Samochód - przyjemność czy udręka ?

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Sprzedałam Puntusia :( :( :( :( :( :( :( :( :( :(





Pocieszyłam się takim :

Obrazek

Obrazek


:D
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ładna to toyotka

A moja Astra ostatnio tylko kasę wciąga. W ciągu ostatniego roku:
cewki zapłonowe (400)
sprężyny (400)
sprzęgło (padł docisk, ale wymienić trzeba wszystko) - 1200
poza tym hamulce przód, łącznik elastyczny wydechu i tuleje tył - razem też ponad 1000PLN

Arrrgh!
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
sponsor

-#4
Posty: 254
Rejestracja: ndz 22 cze, 2008
Lokalizacja: Koło

Post autor: sponsor »

Nikt nie powiedział, że auto to tania sprawa ;)
Gdyby nie moja praca to pozbyłbym się cholerstwa. Na pojedyncze wypady mógłbym się dzielić z rodzeństwem albo rodzicami.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

mefistofeles pisze:ładna to toyotka
To autko – Toyota Auris II Premium Komfort - trafiło mi się jak milion w totolotka :D .
Kupione od przyjaciół - pasjonatów samochodowych, bo koledze wpadł w oko najnowszy model Toyoty CHR , no i się zauroczył.
Znane - więc pewne w 100 % .
Wychuchany trzylatek, malutki przebieg, wyposażenie full wypas, bo miało być już do końca życia.
Igiełka – jakby wczoraj zeszło z taśmy montażowej.
Jazda nim to sama przyjemność – płynie po szosie lekko i cichutko :D .

Puntko miało 60 koni , a ten 132 – gdzie ja to wykorzystam mój Boże ? :)) :)) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zakochani w Tatrach pisze:Puntko miało 60 koni , a ten 132 – gdzie ja to wykorzystam mój Boże ?
A jak z zużyciem owsa, chyba nie proporcjonalnie do ilości koni?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:chyba nie proporcjonalnie do ilości koni?
To wolnossący 1.6, dużo pali tylko tylko w testach EDC, na drodze mniej niż te różne turbowynalazki

A o CH-R sam myślałem, bo cena wersji hybrydowej jest dość atrakcyjna a wygląd robi wrażenie nawet na mnie co nie lubi crossoverów. ale primo - nie mam 100 tyięcy chwilowo, secundo - klaustrofiiczne tylne siedzenia.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Janek pisze:A jak z zużyciem owsa, chyba nie proporcjonalnie do ilości koni?
Podobno nie pali dużo, bo to jakiś nowoczesny silnik a ja dopiero kilka dni go mam więc żadnego doświadczenia własnego nie zdążyłam nabyć.
Myślę że przy spokojnej i niezbyt szybkiej jeździe nie zbankrutuję ;) .
Na razie gubię się w tych bajerach na pulpicie i kierownicy :?
Trzeba było w garażu zrobić porządek (czytaj powyrzucać wiele rzeczy na śmietnik i poprzestawiać półki) , bo ten jest większy i szerszy. W dodatku zaopatrzony w kamerę i czujniki wszelakie, które przy wprowadzaniu go do środka drą się wniebogłosy.
Punto wprowadzałam tyłem – 2 cm przy bocznej ścianie, więc miejsca było dużo. Tym też wjeżdżam tyłem ale już odległość od ściany – na razie przynajmniej, póki go dobrze nie będę czuła – utrzymuję trochę większą.

Ta HC-Rka fajna, jeździ już jedna w Zawierciu. Dziś nawet koło mojego sklepu stała i trochę jej się przyjrzałam . Wnętrze ciekawe z przodu - obwód deski rozdzielczej podświetlony na niebiesko i też cała w bajerach.
Tył niezbyt widoczny przez przyciemnione tylne szyby.
Cena jak dla mnie całkowicie nierealna :)) .
Ostatnio zmieniony sob 11 lut, 2017 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zakochani w Tatrach pisze:Tym też wjeżdżam tyłem ale już odległość od ściany – na razie przynajmniej, póki go dobrze nie będę czuła – utrzymuję trochę większą.
Kolega zrobił takie coś - przywiercił do podłogi garażlu listwę przez co samochód sam się zatrzymuje w odpowiednim miejscu (przy delikatnym podjezdzaniu oczywiscie)
Zakochani w Tatrach pisze:Cena jak dla mnie całkowicie nierealna
Jest tylko o 10% droższa od Aurisa kombi w podobnej wersji wyposażenia, więc nie jest tak źle. W dodatku bedzie wolniej tracić na wartości.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

mefistofeles pisze:Kolega zrobił takie coś - przywiercił do podłogi garażlu listwę przez co samochód sam się zatrzymuje
Fajny pomysł, ale ja mam na myśli dwu centymetrową odległość od bocznej prawej ( patrząc przy wjeździe tyłem) ściany garażu :)) .
Na tylnej stoi duży regał, ale tu nie mam problemów - ani przy poprzednim ani przy tym autku.
mefistofeles pisze:Jest tylko o 10% droższa od Aurisa kombi w podobnej wersji wyposażenia
Też nierealna :)) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zakochani w Tatrach pisze:ale ja mam na myśli dwu centymetrową odległość od bocznej prawej ( patrząc przy wjeździe tyłem) ściany garażu
To pozostaje obić ścianę gabką :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

mefistofeles pisze:To pozostaje obić ścianę gabką
:)) Spoko oko - jeszcze kilka razy wjadę na 20 centymetrów, a potem będzie jak dawniej - na dwa..... bez gąbki :)) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tylko raz wjeżdżałem tyłem do garażu, na początku "kariery" i pierwszy raz do tego garażu - trzeba było wydać trochę zetów na blacharza i lakiernika. ;-) Od tego czasu nie próbowałem więcej - uraz pozostał.

Z tych samych powodów nie lubię jeździć pociągiem...
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Janek pisze:Tylko raz wjeżdżałem tyłem do garażu
Od zawsze wjeżdżam do garażu tyłem i lubię też tyłem parkować na wszelkich parkingach..
Jak kiedyś sąsiad z garażu obok zobaczył co ja wyczyniam, to z przerażoną miną krzyknął do małżonka “panie przecież żona ten samochód obedrze do gołej blachy” .
Mąż go uspokoił że nic się nie stanie, bo ja zawsze tak wjeżdżam. Sąsiad stał , patrzył i z niedowierzaniem kręcił głową :)) .

Nie wiem tylko dlaczego na Palenicy nie pozwalają tego robić :)).
W Chochołowskiej ani gdzie indziej nie ma problemu.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

No to szacun.

Jedyny plus z garażowania tyłem - jak się garaż pali to szybciej można wyjechać.

PS.
Na przeciw mojego garażu jest sklep z dużą szybą. Jak wyjeżdżam to widzę, czy mi się wszystkie tylne lampy palą. Taka "obsługa codzienna". :think:

Ale to wszystko już historia. Przestałem, bo można sobie lub innym krzywdę zrobić.

Kilka dni temu w TV pokazywali takie coś - 83-letni pan ni w pięć ni w dziewięć wjechał z jezdni na chodnik i trochę poturbował mamą z dzieckiem w wózku. Tłumaczył się, że mu się słabo zrobiło i pociemniało w oczach.
Trzeba wiedzieć kiedy skończyć, bardzo się bałem, że mi się to nie uda.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zakochani w Tatrach pisze:Nie wiem tylko dlaczego na Palenicy nie pozwalają tego robić
Bo pewnie boją się gorszych kierowców od Ciebie :D
Janek pisze:Trzeba wiedzieć kiedy skończyć, bardzo się bałem, że mi się to nie uda.
No to szacun :)

Nawiasem - sztuka to jest też powiedzieć żonie "wybacz kochana, nigdzie dziś nie jedziemy - zostajemy tu gdzie jesteśmy"

Tydzien temu z okłądem wróciliśmy z wypadu do cieplejszego kraju - zamiast w Modlinie wylądowaliśmy jednak na Okęciu (Modlin ma gorszy ILS i nie można lądować w takiej mgle jak była). W Modlinie mieliśmy samochód a stamtąd 180km do domu. Jak zobaczyłem co się dzieje - mgła, że nie widać końca samolotu, świezy śnieg i prawdopodobna szklanka - zapowiedziałem żonie, że ja nigdzie dziś nie jadę i zostajemy na noc w stolicy. Musiała się pogodzić :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:ydzien temu z okłądem wróciliśmy z wypadu do cieplejszego kraju - zamiast w Modlinie wylądowaliśmy jednak na Okęciu (Modlin ma gorszy ILS i nie można lądować w takiej mgle jak była). W Modlinie mieliśmy samochód a stamtąd 180km do domu. Jak zobaczyłem co się dzieje - mgła, że nie widać końca samolotu, świezy śnieg i prawdopodobna szklanka - zapowiedziałem żonie, że ja nigdzie dziś nie jadę i zostajemy na noc w stolicy. Musiała się pogodzić

"Ja sam przed wiekiem, gdym był młodym człowiekiem" wracałem z 14-letnią córką z Rumunii. Nocleg miałem e zaprzyjaźnionej firmie (baza bitumiczna RDP) tuż za przejściem granicznym w Medyce. Rankiem dalej w drogę do Koszalina (Fiatem 125p). Na jakieś 3 km przed Chodzieżą nagle zobaczyłem, że jadę... drogą dwujezdiową, której jako żywo tam nie było i nadal nie ma. Hamowanie, przebieżka, zimna woda na łeb - "autostrada znikła". Ostrożniutko pojechałem dalej do Chodzieży do... hotelu. Córka trochę wydziwiała, ale może dlatego nadal oboje żyjemy.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ