LISTOPADOWA WIOSNA W TATRACH

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

LISTOPADOWA WIOSNA W TATRACH

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Udało mi się – trochę na siłę – wpaść na cztery dni do Zakopanego. Trzy dni ładnej pogody, jeden mglisty, który bardzo przydał się na zakończone sukcesem poszukiwanie nowego plecaka.

Listopadowy spacer do Morskiego Oka jak zwykle mnie zadziwił …. choć może już nie powinien .
Środa, dość wcześnie rano - a na pięknie odnowionym parkingu już stało ze czterdzieści samochodów . Za mną zajeżdżają następne i załadowane z czubem busy …
Pogoda piękna, ale dawniej żywego ducha w listopadzie na szlaku się nie spotkało .
Ech..
Ostatni halny trochę narozrabiał na szlaku. Widać było świeżo usunięte z szosy drzewa, a najdłuższy skrót od Want zamknięty . Widocznie nie zdążono się uporać z wiatołomami . Trzeba było nadłożyć drogi dość długimi serpentynami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciepło.... na stawie ani centymetra lodu.
Mimo wszystko można w spokoju posiedzieć na pustych kamulcach , popatrzeć na piękne otoczenie stawu, którego nigdy nie ma i nie będzie się miało się dość .
Spacerowicze pewnie w ciepłym schronisku, a mnie było szkoda widoków, choć w cieniu trochę dało się czuć chłodek listopada .
Taflę wody ubarwiały promienie idącego nisko za Mięguszowieckimi szczytami słońca, które między nimi gdzieś zdołały się przecisnąć .
Cudnie … jak zwykle.

Obrazek

Najwyższe szczyty lekko przyprószone, tylko Rysy dokładnie otulone śnieżną kołderką.. Na dole wiosna.

Obrazek

Dni teraz krótkie , trzeba częściej patrzeć na zegarek i szybciej zbierać się w drogę powrotną.

Stare schronisko odnowione, wypiękniało i wygląda jak czekoladowy, błyszczący, apetyczny pierniczek .

Obrazek

W powrotnej drodze na Włosienicy niespodzianka … Promocja – jazda w dół po 10 zł :O.
Po długich namowach dałam się przekonać, a zaoszczędzony w ten sposób czas postanowiłam przeznaczyć na relaks w jaccuzi w Aqua Parku w Zakopanem .
Rozgrzeszyłam swoje sumienie - że koniom w dół lekko , a promocja godna uwagi.

Obrazek

Popołudnie, a na parkingu mnóstwo samochodów choć na drodze i koło schroniska nie dało się tego “ w ludziach “ odczuć.

Niestety – z relaksu w Aqua Parku nici, bo do końca listopada nieczynny :? . Jakieś prace konserwacyjne trwające przez dwa tygodnie.
Narobiłam sobie ochoty na wygrzanie kości w basenie, więc na drugi dzień pojechałam do Vrbowa . Tam też rozgrzebany ostatnio parking koło kąpieliska skończony i można bez przeszkód podjechać pod samo wejście..
Ludzi mało, woda cieplutka, a parująca na zimnym powietrzu siara wspaniale wentyluje drogi oddechowe. No i jeszcze “plus dodatni” - 7 euro (senior) - czyli około 30 zł za cztery i pół godziny wodnych przyjemności.
O widokach po drodze nie będę pisać – cztery razy stawałam - i to niezbyt przepisowo :)) .

Obrazek

Obrazek

Piątek mglisty od rana, ale nie padało - poszłam na moje “ulubione” Krupówki.
Wróciłam jednak zadowolona, bo to był Czarny Piątek , duże zniżki w sportowych sklepach i nie tylko, więc kupiłam plecak w cenie bardzo przyzwoitej.

Wieczorem wyczytałam w internecie , że na Hrebienioku od piątku otwarta jest Lodowa Kaplica ,
Burza myśli, bo w planach był Grześ albo Kasprowy z zejściem do Gąsienicowej - jednak doszłam do wniosku, że to mi nie ucieknie, a do Smokowca może nie być okazji …
Wyjechałam wcześnie rano i już przed ósmą byłam w Smokowcu .
W Żdziarach Strednicy widok na Havrań i Płaczliwą taki, że i tu musiałam stanąć .

Obrazek

Samochód udało mi się postawić w miejscu bezpłatnym …. hm …. przynajmniej o tej porze roku .

Moje kochane słowackie kąty :D

Obrazek

Na Hrebieniok i z powrotem oczywiście z bucika .

Nad Tatrami cudnie ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A nad lądem przekładaniec z chmur , błękitu i słońca ..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po dojściu na Hrebieniok dostałam szoku … ale przytomnie zajęłam miejsce w kolejce , którą oceniłam na godzinę stania. Wpuszczano po 30 osób na 5 minut :O .

Obrazek

A za niedługą chwilkę kolejka przypominała naszą na Kasprowy :)) .

Obrazek

Po odstaniu tej nieszczęsnej godziny – zaopatrzona w jednej ręce w aparat, w drugiej w smartfona weszłam do tej przepięknej krainy chłodu i lodu.
Nie wiadomo było czy skupić się na oglądaniu, czy robić zdjęcia … Pięć minut, to tragicznie za mało.

Kilka fotek robionych w pośpiechu w żadnym stopniu nie oddają uroku i kunsztu tego lodowego cudeńka .
Muszę przyznać że dopiero w domu na 47 calowym telewizorze w 3D przyjrzałam się dokładniej tej kapliczce :)) .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Później z pewnością nie będzie takiego zamieszania .
W ubiegłych latach w styczniu można było bez problemu wejść i posłuchać we wnętrzu - bez ograniczeń czasowych - cudnego wykonania “Czterech Pór Roku” Vivaldiego .
Mam nadzieję że uda mi się jeszcze raz tej zimy tam wrócić i już spokojnie popatrzeć - a być może też posłuchać jakiegoś stosownego do tego miejsca utworu.
Stoi tam jeszcze jedna “budowla” – ogromna kula - taka sama jak Tatrzański Dom, ale sporo większa - widoczna na zdjęciu drugiej części kolejki do wejścia.
Bardzo mnie ciekawi co tam będzie w środku eksponowane, bo przecież chyba nie wystawiono jej po próżnicy. Może rzeźby lodowe, które ostatnio rozmieszczone były na wolnym powietrzu , osłaniane płachtami od słońca, bo zima była ciepła i słoneczna ?
Na razie nie doczytałam nic na ten temat ...

Po tej wyjątkowo ekspresowej wizycie – zostały mi jeszcze dwie godziny czasu do wykorzystania, więc poszłam do Rainerowej Utulni , a potem dołem przy Wodospadach Studennego Potoka , kółeczko do Bilikowej Chaty i na Hrebieniok.
I nie ja jedna wpadłam na taki pomysł :)) .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Słońce już dość nisko, a tu jeszcze trzeba około godziny wracać do Zakopanego. Udało mi się dokładnie rozliczyć czas i przyjechać o przewidzianym do chałupy.
Zawsze mnie cieszy gdy nic nie popsuje misternej konstrukcji mojego planu – a tu niewiele brakowało przez te tłumy . Spodziewałam się że będzie dużo chętnych do oglądania , ale takie ilości mnie naprawdę mocno zaskoczyły.
No ale co się dziwić ...pogodna sobota, nowo otwarta atrakcja – a Hrebieniok to jedno z ulubionych miejsc spacerowych Słowaków … i nie tylko,
Dobrze, że nie dospałam i przyjechałam wcześnie .
Kolejny “plus dodatni” tej wycieczki …. to jej koszt - tyle co spalona benzyna...czyli 25 zł , a około 60 zostało w kieszeni :)) .

Patrząc na kamerki i zasypane śniegiem Tatry nie chce się wprost wierzyć, że jeszcze tydzień temu była w górach taka wiosna .

W niedzielę “skoro świt” trzeba było wracać do domu.
Mało, ale dobre i to :D .

Ala :)


Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Po przeczytaniu i obejrzeniu wszystkich zdjęć muszę nabrać głęboki wdech bo chyba na swojej wyżynie zapomniałam jak się w górach oddycha... Cudny czas i tylko szkoda, ze samotnie przewędrowany.... A piękne te nasze maleńkie Tatry... Pozdrawiam ciepło :-)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Angie84 pisze:Cudny czas i tylko szkoda, ze samotnie przewędrowany..
No cóż …. na stare lata czasem tak bywa :?
Dobrze że znam dobrze szlaki i choć sama mogę trochę połazić … a czasem fajne towarzystwo też mi się trafi :D .

Pozdrawiam równie cieplutko :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Re: LISTOPADOWA WIOSNA W TATRACH

Post autor: Barek »

Dużo nie brakowało a prawie bysmy sie spotkali na szlaku jakims ;) a w sumie przyjechalismy w ten sam dzien...No Moko ladne aczkolwiek juz dzien krotki i tam cieniu sporo...Ladnie Rysy osniezone,u mnie bedą z nieco innej perspektywy,fotosy jak zwykle eleganckie i wycieczki rowniez,nie ma co...ale trafilismy na ostatnie taakie jesienne dni w tym roku :) Zaraz dodam cos od siebie :-)
Pozdrowki
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ten spacer nad Wodospadami Zimnej Wody to jedna z moich ulubionych tras.
Tylko te uschnięte świerki w tym rejonie takie smutne.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Barek pisze:Dużo nie brakowało a prawie bymy sie spotkali na szlaku jakims
No szkoda, bo ja w czwartek też planowałam w pierwszej wersji Kasprowy , ale ponieważ halny jeszcze się nie wyciszył u góry - przełożyłam tą wycieczkę na sobotę i wybrałam się na spacer do Morskiego Oka. Tam było ciepło, bez wiatru i choć w cieniu - jak zwykle pięknie .
Potem mi się plany pozmieniały …. ale nie mam czego żałować … było fajnie.
I wiosna ... ani raz nie założyłam kurtki - wystarczył polar i softshell .

Basia Z. pisze:Tylko te uschnięte świerki w tym rejonie takie smutne.
No niestety - wodospady bardzo ładne, ale wokół kompletna ruina lasu, aż przykro patrzeć.
Trochę czasu upłynie zanim to się odbuduje innymi drzewami .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Angie84 napisał/a:
Cudny czas i tylko szkoda, ze samotnie przewędrowany..

No cóż …. na stare lata czasem tak bywa
Całkiem fajnie jest tak samotnie, czy to na stare, czy na młode lata :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Całkiem fajnie jest tak samotnie, czy to na stare, czy na młode lata
No fakt … nikt nie zrzędzi, nie pogania – można się wlec i z otwartą buzią gapić na cudowne tatrzańskie szczyty , pstrykać do woli kwiatki, ptaszki i motylki – a jak się nie wyrobi z bałamuceniem i nie dolezie do celu, to żadna tragedia :)) .

Są jednak miejsca, gdzie mimo wszystko we dwoje bezpieczniej i raźniej . Do takich zaliczam - między innymi - wycieczkę z na Zawory, gdzie czasami żywego ducha się nie spotka , a w Wierchcichej nie ma zasięgu . W razie czego byłoby nieciekawie :?
Dlatego jak idę sama, to trochę ludzi na szlaku mi nie przeszkadza – o zgrozo :? ....
Byle nie za wiele.
Poza tym miałabym niewyobrażalną traumę, gdyby z jakichś przyczyn ściemniło mi się za wcześnie w drodze powrotnej lub jakaś burza się przytrafiła ...
W ogóle nie lubię ciemności, a tragicznie wprost boję się ciemności w samotności.

I tak to jest....
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

No tak, ciemności nie należą do przyjemności, szczególnie w samotności.( ale mi się rymnęło) :D
Nawet z dzieckiem ... zawsze to raźniej.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Jak miło choć na chwilę przenieść się w Tatry dzięki Tobie Alu...
ODPOWIEDZ