Girova

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
kefir

-#1
Posty: 44
Rejestracja: ndz 06 sty, 2013
Lokalizacja: z dołu do góry
Kontakt:

Girova

Post autor: kefir »

Mam chwilę luzu to podziele się z Wami wspomnieniami z wycieczki do Czesiów na początku maja.

W końcu wybraliśmy się na Girovą, drugi co do wysokości szczyt Jablunkovskiej Vrchoviny. Jest to typowy szczyt na który zawsze jest nie po drodze, bo jest daleko i mierzy zaledwie 840 m n.p.m. poza tym ew. powinien leżeć gdzieś w Beskidzie Wyspowym, gdyż samotny masyw Girovej ze stromym podejściem nie pasuje do geologii Beskidu Śląskiego. nie pamiętam kiedy pierwszy raz chciałem wybrać się na zdobywanie, ale od samego początku spodobała mi się nazwa i właśnie to oderwanie od reszty kapust śląskich, zawsze si to kończyło w ten sam sposób – jak już mamy jechać ponad 100 km to lepiej w Tatry. Tym razem jak się zachciało gór to jakoś tak pomysł sam się pojawił.

Ruszamy po 11 spod kościoła w miejscowości Bukovec, cały czas słońce przyjemnie świeci, cieszy nas to o tyle, że prognoza na dzisiaj to była loteria: pogodnie, do 18*C z lokalnymi ulewami i burzami. Już po kilku minutach zdobywamy na parkingu dla autobusów Bukovec 470 m n.p.m. i wznosimy się dalej już miedzy polami, a następnie lasem. Spotykamy jedną parę z Polski, wyprzedzamy ich i nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie pobłądzili. Nie zauważamy Komorowskiego (taki szczyt, ale zarośnięty i akurat na zakręcie) przez co ciężko z mapy nam ustalić w którym miejscu mamy odbić z drogi. Utrudnienie polega na tym, że sporo drzew zostało wyciętych i szlak jest oznakowany w kratkę, dodajmy do tego typowe dla beskidów dróżki leśniczych, dzikie i ścinki drzew, a efekty same przyszły. Głupki z nas bo zamiast iść najszerszą drogą, to nie, lepiej odbijmy w las… szło się dobrze, tylko niepokój wdzierał się coraz większy jak zaczęliśmy tracić wysokość (myśleliśmy, że trawersujemy Komorovsky Grun, a tak na prawdę byliśmy już pod Girovą i się obniżaliśmy). Ewa zadecydowała żeby wybrać ścieżkę w górę bo wygląda dobrze i pewnie połączymy się z zielonym szlakiem. Ścieżka oczywiście szybko się skończyła, najpierw była opcja ze stromym zejściem do strumienia, a następnie nie mniej stromym podejściem nie wiadomo gdzie. Wróciliśmy kawałek, wybraliśmy inną odnogę i przez powalone drzewa doszliśmy do konkretnego chaszczowania. Trochę nam zeszło, ale w końcu po nadłożeniu kilku godzin wypatrzyliśmy chatę w lesie i trafiliśmy do schronu pod Girovą. Schronisko bardzo przyjemne, pierwszy raz widziałem schronisko górskie z basen i jacuzzi. Po posileniu się jedni czeskimi piwami, ja Kofolą, robimy ostatnie 300 metrów stromego podejścia na wierzchołek. Przy dobrej pogodzie widać Małą Fatre od Kykuli, przez Rozsutec i masyw Krywania, aż do pagórków o których nigdy nie słyszałem. Przy naszej aurze widać troch mniej, ale też jest fajnie (czytaj: akurat jak byliśmy na szczycie zeszły chmury i więcej prześwitywało w lesie).

Powrót już klasycznie szlakiem i z 10 km w jedną strone robi sie 3,5 z powrotem. Wycieczka na bardzo duży plus, brakowało mi trochę takiego błądzenia nie wiadomo gdzie, a przy okazji Norbert zaliczył pierwszy offroad, cieszy, że pogoda dopisała, nowe miejsce. Niestety, nie obyło sie bez strat, Ewy bluza która zaliczyła Rysy, Małą Wysoką zimą i masę innych szczytów, zawiesiła się gdzieś na chaszczach i nie wiemy czy organizować akcje ratunkową:)


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

No proszę, fajna wycieczka i do tego z małymi przygodami :)

Niezły basenik przy schronisku.

"nie pamiętam kiedy pierwszy raz chciałem wybrać się na zdobywanie, ale od samego początku spodobała mi się nazwa i właśnie to oderwanie od reszty kapust śląskich, zawsze si to kończyło w ten sam sposób – jak już mamy jechać ponad 100 km to lepiej w Tatry."

U mnie zawsze się to tak kończy, bo gdy już mam jechać 687 km (wg. gugli) w jedną stronę to wiadomo dokąd :-)

I dlatego lubię takie relacje, bo mogę dzięki nim choć odrobinę poznać coś innego niż Tatry.
Lekkim minusem jest tu tylko mała ilość (i wielkość) zdjęć.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Całkiem przyjemne chaszczowanie :-)
kefir

-#1
Posty: 44
Rejestracja: ndz 06 sty, 2013
Lokalizacja: z dołu do góry
Kontakt:

Post autor: kefir »

Większe zdjęcia w linku do bloga, a co do ilości to aż tyle widoków nie było :D
ODPOWIEDZ