Po śniegu nie został nawet ślad, a słońce przygrzewa coraz mocniej.
Wybraliśmy się w niedzielne ładne przedpołudnie autkiem na szybką wycieczkę do Rzędkowic , bo po południu czekała nas miła uroczystość rodzinna – szesnaste urodziny starszego wnuka Karola .
Nawet aparatu nie zabrałam - fotki robione smartfonem





Dla urozmaicenia wycieczki wracaliśmy granią wysokich skał i okazała się ona całkiem przyjemna, z punktami widokowymi oraz wspinaczami widzianymi z innej perspektywy.
Kierownik wycieczki wybrał chyba najgorszą z możliwych ścieżkę do podejścia w górę
Jakoś wylazłam, ale w duchu modliłam się żeby nie trzeba było tamtędy schodzić z powrotem

Nieśmiałe oznaki wiosny

Zupełnie inaczej prezentują się skałki widziane z wysoka....















A tu solenizant

I taka impresja z nad Zalewu w Przyłubsku - jeszcze częściowo skutego cienkim lodem - z wcześniejszej wycieczki .

Pozdrawiam. Ala




