słowa pociechy, których mi nie żałowaliście odniosły skutek i kilka dni temu znowu było mi dane zobaczyć góry a nawet stanąć na szczycie, no...może nie specjalnie szpiczastym a bardziej brzuchatym ale co tam, najważniejsze, znowu poczułam przestrzeń i nogi mnie niosły.
W drodze na halę Nemes w Alpach Karnickich. Widok na Dolomity Sexteńskie.




Widoczek z łąk Plätzwiese , przez które prowadzi droga na szczycik o zabawnej nazwie Strudelkopf. Na horyzoncie Monte Cristallo, którego z tej strony jeszcze nie widziałam.

Z lewej strony Croda Rossa albo inaczej Hohe Geisl

Basia pokonuje "niezmierzone" białe przestrzenie



Ze szczytu miły widoczek na Tre Cime di Lavaredo do których mam szczególny stosunek. Właściwie po to wylazłam na ten Strudel żeby je zobaczyć.

Zimowe pejzaże

Pozdrawiam





