Pocieszyłam się takim :





To autko – Toyota Auris II Premium Komfort - trafiło mi się jak milion w totolotkamefistofeles pisze:ładna to toyotka

To wolnossący 1.6, dużo pali tylko tylko w testach EDC, na drodze mniej niż te różne turbowynalazkiJanek pisze:chyba nie proporcjonalnie do ilości koni?

Podobno nie pali dużo, bo to jakiś nowoczesny silnik a ja dopiero kilka dni go mam więc żadnego doświadczenia własnego nie zdążyłam nabyć.Janek pisze:A jak z zużyciem owsa, chyba nie proporcjonalnie do ilości koni?

Kolega zrobił takie coś - przywiercił do podłogi garażlu listwę przez co samochód sam się zatrzymuje w odpowiednim miejscu (przy delikatnym podjezdzaniu oczywiscie)Zakochani w Tatrach pisze:Tym też wjeżdżam tyłem ale już odległość od ściany – na razie przynajmniej, póki go dobrze nie będę czuła – utrzymuję trochę większą.
Jest tylko o 10% droższa od Aurisa kombi w podobnej wersji wyposażenia, więc nie jest tak źle. W dodatku bedzie wolniej tracić na wartości.Zakochani w Tatrach pisze:Cena jak dla mnie całkowicie nierealna

Fajny pomysł, ale ja mam na myśli dwu centymetrową odległość od bocznej prawej ( patrząc przy wjeździe tyłem) ściany garażumefistofeles pisze:Kolega zrobił takie coś - przywiercił do podłogi garażlu listwę przez co samochód sam się zatrzymuje
Też nierealnamefistofeles pisze:Jest tylko o 10% droższa od Aurisa kombi w podobnej wersji wyposażenia



Od zawsze wjeżdżam do garażu tyłem i lubię też tyłem parkować na wszelkich parkingach..Janek pisze:Tylko raz wjeżdżałem tyłem do garażu

Bo pewnie boją się gorszych kierowców od CiebieZakochani w Tatrach pisze:Nie wiem tylko dlaczego na Palenicy nie pozwalają tego robić
No to szacunJanek pisze:Trzeba wiedzieć kiedy skończyć, bardzo się bałem, że mi się to nie uda.
mefistofeles pisze:ydzien temu z okłądem wróciliśmy z wypadu do cieplejszego kraju - zamiast w Modlinie wylądowaliśmy jednak na Okęciu (Modlin ma gorszy ILS i nie można lądować w takiej mgle jak była). W Modlinie mieliśmy samochód a stamtąd 180km do domu. Jak zobaczyłem co się dzieje - mgła, że nie widać końca samolotu, świezy śnieg i prawdopodobna szklanka - zapowiedziałem żonie, że ja nigdzie dziś nie jadę i zostajemy na noc w stolicy. Musiała się pogodzić