Babiogórskie Pożegnanie Zimy

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Babiogórskie Pożegnanie Zimy

Post autor: mefistofeles »

Wodzu, może w góry?

Takiego mejla wysmażyłem do starego znajomego w połowie lutego. Po uzgodnieniu terminu pasującego nam obu na przedswiąteczny weekend oraz Beskidu Wysokiego jako celu na jakiś czas zapomnieliśmy o temacie.

Ale w końcu, w czwartek 17 marca 2016 roku spotkaliśmy się na dworcu.

Po kilku przesiadkach w piątek rano wylądowaliśmy w Korbielowie. Z kilku szlaków idących w górę wybraliśmy zielony, jak sie okaząło - idący wzdłuż topniejącej nartostrady. Już po chwili otworzył sie piękny widok na Babią Górę a po kilku kolejnych resztki sztucznego śniegu ustpaiły miejsca ciągłej pokrywie naturalnego. Niedawne opady i mroźna pogoda sprawiły, że drzewa były całe białe pokryte zlodzonym śniegiem co nadawało im bajkowego wyglądu.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po 2 godzinach marszu dotarliśmy w koncu na Halę Miziową, gdzie garstka narciarzy cieszyła się słońcem i doskonałym śniegiem. Wypilismy herbatkę z termosu i poszliśmy dalej. Wybraliśmy żółty szlak na Pilsko, bo wydawał się mało stromy a jednoczesnie nie pokrywał sie z nartostradami. Cóż, to był błąd. Szlak wytrasowano sporym zakosem i jego początkowa część prowadziła wąską ścieżką w poprzek stromego zbocza. Tyle, że to teoria - w praktyce ścieżkę wyznaczał ślad jakiegoś naszego poprzednika a pod śniegiem czaiły się pulapki w postaci gałęzi i kosówki powodując co chwilę zapadanie się nogi po kolano lub obsuwania na zewnętrzną stronę zbocza. Na szczęscie po kilkunastu minutach mordęgi szlak skręcił i wyszedł z lasu. Stąd już prawie na wprost weszliśmy na poslki a potem główny - słowacki wierzchołek Pilska jedynie co kilkanascie kroków wpadając w dziury jakie pod śniegiem tworzyły niewidoczne krzewy kosodrzewiny. Na szczcyie była też inna pogoda. O ile do Hali Mizowej można było iść nawet bez kurtki tak na szczycie wymagany był juz pełen rynsztunek. Grupka narciarzy bawiła się znanymi raczej z Zatoki Puckiej latawcami robiąc z silnego wiatru pożytek.

Obrazek
Obrazek


Zejście zaplanowaliśmy na strone słowacką. Zielonym szlakiem a potem niebieskim w stronę mniej więcej Orawskiej Półgóry. Tyle teorii. Tyczki wyznaczjace szlak gdzieś zniknęły więc trzymaliśmy się śladu narciarzy i skutera, który mniej wiecej się z nim pokrywał. Okazało się jednak, że za Chiny nie możemy odnaleźć odbitki slzaku niebieskiego. Zaś schodzenie zielonym (który co jakiś czas się odnajdywał) oznacza kilka kilometrów więcej na dole. Ale co zrobić? Idziemy. W koncu z leśnej ściezki zeszlismy na jakąś drogę, potem kolejną a ż w koncu zeszliśmy do drogi prowadzącej z Orawskiego Wesela w stronę przełęczy Glinne. 5 kiloemtrów nudną szutrówką, bez widoków zajęło nam godzinę, liczylismy, że na głównej drodze złapiemy autobus który podwiezie nas w stronę schroniska Slana Voda gdzie od przystanku byłoby jeszcze 2km odległosci i 150metrów deniwelacji spaceru. W najgorszym razie, gdyby autobus nie jechał - 10km spaceru asfaltem.

Szczęsliwie - udało nam się złapać stopa - sympatyczny kierowca busika podrzucił nas po samo schronisko gdzie dostaliśmy pokój z łazienką (!) i ciepły obiad.

I piwo.

Obrazek

c.d.n.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ta tablica (albo inna podobna) była kiedyś pod szczytem Babiej, na takich skałkach i wszyscy faceci na nią sikali (kobiety nie mogły, gdyż była za wysoko).
No dosłownie każdy czuł się w obowiązku odlać na Lenina.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:Ta tablica (albo inna podobna) była kiedyś pod szczytem Babiej
To chyba ta.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

dzień drugi - słowacki szlak na Babią Górę

Wstaliśmy rano, zjedliśmy w schronisku śniadanie i kwadrans po ósmej ruszylismy na szlak.

Obrazek
Obrazek


Powoli przecierające się chmury i lekki mróz nastrajły nas pozytywnie - błoto i snieg powinny być zmrożone. Pierwsze trzy kwadranse idzemy Aleją Hviezdoslava w strone jego muzeum, sama Aleja to jednak zwykła leśna droga, mmuzeum zas było rano zamknięte.

Obrazek

Ruszylismy więc dalej szlakiem. Słowacy niedawno go wyremontowali, poprawili oznaczenia i pobudowali nowe miejsca odpoczynku a nawet - wieżę widokową. Szlak miejscami bardzo stromy z czasem zaczął byc coraz bardziej pokryty śniegiem przetartym przez kilka osób, kóre musiały tędy isc w ostanich dniach. Spotkalismy też troje Słowaków idących na szczyt.

Obrazek


W miejscu ostatiej wiaty i źródełka letni szlak rozchodzi się z otyczkowanym zimowym wariantem, jednak większość śladów wiedzie letnią wersją, którą ostatecznie też wybraliśmy. Skonczył się też las, zaczęły kosówki i znane z dnai poprzedniego dziury. Jednak niższa temperatura i wczesniejsza pora sprawiły, że śnieg był twardszy. Ostatnie metry przechodziliśmy przez śnieżno-lodową pustynie na szczyt, gdzie zaskoczyły nas naprawdę spore tłumy. Nie ma się co dziwić - ładna pogoda i weekend ściągnęły wielu turystów. Z Slanej Vody na wierzchołek szliśmy tyle ile podawała mapa - 4 godziny.

Obrazek
Obrazek
Obrazek


Zejscie w strony przełeczy Borna było bezproblemowe, szlak choć nieco wyślizgany pozwalał dośc bezpiecznie się poruszać, choć wielu turystów miało na nogach raki. Dopiero zejscie z Brony zbyło problematyczne - przypominało bowiem tor saneczkowy i tak było też wykorzystywane.

Obrazek


Pod schroniskiem na Markowych Szczawinach atmosfera pikinikowa. Niestety - nie było już miejsc noclegowych, a że na na nastepny dzień nie mielismy konkretnych planów ani nadziei na ładna pogodę - podjelismy doecyzję o zakończeniu wyprawy. Czemu? Ano temu, że nic nie mogłoby się równać temu co przeżylismy i widzieliśmy w ostatnie dwa dni. Taki śnieg, takie słońce...

Obrazek
Tu uwaga - okazuje się, że po kilku latach schorniska na Mizowej i Markowych nie straszą juz nowością i bardzo dobrze wpasowały się w górskie otoczenie :)

Zostało więc nam tylko zejsc do Zawoi po mocno oblodzonym szlaku. Dopiero w tym miejscu przypomniałem sobie o zabranych nakładkach z kolcami na buty (Biedronka - 12PLN), które okazały się zbawieniem.

Obrazek

KONIEC

PS Przepraszam za jakosc zdjęć - zamiast lustrzaki wziałem małpkę i niestety zgrabiałymi dłońmi w ciemnych okularach i oślepiającycm słońcu - nie da się zrobić sensownego zdjęcia.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Zdjecia nie takie tragiczne spokojnie :)) ale wyprawa widze fajna...musielismy sie minac w pt jakos w okolicach Miziowej albo Pilska,bo jezdzilismy tam na nartach do 12 a pozniej od 12 do 1330 szlismy i siedzielismy na szczycie,kilka osob spotkalismy z plecakami,ale to chyba nie wy...o ktorej byliscie na gorze ? :) widocznosc w ten dzien byla kiepska...nieporownywalna z czwartkowa czy nawet sobotnia po poludniu,ale juz wtedy bylismy na Skrzycznem :)
Ostatnio zmieniony wt 22 mar, 2016 przez Barek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

No wodzu, widzę, że nie tylko polityką się zajmujesz, a na ostatnim zdjęciu widzę, że peta zadeptujesz ;-) , ... hm, ja zabieram ze sobą do pudełeczka. Nieładnie zostawiać na łonie natury. :D
Barek pisze:widocznosc w ten dzien byla kiepska...nieporownywalna z czwartkowa czy nawet piatkowa
Potwierdzam, w Tatrach strzaskałem pyska i wyglądałem jak wódz Dakotów, Czerwona Chmura - masakra, teraz jak gadzina zrzucam skórę. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Barek pisze:12 do 1330 szlismy i siedzielismy na szczycie,kilka osob spotkalismy z plecakami,ale to chyba nie wy...o ktorej byliscie na gorze ?
Około 14:30

PS Spodziewałem się spotkać jakichś forumowiczów na Babiej, ale, że na Pilsku się z kims minę to w życiu bym nie przypuszczał :D

Jakby co - na plecaku mam naszywke forumową.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

mefistofeles pisze: Około 14:30,
PS Spodziewałem się spotkać jakichś forumowiczów na Babiej, ale, że na Pilsku się z kims minę to w życiu bym nie przypuszczał :D
Aha.no sprawdzilem teraz zdj i od 14 do 14-40 siedzielismy juz przy schronie,wiec sie nie moglismy widziec,na gorze jednak zamienilismy kilka slow tez z 2 gosciami ktorzy szli na Rysianke :)
My na Pilsku przez lutowo-marcowe wyjazdy narc.jestesmy przynajmniej kilka razy w roku :) a na Babiej bylem tylko raz w 2011 :)
Moze nast razem sie uda :D
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

a my żadnych plecakowców nie widzielismy, ale mogli isc innym szlakiem. My wybralismy ten nieszczęsny żółty, który ładnie wyglądał na mapie (niezbyt stromo, z dala od narciarzy), ale w terenie okazał się makabryczny.

Natomiast polecam słowacki szlak na Babią. Dobrze utrzymany, świetnie oznakowany i przede wszystkim - piękny widokowo. Teraz został mi juz tylko polski szlak od południa, może innej zimy :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
Basia Z. pisze:Ta tablica (albo inna podobna) była kiedyś pod szczytem Babiej
To chyba ta.
Dało się wyczuć? ;-)
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ