Dorian pisze:Janku może mnie oświecisz jakie to ten niby prokurator mógłby mi przedstawić zarzuty
Jak zwykle tu wszystko przekręcono. Jeśli zechcesz to mogę Cię skomunikować z prawnikiem a zarazem taternikiem, którego takie sprawy interesują z powodów zawodowych bo jak sądzę oczekuje, że będzie mógł kiedyś na tym zarobić. Otóż w krajach alpejskich wytaczano sprawy i to zarówno z oskarżenia publicznego jak i prywatnego przeciwko osobom powszechnie uznawanych za doświadczone, które zabierały ze sobą w góry osoby, które w tym samym powszechnym albo tylko własnym przekonaniu za doświadczone być uznane nie mogły a następnie w wyniku wypadku traciły życie, były ciężko ranne lub nawet tylko przestraszone. Niektóre z tych procesów kończyły się wyrokami skazującymi, szczególnie wtedy jeśli tej osobie udawało się udowodnić, że zachęcała lub namawiała (to np. w Polsce było jednym z elementów procesu Szumnego). Ja temu prawnikowi posłałem linki do dyskusji tutaj i on na to odpowiedział, że jest gotów wnieść w tym przypadku pozew z oskarżenia prywatnego gdyby tylko Asia mu udzieliła takiego pełnomocnictwa. Twoja ocena wypadku Asi tu nie ma nic do rzeczy, dla sądu się liczy przede wszystkim jej ocena, a ta jest wyraźna - była przerażona.
Mnie tu już oskarżono, że grożę prokuratorem. Toż to totalna bzdura. To było coś w rodzaju dyskusji panelowej na ćwiczeniach z prawa karnego lub/i cywilnego. Tylko tyle.
Ćwiczenia ćwiczeniami a życie życiem. Wiesz zapewne jak jest w Stanach Zjednoczonych z oskarżeniami o molestowanie seksualne w miejscu pracy, wystarczy, że powiesz koleżance, że dziś ładnie wygląda i możesz od razu szukać sobie adwokata jak ona cię nie lubi i poda do prokuratora. I nie ma zmiłuj w tych sprawach. A teraz jest plaga oskarżeń o wypadki górskie, które dotykają głównie przewodników i instruktorów w klubach i szkółkach wspinaczkowych, które stały się tam bardzo modne. Wszystkie kluby i szkółki teraz zatrudniły prawników, którzy biedzą się teraz nad stałą modernizacją wewnętrznej dokumentacji klubowej, szkółkowej lub przewodniczej. Nie ma teraz tak, że przychodzisz angażujesz przewodnika lub instruktora wzgl nauczyciela i hajże w góry, na skałkę czy panel. Nie musisz wypełnić długi kwestionariusz, odpowiedzieć na rozmaite pytania, złożyć odpowiednie zobowiązania itd Możesz uznać to za chore ale tak jest. Powiem więcej - jest sporo facetów i facetek, którzy zrobili sobie z tego źródło utrzymania albo przynajmniej parę dolarów na drobne wydatki. Tak jest głównie na skałkach i panelach bo tam jest publiczność czyli świadkowie. Wystarczy, że dziewczyna czy facet udanie zaprezentuje atak histerii na skałce lub panelu, trochę się omsknie i podrapie rączkę lub nóżkę i odrazu można pójść na obdukcję a potem do psychiatry, który za odpowiednią kasę stwierdzi i zezna przed sądem co trzeba. A skarżyć można np instruktora (trenera) z klubu wspinaczkowego, że dobrał ci zbyt trudną drogę jak na twoje umiejętności psycho-fizyczne co w efekcie naraziło cię na zbyt wieki stres w wyniku którego doznałeś trwałego urazu psychicznego i teraz np twoje życie erotyczne jest w ruinie itd itd Co ciekawe, w Stanach tymi naciągaczami są często autentyczni wspinacze bo im jest łatwiej całą hecę zainscenizować.
To jak powiedziałem - w Stanach jest już plagą a skoro tam to już jest to prędzej czy później przeniesie się i do nas, bo i u nas ludzie mają pomyślunek i chcą zarobić i ten właśnie mój znajomy chce się już do tego przygotować. Po czyjej stronie będzie stawał? Jak znam życie to pewnie po obu.
No i jak teraz zaczniesz mnie oskarżać że Ci czymś groże to ja już zupełnie nie wiem co tym wszystkim sądzić i dojdę do przekonania, że tu nikt nie umie czytać i próbować zrozumieć o co chodzi. To była tylko informacja.
Pozdrawiam