodzice przyprowafdziliswoją na oko 3 letnią córeczke. Zbyt małe toto było żeby jej uprząż założyć (nawet dziecięcą), ale przy asekuracji z "łapy" nawet sobie radziła ;-)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Janek napisał:
tatrzańskie małżeństwo Joasi (w górach Asiok) i Krzysztofa (ze Śląska) dzieli się swoimi doświadczeniami z "dzieckiem w górach" (-)
- być może tą właśnie parą zachwycałam się, gdy byłam ostatnio w górach. Problem zabierania w nie dzieci zasygnalizowałam w jednej ze swoich relacji (Sarnia Skała(-)).Dane było mi obserwować rodziców którzy nie radzili sobie z tym tematem( udręczonych pchaniem pod górę cieżkich wózków telepiących niemiłosiernie maluchy, czy też zniechęcone do wędrówki dzieci). Jednym słowem widoczny brak pomyślunku. Największe wrażenie wywarł na mnie przypadek (który opisałam w cyt. relacji) tatusia, który uparł się zrobić dziecku zdjęcie w zbyt eksponowanym jak dla niego (dziecka)miejscu, czym wywołał jego lęk. Niewiele par radziło sobie stosując np. zmyślne nosidełka dla maluszków ,które dobrze to znosiły itp.
To z czym wyszła ta para do im podobnych to świetny pomysł!. Bardzo go popieram choć mnie już nie dotyczy). Janku namów ich na swoje www. Z przyjemością poznam nowoczesne osiągnięcia "techniki" w tej dziedzinie. Sprawa zasługuje na popularyzację. Najbardziej liczy się pomysł!
Pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Izabela pisze:być może tą właśnie parą zachwycałam się, gdy byłam ostatnio w górach
Kup lipcowe (nr 7) DZIECKO i sprawdź. Jak Asiok mi pozwoli a Mariusz łaskawie się zgodzi pomóc (bo nie umiem wstawiać zdjęć) to umieszczę parę zdjęć małego z rodzicami, które posiadam. :) :) :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze:Niewiele par radziło sobie stosując np. zmyślne nosidełka dla maluszków

widziałem, że sklepy Horyzont w czasie wakacji wypożyczają nosidełka
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Widziałem kiedyś kobietę z dzieckiem na plecach w nosidełku czekającą na nartach w kolejce do wyciągu krzesełkowego na Solisko. Chciałem zobaczyć jak będzie jechała z dzieciakiem na nartach ale niestety byłem za daleko za nią w kolejce i już jej więcej nie widziałem, a szkoda.
Nie wiem jak takie dziecko to odczuwa ale wydaje mi się, że to raczej rodzice mają frajdę a dzieciak raczej się trochę męczy siedząc godzinami w nosidełku.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Z dzieckiem na nartach??? :O :O
Piotr pisze:to raczej rodzice mają frajdę a dzieciak raczej się trochę męczy siedząc godzinami w nosidełku.
chyba dokładnie jest tak,jak przewidujesz a do tego nie powinno się takiego malucha długo nosić w pozycji "siedzącej" bo to mu raczej szkodzi na kręgosłup :think:
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Piotr napisał:
Chciałem zobaczyć jak będzie jechała z dzieciakiem na nartach
- bardzo często obserwuję takie wydarzenia w Czechach w Malej Morawce, a nawet na Pradziadzie. Dzieci znoszą to dobrze ( przeważnie śpią, jak zaobserwowałam). Na tych ktore nie śpią nie robi to wrażenia. Tylko ja byłam w szoku gdy dane było mi to widzieć pierwszy raz - nigdy nie odważyłam się na taką jazdę z którymś z moich dzieci :( .Ale pamiętam bardzo mi to imponowało u innych.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Piotr pisze:Nie wiem jak takie dziecko to odczuwa ale wydaje mi się, że to raczej rodzice mają frajdę a dzieciak raczej się trochę męczy siedząc godzinami w nosidełku.
Miałem dokładnie to samo zdanie nim wybrałem się z Asiokiem i Krzysztofem i ich Stasiem w góry. No i co - mały był absolutnie radosny i szczęśliwy. Być może byłby podobnie radosny i szczęśliwy niesiony w tymże nosidle na spacerze w parku. Zapewne też nie "odnotowywał" w swej "pamięci", że właśnie opuścił piętro lasu i znajduje się w piętrze kosówek i hal ale na to ma jeszcze czas i w tej akurat rodzinie napewno to mu zostanie w swoim czasie dokładnie objaśnione. Moim skromnym zdaniem najważniejsze jest to, że oni razem są w górach absolutnie szczęśliwi a przecież po to się chodzi w góry aby zyskać te trochę szczęścia (psiakrew, tak to mi głupio wyszło, bo ja nie lubię opisów z "wielkimi słowami" ale tu jakoś nie można inaczej. Jeżeli Asiok się zgodzi na publikację zdjęć to sami zobaczycie. A może uda się Ją namówić aby sama to zrobiła. :)
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Coś mogę napisać na ten temat. Akurat jesteśmy w takim okresie, że rodzinne wypady w góry nie są nam obce. Starszy syn Wojtek był na Turbaczu jak miał 5 miesięcy i przyjemność mieli z tego nie tylko rodzice. Małemu dziecku jak się nie podoba to daleko się nie zajdzie. Teraz Wojtek sam już chodzi. Nic jednak na siłę. Jak nie ma ochoty to zostaje z babcią w Nowym Targu. Noszę na plecach teraz młodszego Krzysia. Oczywiście nosidełka muszą być wygodne i funkcjonalne. Dlatego zamiast szukać po sklepach parę lat temu sam się zabrałem do roboty. Poświęciłem parę wieczorów ale z efektów jestem zadowolony. Zresztą sami możecie zobaczyć http://img239.echo.cx/img239/3080/rodzinka3rx.jpg
Oparcie jest regulowane i Krzyś może spać w pozycji półleżącej ale przeważnie jak zaśnie zatrzymujemy się na długi rodzinny "popas" aby nie męczyć dziecka.
Ostatnio zmieniony śr 15 cze, 2005 przez Tomek K, łącznie zmieniany 1 raz.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Ja też widywałem na szlakach dzieci w nosidełkach. Jeśli to tym maluchom sprawia radość i nie męczy ich to zbytnio. No i jeśli są oczywiście do tego odpowiednio przygotowane (choćby posmarowane kremem z naprawdę wysokim filtrem) to jestem za. Niech się przyzwyczajają do gór . :)
Janek myślę, że twoi przyjaciele wszystkie zasady maja świetnie opanowane i dobrze by było aby tą wiedzę rozpropagować wśród innych rodziców.
Jeśli chodzi o stronę WWW to jakby co służę pomocą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

tomek.l pisze:Jeśli chodzi o stronę WWW to jakby co służę pomocą.
Tomek, dziękuję! To są informatycy, ale naprawdę nie wiem czy będą chcieli - są strasznie zalatani. Ale będę namawiał! I naprawdę to warto przeczytać w tym DZIECKO nr 7, szczególnie młodzi ludzie już z takim maluchem lub na niego czekającym, bo te porady są wyłożono konkretnie i fachowo, tak po "informatycznemu"

A co do kremu - codzienna ceromonia rannego namaszczania Stasia powodowała.... że uczuwałem znowu gwałtowną potrzebę zapalenia papierosa, a nie palę już od lat, ale jak zapewne wiesz, palaczem jest się już na zawsze tylko "niepalącym" :P
jarwer

-#1
Posty: 8
Rejestracja: czw 16 cze, 2005

Post autor: jarwer »

Dzięki Janku za informację, akurat przerabiamy ten temat. Bo mamy prawie 5 miesięczną córeczkę z którą chcemy wyruszyć w góry. Na początek chcemy robić jednodniowe wypady w Beskidy, zaczynając od krótkich tras i zobaczymy jak będzie. Kto wie może skończymy w Tatrach :) Więc każda dobra rada w tym temacie jest dla nas na wagę złota.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Z moim młodszym ,gdy miał 11 miesięcy ,przechodziłem cały Beskid Śląski (nosidełko na plecach - nie na brzuchu ,bo tamuje oddech ,zaopatrzone w pałąk ,może być domowej roboty ,na którym jest rozpięty jakiś materiał.
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

W upiorny pierwszo-majowy łyk-end nosiłem swoją pociechę (w tej chwili 9 i pół miesciąca) w nosidełku. Z polany Strążyskiej pod Siklawę niosłem ją na brzuchu. Do du...! Słabo widać po czym się idzie: korzenie, kamienie... za to widać dzieciaka i jego reakcje na okoliczności przyrody :) Schodziliłem Strążyską niosąc ją na plecach. Zdecydowanie lepiej. Mała usnęła :) czekam teraz na zdjęcia od znajomego. Mają przyjść pocztą. Jak tylko dotrą, dokleje.
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Wygląda na to, że chodzenie po górach z dzieciakiem na plecach może być całkiem pozytywnym doświadczeniem ale z nartami to bym uważał. Zawsze może się trafić mniej doświadczony narciarz, któremu jest wszystko jedno czy zatrzyma się na drzewie czy innym narciarzu, więc niekoniecznie aż do takiego stopnia ufałbym własnym umiejętnościom. Tak się składa, że na stokach raczej nie ma drzew a narciarzy nie brakuje więc... trzeba uważać z tymi nosidełkami.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Piotr pisze:ale z nartami to bym uważał
Joanna też tak uważa i dlatego z bólem serca się ich wyrzekła
turnia

-#1
Posty: 2
Rejestracja: pn 20 cze, 2005
Lokalizacja: Wawa
Kontakt:

Post autor: turnia »

A ja z moim małym wybieram się w Tatry w tym roku. Miko ma 2.5 roku jest kochany i będziemy atakować Chochołowską :).
Jeśli zniesie wejście na Grzesia to może i Trzydniowiański i coś jeszcze?.. ale napewno nie będę chciał go przemęczać jeśli nie będzie chciał chodzić/ nosić sie.

Relacje zdam na swoim serwisie http://www.turnia.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

turnia - na stronie byłem (widziałem reklame w npm) - fajny pomysł, mam tylko nadzieje, ze na forum zabawisz konkretniej
ODPOWIEDZ