"Terror" Ferdinanda von Schiracha.
"Terror" Ferdinanda von Schiracha.
Ten tekst został opracowany na podstawie artykułu Adama Krzemińskiego pt. „Trybunał przed sądem” zamieszczonego w ostatnim sobotnio-niedzielnym numerze Gazety Wyborczej, kto ciekaw to znajdzie. Tutaj tylko skrót:
Aż w 20 teatrach niemieckich jest od pół roku grana sztuka Ferdynanda von Schirach pt. „Terror”. Jej autor jest wziętym adwokatem, ale również pisarzem, Tekst sztuki ukazał się w wielu krajach, wkrótce będzie na półkach księgarskich w Polsce.
Streszczam: w Monachium odbywa się mecz piłkarski Niemcy – Anglia, na trybunach jest 70 tys. widzów. Do służb dociera absolutnie pewna informacja, że przez terrorystów został porwany samolot pasażerski Lufthansy z 174 pasażerami na pokładzie, który zmierza do Monachium i terroryści zamierzają go eksplodować nad stadionem.
Niemiecki pilot wojskowy, major Koch zupełnie na własną rękę podejmuje decyzję zestrzelenia samolotu pasażerskiego, widzowie na stadionie zostają uratowani ale pasażerowie i załoga samolotu giną.
Przeciwko majorowi Kochowi zostaje podjęte dochodzenie w wyniku, którego staje przed sądem. Na deskach teatru trwa normalna rozprawa, sędziowie, prokurator, obrońca itp. Po wyczerpaniu sprawa następuje przerwa w spektaklu a po jej zakończeniu widzowie zmieniają się w wirtualnych ławników i muszą zdecydować – winny, niewinny.
Nie chcę psuć Państwu przyjemności z lektury i nie podam średniej z głosowań w teatrach niemieckich, podam jedynie tylko to, że przewaga zwycięskiej opcji jest niewielka i zgodna z moim odczuciem.
Po podliczeniu wyników aktor grający sędziego odczytuje uzasadnienie wyroku. Ferdynand von Schirach napisał dwa takie uzasadnienia, jak pisze Krzemiński obydwa prawniczo poprawne i wielce przekonywujące.
Wbrew pozorom sztuka nie jest tak całkowicie oderwana od rzeczywistości. Otóż po wydarzeniach z 11 września 2001 Bundestag przyjął ustawę, że w podobnych przypadkach jak atak na WTC i Pentagon minister obrony ma prawo wydać rozkaz zestrzelenia samolotu pasażerskiego a ówczesny minister obrony powiedział, że taki rozkaz by wydał.
JEDNAK NIEMIECKI TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY USTAWĘ UCHYLIŁ.
Kwestia względności wyroków sądowych nie pojawia si w tej sztuce po raz pierwszy. Recenzenci zwracają uwagę na podobieństwa do sztuki Heinricha von Kleista z początku XIX wieku pt. „Książę Hamburga”. Von Kleist nawiązuje w nie do zdania I. Kanta – „Nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć, czy to, co nazywamy prawdą, jest rzeczywiście prawdą, , czy tylko tak się nam wydaje”.
Dla widza polskiego bardziej znana jest sztuka Mrożka pt. „Na pełnym morzu”, gdzie rozbitkowie na tratwie rozważają, którego z nich zjeść, aby pozostali mogli przeżyć.
Wbrew pozorom nie jest to wymysł Mrożka.. Otóż w 1884 roku trzech rozbitków rozbitków brytyjskiego frachtowca „Mignonette” po dwóch tygodniach dryfowania w łodzi ratunkowej dobiło umierającego z pragnienia chłopca okrętowego, zaspokoili pragnienie jego krwią i żywili się jego mięsem. Dzięki temu doczekali ratunku ale po powrocie do kraju stanęli przed sądem, który ich skazał na śmierć. Sentencja wyroku brzmiała –
„Często jesteśmy zmuszeni do ustanowienia standardów, których sami nie jesteśmy w stanie dochować. Ale współczucie dla przestępcy w żaden sposób nie może zmieniać lub osłabiać prawnej definicji przestępstwa”.
Po pół roku królowa Wiktoria ich ułaskawiła.
Nazwisko von Schirach jest prawdopodobnie wielu osobom znane. Tak, Baldur von Schirach, hitlerowski minister sportu, skazany w Norymberdze na 20 lat więzienia to dziadek autora sztuki. Jednakowoż rodzina von Schirachów od setek lat uczestnicząca w życiu publicznym ma liczne jasne karty – np. jeden z nich jest podpisany pod amerykańską Kartą Niepodległości z 1796 roku.
Sam Ferdynand von Schirach, już po wojnie uczęszszczał do elitarnej szkoły jezuickiej, w której siedział w jednej ławce z Von Stauffenbergiem, inny kolega nazywał się Opeer, jeszcze inny Ribbentropp. Zarówno Ferdynand jak i jego ojciec w swoich publikacjach nie są skłonni wybielać Baldura von Schirach – napisał w wywiadzie dla Spiegla:
„Państwo było zbrodnicze, ale to nie usprawiedliwia takich ludzi jak mój dziadek, bo to oni to państwo stanowili. Mój dziadek nie przebijał się przeż cieńki naskórek cywilizacji. Jego decyzje nie były nieporadne. Nie były przypadkowe, nierozważne. Zwykle w czasie procesu karnego pada pytanie, czy oskarżony był świadom swych czynów. W przypadku mojego dziadka łatwo na to odpowiedzieć. Dlatego jego wina jest cięższa. Pochodził z rodziny, która od setek lat dźwigała odpowiedzialność. Nie był niewinnym winowajcą.”
PS.
Już nie będę taki, 62% widzów opowiedziała się za niewinnością majora Kocha.
Aż w 20 teatrach niemieckich jest od pół roku grana sztuka Ferdynanda von Schirach pt. „Terror”. Jej autor jest wziętym adwokatem, ale również pisarzem, Tekst sztuki ukazał się w wielu krajach, wkrótce będzie na półkach księgarskich w Polsce.
Streszczam: w Monachium odbywa się mecz piłkarski Niemcy – Anglia, na trybunach jest 70 tys. widzów. Do służb dociera absolutnie pewna informacja, że przez terrorystów został porwany samolot pasażerski Lufthansy z 174 pasażerami na pokładzie, który zmierza do Monachium i terroryści zamierzają go eksplodować nad stadionem.
Niemiecki pilot wojskowy, major Koch zupełnie na własną rękę podejmuje decyzję zestrzelenia samolotu pasażerskiego, widzowie na stadionie zostają uratowani ale pasażerowie i załoga samolotu giną.
Przeciwko majorowi Kochowi zostaje podjęte dochodzenie w wyniku, którego staje przed sądem. Na deskach teatru trwa normalna rozprawa, sędziowie, prokurator, obrońca itp. Po wyczerpaniu sprawa następuje przerwa w spektaklu a po jej zakończeniu widzowie zmieniają się w wirtualnych ławników i muszą zdecydować – winny, niewinny.
Nie chcę psuć Państwu przyjemności z lektury i nie podam średniej z głosowań w teatrach niemieckich, podam jedynie tylko to, że przewaga zwycięskiej opcji jest niewielka i zgodna z moim odczuciem.
Po podliczeniu wyników aktor grający sędziego odczytuje uzasadnienie wyroku. Ferdynand von Schirach napisał dwa takie uzasadnienia, jak pisze Krzemiński obydwa prawniczo poprawne i wielce przekonywujące.
Wbrew pozorom sztuka nie jest tak całkowicie oderwana od rzeczywistości. Otóż po wydarzeniach z 11 września 2001 Bundestag przyjął ustawę, że w podobnych przypadkach jak atak na WTC i Pentagon minister obrony ma prawo wydać rozkaz zestrzelenia samolotu pasażerskiego a ówczesny minister obrony powiedział, że taki rozkaz by wydał.
JEDNAK NIEMIECKI TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY USTAWĘ UCHYLIŁ.
Kwestia względności wyroków sądowych nie pojawia si w tej sztuce po raz pierwszy. Recenzenci zwracają uwagę na podobieństwa do sztuki Heinricha von Kleista z początku XIX wieku pt. „Książę Hamburga”. Von Kleist nawiązuje w nie do zdania I. Kanta – „Nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć, czy to, co nazywamy prawdą, jest rzeczywiście prawdą, , czy tylko tak się nam wydaje”.
Dla widza polskiego bardziej znana jest sztuka Mrożka pt. „Na pełnym morzu”, gdzie rozbitkowie na tratwie rozważają, którego z nich zjeść, aby pozostali mogli przeżyć.
Wbrew pozorom nie jest to wymysł Mrożka.. Otóż w 1884 roku trzech rozbitków rozbitków brytyjskiego frachtowca „Mignonette” po dwóch tygodniach dryfowania w łodzi ratunkowej dobiło umierającego z pragnienia chłopca okrętowego, zaspokoili pragnienie jego krwią i żywili się jego mięsem. Dzięki temu doczekali ratunku ale po powrocie do kraju stanęli przed sądem, który ich skazał na śmierć. Sentencja wyroku brzmiała –
„Często jesteśmy zmuszeni do ustanowienia standardów, których sami nie jesteśmy w stanie dochować. Ale współczucie dla przestępcy w żaden sposób nie może zmieniać lub osłabiać prawnej definicji przestępstwa”.
Po pół roku królowa Wiktoria ich ułaskawiła.
Nazwisko von Schirach jest prawdopodobnie wielu osobom znane. Tak, Baldur von Schirach, hitlerowski minister sportu, skazany w Norymberdze na 20 lat więzienia to dziadek autora sztuki. Jednakowoż rodzina von Schirachów od setek lat uczestnicząca w życiu publicznym ma liczne jasne karty – np. jeden z nich jest podpisany pod amerykańską Kartą Niepodległości z 1796 roku.
Sam Ferdynand von Schirach, już po wojnie uczęszszczał do elitarnej szkoły jezuickiej, w której siedział w jednej ławce z Von Stauffenbergiem, inny kolega nazywał się Opeer, jeszcze inny Ribbentropp. Zarówno Ferdynand jak i jego ojciec w swoich publikacjach nie są skłonni wybielać Baldura von Schirach – napisał w wywiadzie dla Spiegla:
„Państwo było zbrodnicze, ale to nie usprawiedliwia takich ludzi jak mój dziadek, bo to oni to państwo stanowili. Mój dziadek nie przebijał się przeż cieńki naskórek cywilizacji. Jego decyzje nie były nieporadne. Nie były przypadkowe, nierozważne. Zwykle w czasie procesu karnego pada pytanie, czy oskarżony był świadom swych czynów. W przypadku mojego dziadka łatwo na to odpowiedzieć. Dlatego jego wina jest cięższa. Pochodził z rodziny, która od setek lat dźwigała odpowiedzialność. Nie był niewinnym winowajcą.”
PS.
Już nie będę taki, 62% widzów opowiedziała się za niewinnością majora Kocha.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To się nazywa w filozofii i etyce dylematem wagonika.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wagonika
Chrześcijańska etyka jest tutaj jasna - nie wolno ci zabić niewinnego nawet jeśli miałoby to ocalić 1000 innych osób. Oczywiscie teoria sobie a życie sobie. Nie chciałbym stanć przed takimdylematem, gdybym jednak zdecydował się oddać strzał do końca życia pewnie zastanwiałbym się co by się stało gdybym tego nie zrobił.
OCzywiście tego typu dylematy można rozpatrywać też w kategoriach górskich, choć przykład "Dotknięcia pustki" nie jest adekwatny bo wszak wynika z niego, że jakaś szansa zawsze jest.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wagonika
Chrześcijańska etyka jest tutaj jasna - nie wolno ci zabić niewinnego nawet jeśli miałoby to ocalić 1000 innych osób. Oczywiscie teoria sobie a życie sobie. Nie chciałbym stanć przed takimdylematem, gdybym jednak zdecydował się oddać strzał do końca życia pewnie zastanwiałbym się co by się stało gdybym tego nie zrobił.
OCzywiście tego typu dylematy można rozpatrywać też w kategoriach górskich, choć przykład "Dotknięcia pustki" nie jest adekwatny bo wszak wynika z niego, że jakaś szansa zawsze jest.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
No właśnie. Znam człowieka, kierowcę samochodu ciężarowego, który musiał zdecydować - albo rozjedzie dwie osoby dorosłe albo około dwadzieścia dzieciaków. Wybrał te dwie dorosłe. Biegli stwierdzili brak winny, prokurator umorzył sprawę. Ale dla niego ona pozostała. Zmienił zawód, prywatnie też nie prowadzi samochodu. No i cały czas zastanawia się czy nie było trzeciego wyjścia.mefistofeles pisze: gdybym jednak zdecydował się oddać strzał do końca życia pewnie zastanwiałbym się co by się stało gdybym tego nie zrobił.
Wracając do terrorystycznych realiów - w jednej z ostatnich dyskusji jeden z byłych antyterrorystów poruszył istotne problem, że jest znacznie więcej tych zastrzelonych przez służby niż samobójców. A przecież wedle obowiązujących zasad powinno się ich ujmować, osadzać, osądzać, wymierzać karę itd I tu zaczyna się kłaniać ta kantowska zasada, którą przytoczyłem. Bo jak stwierdzał ten ekspert, owszem, można ująć, ale też trzeba brać pod uwagę ilu ludzi zginie dodatkowo nim się go ujmie. A także, to już moja uwaga, on to pominął, czy można skutecznie ukarać i liczyć na poprawę, kogoś, dla koga zabicie "wroga" jest najwyższym i chwalebnym celem? Wiesz - przypomina mi się ta rozmowa Stasia Tarkowskiego z ojcem na ostatnich stronach "W pustyni i puszczy", tata miał rację.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
dlatego praktyka służb AT to terrorystów zabijać, ujmowac tylko gdy się poddadzą. Kiedyś ich ujmowano. To potem nastepni brali zakładników by wypuszczono tych pierwszych.
W RFN ujęto swego czasu sporą grupę terrorystów z Frakcji czerwonej Armii, komunistycznej organizacji terrorystycznej. No i się zaczęły zamachy, porwania z żądaniami by tych wypuścić. No i pewnej nocy wszyscy złąpani terroryści popełnili "samobójstwo".
Dlatego jak nie jestem entuzjastą KSa jak wielu moich prawicowych kolegów to uważam, że w przyapdfku terrorystów nie da się inaczej zaprowadzić bezpieczęństwa jak zabijając ich - na miejscu lub po procesie. I - o dziwo - jest to chyba nawet zgodne z nauczaniem JP2.
W RFN ujęto swego czasu sporą grupę terrorystów z Frakcji czerwonej Armii, komunistycznej organizacji terrorystycznej. No i się zaczęły zamachy, porwania z żądaniami by tych wypuścić. No i pewnej nocy wszyscy złąpani terroryści popełnili "samobójstwo".
Dlatego jak nie jestem entuzjastą KSa jak wielu moich prawicowych kolegów to uważam, że w przyapdfku terrorystów nie da się inaczej zaprowadzić bezpieczęństwa jak zabijając ich - na miejscu lub po procesie. I - o dziwo - jest to chyba nawet zgodne z nauczaniem JP2.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
@mefi nie myślałem, że to kiedyś napiszę, zgadzam się z Tobą w kwestii kary śmierci. Powiem więcej, mimo iż nasz obecny rząd uważam za totalnie "z dupy" to liczyłem, że przynajmniej w jednej kwestii się na coś przydadzą - unormują dostęp do broni, no ale mają inne, ważniejsze zajęcia jak widać 
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jedno co łączy całą naszą klasę polityczną to paniczny strach przed własnymi obywatelamiDragan pisze:to liczyłem, że przynajmniej w jednej kwestii się na coś przydadzą - unormują dostęp do broni, no ale mają inne, ważniejsze zajęcia jak widać
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Dołączam się do kwestii przedstawionych przez poprzedników. Mam wrażenie, że ogólnoeuropejska krucjata przeciwko karze śmierci brała się nie tylko z protestu przeciwko jej nadużywaniu w minionych wiekach ale również praktyk chińskich i nie tylko chińskich aktualnie a także absolutnie niezrozumiałych działań władz amerykańskich (skazaniec czeka na jej wykonanie kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat).
Pozostając na gruncie europejskim doskonale wiemy, że w czasach w skali historycznie nieodległej egzekucja była elementem specyficznej rozrywki - były publiczne, z udziałem nawet dzieci a także wytwornych pań (a także zwykłych dziewek), skazańca łamano kołem, odcinano kończyny itp itp a katów oceniano jak cyrkowców z ich rzemieślniczych umiejętności.
Czy to odstraszało zbrodniarzy? Nieszczególnie, procentowy a raczej promilowy udział bandytów w populacji oscyluje wokół wartości stałej.
Z karą śmierci jest jednak tak z jak innymi problemami - diabeł tkwi w szczegółach. Każdy chyba jeszcze pamięta to morderstwo z Warszawy - facet, skądinąd wykształcony, z rodziny prawniczej morduje dziewczynę, kraje na kawałki i ucieka na Maltę gdzie został ujęty. Jeszcze stosunkowo niedawno temu by został skazany i wyrok byłby wykonany. Teraz psychiatrzy wystąpili o przedłużenie okresu obserwacji medycznej. Wcale się nie zdziwię jeśli zostanie uznany za niepoczytelnego i nie będzie miał procesu.
Jeszcze bardziej zawiła sprawa jest z terrorystami. Cofnijmy się do choćby tylko XIX wieku. Mordowano ludzi władzy z uzasadnieniem - oni dręczą lud. No i to się prawie w 100% zgadzało, to były kanalie z piekła rodem.
Terroryści z lat 70-ych (poprzednich również). Tu jest cała gama. Bo byli tacy, którzy zbijali w imię walki o zabijali w imię walki o wolność (np. Irlandia) i w efekcie m.in. ich działań ta wolność bywała wywalczana.
Taki mało znany epizod z historii Polski - dlaczego Kazimierz Pułaski wraz z grupą towarzyszy (m.in. moim stryjecznym praprapradziadkiem) musieli dać dyla do Francji a potem do Ameryki? Bo zorganizowali nieudany zresztą zamach na króla Stanisława Augusta i byli ścigani w całym kraju. Czy dzisiaj ktoś nazwie Pułaskiego terrorystą?
Kolejny przykład. Wojna algerska. Straszna wojna, ok. 1 miliona ofiar z obu stron. I co tu ukrywać - mnóstwo bestialstwa, też z obu stron. Tą rzeź przerwał generał De Gaulle gdy objął władzę, Czego mu zresztą nie darowało wielu Francuzów, którzy musieli opuścić Algier, w tym wielu kolegów a nawet przyjaciół De Gaulle z szkół wojskowych. Organizowali szereg zamachów na generała, na szczęście nieudanych. Minęło kilkadziesiąt lat - trzecie lub czwarte pokolenie tych co wtedy walczyli o niepodległość Marghrebu organizuje zamachy dżihadystowskie w Francji. Nie jestem pewien czy gdyby teraz zapytać w Francji czy aby generał nie miał racji przerywając rzeź nie odpowiedziało by na to twierdząco.
Aktualnie mamy jeszcze bardziej zawiły przypadek - islamscy terroryści twierdzą, że zabijają w imię Allaha aby ukarać Jego wrogów. Ta duża litera w słowie "jego" nie jest przypadkowa - Mahomet tworząc islam tak wiele zaczerpnął z Starego i Nowego Testamentu, że można paradoksalnie wyciągnąć wniosek, że Allah muzułmanów, Bóg chrześcijan i Jahwe judaistów jest tożsamy.
W imię Boga chrześcijan dokonano też wielu bezprzykładnych zbrodni, choćby na Indianach po odkryciu Ameryki. M.in. tych Indianach z Ameryki Południowej i Środkowej, w których wierzeniach był silny mit o Zbawicielu, który ma przybyć zza morza i zbawić ich lud i dlatego tak ufnie przyjęli Hiszpanów. A potem zostali wyrżnięci.
Co zatem robić teraz? Garstka morderców z Daesh trzyma w szachu jak na razie tylko Europę (jeszcze bez Rosji, jeszcze!). Absorbuje nieomal całą uwagę policji i służb specjalnych, wcale się nie zdziwię jak zacznie się zwiększać liczba przestępstw kryminalnych, nie ma czasu na zwalczanie złodziejaszków. Dżihadyści od czasu do czasu organizują mniej lub bardziej spektakularny zamach, w trakcie którego albo sami pozbawiają się życia albo giną od kul policji i służb. A Daesh triumfuje, bo się wszyscy boimy, wręcz panicznie boimy.
Daesh nie ogranicza się do Europy, morduje również i swoich, pobożnych Muzułmanów. Są dni, w których w Iraku i nie tylko w Iraku w zamachach ginie więcej ludzi niż w Europie przez cały rok.
Co zatem robić, w Europie w szczególności. Po pierwsze zwiększyć infiltrację środowisk muzułmańskich, infiltrację fizyczną a nie tylko siedzieć przy komputerach i na nasłuchu komórek.
Po drugie, tutaj wchodzę na grunt mi technicznie nieznany, eliminować daeshowską propagandę z internetu, bo oni w tym doszli do perfekcji i skutecznie manipulują kandydatami na terrorystów. Chińczycy podobno doś skutecznie "czyszczą" internet z treści uznawanych za nieprzyjemne dla czzerezwyczajki w Pekinie.
Po trzecie - NATO I UE powinny po męsku postawić sprawę w kontaktach z rządami państw muzułmańskich, tam gdzie jeszcze te rządy coś znaczą i powiedzieć - dość zabawy w ciuciubabkę, jedziemy na jednym wózku. Schowajmy dawne urazy i do przodu. Skąd się wziął Daesh? To w większości zdegradowani sunniccy oficerowie Saddama, którym z zemsty za poprzednie prześladowania szyicki rząd w Bagdadzie wziął się zbyt ostro za dupy. "Dobra" Ameryka dała szyitom nowoczesną broń, oni przy pierwszym niepowodzeniu dali drapaka i sunnici capli tą broń i stworzyli kalifat. Do tego potrzebne są również pieniądze, dostali je od naszego sojusznika z NATO, pana Erdogana, który kupuje u nich ropę naftową bo ma w tym swój zakichany interes, wszak Daesh walczy też z Kurdami
Daesh nie uda się skutecznie pogromić bez udziału wojsk lądowych. To kolejna prawda. I nie mogą to być tylko wojska amerykańskie i europejskie lecz również wojska krajów muzułmańskich. Bo inaczej DAesh ogłosi, że oto jest nowa krucjata i "krzyżowcy" chcą wytępić wyznawców Allaha. I w dodatku wielu im uwierzy.
Na koniec sprawa uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. Największym błędem jaki można zrobić jest postawienie iunctim między terrorystami a uchodźcami. Owszem, jest infiltracja terrorystów w ich środowisko i na tym koniec. A zasadnicza większość uchodźców z Bliskiego Wschodu ucieka właśnie przed Daesh lub wskutek jego działań - jak spalą ci dom i wymordują część rodziny to uciekasz, to normalne, zwłaszcza jak nie masz czym się bronić.
Dlatego - caeterum censeo - Daesh musi zostać wybity, bez litości wybity. A potem? Potem to dopiero zaczynają się schody...
Ta rzeka uchodźców zmierzająca do Europy nie wzięła się z niczego. Przyczyny są trzy:
1. Niestabilność polityczna regionów, nie tylko Bliskiego Wschodu, szeregukrajów Afryki też, powodujca ustawiczne rzezie wewnętrzne. A skoro rzezie to ludzie uciekają. Gdzie? Najlepiej do Europy bo tam jest pokój i można zarobić.
2. Demograficzna. Od lat ludność tych regionów rośnie w przerażający sposób i to wcale nie dlatego, że religia zabrania aborcji. Główna przyczyna to zmniejszenie umieralności nie tylko niemowłąt wskutek stosunkowo niewielkiej poprawy oświaty sanitarnej i służby zdrowia (poprzednio praktycznie jej nie było). Wystarczyło aby zaludnienie niektórych krajów wzrosło w ciągu ostatnich stu lat czasami aż pięciokrotnie bez równoległego wzrostu gospodarki. (Co ciekawe - w bogatej Arabii Saudyjskiej i Emiratach współczynnik przyrostu naturalnego wcale nie jest olśniewający).
3. Klimatyczna - od szeregu lat trwa w tych regionach strukturalna susza, która drastycznie zmniejszył wielkość plonów z produkcji roślinnej oraz zwierzęcej - bydło też musi coś pić.
Jaka jest na to rada? Tylko jedna - Uspokoić regiony politycznie a potem uruchomić coś w rodzaju dawnego Planu Marshalla. Oczywiście to wymaga potężnych pieniędzy ale i tak mniejszych niż w dalszej perpektywie na zwalczanie terroru i stwarzanie barier dla uchodźców i migrantów ekonomicznych, barier i tak bezskutecznych.
I to by było tylr na tyle. Ja nie doczekam końca tej zabawy, to Wasza sprawa i Wasz żywotny interes.
Pozostając na gruncie europejskim doskonale wiemy, że w czasach w skali historycznie nieodległej egzekucja była elementem specyficznej rozrywki - były publiczne, z udziałem nawet dzieci a także wytwornych pań (a także zwykłych dziewek), skazańca łamano kołem, odcinano kończyny itp itp a katów oceniano jak cyrkowców z ich rzemieślniczych umiejętności.
Czy to odstraszało zbrodniarzy? Nieszczególnie, procentowy a raczej promilowy udział bandytów w populacji oscyluje wokół wartości stałej.
Z karą śmierci jest jednak tak z jak innymi problemami - diabeł tkwi w szczegółach. Każdy chyba jeszcze pamięta to morderstwo z Warszawy - facet, skądinąd wykształcony, z rodziny prawniczej morduje dziewczynę, kraje na kawałki i ucieka na Maltę gdzie został ujęty. Jeszcze stosunkowo niedawno temu by został skazany i wyrok byłby wykonany. Teraz psychiatrzy wystąpili o przedłużenie okresu obserwacji medycznej. Wcale się nie zdziwię jeśli zostanie uznany za niepoczytelnego i nie będzie miał procesu.
Jeszcze bardziej zawiła sprawa jest z terrorystami. Cofnijmy się do choćby tylko XIX wieku. Mordowano ludzi władzy z uzasadnieniem - oni dręczą lud. No i to się prawie w 100% zgadzało, to były kanalie z piekła rodem.
Terroryści z lat 70-ych (poprzednich również). Tu jest cała gama. Bo byli tacy, którzy zbijali w imię walki o zabijali w imię walki o wolność (np. Irlandia) i w efekcie m.in. ich działań ta wolność bywała wywalczana.
Taki mało znany epizod z historii Polski - dlaczego Kazimierz Pułaski wraz z grupą towarzyszy (m.in. moim stryjecznym praprapradziadkiem) musieli dać dyla do Francji a potem do Ameryki? Bo zorganizowali nieudany zresztą zamach na króla Stanisława Augusta i byli ścigani w całym kraju. Czy dzisiaj ktoś nazwie Pułaskiego terrorystą?
Kolejny przykład. Wojna algerska. Straszna wojna, ok. 1 miliona ofiar z obu stron. I co tu ukrywać - mnóstwo bestialstwa, też z obu stron. Tą rzeź przerwał generał De Gaulle gdy objął władzę, Czego mu zresztą nie darowało wielu Francuzów, którzy musieli opuścić Algier, w tym wielu kolegów a nawet przyjaciół De Gaulle z szkół wojskowych. Organizowali szereg zamachów na generała, na szczęście nieudanych. Minęło kilkadziesiąt lat - trzecie lub czwarte pokolenie tych co wtedy walczyli o niepodległość Marghrebu organizuje zamachy dżihadystowskie w Francji. Nie jestem pewien czy gdyby teraz zapytać w Francji czy aby generał nie miał racji przerywając rzeź nie odpowiedziało by na to twierdząco.
Aktualnie mamy jeszcze bardziej zawiły przypadek - islamscy terroryści twierdzą, że zabijają w imię Allaha aby ukarać Jego wrogów. Ta duża litera w słowie "jego" nie jest przypadkowa - Mahomet tworząc islam tak wiele zaczerpnął z Starego i Nowego Testamentu, że można paradoksalnie wyciągnąć wniosek, że Allah muzułmanów, Bóg chrześcijan i Jahwe judaistów jest tożsamy.
W imię Boga chrześcijan dokonano też wielu bezprzykładnych zbrodni, choćby na Indianach po odkryciu Ameryki. M.in. tych Indianach z Ameryki Południowej i Środkowej, w których wierzeniach był silny mit o Zbawicielu, który ma przybyć zza morza i zbawić ich lud i dlatego tak ufnie przyjęli Hiszpanów. A potem zostali wyrżnięci.
Co zatem robić teraz? Garstka morderców z Daesh trzyma w szachu jak na razie tylko Europę (jeszcze bez Rosji, jeszcze!). Absorbuje nieomal całą uwagę policji i służb specjalnych, wcale się nie zdziwię jak zacznie się zwiększać liczba przestępstw kryminalnych, nie ma czasu na zwalczanie złodziejaszków. Dżihadyści od czasu do czasu organizują mniej lub bardziej spektakularny zamach, w trakcie którego albo sami pozbawiają się życia albo giną od kul policji i służb. A Daesh triumfuje, bo się wszyscy boimy, wręcz panicznie boimy.
Daesh nie ogranicza się do Europy, morduje również i swoich, pobożnych Muzułmanów. Są dni, w których w Iraku i nie tylko w Iraku w zamachach ginie więcej ludzi niż w Europie przez cały rok.
Co zatem robić, w Europie w szczególności. Po pierwsze zwiększyć infiltrację środowisk muzułmańskich, infiltrację fizyczną a nie tylko siedzieć przy komputerach i na nasłuchu komórek.
Po drugie, tutaj wchodzę na grunt mi technicznie nieznany, eliminować daeshowską propagandę z internetu, bo oni w tym doszli do perfekcji i skutecznie manipulują kandydatami na terrorystów. Chińczycy podobno doś skutecznie "czyszczą" internet z treści uznawanych za nieprzyjemne dla czzerezwyczajki w Pekinie.
Po trzecie - NATO I UE powinny po męsku postawić sprawę w kontaktach z rządami państw muzułmańskich, tam gdzie jeszcze te rządy coś znaczą i powiedzieć - dość zabawy w ciuciubabkę, jedziemy na jednym wózku. Schowajmy dawne urazy i do przodu. Skąd się wziął Daesh? To w większości zdegradowani sunniccy oficerowie Saddama, którym z zemsty za poprzednie prześladowania szyicki rząd w Bagdadzie wziął się zbyt ostro za dupy. "Dobra" Ameryka dała szyitom nowoczesną broń, oni przy pierwszym niepowodzeniu dali drapaka i sunnici capli tą broń i stworzyli kalifat. Do tego potrzebne są również pieniądze, dostali je od naszego sojusznika z NATO, pana Erdogana, który kupuje u nich ropę naftową bo ma w tym swój zakichany interes, wszak Daesh walczy też z Kurdami
Daesh nie uda się skutecznie pogromić bez udziału wojsk lądowych. To kolejna prawda. I nie mogą to być tylko wojska amerykańskie i europejskie lecz również wojska krajów muzułmańskich. Bo inaczej DAesh ogłosi, że oto jest nowa krucjata i "krzyżowcy" chcą wytępić wyznawców Allaha. I w dodatku wielu im uwierzy.
Na koniec sprawa uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. Największym błędem jaki można zrobić jest postawienie iunctim między terrorystami a uchodźcami. Owszem, jest infiltracja terrorystów w ich środowisko i na tym koniec. A zasadnicza większość uchodźców z Bliskiego Wschodu ucieka właśnie przed Daesh lub wskutek jego działań - jak spalą ci dom i wymordują część rodziny to uciekasz, to normalne, zwłaszcza jak nie masz czym się bronić.
Dlatego - caeterum censeo - Daesh musi zostać wybity, bez litości wybity. A potem? Potem to dopiero zaczynają się schody...
Ta rzeka uchodźców zmierzająca do Europy nie wzięła się z niczego. Przyczyny są trzy:
1. Niestabilność polityczna regionów, nie tylko Bliskiego Wschodu, szeregukrajów Afryki też, powodujca ustawiczne rzezie wewnętrzne. A skoro rzezie to ludzie uciekają. Gdzie? Najlepiej do Europy bo tam jest pokój i można zarobić.
2. Demograficzna. Od lat ludność tych regionów rośnie w przerażający sposób i to wcale nie dlatego, że religia zabrania aborcji. Główna przyczyna to zmniejszenie umieralności nie tylko niemowłąt wskutek stosunkowo niewielkiej poprawy oświaty sanitarnej i służby zdrowia (poprzednio praktycznie jej nie było). Wystarczyło aby zaludnienie niektórych krajów wzrosło w ciągu ostatnich stu lat czasami aż pięciokrotnie bez równoległego wzrostu gospodarki. (Co ciekawe - w bogatej Arabii Saudyjskiej i Emiratach współczynnik przyrostu naturalnego wcale nie jest olśniewający).
3. Klimatyczna - od szeregu lat trwa w tych regionach strukturalna susza, która drastycznie zmniejszył wielkość plonów z produkcji roślinnej oraz zwierzęcej - bydło też musi coś pić.
Jaka jest na to rada? Tylko jedna - Uspokoić regiony politycznie a potem uruchomić coś w rodzaju dawnego Planu Marshalla. Oczywiście to wymaga potężnych pieniędzy ale i tak mniejszych niż w dalszej perpektywie na zwalczanie terroru i stwarzanie barier dla uchodźców i migrantów ekonomicznych, barier i tak bezskutecznych.
I to by było tylr na tyle. Ja nie doczekam końca tej zabawy, to Wasza sprawa i Wasz żywotny interes.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
W kwestii KSa Katechizm Kościoął Katolickiego opracowany za pontyfikatu Jana Pawła II daje wąłsnie bardzo rozsądną wykładnię:
Czyli - KS nie jako zemsta czy sprawiedliwa kara a jako środek zaradczy. W tym sensie zabijanie terrorystów czy zbrodniarzy jest uzasadnione, bo nie ma więzienia, któe mogłoby zapewnić im skuteczną i trwałą izolację niezaleznie od warunkó politycznych dookoła.KKK 2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Trzeba jednak przyznać, że po krótkim epizodzie dzikiej konkwisty to Indianie, których kolonizowali katolicy mieli o niebo lepiej od tych, którzy mieli "szczęście" trafić na protestantów, którzy nie mieli żadnych oporów przed eksterminacją tubylczej ludności nawet gdy już struktury państwowe były umocowane. To chyba zresztą po części zasługa papieża Aleksandra VI (tatusia Cezara i Lukrecji jeśli ktoś nie kojarzy), który uznał, że Indianie to ludzie, którym przynależy godność i poszanowanie. W praktyce, z dala od Rzymu bywało z tym róznie, ale jednak efekt jest taki, że dzisiejsi mieszkańcy Ameryki Łacińskiej czy Kanady mają w żyłach indiańską krew, mieszkańcy USA mają tę krew jedynie na rękach.Janek pisze: W imię Boga chrześcijan dokonano też wielu bezprzykładnych zbrodni, choćby na Indianach po odkryciu Ameryki. M.in. tych Indianach z Ameryki Południowej i Środkowej, w których wierzeniach był silny mit o Zbawicielu, który ma przybyć zza morza i zbawić ich lud i dlatego tak ufnie przyjęli Hiszpanów. A potem zostali wyrżnięci.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Wszystko to się zgadza. O tej roli Aleksandra VI nie widziałem, przybył jeden element pozytywny obok wspaniałych Apartamentów Borgiańskich w Watykanie.
Ale to historia, mnie bardziej by interesowało co sądzi Twoje pokolenie o tym co napisałem na końcu, czyli jak przywrócić ład nie tylko przy pomocy przysłowiowego wtykania kija w Wisłę.
Ale to historia, mnie bardziej by interesowało co sądzi Twoje pokolenie o tym co napisałem na końcu, czyli jak przywrócić ład nie tylko przy pomocy przysłowiowego wtykania kija w Wisłę.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Generlanie zgoda. Bez pokoju tam nie będzie spokoju tu. Owszem, doraźnie możemy zamykać granicę, ale to leczenie objawów.Janek pisze: Ale to historia, mnie bardziej by interesowało co sądzi Twoje pokolenie o tym co napisałem na końcu, czyli jak przywrócić ład nie tylko przy pomocy przysłowiowego wtykania kija w Wisłę.
Tylko, że porządek nam miejscu może zaprowadzic tylko jakiś satrapa, krwawy, ale bez przesady. A o takich trudno.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Powiedziałbym raczej - król. Są w Jordanii i Maroku i tam jest względny spokój wewnętrzny. Tylko jak długo w sumie biedna Jordania wytrzyma ciężar ok. 1,5 miliona uchodźców? Jeśli kogoś w tym regionie trzeba wesprzeć finansowo to Jordanię. No i Liban, też ledwie dyszy. Zwłaszcza, że turystyka "siadła" a to był poważny składnik dochodów.mefistofeles pisze:Tylko, że porządek nam miejscu może zaprowadzic tylko jakiś satrapa, krwawy, ale bez przesady. A o takich trudno.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
W Maroku normalna sukcesja, najstarszy syn. W Jordanii też. Tylko Haszymidzi mają kłopoty, jak to w starej rodzinie od czasu do czasu trafia się ktoś "słaby na umyśle". Po zmarłym po wojnie królu Abdulachu, też był podobno niezbyt lotny, nastał jego najstarszy syn,całkiem do bani, musieli go zdetronizować i tron przejął Husajn, niezły playboy ale sprawny polityk, zmarł na raka ale zdążył zafundować w Ammanie jedną z najlepszych klinik onkologicznych na świecie. Widziałem ją, imponująca, pałac królewski przy niej wygląda dość niepozornie. Po Husajnie nastał najstarszy syn, udany.mefistofeles pisze:Fakt. W Maroku też jest spokojnie, bo rządzi król. Swoją drogową ciekawe czy wszędzie są takie zasady sukcesji jak u Saudów gdzie dziedziczy całe rodzeństwo co jest gwarancją gerontokracji.Janek pisze:Powiedziałbym raczej - król.
Saudowie przy Haszymidach to po prostu hołota, jeszcze w 1914 roku nic nie znaczyli, klasyczni nuworysze. Nie mam pojęcia jak się dorwali do władzy, muszę poszperać w sieci. Haszymidzi to krewni Mahometa, można powiedzieć, że islamska elita.
Mój kolega z roku, Tatar wielkopolski (oni są w odróżnieniu pd podlaskich katolikami) miał pod Poznaniem niewielką stadninę koni arabskich. Odwiedziła ją królewna jordańska, jedna z najmłodszych córek Husajna. Wnuk kolegi opowiadał mi, że ją woził swoim jeepem po stadninie. Owa królewna, piękna dziewczyna, siedziała koło niego a z tyłu trzech ochroniarzy jordańskich z karabinkami typu kałasza wycelowanymi w jego plecy - jeden nie taki ruch i byłoby po nim. Kolega to bliski krewniak Yurka Bogayevicza, znanego filmowca z Hollywood, urodzonego i wykształconego w Polsce, mówi bezbłędnie po polsku, nawet bez amerykańskiego akcentu.
Jestem gorszego sortu...
