Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Przepraszam, ale jestem teraz mocno zajęty.
Postaram się to wynaleźć, ale nie natychmiast, ok?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Dobra, chyba szybciej to napiszę od nowa zamiast kopać w całym forum...
1. Płatne akcje ratunkowe TOPR-u i GOPR-u to znaczy, że każdy turysta czy taternik może się ubezpieczyć od wypadków w Tatrach i innych naszych górach. Wtedy by firmy ubezpieczeniowe pokrywały koszty akcji ratowniczych... Dokładnie tak jak na Słowacji, co się sprawdziło wyśmienicie i nie nastąpiła przez wiele lat ani jedna sytuacja, by "ktoś nie wykupił ubezpieczenia i z tego powodu nie zadzwonił po pomoc", a takim argumentem szafują nasi przeciwnicy ubezpieczeń górskich.
2. Można to zrobić przez ubezpieczenia indywidualne, albo doliczać stosunkowo niewielką kwotę do każdego numerowanego biletu wstępu do TPN, który stałby się jednocześnie polisą. Kiedyś to liczyłem i mi wyszło, że chodzi o 1 do 1,20 zł, co by TPN odprowadzał na konto jednego ubezpieczyciela i pewnie by to było PZU, ale niekoniecznie - oczywiście przetarg by zdecydował. Przy okazji by się okazało, że kilka wypadków osób bez biletu-polisy by spowodowało ogromne kwoty od poszkodowanych i natychmiast by się skończyło bardzo częste omijanie "krzakami" bramek wejściowych, co jest teraz plagą. Przypominam, że Słowacy praktycznie umorzyli po czasie lwie części takich swoich roszczeń w stosunku do ratowanych a nieubezpieczonych...

Problem jednak nie w tym. Obecnie TOPR korzysta z tytułu Instytucji Wyższej Użyteczności Publicznej, co daje stosunkowo wysoką rangę państwową stanowisk zwłaszcza "wierchuszce" tej organizacji. Gdyby wprowadzić ubezpieczenia i odpłatne dla TOPR akcje ratunkowe - obojętnie zresztą według której z powyższych metod, tej rangi by się nie dało utrzymać z przyczyn stricte prawnych.
Chodzi zatem tak naprawdę nie o tego "biednego turystę", jeno o... fotele, a szczególnie o wysokości ich... oparć.

Dla zwykłego ratownika TOPR na dyżurze to jest wszystko jedno. On ma być dobrze przygotowany i wyszkolony, mieć sprzęt, godziwe wynagrodzenie i już przysłowiowe paliwo do w pełni sprawnego śmigła, by w każdej chwili móc to wszystko wykorzystać do ratowania zagrożonego w Tatrach życia ludzkiego, a nie do zwożenia cymbałów z Włosienicy, czy kobitki ze sraczką spod Murowańca, by zachować dobry PR wobec decydentów o ich dotacjach.

A tak przy okazji... warto zajrzeć tu!

Coś znowu gorąco się robi w temacie...
Po serii tragicznych wypadków w Tatrach, rząd i posłowie chcą zmian w prawie, które miałyby w przyszłości zminimalizować ryzyko śmierci na szlakach - informuje "Gazeta Wyborcza". W ciągu tygodnia na przełomie grudnia i stycznia w polskich górach zginęło aż 14 osób.

- Wielu turystów zachowywało się na szlakach bardzo nierozważnie, by nie użyć dosadniejszych słów - mówi Gazecie Wyborczej Adam Marasek, ratownik TOPR, i dodaje, że ofiar byłoby więcej, gdyby pogotowie ratunkowe nie podjęło interwencji.

Akcja ratunkowa w polskich górach kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. "GW" przypomina, że nawet najbardziej lekkomyślni turyści - w odróżnieniu od innych unijnych krajów - nie ponoszą żadnych konsekwencji finansowych za interwencje na terenie Polski.

Przedstawiciele MSW i górskich służb mają jeszcze w styczniu spotkać się z posłami z sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki, by rozważyć zmiany w prawie dotyczące ruchu turystycznego w górach.

Jednym z dyskutowanych modeli ma być rozwiązanie przyjęte na Słowacji. Tam zimą Tatry są zamykane, a za wszystkie akcje ratunkowe i poszukiwawcze w górach muszą płacić uratowani.

Na Słowacji przepisy, według których obowiązek pokrycia kosztów akcji specjalistycznych jednostek ratowniczych spoczywa na poszkodowanych, wprowadzono w 2006 roku. Ratownicy najczęściej zwożą z gór turystów, którzy zabłądzili lub nie są w stanie wrócić o własnych siłach. Za taką "usługę" trzeba zapłacić ok. 500 euro (ok. 2150 zł). Oczywiście w przypadku trudnych warunków, np. po zejściu lawiny, gdy wykorzystywany jest specjalistyczny sprzęt, koszty akcji ratunkowej mogą wzrosnąć do 2 tys. euro (ok. 8,6 tys. zł). Jeszcze droższa jest interwencja służb ratowniczych, jeśli zajdzie konieczność wykorzystania śmigłowca. Nieodpowiedzialne osoby, jeśli nie mają ubezpieczenia, zapłacą od 4 tys. (ok. 17,2 tys. zł) do nawet 7 tys. euro (ok. 30 tys. zł).

Ile kosztują akcje ratunkowe w innych krajach Europy?
Akcje ratownicze są płatne również we Francji, Szwajcarii, Austrii, Włoszech, Czechach i Niemczech. Koszty interwencji służb ratowniczych w tych krajach są jeszcze wyższe niż na Słowacji - godzina akcji służb ratowniczych w najwyższych górach Europy kosztuje 15-20 tys. euro (ok. 64-86 tys. zł). Sam transport helikopterem poszkodowanego turysty w Alpach to 1,5-2 tys. euro (ok. 6,5-8,6 tys. zł) za godzinę lotu.
źródło - http://narty.wp.pl/informacje/czy-nowe- ... 7,1,1.html

Narzuca się natychmiast kilka ważnych pytań:
- dlaczego tak nas straszą tymi kosztami?
- kto to robi i jaki ma w tym interes?
- dlaczego nie mówią nam, ile będzie zdaniem firm ubezpieczeniowych kosztowało dzienne, tygodniowe czy roczne ubezpieczenie turysty od kosztów akcji ratunkowych w takich wypadkach i to niezależnie od ilości ratowników, użytych środków, sprzętu w tym śmigłowców i samochodów?
Tak przy okazji... złotówka za osobę na dzień to wcale nie jest najniższa stawka!

Jak nasze firmy ubezpieczeniowe będą miały zbyt duże stawki, to zawsze można się szybko, zdalnie i pewnie ubezpieczyć w DAV lub OEAV i to jedną stawką na wszystkie góry całego świata!
Cósi mi siem widzi, że któsi robi nos w kunia fasiongowego...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

krzymul pisze:Co ty mi tu o kursach, jak dzisiaj czterech śmiałkow zbiegało z liliowej w markowych adidasach. Im zadne kursy nie pomoga. Snieg bardzo dobry do chodzenia w rakach.
Ciężko mi uwierzyć w to "zbieganie", bo byłem tak parę dni wcześniej i na trawersie warunki były bardzo trudne - nieraz trzeba było kilka razy się wbijać rakiem, aby się wbić w ten śnieg.
No, ale może po paru dniach powstało sporo "dziur śnieżnych" i im się udało to przejść bez raków :?

ps
krzymul pisze:Snieg bardzo dobry do chodzenia w rakach.

Zbyt optymistycznie napisane.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Znowu głupota dała znać o sobie ... tym razem szczęśliwie się skończyło.


http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/9 ... ,id,t.html
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Wypadek może się przydażyć także w drodze:

http://zakopane.naszemiasto.pl/tag/wypa ... e-oko.html

Znajomy (pałker pewnej toruńskeij kapeli) połamał się w tym wypadku.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Wypadek może się przydażyć także w drodze:

http://zakopane.naszemiasto.pl/tag/wypa ... e-oko.html

Znajomy (pałker pewnej toruńskeij kapeli) połamał się w tym wypadku.
20 osób w busie? Czy to przypadkiem nie za dużo?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: 20 osób w busie? Czy to przypadkiem nie za dużo?
Niekoniecznie, to długie Vario.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
Janek pisze: 20 osób w busie? Czy to przypadkiem nie za dużo?
Niekoniecznie, to długie Vario.
Też pamiętam, że tam jeżdżą większe busy. Za to ilekroć tam jechałam to na tych zakrętach pomiędzy Wierch Porońcem a Zazadnią i potem powyżej Jaszczurówki to mimo ciemności, śliskiej jezdni i błota pośniegowego kierowcy nie zdejmowali nogi z gazu i jechali 70-80 km / godz. Ja osobiście oddychałam dopiero w Jaszczurówce.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

HZS na swej stronie pisze: Úraz českého horolezca v Kráľovskom žľabe
09.01.2016

Dňa 09.01.2016 krátko pred 17:00 hod. bola Horská záchranná služba požiadaná o pomoc pre jedného zo skupiny českých horolezcov, ktorý počas zostupu spod Šašovho ľadopádu vo Veľkej Studenej doline zakopol a následne spadol. Počas približne 20 - metrového pádu v strmom a zľadovatenom teréne utrpel pravdepodobne poranenie krčnej chrbtice a dolnej končatiny. Záchranári z oblastného strediska HZS vo Vysokých Tatrách po príchode na miesto postihnutého zateplili, zafixovali a nabalili do nosidiel UT 2000. Za pomoci spustov zraneného vyprostili z exponovaného terénu a následne transportovali na Starolesniansku poľanu, odkiaľ bol terénnym vozidlom HZS prevezený do Starého Smokovca a odovzdaný privolanej posádke RZP.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Z wypowiedzi kierowcy busa (Gazeta Krakowska)
Cytat: "Nic nie mogłem zrobić. Choć jechałem naprawdę wolno, nie więcej niż 40 km/h, w pewnym momencie poczułem, że mój bus wypada z zakrętu."

"Nie więcej niż 40 km" to jazda zgodnie z oznakowaniem drogi w dobrych warunkach, ale jak jest ślizgawka - to niestety za szybko. Nic dziwnego że go wyrzuciło z zakrętu.
Ja też kiedyś wracałam z Morskiego Oka w takich warunkach, ale oprócz kilku krótkich prostych odcinków - prawie na całej drodze składającej się przecież z samych zakrętów - nie przekraczałam 20 km. Inni kierowcy zresztą też. Używanie hamulca odpadało w przedbiegach.
A ile strachu się najadłam - to moje :)) .
Od jakiegoś czasu jeżdżę tam tylko swoim autkiem, bo busiarze cisną bez opamiętania.... zima, lato.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

jak jest lód to nawet 5km/h moze byc w takim miejscu za dużo. Po prostu zsuwasz sie z górki jak na sankach. Łańcucha nie mozesz (bo nie ma pokrywy snieznej) a opony z kolcami (najlepsze na to) są nielegalne.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

2016.01.14

Post autor: Zygmunt Skibicki »

HZS na swej stronie pisze: Pád poľského horolezca pod Ľadovým štítom
13.01.2016

V dopoludňajších hodinách 13.1.2016 požiadal o pomoc HZS poľský horolezec. Počas výstupu na hrebeni Ľadového štítu sa s jeho kolegom odtrhol prevej a padol okolo 200m do záveru Malej Studenej doliny. 22-ročný horolezec (T.P.) si spôsobil početné poranenia rebier, hlavy a dolnej končatiny. O súčinnosť pri záchrannej akcií bola požiadaná posádka VZZS z Popradu, ktorá pre zlé poveternostné podmienky nemohla let vykonať. Následne boli o pomoc požiadaní aj záchranári poľského TOPR-u, ktorým podmienky rovnako neumožnili zásah uskutočniť. Na miesto pádu boli vyslaní pracovníci Téryho chaty, aby poskytli zranenému horolezcovi prvú pomoc a zateplili ho. Do záchrannej akcie odišli príslušníci HZS z oblastného strediska Vysoké Tatry pozemne. Po príchode na miesto bol pacient ošetrený a zafixovaný. V priebehu akcie sa situácia s počasím na severnej strane Tatier upokojila. O pomoc boli opätovne požiadaní poľskí záchranári, ktorých posádka po prílete pacienta nabalila a transportovala na heliport v Starom Smokovci, kde bol odovzdaný privolanej RLP. Zranený horolezec bol následne prevezený na ďalšie ošetrenie do popradskej nemocnice. Záchranári HZS spolu s druhým poľským horolezcom zostúpili na Téryho chatu.
Ostatnio zmieniony wt 19 sty, 2016 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

2016.01.19

Post autor: Zygmunt Skibicki »

TOPR na swej stronie pisze: 12.01.2016- wtorek.
O godz. 15.35 powiadomiono TOPR, że na płd. brzegu Czarnego Stawu znajduje się znany instruktor PZA, który doznał bolesnej kontuzji nogi. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu poszkodowany został przetransportowany do szpitala.
Po godz. 18-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono turystkę, która upadając stłukła boleśnie żebra.

13.01.2016- środa
O godz. 11.32 do TOPR zadzwonili ratownicy słowaccy z prośbą o przylot śmigłowca TOPR w rejon Lodowego Szczytu, gdzie z lawiną spadło do Dol. Małej Zimnej Wody dwóch turystów ( taterników?). Obaj są na powierzchni, ale jeden z nich doznał poważnych urazów. Nad Popradem zalegała gęsta mgła tak , że nie mógł wystartować ich śmigłowiec. Okazało się, że nasz śmigłowiec również ze względu na mgłę nie był w stanie dolecieć na miejsce wypadku i musiał zawrócić do Zakopanego. O 15-tej kolejny telefon z HZS. Pogoda w Dol. Zimnej Wody się poprawiła, Słowacy proszą o lot. Wystartował śmigłowiec, i przetransportował rannego do Smokowca.

16.01.2016- sobota.
Po godz. 13-tej z Dol. Strążyskiej przetransportowano do szpitala turystkę, która upadając złamała podudzie.

17.01.2016- niedziela
O godz. 12.15 powiadomiono TOPR, że na szlaku pomiędzy M. Okiem a Czarnym Stawem znajduje się turysta z kontuzją nogi. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu ubrano mu uprząż ewakuacyjną i wraz z ratownikiem turysta został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

świster pisze:Zbyt optymistycznie napisane.
Miło Cię znowu czytać, fajnie żeś wpadł.
Powinienem dodać: 'moim zdaniem" - sorry mój błąd...., ale ja tak jak w podpisie Zygmunta Skibickiego...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

świster pisze:Ciężko mi uwierzyć w to "zbieganie", bo byłem tak parę dni wcześniej i na trawersie warunki były bardzo trudne
Nie wiem jak sobie radzili na trawersie, ale oni biegli w dół już poniżej trawersu i o mało co mnie - podchodzącego - nie staranowali.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
świster pisze:Ciężko mi uwierzyć w to "zbieganie", bo byłem tak parę dni wcześniej i na trawersie warunki były bardzo trudne
Nie wiem jak sobie radzili na trawersie, ale oni biegli w dół już poniżej trawersu i o mało co mnie - podchodzącego - nie staranowali.
Mnie w ogóle wkurzają biegacze w Tatrach, a to coraz częstsze zjawisko. Idziesz sobie szlakiem, a tu leci facet i jak mu nie zejdziesz na bok to zwykle krzywo patrzy, bo on przecież "trenuje".
Ja na publiczną ślizgawkę nie idę hokeja trenować ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

HZS na swej stronie pisze: Pošmyknutie turistu vo Vysokých Tatrách
27.01.2016

Dňa 27. 1. 2016 popoludní prijala Horská záchranná služba žiadosť o pomoc pre turistu vo Vysokých Tatrách. V blízkosti rázcestia Nad Rainerovou chatou sa pošmykol a pádom si spôsobil poranenie dolnej končatiny v oblasti členka. Na pomoc mu odišli záchranári HZS, ktorí po príchode na miesto nehody poskytli zranenému neodkladné zdravotné ošetrenie. Po ošetrení bol 49 – ročný turista slovenskej národnosti transportovaný pomocou Kong a terénneho vozidla HZS do Starého Smokovca, kde bol odovzdaný privolanej posádke RZP.

Záchranná akcia na Kriváni
29.01.2016

Dňa 28.01.2016 boli v poobedňajších hodinách horskí záchranári požiadaní o pomoc prostredníctvom linky tiesňového volania „112“ pre slovenského turistu. Ten počas výstupu na Kriváň, tesne pod vrcholom, zlomil stúpacie železo (mačku) a začal zostupovať na západ žľabom. 50 - ročný Prešovčan sa dostal v žlabe na miesta, kde sú skalné prahy pokryté ľadom. Jeden ľadopád sa mu podarilo zliezť, no ďalšie už pre vlastnú bezpečnosť zliezť nedokázal, preto požiadal záchranárov o pomoc. Od prijatia tiesňového volania do zotmenia ostávalo niečo málo vyše hodiny, preto sa záchranári rozhodli požiadať o súčinnosť leteckých záchranárov. Prevaľujúca sa oblačnosť a silný nárazový vietor však nedovolil posádke vrtuľníka priblížiť záchranárov do vyšších polôh a vyložil ich na Troch studničkách. Druhá a tretia pozemná skupina záchranárov bola nachystaná na odchod a hneď ako prišla správa, že zo vzduchu záchrana nie je možná, odišli na pomoc. Druhá skupina išla na vrch žľabu, ktorým rovnako ako turista zostupovali. Po príchode záchranárov k turistovi mu poskytli náhradné mačky, úväz a teplé tekutiny. V ich sprievode zlanil ešte jeden ľadopád, tak aby sa dostali na Stredný poľovnícky chodník. Tretia skupina im išla na proti traverzom z boku žľabu a robila únikovú stopu pre všetkých. Po vytraverzovaní zo žľabu spoločne schádzali po turistickom chodníku na Tri studničky, kde mal turista zaparkované vlastné auto. Záchrannej akcie sa zúčastnili záchranári HZS z Oblastných stredísk Vysoké a Západné Tatry a akcia bola ukončená krátko po polnoci.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

http://24tp.pl/?mod=news&strona=1&id=31394

Miała dziewczyna i sporo szczęścia i pecha ...... ale prawdopodobnie także bolesną dla kieszeni nauczkę, bo HZS - za akcję ratunkową z pewnością skasuje ją na kilkanaście tysięcy zł :?.
Chyba, że była ubezpieczona - ale nie sądzę :? .


Cytat z kroniki TOPR

„W dniu 30.01. o godz. 12-tej do TOPR zadzwonili ratownicy słowaccy ze Zwierówki z informacją, że ze szlaku pomiędzy Wołowcem a Rakoniem zsunęła się kilkanaście m po twardych stromych śniegach turystka, która doznała urazu nogi. Wystartował śmigłowiec. Nie natrafiono na turystkę w podanym rejonie. Podczas oblotu rejonu Wołowca dostrzeżono z pokładu śmigłowca turystkę, która jak się okazało zsunęła się z Dziurawej Przeł. do Dol. Jamnickiej. Ze względu na silny wiatr nie udało się dokonać desantu ratowników, śmigłowiec powrócił do Bazy a z pomocą pospieszyli ratownicy HZS.”

Z Dziurawej Przełęczy - nawet w dobrych, letnich warunkach przy odrobinie pecha i chwili nieuwagi - można się znaleźć w tempie ekspresowym pod Jamnickim Stawem, a co tu dopiero mówić o zimie i silnym wietrze :? … Ech ...
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

HZS na swej stronie pisze: Uviaznutí horolezci na Tupej
09.02.2016
Vo večerných hodinách 8.2.2016 kontaktovali HZS dvaja nemeckí horolezci (31r., 29r.) so žiadosťou o pomoc. Lezenie Gálfyho rebra na Tupej sa im skomplikovalo tmou a nepriaznivým počasím. Pod vrcholom Tupej (2284,5 m.n.m.), kde sa nachádzali, fúkal veľmi silný nárazový vietor sprevádzaný snežením, čo výrazne sťažovalo orientáciu. Obom sa napokon podarilo vystúpiť na vrchol, avšak pokračovať samostatne do sedla Ostrvy už nevedeli. Na proti im do terénu odišli štyria záchranári HZS z Vysokých Tatier spolu so služobným psom. Okrem zlého počasia komplikoval výstup záchranárov aj zľadovatený terén, v ktorom sa tvorili snehové vankúše, čo zvyšovalo lavínové nebezpečenstvo. Horolezci, ktorí boli bez postihnutí, zišli napokon v sprievode záchranárov ku Popradskému plesu, odkiaľ boli transportovaní terénnym vozidlom HZS do Starého Smokovca. Záchranná akcia bola ukončená v skorých ranných hodinách.
TOPR na swej stronie pisze: W dniu 27.01. o godz. 8.37 pracownicy TPN powiadomili TOPR, że w jednym ze żlebów spadających z Nosala w kierunku Potoku Bystrego natrafiono na zwłoki młodego człowieka. Na prośbę Policji w tamten rejon udała się ekipa ratowników z zadaniem przetransportowania zwłok. Okazało się, że śmierć poniósł 24-letni mieszkaniec Kościeliska. Przyczynę śmierci ustala Policja.

W dniu 30.01. o godz. 12-tej do TOPR zadzwonili ratownicy słowaccy ze Zwierówki z informacją, że ze szlaku pomiędzy Wołowcem a Rakoniem zsunęła się kilkanaście m po twardych stromych śniegach turystka, która doznała urazu nogi. Wystartował śmigłowiec. Nie natrafiono na turystkę w podanym rejonie. Podczas oblotu rejonu Wołowca dostrzeżono z pokładu śmigłowca turystkę, która jak się okazało zsunęła się z Dziurawej Przeł. do Dol. Jamnickiej. Ze względu na silny wiatr nie udało się dokonać desantu ratowników, śmigłowiec powrócił do Bazy a z pomocą pospieszyli ratownicy HZS.
Po godz. 15-tej z Murowańca do szpitala przetransportowano turystę, który idąc w rakach doznał urazu stawu skokowego i na dodatek zębem raka mocno zranił nogę.

W dniu 31.01. o godz. 13.38 do TOPR zadzwonił turysta informując, że widział jak przed chwilą po stromych śniegach zsunął się na stronę 5-ciu Stawów jakiś turysta. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się w pobliżu turysty, który w wyniku upadku doznał urazu ręki oraz mocnych otarć i potłuczeń. Po udzieleniu I pomocy został on wraz z ratownikiem wciągnięty windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

Poniedziałek. 1.02.
W nocy z niedzieli na poniedziałek zmarł nagle nasz kolega ratownik, Członek Honorowy TOPR, Michał Jagieło. W latach 1972-74 był Naczelnikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR. Jego już 8-mio krotnie wznawiana książka „Wołanie w górach” opisująca poważniejsze wypadki w Tatrach, stała się obowiązkową, wręcz kultową lekturą „ludzi gór”.
O godz. 12.35 za pośrednictwem CPR powiadomiono TOPR, że podczas zrywki drewna w Dol. Iwaniackiej, został uderzony drzewem i stracił przytomność 43-letni mieszkaniec Cichego. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się z jego pokładu w pobliżu miejsca zdarzenia i przystąpili do zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych. Niestety mężczyzny, który odniósł poważne urazy głowy nie dało się uratować. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.
W trakcie działań w Dol. Iwaniackiej , o godz. 13.59 do TOPR zadzwoniła przerażona turystka informując, ze wraz z kolegą szli z Dol. Chochołowskiej na Wołowiec. Będąc w stromym terenie zostali porwani przez lawinę. Są na powierzchni śniegu, ale mężczyzna podczas zsuwania się po zalodzonym zboczu uderzył w wystające kamienie i ma złamaną nogę, rękę oraz mocne otarcia i stłuczenia. Dzwoniąca turystka nie doznała obrażeń. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu przypuszczalnego miejsca zdarzenia, nie dostrzegając tam turystów. W tym samym czasie w Dol. Wyżniej Chochołowskiej był na skiturach jeden z ratowników wraz grupą żołnierzy. Dostrzegł on turystów leżących w żlebie spadającym z Dziurawej Przeł. do Dol.Wyżniej Chochołowskiej. Na nartach szybko dotarli na miejsce zdarzenia i zabezpieczyli poszkodowanego. W tym czasie śmigłowiec przewiózł z Dol. Iwaniackiej na miejsce wypadku działających tam ratowników, którzy zaopatrzyli poszkodowanego. Po włożeniu do noszy został on wraz z ratownikiem wciągnięty windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Turystka została sprowadzona przez ratowników do schroniska.
Po godz. 15-tej znajdujący się w M. Oku ratownicy udzielili I pomocy turystce, która na zalodzonym odcinku drogi upadła i uderzając głową o lód straciła chwilowo przytomność. Po zaopatrzeniu, przetransportowano ją na Palenicę Białczańską, skąd do szpitala przewieziona została karetką pogotowia.
O godz. 15.47 do TOPR zadzwonił turysta informując, że jest na progu Dolinki za Mnichem i słyszy wołanie o pomoc dochodzące gdzieś z rejonu Rysów. Wystartował śmigłowiec. Dwóch ratowników desantowało się na progu Czarnego Stawu, by nawiązać kontakt z kimś kto wzywał pomocy. W tym czasie na „Czołówce MSW” wspinał się zespół taterników. Po rozmowie telefonicznej, ratownicy doszli do wniosku, że to taternicy podczas wspinaczki głośno krzyczeli do siebie komendy wspinaczkowe, starając się przekrzyczeć silnie wiejący wiatr. Wobec tego ratownicy powrócili do Zakopanego.
O godz. 17.18 do TOPR zadzwonił kolejny turysta znajdujący się na płd. brzegu Morskiego Oka informując, że słyszy wołania o pomoc dochodzące z rejonu Mnicha i widzi mrugające ze ściany światła. I tym razem okazało się, że nawoływali się wspinają się na Czołówce MSW taternicy a turyście pomyliły się szczyty.

Wtorek 2.02.
O godz. 11.18 do TOPR zadzwonił mężczyzna ( trener?) informując, że wraz grupą sportowców ( 4 –osoby) szli zielonym szlakiem na Kasprowy. Nagle zrobiło się stromo, oni na nogach mają „adidasy” nie są w stanie pokonać zalodzonego odcinka szlaku. Proszą o pomoc. Na Kasprowy wyjechał dwóch ratowników, którzy po dotarciu do oczekujących na pomoc turystów, założyli im raki i asekurując wyprowadzili na Kasprowy W.

Środa 3.02.
Do podobnego zdarzenia na tym samym szlaku doszło w dniu 3.02. tym razem na Kasprowy Wierch, ratownik wyprowadził 5-cioro turystów, w tym dwoje dzieci, którzy mieli problemy z pokonaniem stromego, zalodzonego odcinka szlaku.

Czwartek 4.02.
Po godz. 13-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono dwoje turystów z objawami silnego zatrucia pokarmowego.
Po godz. 13-tej dzięki aplikacji „Na Ratunek” udało się naprowadzić na szlak dwóch turystów , którzy pobłądzili idąc na Ciemniak.

Sobota. 6.02.
Tuż przed 15-tą powiadomiono TOPR, że z masywu Jarząbczego Wierchu zsunął około 150 m po stromych śniegach na stronę Dol. Jarząbczej, wędrujący tam, dobrze wyposażony ( raki + czekan) turysta. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca zdarzenia. Okazało się, że poza strachem, turyście nic się nie stało. Asekurując ratownicy wyprowadzili go w dogodne do podebrania przez śmigłowiec miejsce i przetransportowali do Zakopanego.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

No i co tu powiedzieć na taki brak rozsądku czy wręcz rozumu :? ....


http://24tp.pl/?mod=news&strona=1&id=31620

http://24tp.pl/?mod=news&strona=1&id=31628

http://24tp.pl/?mod=news&strona=1&id=31562


A tu z Kroniki TOPR


„ Wtorek 2.02.
O godz. 11.18 do TOPR zadzwonił mężczyzna ( trener?) informując, że wraz grupą sportowców ( 4 –osoby) szli zielonym szlakiem na Kasprowy. Nagle zrobiło się stromo, oni na nogach mają „adidasy” nie są w stanie pokonać zalodzonego odcinka szlaku. Proszą o pomoc. Na Kasprowy wyjechał dwóch ratowników, którzy po dotarciu do oczekujących na pomoc turystów, założyli im raki i asekurując wyprowadzili na Kasprowy W.
Środa 3.02.
Do podobnego zdarzenia na tym samym szlaku doszło w dniu 3.02. tym razem na Kasprowy Wierch, ratownik wyprowadził 5-cioro turystów, w tym dwoje dzieci, którzy mieli problemy z pokonaniem stromego, zalodzonego odcinka szlaku. „
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ