Górołaz Letni et cetera - nestor znanych mi tu wszelakich odmian tego gatunku prezentuje swoją ideę. Robi to w sposób niezwykle dowcipny i zapadający w pamięć.
Zauważam,że coraz więcej forumowiczów używa w swoich postach nowomowy G.L.etc. Sama dowiedziałam się,że będąc w maju w Tatrach (patrz relacja z Morskiego Oka) zaliczam się do Górołaza Zimowo - Wiosennego, jakże bardzo ślizgodupnego. A młotek tatrzański gumowy z pewnością przydałby mi się przed spóżnioną w czasie
jesienną wyprawą na Czerwone Wierchy: może ustrzegłby mnie przed zdarciem przez chirurga paznokci?. A co znaczy dla Górołazki Wspaniałej Odsłoniętej (zapewniam w każdym wieku) brak możliwości wyeksponowania stopy w środowisku miejskim z ładnym manicure - to tylko Górołazki mogą zrozumieć!.
Najważniejsze dla mnie , że tekst ten jest "nie tylko dla orłów".Są w nim zawarte cenne wskazówki dla tych co wchodzą w temat : że bez popadania w obłęd ciuchowy i sprzętowy można śmiało zdobywać szczyty,że brawura, jakkolwiek bez niej nie byłoby postępu, nie zawsze popłaca, że sił przyrody nie wolno lekceważyć itd.itd.
A najważniejsze,że nasza bezmyślość może doprowadzić do urazu psychicznego, i trwale w jakiś sposób nasze działania ograniczyć. Bo przecież mój majowy ślizg, tak niegrożny, że zaraz go w świadomości zbagatelizowałam, " "odśnił" mi się dokładnie, wzbudzając niepokój, czyli,że psychiki nie da się oszukać.
Mojej rodzinie tekst bardzo się podobał, określony został jako " z jajem" i " niezła beka". Ja zaliczam go do klasyki tego forum. W związku z tym mam do Mariusza pytanie : czy można byłoby sprawić, aby pamflet Janka nie zatonął w " morzu postów"?.






