Majowe Tatry-wspomnienia ...

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Majowe Tatry-wspomnienia ...

Post autor: Szarotka »

1.Kto mnie nie rozpoznał na Krupówkach?
2.Dlaczego Asik i Kert puszczali korzenie na Świnicy?
3.Pierwsze niekontrolowane ''dupozjazdy"
4.Pepsi z lodem koło Wielkiego Stawu...
5.Gdzie zaginęła reszta grupy?
6.Kogo "ugryzł" rak?
7.Są noclegi,czy ich nie ma?
8.Kto spał na siedząco podczas planowania tras i dlaczego się burzył?
9.Ile słoików dżemiku zabiera się na weeka?
.....o tym wszystkim będzie jutro :P
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Już nie mogę się doczekać.
Chyba poproszę szefa o przedłużenie przerwy sniadaniowej z 15 minut do całej godzinki. :))
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Gdzie jest relacja wy lenie jedne?!?!

Obrazek
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wow,jaki ten nasz szef niecierpliwy :O :P
Spokojnie...dziś melliska,a jutro Obrazek,nóżki na fotelik i ...będzie co czytać.Dorian obiecał pewnej koleżance(mającej na niego dobry wpływ ;) ),że rozpocznie-a raczej pociągnie to co Kert zaczął ...a ja też postaram się coś dorzucić ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ciepłe promyki słonka wdzierały się niemiłosiernie przez szyby jadącego pociągu nie dając dłużej pospać.Cóż było począć,zwinęłam śpiwór i podziwiałam za oknem jakże znajome krajobrazy. O godz.7 z haczykiem wysiadałam już na zakopiańskim dworcu. Pozostało mi tylko zadzwonić do tych,którzy dotarli tu jako pierwsi.Okazało się,że siedzą sobie w najlepsze na kawce i wczesnym śniadanku w McDonaldzie.Wyruszyłam im na spotkanie,w ostatniej jednak chwili,moje nogi same skręciły tam,gdzie zawsze w pierwszym dniu pobytu-do koścółka Św.Rodziny na Krupówkach. Nidgy przedtem nie widziałam tak zupełnie pustych Krupówek,widok jak z innego świata-żywej duszy, nie wierząc w to co widzę,wyciągnęłam aparat i strzeliłam fotkę ku pamięci.W drodze powrotnej zauważyłam w oddali przy sklepiku Hi Mountaina znajomą twarz, która patrzyła na mnie jak wryta i ....nic. Ze śmiechu już dłużej nie mogłam i to mnie zdradziło.Padliśmy sobie z Dorim w przyjacielskie ramiona.Zaraz też poznałam Gosię i Adama(dr.kidlera).Do pełni majowego zlotu brakowało nam już tylko Zygmunta,który pomykał gdzieś zakopianką w stronę stolicy Tatr. Asik i Piotrek okupujący Zakopane już od nieprzyzwoicie wczesnych godzin rannych,sygnalizowali nam smsami swoje przemieszczanie się z Kuźnic w kierunku Świnicy.Dzięki uprzejmości mojego znajomego górala,zostawiliśmy bezpiecznie samochody i ruszyliśmy na podbój.....wypozyczalini z rakami-vel raczanami.Zaniosło nas aż do chłopaków z Topru,ale przemili panowie za nic w świecie nie chcieli nam użyczyć tegoż sprzętu. Powiem tak:podeszli do sprawy typowo po męsku,zachwalając swe walory,chcieli nam zarekwirować Gosię, tudzież sugerowali przyłączenie się do kościelnej procesji. Nie skorzystawszy z ich rad,postanowiliśmy się rozdzielić i Gosia z Zygmuntem została w mieście czekając na otwarcie sklepów z rakami ,a ja,Dorian i Adam ruszyliśmy w kierunku celu właściwego-Kuźnic.Tam oczywiście kolejka do kolejki była już nieziemska, więc na Kasprowy dojechaliśmy już nieźle wyczepani i spragnieni.Kochani kawa 8zł to rozbój w biały dzień ale co począć jak nizinna głowa domaga się swego.Cen łaciatego nie wspominam, bo każdy szanujący się forumowicz wie jakie są i nosi je ze sobą. W tym czasie Gosia i Zygmunt.....ale to niech sami opiszą. My w każdym razie ruszyliśmy wreszcie na trasę z oczami utkwionymi w Świnicę.Oj ciężko było, zapasł się człowiek po tej zimie,czy co? Oddech jakiś płytki,kamory urosły?No i czemu ten plecak taki ciężki? Krok za krokiem,oddech za oddechem dotarliśmy wreszcie na szczyt,gdzie Asia i Piotrek odleżyn już dostawali od czekania na nas.Widoczki cudne,ośnieżone szczyty dookoła..tylko naszej brakującej dwójki coś nie widać,ale dotarli i oni,nawet w niezłym tempie.Zejście w stronę Zawratu już w sprzęcie ciężkim.Ryszyłam z Piotrkiem, bo bidula miał przed sobą jeszcze powrót z Piątki do Zakopca. Reszta grupy została. Czekając na nich niedaleko Zawratu postanowiłam wdrapać się na tę przełecz,no bo być w Rzymie...Piotrek w tym czasie obserwował grupę,która rzekomo trenowała dupozjazdy kontrolowane,ale w rzeczywistości robili zupełnie co innego.. (ten fragment opisze jakiś naoczny świadek) Reszta trasy do Piątki minęła nam w cudnie spokojnej atmosferze.Po drodze obserwowałam miejsca po lawinkach mniejszych i większych oraz przebieg ewentualnej trasy na kolejny dzień,czyli Gładką Przełęcz, niestety dziewiczą. Wypatrywałam też intensywnie mojej upragnionej świstuni ale to jeszcze nie był mój dzień. W okolicach Wielkiego Stawu zamarzyło nam się pepsi z lodem (zapasy wody już stopniałay).Przed oczami wirowała nam ona na przemian z pyszną i zasłużoną kawką...niestety los nie był aż tak łaskawy, o 19 do 19.30 kuchnia w Piątce ma przerwę i biedy Piotrek nie napiwszy się kawki ruszył (chyba biegiem) w dół do Palenicy a ja usiadłam w kąciku i czekałam na resztę towarzystwa,które coś dziwnie długo nie nadciągało. Już ich nawet zaczęłam podejrzewać o zboczenie z trasy w kierunku Koziego i zazdrość zaczęła we mnie rosnąć do coraz to większych rozmiarów.Dotarli wreszcie i wytlumaczyli przyczynę spóźnienia (o tym niech sami opowiedzą).Całodzienny marsz zaowocował burczeniem w brzuchach i cała już 6 w komplecie zasiadła do ucztowania.Żarełka mieliśmy chyba większy wybór niż serwuje Pięciostawiańska kuchnia.Dżemik śliwkowy,truskawkowy i swojski, tzw.samorobny-z czarnej porzeczki. Po uczcie zabraliśmy się za planowanie tras na kolejny dzień,ale żeby do tego doszło musieliśmy przejść przez Dolomity i rumuńskie Karpaty,co z lekka irytowało naszego drzemiącego Asika.Co chwilę się budziła i koniecznie chciała znać plan trasy,który rodził się w ciężkich bólach,jak to zwylke bywa na wielososbowych wyprawach.Suma sumarum stanęło na Szpiglasowym plus ewentualnie Wrota lub kawalątek trasy na Chłopka.W tzw,międzyczasie spotkałam dziewczynę z pociągu,która poinformowała mnie,że właśnie załapała się na spanko w łóżku.Jak to? Jakim cudem? Przecież dzwoniłam tydzień tenu i wszystko było pozajmowane.Najgorzej jednak nie było,bo wylądowaliśmy w czwórkę w zacisznym (prawie) rożku korytarzyka,a pozostała dwójka spała pięterko nad nami.Adam czaił się na nagrywanie nocnego filmu,który marzy mu się już od lat,ale niestety ....będzie musiał jeszcze poczekać.Kołysani do snu piłującym chrapaniem zza jednej ściany i słowami poety zza drugiej....wreszcie błogo posnęliśmy.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Obrazek

Ale super relacja szefowo!
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Mariusz pisze:Ale super relacja szefowo!
Ale maaaaało. :(
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Obawiam się, że nam to zawsze będzie mało... :(
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Czesiek pisze:Ale maaaaało
będzie więcej,jak mój tekst zostanie uzupełniony przez resztę szalonej grupy :P
Luki

-#5
Posty: 830
Rejestracja: pn 15 mar, 2004
Lokalizacja: Otwock

Post autor: Luki »

Nie no..relacja super...tylko coś reszta szalonej grupy nawala :(


pisać mi tu zaraz ciąg dalszy... bo jak nie to :

Obrazek
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Ale mi się fajnie czytało :) ...
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

obserwował grupę,która rzekomo trenowała dupozjazdy kontrolowane,ale w rzeczywistości robili zupełnie co innego.. (ten fragment opisze jakiś naoczny świadek)

a może głowna bohaterka całego zajścia?
....
no cóż nie słyszę głosów sprzeciwu więc zaczynam ;)
schodząc ze Świnicy natrafiliśmy na płat śnieżny więc wyciągneliśmy z plecaków swoje full wypas sprzety w postaci czekanów i raków . Coniektórzy byli szybsi od coniektorych ;) i już zeszli kiedy ja rozpoczełam schodzenie...przodem...niestety śnieg mokry i miękki,raki nie utrzymały mnie i poleciałam pare metrów w dół...w trakcie tego poslizgu intensywnie myślałam dlaczego raki nie chca mnie zatrzymac i jak mam wbić ten chol...y czekan skoro "jade"na ręce która go trzyma!?! na szczęście na drodze mojej "drogi"znalazła sie szczelina w która wpadłam,a dokładniej moja noga.Pierwsza myśl-złamana,bedzie trza wzywac TOPR,ale obciach! ale będzie gnój jak wroce! :D
i znowu szczescie-noga cała,tylko ze nie mogę jej wyciągnąć!!siłowałam sie ze śniegiem który trzmał moją stope,próbowałam sie podniesc na czekanie i ni huhu!! Wtedy wrócił Dorian i odkopał mnie :) resztę drogi w dół zeszłam jak Pan Bóg przykazał
wszystko zostało uwiecznione przez naszgo głownego(własciwie jedynego ;) ) filmowca-dr K. który chwile pozniej uszkodził sam siebie wbijajac raka w swoja łydke(chce tu zauwazyc iz założył je dosłownie minute wczesniej i zrobił pewnikiem jakies 3kroki),rane opatrzyłam uzyskując tym samym tytuł "siostry wielokrotnego przełożenia"
jesli czyms zapomniałam lub przejaskrawiłam prosze o poprawke :)

dodam jeszcze cos tutaj,chociaz wielu moze to w ogole nie obchodzic,bo tyczy sie moich osobistych uczuc...wtedy "jadąc"w dół nie zdązyłam sie przestraszyc,przynajmniej tak mnie sie wydaje...ale im dłużej myśle o całym wydarzeniu,analizuję całą sytuację(trudno tego nie robic) jestem bardziej przerażona bo mogłam skończyć jak Ci ze Szpiglasowej Przełęczy czy tez Rysów...
Ostatnio zmieniony czw 02 cze, 2005 przez Asik, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Asik pisze:... i poleciałam pare metrów w dół...
Asik, czy Ty chcesz abym dostał palpitacji serca? :(
Asik pisze:... złamana,bedzie trza wzywac TOPR,ale obciach! ale będzie gnój...

Skąd my to znamy - prawda L...? ;)
Ostatnio zmieniony czw 02 cze, 2005 przez Czesiek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Iwona pisze: Krok za krokiem,oddech za oddechem dotarliśmy wreszcie na szczyt
A na Świnicę to tylko w jednym zdaniu? :x
Oj dziewczyny :?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Tomek K pisze:A na Świnicę to tylko w jednym zdaniu?
noooooo..doooobra :P Było tak: idąc na Świnicę najbardziej obawiałam się jednego miejsca,gdzie jest dość stromo i po takiej ukośnej płycie z łańcuchami.Gdyby tam było dużo śniegu to nie wiem jak przeszlibyśmy dalej,choć w sumie....inaczej się to sobie wyobraża zza biurka a inaczej jest w terenie.W każdym razie trasa była spokojnie do przejścia,bez większych nerwów.Samo zejście w stronę Zawratu to już inna bajka ale tam to oczywiste,że śnieg jest i skupić się trzeba.
Noooo i zapomniałam o najważniejszym-na tym wyjeździe polubiłam płaty śniegu i chodzenie po nich,ale w rakach,bo dają mi jakąś taką pewność (co nie znaczy,że staję się wtedy mniej ostrożna).Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego zejścia z Koziej Przełeczy po śniegu w zwykłych traperkach-adrenalina na max,serce w gardle i te śmiesznie trzęsące się nogi już na dole.Pierwszy raz tego doświadczyłam własnie wtedy-jakieś 4 lata temu i od tego czasu strach przed śniegiem był.Od lutego zaczęłam się leczyć z panicznego strachu-respekt pozostał (i bardzo dobrze)
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

no cóż Tomku,moje i Kerta wchodzenie na Świnicę wyglądało napewno ciut inaczej niż reszty ekipy :D szlismy sobie tempem slimaczym,bo nazwanie tego tempa żółwim byłoby lekka przesadą ;) zaliczaliśmy kamyk po kamyku,grzejąc je swoimi szacownymi 4lietrami i rozgrzewajac swoje kości słoneczkiem...w tym czasie zaczęły pojawiać się upragnione przez Kerta chmury...nadciągały znad Slowacji jak statki wojenne ;) wrazenie niesamowite
w tym momencie chciałabym że relacja Kerta jest nie w pełni prawdziwa :P wcale nie udało nam sie ominąć wszystkich łańcuchów :)) pamietasz te na których pewien turyste schodzacy ze Swinicy przytulał sie do mnie w trakcie mijania? ;) oczywiscie nie byłabym soba gdybym nie zrobiła sobie kuku na łańcuchach,poslizgnełam sie i przetarłam ręke 8)
na Świnicy spedzilismy jakies 3godziny czekając aż wszyscy forumowicze dowleka sie do nas..
czy ta ciut przedłuzona wersja wejscia na Świnice satysfakcjonuje Cie Tomku?? ;)
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

[quote="Iwona] respekt pozostał (i bardzo dobrze)[/quote]

i niech pozostanie ;)
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Asik pisze: czy ta ciut przedłuzona wersja wejscia na Świnice satysfakcjonuje Cie Tomku?? ;)
oj bardzo :D
Zazdroszczę wam bo też chciałem się wyrwać w góry.
Niestety miałem zajęcia. :(
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Asik napisała:
ale im dłużej myśle o całym wydarzeniu,analizuję całą sytuację(trudno tego nie robic) jestem bardziej przerażona bo mogłam skończyć jak Ci ze Szpiglasowej Przełęczy czy tez Rysów...
Witam Cię sredecznie!.Czy mogłabyś podzielić się swoimi przemyśleniami?Co wynika z twojej analizy tego co sie stało?. Może masz jakieś wskazówki dla planujących podobne wyprawy?. Oczywiście jeżeli nie sprawi Ci to problemu... tylko pod tym warunkiem. :)
Zygmunt

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 27 mar, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Zygmunt »

Iwona pisze: będzie więcej,jak mój tekst zostanie uzupełniony przez resztę szalonej grupy :P
Będzie więcej. Może wieczorem uda mi sie co nieco dodać.
ODPOWIEDZ