JESIENNA ZIMA W TATRACH ..

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

JESIENNA ZIMA W TATRACH ..

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Tą relację dedykuję mojej kochanej zakopiańskiej koleżance - Hani.


Co by człowiek począł bez internetu …...
Ile rzeczy by mu umknęło bez świadomości – że będą...
Na przykład – piękna pogoda w Tatrach, oraz tamtejsze bajkowe krajobrazy pokazane w Tygodniku Podhalańskim . Ten widok i prognozy na kilka kolejnych dni spowodowały to, co zwykle w takich sytuacjach …. odwołałam umówione sprawy do załatwienia, rzuciłam wszystko, spakowałam manatki i pojechałam do Zakopanego sama.
Ponieważ do mojej gadździny i kilku zaprzyjaźnionych chałup przyjeżdża zawsze o tej porze 80 osobowa grupa młodych sportowców z Białegostoku , wylądowałam u mojej koleżanki Góralki Hanki :) .
Hania przyjęła mnie nie jak turystę na kwaterze , tylko osobistego gościa z wszelkim tego stanu dobrodziejstwem - a na koniec usłyszałam mądrą maksymę : “Są w życiu rzeczy ważniejsze od pieniędzy” .
Są ….. na pewno - i bardzo się cieszę, że jedna z nich nam się przytrafiła.

No i fakt dla mnie najmilszy - miałam wspaniałe towarzystwo na spacery po tym bajecznym tatrzańskim świecie.
Wysoko nie chodziłyśmy, bo tam szlaki według komunikatu TOPR były oblodzone – ale przecież nie o to w tym wszystkim biega.
“Każdemu jego Everest” … nie ma co na siłę pchać się tam, gdzie jest niezbyt bezpiecznie. Nawet w dolnych partiach, raczki nie wszędzie można było założyć, bo śniegu mało, kamienie wystające i śliskie, lód cieniutki . Najlepiej sprawdzały się kijki i uwaga własna.
Szlaki oczywiście puste , a w dodatku jakie piękne ….


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Cudownie ośnieżone drzewa zmieniły wygląd lasu i polany w baśniową krainę, niczym w filmach rysunkowych Disneya. Wydawało się że zaraz wyskoczą zza drzew dwa niesforne wiewióry i goniący za nimi biały miś .


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Bardzo szybko wchodzi do dolinek cień, słońce idzie nisko za górami. Zdążyłyśmy jeszcze na ostatnie promienie, choć wcale nie było póżno.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Nawet “Chatka Puchatka” - jak zimą nazywam ten drewniany ośnieżony domek - też wyglądała inaczej niż zawsze. Dach w paski, nad oknem wzorek a na szybie malunek przedstawiający …. hm ... co tam sobie kto potrafi wyobrazić.


Obrazek

Na Przysłopie Miętusim więcej słońca, choć nad górami - w głębi - jakieś pozostałości chmur z poprzedniego brzydkiego tygodnia próbowały straszyć bardzo nielicznych turystów …. czyli mnie z Hanią :)) .
Nic z tego, jutro ma być bezchmurnie i tego się trzymamy bo zaplanowałam wycieczkę na Halę Stoły.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Stoły – podejście drugie. Pierwsze we wrześniu się nie udało, ponieważ szlak był jeszcze zamknięty.
Teraz dopiero zobaczyłam dlaczego tak długo to trwało zanim go otworzono.
Muszę przyznać, że byłam w niezłym szoku idąc przecinką w powalonych na wszystkie strony drzewach....


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Ta masakra ciągnęła się aż do pierwszej polanki.
Dopiero powyżej tego miejsca tylko pojedyncze smreki leżały gdzieś z boku szlaku.


Obrazek


Obrazek

Dalej już po staremu - cudnie i bez takich przykrych widoków .

Na całej trasie wycieczki spotkaliśmy tylko dwie pary starszych ludzi, schodzących i zachwyconych tym co przed chwilą widzieli.
Mnie to nie dziwiło, bo znam te widoki o każdej porze roku, ale moja towarzyszka była tu dopiero pierwszy raz i ją też oszołomiła uroda tego miejsca.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Kiedyś obiecałam Hani, że zabiorę ją do mojej ulubionej Doliny Młynickiej.
Pomyślałam sobie … kiedy jak nie teraz ? …. tam dopiero będzie bajka...
Dość daleko trzeba dojechać do szlaku - z Zakopanego do Szyrbskiego Plesa jest około 73 km. Rano na serpentynach Drogi Baltzera i słowackich ślisko, więc nie ma mowy o jakimś pośpiechu. Droga zajęła nam trochę więcej czasu niż to było w planie.
Wyjazd wczesny bo dni coraz krótsze , a tam bałamucenie przy zdjęciach murowane i przewidywalne – to znaczy długie i bez opamiętania :)) .
Młynicka przywitała mnie jak zwykle – czyli błękitem błękitniejszym od błękitu …. że już o bieli świeżego śniegu i niesamowitych formach stworzonych przez niego na kosodrzewinie – a w lesie nawet na jagodzinach - nie wspomnę.

Tu - śniegowe bazie .


Obrazek


Obrazek

Zdjęcia zostawię bez komentarza, bo i tak nie oddają rzeczywistości a żeby ją z kolei opisać – brak mi słów po prostu.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Do tego wspaniała widoczność .


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Wodospad Skok w ciekawej odsłonie. Część zamarznięta - wygląda jak polukrowane smakowicie wielkie ciacho. Część jeszcze w postaci wspaniałej firany wody wyrzucanej z górnego piętra tej cudownej doliny.


Obrazek


Obrazek

Obok wodospadu kozice zajadały swoje smakołyki - póki co - jeszcze nie wszystkie przysypane białym puchem.


Obrazek


Obrazek

Do wodospadu szłyśmy same, potem parę osób dotarło. Gdy wracałyśmy minęło nas kilku spacerowiczów – co jak na środek tygodnia i listopad trochę mnie zdziwiło.
Ale właściwie co się dziwić ….. w taką pogodę to idealne miejsce na przechadzkę ….
Przynajmniej miał nam kto pstryknąć wspólne fotki :) .


Obrazek


Obrazek


Jezioro jeszcze nie zamarznięte.


Obrazek


Mostek elegancko wyremontowany już nie straszy swoim wyglądem.


Obrazek

Kiedyś - będąc tu sama - rozmawiałam ze słowackim małżeństwem zachwyconym taką właśnie pogodą . Powiedziałam im, że ile razy tu jestem tyle razy mam takie błękitne niebo.
Wtedy pan stwierdził : “Boh ma sem was rad” .

Po tym pobycie w Tatrach jestem gotowa w to uwierzyć .

Ogromną radość sprawiłam również mojej miłej koleżance - a takie rzeczy mnie cieszą najbardziej :D .

W kolejnym dniu Hania miała babcine obowiązki, więc podarowałam sobie odrobinę luksusu i pojechałam do Vrbowa na baseny – na cztery i pól godziny za jedyne 7 euro.
Rano pogoda przyzwoita, można się było napatrzeć na Tatry z parkingu przy basenach.


Obrazek

W drodze powrotnej już bez słońca, ale na pomalowanym pochmurnym niebie też wyglądały pięknie....no bo jak inaczej mogły wyglądać Tatry ...


Obrazek

O zachodzie niebo się rozpogodziło i widoki gór na kolorowym, podświetlonym tle nie pozwoliły mi skupić uwagi na drodze. Zanim dojechałam w miejsce, gdzie mogłam się zatrzymać na fotki – niestety najpiękniejsza część tego bardzo dynamicznego widowiska przeminęła z wiatrem :? …
Wielka szkoda – zwłaszcza w Ździarach - niesamowicie wyglądającego w poświacie zachodzącego słońca Hawrania i Płaczliwej, oraz oświetlonego na czerwono samego szczytu Lodowego z serpentyn przed Wierch Porońcem.

Tylko takie resztki udało mi się złapać....


Obrazek


Piątek jedna mgła, zero widoków - wysoko w górach też.
Taki dzień przydaje się do załatwiania spraw na mieście...bankomat, oscypki dla rodziny i jakieś drobne zakupy.
Przyniosłam to wszystko do domu i zajrzałam do internetu na kamerki …. a tam na Kasprowym ….. :O :O :O .
W te pędy na bus do Kuźnic i na kolejkę moją “ulubioną”.
Niestety nie sprzedawali już biletów powrotnych, można było tylko wjechać :?
Jezusiczku, przecież nie będę schodzić sama o tej porze, bo mi się w połowie drogi ściemni.
Z tragicznym żalem i bólem wracałam pieszo z Kuźnic.
Nauczka – na drugi raz w taką pogodę należy co godzinę zaglądać do internetu w smartfonie, choćby na środku ulicy w Zakopanem. Gdybym to zrobiła godzinę wcześniej nie ominęło by mnie widowisko z przelewającymi się z Doliny Cichej do Goryczkowej chmurami w promieniach zachodzącego słońca na kolorowym niebie :( .

Następny dzień też pochmurny, ale dość ciepły, spokojny i z wysokimi chmurami nie zasłaniającymi widoków. Na popołudnie jednak prognozy przewidywały zamglenie i opady śniegu. Sprawdziły się co do joty.
W tej sytuacji bliski spacer – do Strążyskiej.
A tam spodziewanie piękna zima....bielusieńko, cudnie – mimo że bez słońca . Ja to nazywam prawdziwą zimą, taką jaką pamiętam z dzieciństwa.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Śnieg zaczął sypać gdy zbierałyśmy się do powrotu.
Zrobiło się klimatycznie... szłyśmy sobie powoli wspominając dawne a nawet bardzo dawne czasy, kiedy to w taką pogodę szło się całą rodziną do ciotki ( siostry Mamy) na wigilię.
Zawsze padał śnieg, Święta Bożego Narodzenia były białe i miały zupełnie inny urok, widziany zresztą oczami dziecka - a to całkiem inne spojrzenie.


Obrazek

No i niespodzianka . W Strążyskiej było tyle ludzi jak latem. Przy stołach ludno choć na stojąco - bo ławy przysypane, Herbaciarnia pełna, ze trzy wycieczki przed drzwiami …. szok.

Na poniedziałek prognozy zapowiadały koniec tej sielanki – miało lać i na dodatek ostro wiać w całym Kraju. Postanowiłam wracać w niedzielę - mimo niezłych przewidywań pogodowych.
Niedzielny poranek jak ze snu - słońce, bezchmurne niebo, lekki mróz i świeżo przysypana warstwa śniegu w nocy.... Bajka już za oknem a resztę można sobie wyobrazić.
Czasu mało, bo nie chciało mi się pętać po jurajskich lasach samej po ciemku. Na szczęście byłam spakowana, więc jeszcze podjechałam busem do Kuźnic , zajrzałam do Jaworzynki – jak zwykle cudnej i puściutkiej o tej porze...


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Można się pośmiać z tego co teraz napiszę, ale w Kuźnicach było tak niesamowicie , że postanowiłam wrócić pieszo i czas powrotu był dwa razy dłuższy niż zwykle :)) .


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Zbyt szybko minął jeden z piękniejszych tygodni spędzonych w tatrzańskiej, bajecznej, zimowej jesieni .
Nie pamiętam ostatnio takiej pogody, w dodatku utrzymującej się cały tydzień - i to nawet w mieście.

Moją radość zawsze dopełniają Dobrzy Ludzie, których mam ogromne szczęście spotykać na swoich życiowych drogach – górskich i nie tylko .

Dziękuję Haneczce za wspaniałą gościnę oraz świetne towarzystwo na wycieczkach.

Jak to ktoś kiedyś napisał : “I jak tu nie kochać Górali” ...



Ala :) .



Obrazek




Panoramki


Obrazek


Obrazek
Ostatnio zmieniony pt 22 sty, 2016 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

No i jakoś przeżyłem :)
I znów miałaś nosa/szczęście/coś jeszcze - pogoda marzenie, trudno uwierzyć że to listopad.
Porównanie do Disneya trafione w punkt.
Na szlaku na Stoły rzeczywiście masakra, też mnie dziwiło że tak długo jest zamknięty, ale teraz już nie dziwi.
Szkoda tego Kasprowego, może trzeba było wjechać i kupić bilet na zjazd u góry, powinni mieć bo chyba aż takich tłumów na szczycie nie było.
Każdemu jego Everest...
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

JESIENNA ZIMA W TATRACH ..
Mnie się też kiedyś tak przydarzyło. To były ostatnie dni października. Było bardzo ciepło i słonecznie więc jak tylko zaczęły się moje "kartoflane ferie" to pojechałyśmy z Baśką do Mittenwaldu. A tam na drugi dzień jak sypnęło śniegiem, to cały tydzień padało. Półtora metra nasypało. Wprawdzie piękne to było ale z wycieczek gdzieś wyżej nici.
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Ożeż!! To piękno wypaliło mi wzrok 8) na chwilkę ale zawsze. Coś zakuło z zazdrości i tęsknoty za tamtymi miejscami...

Disney - tak to najtrafniejsze porównanie dla tych obrazków i wcale nie dziwi mnie:
Zakochani w Tatrach pisze:Można się pośmiać z tego co teraz napiszę, ale w Kuźnicach było tak niesamowicie , że postanowiłam wrócić pieszo i czas powrotu był dwa razy dłuższy niż zwykle :)) .
Pewnie sama bym zwolniła wielokrotnie własne tempo marszu.

Cudownie jak w bajce Alu :D
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

andy67 pisze:No i jakoś przeżyłem
Jesteś dzielny. Szacunek :D .

Szlak na Stoły jest zrujnowany na około 80 procentach długości. Aż żal było patrzeć jaka tam masakra.
O wyjściu na punkt widokowy nad Kościeliską można zapomnieć.
andy67 pisze:zkoda tego Kasprowego, może trzeba było wjechać i kupić bilet na zjazd u góry, powinni mieć bo chyba aż takich tłumów na szczycie nie było.
No byś się zdziwił … przy mnie kolejka zjechała naładowana z czubem. Ryzyka nie lubię w żadnej sprawie – a co tu mówić o takim, gdzie groziłoby mi niechybnie wracać samej ze dwie godziny po ciemku, w tym z godzinę przez czarny jak smoła las. A ja się okropnie boję ciemności :? .
Na samą myśl ciśnienie mi się podnosi :)) .
Gdybym była z małżonkiem, to pewnie byśmy poleźli...... a tak - musiałam to jakoś z trudem przełknąć :( .
uszba pisze:Mnie się też kiedyś tak przydarzyło.
Ja pojechałam z pełną świadomością pięknej zimy, zabrałam zimową kurtkę, ocieplane spodnie i odpowiednie buty – tak, że nic mnie tam nie zaskoczyło oprócz niesamowicie bajecznych krajobrazów . Nawet w samym Zakopanem - i to przez cały tydzień. Dopiero w dzień wyjazdu - w niedzielę - zaczęła się lekka odwilż i w Jaworzynce spadła mi ze smreka na głowę oraz za kołnierz spora pacyna śniegu :)) .
W poniedziałek wszystko wiatr wywiał, deszcz spłukał - koniec bajki.

Zimą pozostają mi tylko jakieś niższe spacery. O wysokich wycieczkach muszę zapomnieć – nie te siły, nie te umiejętności i nie ta odwaga.....niestety :( .
Angie84 pisze:Cudownie jak w bajce Alu
:D Dzięki :D .

Wybierz się kiedyś choć na kilka dni zimą – WARTO :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Luna miała rację - ten TinyPic jest beznadziejny . Co i rusz w moich relacjach pojawiają się obce zdjęcia. Jak mam czas zajrzę i zobaczę to poprawiam.
Na szczęście teraz można edytować stare relacje - ale jest to wkurzające. Trzeba bez przerwy grzebać w swojej pisaninie :x ....
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zakochani w Tatrach pisze:Luna miała rację - ten TinyPic jest beznadziejny . Co i rusz w moich relacjach pojawiają się obce zdjęcia. Jak mam czas zajrzę i zobaczę to poprawiam.
Na szczęście teraz można edytować stare relacje - ale jest to wkurzające. Trzeba bez przerwy grzebać w swojej pisaninie :x ....
Był imageshack - świetny, prosty w obsłudze i darmowy.
I komu to przeszkadzało? ;)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ja cały czas używam "Picasy" (starej) i zdjęcia nawet sprzed 7 lat mi nie znikły.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
ODPOWIEDZ