P.S.
Tak sobie pomyślałem, że dobry by był dla ciebie nick J 23 w końcu też Janek
Mam coś podobnego po tej stronie,ale przestało mnie już bawić codzienne wracanie na kwaterkę i przemieszczanie tras typu Jaworzynka,asfalt do Moka po raz n-ty podczas tygodniowego pobytu w Taterkach,dlatego z chęcią "poglebię" sobieJanek pisze:Znajdź coś podobnego po polskiej stronie za takie pieniądze - tyle prawie płacisz za karimatę na glebie. Śmierć frajerom - ja mam swoje lata i muszę się wyspać po Bożemu!
niestety nie mam talentuJanek pisze:Czekam z niecierpliwością na cały pamflet o górołazach letnich.
z rakami jest tak,że jedni mają to szczęście,że "rodzą się" z umiejętnością chodzenia w nich(głównie po prostym),a inni ...drą stuptuty,mają rany szarpane lub kłute na nogachIzabela pisze:o rakach....czy musiałaś uczyć się na nich chodzić?.
No bez przesady, po prostu należy na początku trochę bardziej uważać, bo spod buta wystają takie kolce. Nie można iść zbyt szybko i trzeba stawiać stopy trochę szerzej niż zwykle.Iwona pisze: z rakami jest tak,że jedni mają to szczęście,że "rodzą się" z umiejętnością chodzenia w nich
Tiaaaaaa - to bardzo proste i na stronce pięknie opisane. Jazda samochodem też jest strasznie prosta - kółko, trzy pedały, dźwignia, tylko wsiąść i jechać, szczególnie po gołoledzi. Obsługi komputera też się można z książki nauczyć i w dodatku zupełnie bez komputera. Szumny swoich podopiecznych uczył chodzić w rakach na korytarzu szkolnym a taka konstrukcja z drewna i z czegoś tam postawiona w ciepłym pomieszczonku i pod dachem znakomicie przygotowuje do tego aby pojechać do Moka i wybrać się na Kazalnicę. Nie denerwujcie mnie!!!!!!!!!!!!Iwona pisze:MiG podesłał kiedyś bardzo fajny link do tego zagadnienia.Poszperaj w temacie "raki"-chyba tam jest
Zgoda, codzienne podchodzenie z Kuźnic np. na Halę Gąsienicową jest delikatnie mówiąc nużące i starałem się tego nie praktykować co wiążało się z potrzebą rezerwowania miejsc bo "gleboznawstwo" nie było jeszcze w takim rozkwicie a właściwie to wogóle go nie było a to z powodu, że nie było dzierżawcy ale był kierownik, który zgodnie z przepisem trzymał 5% miejsc na naprawdę spóźnionych turystów, którzy przyszli późno nie dlatego, że tak z góry zaplanowali ale, że rzeczywiście im się coś stało i to były naprawdę odosobnione przypadki. Ale to wasz problem, chcecie "gnić" na glebie to gnijcie.Iwona pisze:przestało mnie już bawić codzienne wracanie na kwaterkę i przemieszczanie tras typu Jaworzynka,asfalt do Moka po raz n-ty podczas tygodniowego pobytu w Taterkach,dlatego z chęcią "poglebię" sobie Lat swoich jeszcze nie mam -wysypiam się nawet w kąciku na podłodze,byle zimno mi nie było to zasnę,bo naczej ani "hu hu"-jak mawia nasza Asiula
Co do Słowacji zgadzam się w zupełności-kolejne plany po Dolomitach to właśnie Tatry SK....po schronach
Przepraszam, ale nie wyobrazam sobie chodzenia w rakach na PCV. Wszystkie plytki porysowane a czesc zerwana. Krzyki sprzataczki, lament opatrujacej pielegniarki (zapewne ktos by sie wywalil) i upomnienie od dyrektorki dla psora... Miedzy bajki to mozna wlozyc.Janek pisze:Szumny swoich podopiecznych uczył chodzić w rakach na korytarzu szkolnym...
Iwona pisze:Gosza może chociaż parę słówek,jak to Taterki były widziane w oczach szwarnej Ślązaczki?