O ile do Naprawy jechało się zupełnie płynnie
to już za Nowym Targiem , albo ściślej w Białym Dunajcu ślimaki gnały szybciej niż sznurek metalowych rumaków....
Dotarłam ok. 11 i skierowałam się do schroniska z zamiarem zostawienia zbędnych rzeczy i ruszenia w miasto...
Tu tegoroczny namiot całkiem pokaźnych rozmiarów.
Dosyć duszna atmosfera, przecudna pogoda i późna pora zniechęcała ciut do wyprawy nawet na Nosal - wszędzie kolejki to już przesada..., dlatego najpierw poszłam do starego kościoła na Pęksowym – a tam się coś wymyśli....
Tak jak myślałam – było stosunkowo luźno, spokojnie można było posiedzieć, pomyśleć w pięknym wnętrzu. Po dłuższej chwili wyszłam kierując się na alejkę prowadzącą na cmentarz, zatrzymując się na zdjęcia kościoła i kaplicy
Podeszła do mnie i kilku innych osób stojących na placu Pani. Zapytała czy nie chcemy iść na „Spacer po starym Zakopanem”. W oko błysnęła mi blacha przewodnicka. No to niewiele myśląc przystałam na propozycję ( no to coś się wymyśliło
Później przeszliśmy na cmentarz na Pęksowym Brzyzku – nadal z jarmarku pod Gubałówką dociera Umcy- Bumcy – jak mnie to denerwuje , cóż....
Skierowaliśmy swe kroki na ulicę Kościeliską, zatrzymując się przy Karczmie u Wnuka (poznając bogaty kawał historii), wstąpiliśmy do Koliby.
Minęliśmy „nowy styl Zakopiański” wg jednych „Gargamel” a innych „Zakopiański Gaudi” tak jak autor Sebastian Pitoń.
Zagroda Gąsieniców -Bednarzów – budynek tu nie ma podmurówki tylko stoi i na tzw. Peckach (duże solidne głazy)
Mieszkał tu przewodnik, który oprowadzał dr. Chałubińskiego po Tatrach, sam zajmował się kowalstwem – piękny krzyż, oraz pasjonował się pogodą – skonstruował barometr z jelit baranich o różnej długości – podobno działał w 100%.
Dalej willa „CICHA” rodziny Kłosowskich; ta zachwyciła ornamentami, cudnymi zdobieniami
nawet na wejściu do budynku gospodarczego – później pracowni artystycznej
i kipiącym od kolorów ogrodem
Kolejny przystanek dom Mardułów i pracownia lutnicza
Docieramy do końca tzw. Nawsi (części centralnej dawnego Zakopanego) czyli do ul. Do Rojów.
Tu zwiedzamy dom Gąsieniców – Sobczaków z mieszczącym się w nim Muzeum Stylu Zakopiańskiego – Inspiracje i kolekcją Marii i Bronisława Dembowskich
W dalszej drodze podziwialiśmy zagrodę Janików – rodziny z której wywodzi się Zofia Karpiel Bułecka (nazywana pod Tatrami Ciotką Bułeckulą )
Zawitaliśmy do nieczynnej tego dnia kuźni Biernacika , gdzie widziałam chyba największy żelazny, ręcznie robiony żyrandol w życiu ( średnica to blisko 3 m
Dalej był budynek szkoły im. Kenara, łączka przy posesji Pani Karpiel , gdzie mimo , że jest się w centrum, można poczuć klimat wsi Zakopane.
Była Atma, dom gdzie mieszkał M. Zaruski
Dawny Dom Turysty – dziś hotel
Nieopodal pomnik dla Ratowników Górskich
Wycieczkę zakończyliśmy pod Dworcem Tatrzańskim słuchając jeszcze o Muzeum Tatrzańskim i Szkole Zawodowej Przemysłu Drzewnego
Pani Przewodnik poleciła też pewną lodziarnie ukrytą pośród bram Krupówek. Skoro nadal panował upalny dzień poszłam sprawdzić , lody tradycyjne z róży – PYCHOTA
Pokręciłam się po znajomych zakamarkach, wstąpiłam na Targi Literackie. Gdzie chyba bym mogła się obkupić na najbliższe lata, tyle ciekawych pozycji
Późnym popołudniem pomknęłam na Gubałówkę – pierwszy raz kolejką na koncert na plaży
Do wieczora pogoda dopisywała, gdy rozpoczął się występ głównego Artysty wieczoru rozpłakało się niebo i tak aż do końca. Sam koncert super wzbogacony o efekty świetlne przechodzących burz. Zmoknięci , ale wybawieni po 21 zjechałam z tłumem w dół i siup na nocleg.
Poranek dnia następnego powitał chłodem, i nisko siedzącymi chmurami. W dodatku wykalkulowałam , że w południe wypada się zebrać żeby dojechać o przyzwoitej porze do domu, a że to koniec weekendu korki były takie że HEJJJ .
W sumie podróż powrotna z Zakopanego do Sosnowca zajęła mi 5,5 godz. Przy czym kierowca zrobił nam wycieczkę objazdową, żeby ominąć co bardziej zatkane odcinki Zakopianki
P.S. 1
Tłumów – tych z mediów nie odczuła, pewnie byli tam gdzie mnie nie było
P.S. 2
Zapomniałam wspomnieć , zdjęcia tylko z telefonu więc przepraszam za jakość . Następnym razem będzie lepiej
P.S. 3 nie cierpię wrzucać zdjęć z G+ znów się pomyliłam i musiałam edytować cały post grrrr


