A ja pamiętam sprzed paru lat taką sytuację, że ktoś miał wypadek na Kieżmarskim i był potem poszukiwany przez kilka dni przez HZS. I jak podsumowano koszty akcji to się okazało, że ubezpieczenie DAV lub OEAV, które posiadał nie wystarczyło na pokrycie kosztów akcji i pozostała mu do spłacenia jakaś astronomiczna kwota.Zygmunt Skibicki pisze: Byłem w słowackich Tatrach przypadkowym świadkiem rozmowy poszkodowanego z wezwanym patrolem HZS. Gdy tylko powiedział, że ma ubezpieczenie DAV, nawet tego od razu nie sprawdzali. Potem się dowiedziałem, że nie było żadnych problemów z pełnym pokryciem kosztów akcji helikopterowej...
Sprawa była bardzo mocno dyskutowana na "Wspinaniu", wypowiadał się również poszkodowany, ale niestety nie wiem jak się skończyła. Może ktoś wie ?
Koszty akcji poszukiwawczych są zwykle bardzo wysokie. Akurat w tamtym przypadku o którym piszę nie było w zasadzie winy poszkodowanego. To był wypadek taternicki. Z tego co sobie przypominam dwójka odpadła od ściany i jeden z taterników był ranny. Partner poszkodowanego (który miał chyba złamaną nogę) poszedł po pomoc, ale potem nie potrafił określić położenia swojego kolegi w ścianie a tu tymczasem całkowicie skiepściła się pogoda. Szukali go chyba 3 lub 4 dni (w końcu znaleźli) i koszty wyliczono na niebotyczną kwotę.
Wypadek miał miejsce latem, a w każdym razie w ciepłej porze roku.
Jak piszę - całą sytuację pamiętam niedokładnie, więc w razie czego proszę o sprostowanie.




