Wiadomo – ich czas i do tego piękna pogoda.
Po raz drugi udało mi się dojrzeć wśród morza fioletu kilka żółtych, niespotykanych w Tatrach.
Mam w pamięci takie samo zdarzenie z 15 kwietnia 2008 roku, które to skończyło się tylko jednodniowym pobytem w Zakopanem, uszkodzeniem kolana, wizytą w zakopiańskim szpitalu i w rezultacie trzytygodniowym siedzeniu na tyłku z nogą unieruchomioną w łupce (gipsu sobie nie pozwoliłam założyć
Relacja pt. „Pechowe żółte krokusy” - już bez zdjęć niestety. http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=4829
Tym razem rosły w zupełnie innym miejscu, przy fotografowaniu zachowałam wzmożoną czujność i obyło się bez takich numerów
Są trochę inne niż „zwykłe”. Mam wrażenie, że mają bardziej okrągłe, masywniejsze i nieco krótsze płatki.
Wyrastają z dość dużych cebulek – a co dziwne i dobrze widoczne na drugim zdjęciu – z jednej cebulki dwa krokusy.... hm , a może nawet więcej.
Nie wiadomo skąd się tam wzięły. Wydaje mi się że różnią się trochę od ogrodowych.
Przy tamtej mojej relacji wywiązała się dyskusja na ten temat.
Ciekawe jaki jest Wasz pogląd na tą żółtą odmianę
Z tego roku :
1.

2.

Te są dla porównania z 2008 r.
3.

4.

Parę innych kwiatków, ptaszków i motylków
5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

13.

14.

15

Taki piękny krzak wilczego łyka rośnie w Kuźnicach.
16.

Pozdrawiam. Ala











