kilgor pisze:Wg narracji L. Wałęsy wygrywał on w totka seryjnie. Musi jakiś farciarz z niego być nie rozumie tylko czy obecnie szczęście go opuściło, bo o nowych wygranych nie słychać.
A tak na serio - jeśli w to wierzysz, to chyba uwierzysz we wszystko.
Uwierzę we wszystko... no cóż. We wszystko pewnie nie.
Nieco zedytowałem swój wpis, bo chyba nie do końca podkreśliłem ten "fart" w mojej rodzinie - otóż tych piątek było w sumie 4 - po 2 na obie osoby grające. Co więcej, jedna z nich - jest to moja siostra cioteczna, miała szczęście, które trudno mi nawet dzisiaj ogarnąć. Otóż, historia miała miejsce jakoś w okolicy lat 1995-96 w Lublinie (może Krzymul będzie pamiętał). W tamtejszej telewizji regionalnej organizowany był pewien teleturniej. Teleturniej miał 3 edycje/emisje. Do tego teleturnieju zaproszonych było zawsze 10 uczestników. Uczestnicy byli wybierani drogą losowania na żywo, spośród tych, którzy zadzwonili do telewizji i odpowiedzieli prawidłowo na jedno pytanie. Już nie pamiętam z jakiej dziedziny ono było. Wylosowanych 10 osób brało udział w teleturnieju, a sam teleturniej też polegał na udzielaniu odpowiedzi na jakieś pytania (chyba chodziło o wiedzę "ogólną" na temat Lublina). Uczestnicy na koniec zajmowali miejsca od pierwszego do ostatniego - wg liczby zdobytych punktów/udzielonych poprawnie odpowiedzi. Cała dziesiątka otrzymywała nagrody i to całkiem dobre, za zajęcie 1. był samochód.
Ale teraz najważniejsze - moja siostra cioteczna została wylosowana do pierwszej edycji, w której zajęła 3. miejsce - nieźle. Cóż za szczęście gdy okazało się, że przed drugą edycją również wyciągnięto los z jej nazwiskiem. W teleturnieju zajęła tym razem drugie miejsce.
Pamiętam, że gdy było losowanie do 3. edycji - oglądałem to na żywo, studiowałem wtedy w Lublinie. Jej nazwisko zostało wylosowane jako ostatnie. Prawie się zakrztusiłem. W teleturnieju zajęła wtedy 7. miejsce.
Prawo serii?

Dziś już nie ma czasu na takie rzeczy. Ale pamiętamy wszystkie nagrody - lokalni przedsiębiorcy - sponsorzy byli całkiem hojni
Nie staram się tego zrozumieć, pewnie sprawdza się powiedzenie, że żeby wygrywać, trzeba po prostu grać.
Myślisz, że Wałęsa ma teraz czas na Lotto?
Tak czy siak - ile nawygrywał, wygrywał czy mu dawali - mi to lotto

Nie interesuje mnie co jest w tych papierach, co jeszcze jest i co było w innych. Oceniam to co się teraz z tym robi, całość z perspektywy czasu. A to wszystko jest po prostu marne.