Janek pisze:"Góry o zmierzchu" .... zdumiewająco prawdziwy film o wierności dla górskiej przyjaźni, której nie przerwała śmierć. Zero hucpy, której nie brak w innych tzw. filmach górskich.
Ciekawostka - jedną z głównych ról gra Andrzej Zawada. Jest też Marek Perepeczko jako dość szczupły intelektualista - umiecie to sobie wyobrazić?
Wyrwałeś mi to z "ust". Ten film przyszedł mi pierwszy na myśl ale z pamięcią (w tym przypadku do tytułu) u mnie kiepsko.
Jeśli kogoś bawi przecinanie liny przez tatusia aby uratować synka i córunię w sytuacji, z której nie ma wyjścia oraz inne pomysły scenarzysty to proszę bardzo. :D:D Proszę się zapytać jakiegoś prawdziwego himalaistę (nie brakuje w Polsce) co o tym sądzi. Obstaję przy swoim - totalna bzdura dla miłośników płonących wieżowców i Bruce Willisa miotającego się w przepoconym podkoszulku. Jedna rzecz mnie tylko w K2 ubawiła - ten muzumałnin taskający ze sobą ten dywanik do modlitw. No i ta dwójka gołych hippisów na łączce pod K2. A reszta - ludzie!!!!!!!!! Są granice idiotyzmu, których nie powinno się przekraczać.