Dokładnie takJanek pisze:A mnie się coraz bardziej wydaje, że to obniżenie ratingu spadło rządowi jak z nieba - budżet i tak powiązany sznurkiem diabli wzięli i teraz można społeczeństwu powiedzieć - niegodziwe rynki nam zrobiły krzywdę, kasy nie ma i niczego jak na razie nie będzie: ani 500+, ani kwoty wolnej, ani bezpłatnych leków dla seniorów, ani obniżenia wieku emerytalnego, ani dla "frankowiczów", ani nic. Chcieliśmy dobrze ale niegodziwy kapitał nam przeszkodził. No i roczek przeleci.
Dobra zmiana
Każdemu jego Everest...
W całej sprawie obniżenia ratingu najbardziej zabawne są występy "polityków" PiS głoszących w mediach w jakim to świetnym stanie jest nasza gospodarka.
Tak, ta sama gospodarka która w/g tych samych "polityków" jeszcze parę miesięcy temu była "w ruinie" i "się zwijała".
No i "frankowicze" - najpierw dostali obiecankę że się wszyscy zrzucimy aby im było lżej, a chwilę potem złotówka oberwała w d...
Tak, ta sama gospodarka która w/g tych samych "polityków" jeszcze parę miesięcy temu była "w ruinie" i "się zwijała".
No i "frankowicze" - najpierw dostali obiecankę że się wszyscy zrzucimy aby im było lżej, a chwilę potem złotówka oberwała w d...
Każdemu jego Everest...
Paweł Kukiz wczoraj w "Kropce nad i" trafił w sedno stwierdzając, że 500+ to była zwykła łapówka PiS dla wyborców, bo skutków w postaci poprawy sytuacji demograficznej w niej nie widzi. Jeden prosty dowód - wypłata za jedno (i jedyne) dziecko uzależniona od dość niskiego progu dochodowego (800 zł na 1 osobę w rodzinie). A wystarczałoby wprowadzić próg wieku dla rodziców - np. 35 lat. Przecież takie młode 2 + 1 to najbardziej rokujące na dalszy wzrost rodziny! Bo chyba nie ma co się łudzić, że tacy rodzice ok. 45+ z jednym lub dwojgiem dzieci zdecydują się na następne dziecko!
Moje wątpliwości budzi również to, że na dziecko >18 lat ale nadal się uczące/studiujące dodatku już nie ma a każdy kto ma dziecko na studiach, szczególnie poza miejscem zamieszkania, dobrze wie ile to kosztuje.
A jednocześnie funduje się dodatek dla ludzi bardzo dobrze zarabiających (np. >3000 zł na osobę) i obłudnie apeluje się do nich aby nie ubiegali się o dodatek (co zresztą w niewielkich miejscowościach może być skuteczne, bo wieść o miejscowych "krezusach" ubiegających się o te 500 złotych na pewno wycieknie z miejscowego urzędu miasta i gminy).
Działania w kierunku poprawy sytuacji demograficznej, czyli wzrostu dzietności, to zupelnie inna bajka. Przede wszystkim w zakresie zwiększenia zatrudnienia i pewności jego trwania (rozsądna eliminacja umów "śmieciowych", zrewidowanie zasad polityki budownictwa mieszkaniowego (czyli zwiększenie ilości mieszkań na wynajem, tak jak w reszcie Europy, np. w Niemczech), dalszy postęp w budowie żłobków i przedszkoli (tych szczególnie) a także zachęty dla pracodawców aby fundowali stypendia (już od poziomu szkoły średniej), tak jak to jest powszechne, szczególnie w Stanach Zjednoczonych itd, itd.
PS.
Tak nawiasem, również sztandarowa reforma PiS, czyli "siedmiolatki" już powoduje swoiste skutki - samorządy kolejnych miejscowości przestraszonych stworzonym w ten sposób deficytem ilości miejsc w przedszkolach stwarzają zachęty dla rodziców aby posyłali sześciolatki do szkoły (np. w Opolu zafundowano "wyprawkę" w kwocie dla 1000 zł dla sześciolatka posłanego do szkoły).
Moje wątpliwości budzi również to, że na dziecko >18 lat ale nadal się uczące/studiujące dodatku już nie ma a każdy kto ma dziecko na studiach, szczególnie poza miejscem zamieszkania, dobrze wie ile to kosztuje.
A jednocześnie funduje się dodatek dla ludzi bardzo dobrze zarabiających (np. >3000 zł na osobę) i obłudnie apeluje się do nich aby nie ubiegali się o dodatek (co zresztą w niewielkich miejscowościach może być skuteczne, bo wieść o miejscowych "krezusach" ubiegających się o te 500 złotych na pewno wycieknie z miejscowego urzędu miasta i gminy).
Działania w kierunku poprawy sytuacji demograficznej, czyli wzrostu dzietności, to zupelnie inna bajka. Przede wszystkim w zakresie zwiększenia zatrudnienia i pewności jego trwania (rozsądna eliminacja umów "śmieciowych", zrewidowanie zasad polityki budownictwa mieszkaniowego (czyli zwiększenie ilości mieszkań na wynajem, tak jak w reszcie Europy, np. w Niemczech), dalszy postęp w budowie żłobków i przedszkoli (tych szczególnie) a także zachęty dla pracodawców aby fundowali stypendia (już od poziomu szkoły średniej), tak jak to jest powszechne, szczególnie w Stanach Zjednoczonych itd, itd.
PS.
Tak nawiasem, również sztandarowa reforma PiS, czyli "siedmiolatki" już powoduje swoiste skutki - samorządy kolejnych miejscowości przestraszonych stworzonym w ten sposób deficytem ilości miejsc w przedszkolach stwarzają zachęty dla rodziców aby posyłali sześciolatki do szkoły (np. w Opolu zafundowano "wyprawkę" w kwocie dla 1000 zł dla sześciolatka posłanego do szkoły).
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No to jak zrobiąa drugie to dostaną - to ma być motywacja chybaJanek pisze:Przecież takie młode 2 + 1 to najbardziej rokujące na dalszy wzrost rodziny!
Hier liegt hund begrabenJanek pisze:rzede wszystkim w zakresie zwiększenia zatrudnienia i pewności jego trwania (rozsądna eliminacja umów "śmieciowych", zrewidowanie zasad polityki budownictwa mieszkaniowego (czyli zwiększenie ilości mieszkań na wynajem, tak jak w reszcie Europy, np. w Niemczech)
Ludzie w Polsce nie chcą mieć dzieci nie dlatego, że ich nie stać (wprost) tylko dlatego, że boją się o przyszłość. Ale ten kij ma dwa końce. Rozumiem pracodawców co nie chcą zatrudniać młodych kobiet bo zaraz im zaciążą i trzeba bedzie zatrduniać (i szkolić) zastępstwo. Może gdyby taki pracodawca mógł koszty szkolenia zastępstwa dobrze odliczyć byłby bardziej chętny?
Pojawiają się też u nas przyzakładowe przedszkola takze w sektorze prywatnym To jest generalnie słuszne.
choć idealnie byłoby gdyby Polacy zarabili tyle by młoda matka mogła (gdyby chciała) na kilka lat pieprznąć robotę w cholerę i zająć się dziećmi bez popadania w ruinę. Ale do tego jeszcze droga daleka
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
To tylko taka wymówka wygodnickich.mefistofeles pisze:Ludzie w Polsce nie chcą mieć dzieci nie dlatego, że ich nie stać (wprost) tylko dlatego, że boją się o przyszłość.
Każdy – dopóki nie pozna ile trudu i wyrzeczeń kosztuje wychowanie dziecka – filozofuje ile wlezie.
Jeśli zdobędzie takie doświadczenie – przeważnie kończy się na jednym... no może dwojgu.
I nie chodzi mi o takich, których nie stać - bo nie mają pracy ani mieszkania i z tego tytułu nie decydują się na więcej - to można zrozumieć. Chodzi o takich, którzy mają dobrą pracę, duże zarobki, mieszkanie i dwie babcie do pomocy.
Dużo dzieci rodzi się w rodzinach biednych, pozostających bez pracy (bo nie ma co stracić), oraz na garnuszku rodziców emerytów i Opieki Społecznej – czyli nas wszystkich.
Rodziny dobrze sytuowane przeważnie stawiają na wygodę, wyjazdy na zagraniczne wczasy, boją się o pracę (i nie bezpodstawnie) , wolą zapewnić swojemu jedynakowi dostatnie życie, a sobie póki co wygodę i swobodę.
A tak nawiasem – Mefi przed ślubem też obiecywałeś piątkę
Zakochani w Tatrach
Pan prezydent racej przykładem nie świeci, jedna córka, już na studiach. Tak nawiasem, gdyby chciał się załapać na te 500+ to musiałby mieć teraz bliźniaki, bo córka jako >18 lat się nie liczy.gb pisze: i podpis Prezydenta - jestem spokojny)
O prezesie nawet lepiej nie wspominać.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jak napisali Zakochani - z jednej strony przyzwyczajenie do wyody - z drugiej - strach o pracę (tak, tak - bogaci też się boją)andy67 pisze:Ciekawe w takim razie dlaczego najwięcej dzieci mają najbiedniejsi, za to bogaci często jedno i bardzo późno.
Ha, włąsnie na własnej skórze widzę kwestie tej niestabilności. Żona nie ma stałej pracy - i zawsze gdy jestesmy już zdecydowani, że olewamy na jakis czas szukanie pracy - dzwonią do niej i wpada jej jakieś zastępstwo z nadzieją na coś trwałęgo. I tak się to kilka lat ciągnie. I podobnie jest u jej kolezanek - wszystkie czekały na stały etat by wziąć się za dzieci i nie martwić się o utrzymanie podczas ciązy/macierzynskiego.Zakochani w Tatrach pisze:Mefi przed ślubem też obiecywałeś piątkę
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie wiem. O jego skutkach pogadamy jak wejdzie w życie. U mnie nie ma akurat problemu "nie stać mnie na dziecko" i te 500 złotych (choc miłe) nie byłoby istotną czescią budżetu domowego.Janek pisze:No i too co napisał wyżej Mefistofeles dowodzi, że ten program jest prostacki i była to i jest tylko kiełbaska wyborcza.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Poczytaj w ostatniej Polityce (tej z ub. tygodnia) ciekawy artykuł o chińskich "szengnu". "Szeng" po chińsku to śmieć lub odpadek a "szengnu" to niezamężna kobieta pow. 27 lat. Są ich miliony i problem rośnie. Co dziwne, aktualnie w Chinach na 116 mężczyzn przypada 100 kobiet więc powinno być odwrotnie. Jednakowoż w młodym pokoleniu procent kobiet z wyższym wykształceniem jest znacznie wyższy niż w przypadku mężczyzn ((rzecz oczywiście dotyczy miast) a Chińczyk za nic nie zwiąże się z kobietą "lepszą" od niego. Próbuje się temu zaradzić przez "import" dziewczyn z Wietnamu ale wyniki mierne.
Jestem gorszego sortu...
No to czemu się nie zdecydujecie ?mefistofeles pisze:Nie wiem. O jego skutkach pogadamy jak wejdzie w życie. U mnie nie ma akurat problemu "nie stać mnie na dziecko" i te 500 złotych (choc miłe) nie byłoby istotną czescią budżetu domowego.Janek pisze:No i too co napisał wyżej Mefistofeles dowodzi, że ten program jest prostacki i była to i jest tylko kiełbaska wyborcza.
Ja jeśli mam być szczera - nie zastanawiałam się specjalnie. Sytuacja też była wtedy bardzo niepewna (rok 1990), nie wiadomo było zupełnie co będzie się działo dalej.
Ale pomyślałam "jak nie teraz - to kiedy ?"
Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, niestety z powodów czysto zdrowotnych nie mogłam mieć więcej.
Kombinowaliśmy na różne sposoby, brałam L4, mąż przez jakiś czas nie pracował (tylko ja pracowałam i zarabiałam), potem przez pewien czas pomagali mi moi Rodzice.
Nigdy nie był dla mnie ważny status materialny, chociaż oczywiście 500 zł chętnie bym przytuliła (akurat tyle zwykle mi co miesiąc brakowało). Musiałam ciągle brać jakieś prace dodatkowe, aby jakoś związać koniec z końcem.
Po prostu to jest tak, że jak ktoś, a zwłaszcza kobieta chce mieć dzieci to stanie na głowie i będzie je mieć, a jak nie chce - to nic jej do tego nie zmusi.
Fejsik podrzucił mi link do takiej ciekawej wypowiedzi na blogu:
http://ulapodurgiel.pl/500.html
Właściwie mogłabym się pod tym podpisać. (z wyjątkiem tego, że nie mam czwórki dzieci).
Ale jak już napisałam wyżej - jeżeli kobieta chce mieć dziecko - to je będzie miała (pomijam przyczyny zdrowotne). Jeżeli nie chce - będzie sama dla siebie szukać wymówki.
Mężczyźni akurat w tej sprawie mają nieco mniej do gadania, ale powinni za wszelką cenę wspierać kobiety w ich dążeniach (obojętnie jakie one są).
Tak po prawdzie - to ja nie wierzę w zanik instynktu macierzyńskiego. Mam wokół siebie pełno bezdzietnych koleżanek w wieku od 30 do 65 lat. I obserwuję, (a jestem złośliwą obserwatorką) że jeżeli kobieta nie ma dzieci - to albo jest w głębi duszy nieszczęśliwa, albo dziwaczeje, albo stara się ten niezaspokojony instynkt w jakiś sposób zastąpić (np. ma stado kotów).
http://ulapodurgiel.pl/500.html
Właściwie mogłabym się pod tym podpisać. (z wyjątkiem tego, że nie mam czwórki dzieci).
Ale jak już napisałam wyżej - jeżeli kobieta chce mieć dziecko - to je będzie miała (pomijam przyczyny zdrowotne). Jeżeli nie chce - będzie sama dla siebie szukać wymówki.
Mężczyźni akurat w tej sprawie mają nieco mniej do gadania, ale powinni za wszelką cenę wspierać kobiety w ich dążeniach (obojętnie jakie one są).
Tak po prawdzie - to ja nie wierzę w zanik instynktu macierzyńskiego. Mam wokół siebie pełno bezdzietnych koleżanek w wieku od 30 do 65 lat. I obserwuję, (a jestem złośliwą obserwatorką) że jeżeli kobieta nie ma dzieci - to albo jest w głębi duszy nieszczęśliwa, albo dziwaczeje, albo stara się ten niezaspokojony instynkt w jakiś sposób zastąpić (np. ma stado kotów).
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Basia Z. pisze: No to czemu się nie zdecydujecie ?
O właśnieBasia Z. pisze:Mężczyźni akurat w tej sprawie mają nieco mniej do gadania
Żona jest nauczycielką, niestety może liczyć tylko na jakieś zastępstwa bo na stałe zatrudniają kogoś bardzo rzadko. I zawsze gdy już się decydowaliśmy dostawala jakąś propozycję dającą nadzieję załapania się na stałe, która jednak po jakimś czasie okazywała się tylko czasowym zastepstwem. I tak w kółko macieju.
Dziecko to wypadniecie z rynku pracy na 2 lata i żona się boi, że potem tym bardziej jej nie wezmą (bo nawet roczna przerwa w CV źle wygląda w tej branży), szczególnie, że przy okazji pierwszego dziecka przepadła jej szansa na załapanie sie stałe (dostała wtedy pracę nie wiedząc, że jest już w ciąży
Więc choć ja to widze inaczej to trochę ją rozumiem. Teraz znowu załapała etat, jest nadzieja, że na stałe, ale do wrzesnia pewnosci mieć nie możemy - bo nawet nie wiemy czy szkoła przetrwa i czy jej przedłużą po wakacjach umowę
.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I tu moim zdaniem jest pogrzebana cała nasza nadzieja na zwiększenie populacji!mefistofeles pisze:Żona jest nauczycielką, niestety może liczyć tylko na jakieś zastępstwa bo na stałe zatrudniają kogoś bardzo rzadko.
To nie jakieś "serdelkowo-wyborcze" 500 zł jałmużny na nie każde jednak(!) dziecko jest potrzebne, a zdecydowanie większa pewność, że kobieta po urodzeniu dziecka będzie miała... nie żadną łaskawą szansę, a wręcz gwarancję, że otrzyma stałą pracę za tak godziwe wynagrodzenie, że gwałtownie nie spadnie poziom życia rodziny. Socjalem się tego problemu nie udało rozwiązać nigdzie na świecie, to i nasze mądrale od rządzenia dynamitu w tej sprawie nie wymyślą.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
mefisto nie ma co czekać, życie nie jest różowe niestety i ucieka przez palce szybko. Ja to kiedyś liczyłem ile to lat potrzebuję na uzbieranie na kolejne mieszkanie, a teraz to moje oszczędności topnieją. No cóż dziecko komplikuje życie, ale biologia nie zaczeka, a kasa jest niczym tak na prawdę... Ważne żeby dołożyć cegiełkę ku przyszłości...

