Komercja to nie "góralszczyzna", a tandeta to nie folk. Prosze to rozróżniać. Oni sprzedają to - co turyści kupują. Widać ceprom to się podoba skoro nagminnie kupują i nabijają kase góralom, nieprawdaż? Czyli o czyich gustach tu mówimy?
Nawiasem mówiąc: kiedy byliście w muzeach w swoich miastach?, a w najbliższych Wam skansenach? Prawie w kazdym mieście jest coś interesującego...bywacie tam bardzo często? Kiedy ostatnio?
Czepiacie się górali.....tylko nie wiem czemu.
Przypomne temat wątku: Góralszczyzna
"Góralszczyzna" to obrazy na szkle malowane, świątki, kwieciste spódnice, obcisłe gorsety, korale w uszach i na piersiach, grube warkocze, cudne bajanie, muza na smyczkach, wartki taniec, filcowe portki, cucha i kapelusz z muszelkami (!), to motywy szarotki i krzyża (mylony ze swastyką)...
"Góralszczyzna" to juhasi, żentyca, oscypki, bundz. To piękna gwara, palmy wielkanocne, dyngus z wiader...
"Góralszczyzna" to drewniane bacówki, domy o spadzistych dachach, "białe i czarne izby", niskie futryny, sosnowe meble, ornamenty (część zaczerpnięta od Tyrolczyków), wyroby z gliny, ręcznie tkane grube chodniki....
"Góralszczyzna" to ciężka praca od świtu do nocy na halach, niewydajnej roli, walka z halnym, wyręby lasu, stolarka....
"Góralszczyzna" to radość i chęć życia (mimo biedy)' dowcipy i rumieńce na twarzy, błysk w oku i krzepa, upór i zawziętość....
"Góralszczyzna" to bezinteresowna pomoc z narażeniem życia GOPR i TOPR - ochonicze pogotowie, ochotnicze...czyli za "dziękuje", (nie mowie o etatowych).....
"Góralszczyzna" to Chałubiński, Sabała, ks Stolarczyk, Kimek Bachleda, Zaruski...itd
długo by jeszcze pisać
Pozdro, Krakusia










