aska pisze:ja tego niestety nie zaobserwowałam... być może nie jestem wiarygodna.
To Ty też migasz światłami? O co chodzi, z tą wiarygodnością? Że niby "baba" (przepraszam) za kierownicą! Nie wierzę, każdy zwalnia bo się trzęsie o te kilka stów i groźbę egzaminu sprawdzającego, który się zdaje długo i namiętnie (naogół za 6 razem)
aska pisze:A tak przy okazji Janku, lubisz Ty jeszcze te nasze Tatry?
Co znaczy "nasze" - Polskie czy wogóle? Jeśli "wogóle" to nie rozumiem pytania - to traciłbym tu czas aby w wasze drżące serduszka (szczególnie Doktora:D) siać jaskółczy niepokój, że może służycie fałszywemu bóstwu, jakiemuś złotemu cielcowi czy jeszcze inaczej?
Jeżeli natomiast Ci chodzi o "Polską" część to zagadnienie jest złożone. Po pierwsze to ja uważam, że Tatry są jedne a granica w nich złośliwą igraszką historii. No i wypadałoby powiedzieć że za JCM Franciszka Józefa było najlepiej bo granica była kreską na mapie niczym więcej, z tą jednak poprawką, że był jeszcze książę Hohenlohe ze swoimi dobrami jaworzyńskimi, których książęcy filance pilnowali i to z strzelbami i ostrą amunicją.
A teraz zamiast ksiecia jest TPN i TANAP, które cały czas (mimo UE) kombinują jak zamknąć jeszcze szczelniej (a w podtekście są różne brudne sprawki).
No i co do tych polskich: chodzę z wnukiem, to mój obowiązek i przyjemność zarazem i to ogranicza mój czas do lipca lub sierpnia, wiadomo szkoła. Mieszkam dalego, nie dla mnie weekendy, nawet te długie. To warunki brzegowe.
Inni ludzie mi na ścieżce nie przeszkadzają, nie jestem typem wilka samotnika. Ale z umiarem - kroczyć w procesji nie znoszę. No i proszę - od Palenicy do Morskiego Oka - procesja a nawet "superprocesja", do Pięciu Stawów - jw. tylko trochę krótsza trasa procesyjna bo do Wodogrzmotów, na Halę Gąsienicową i dalej - do schroniska procesja, może trochę miejsza, Kondratowa - procesja (koszmarna bo ten głupi Giewont), Mała Łąka - można wytrzymać, Kościeliska - procesja, Chochołowska - trochę mniejsza procesja ale za to ci szalejący młodzieńcy na swych wspaniałych rowerach (co ty robisz chłopie - naraziłeś się "zimowym" a teraz cię dopadnie "mafia cyklistów":D).
No i gdzie ja mam Aśko pójść. Spieprzyliśmy te nasze Polskie Tatry dokładnie!

:):) To ja wolę do Słowacji. Tam procesję można spotkać tylko koło Szczyrbskiego Plesa. To wszystko jest udokumentowane w ubiegłorocznych pomiarach ruchu turystycznego. Liczby nie klamią!
A w dodatku jak akurat w Tatrach chwilowo "nędza" to zawsze mogę wstać tą godzinę wcześniej i pojechać w Niżne, w Fatrę jedną lub drugą czy nawet Chocz lub Pieniny. Jest w czym wybierać.