krzymul pisze:Przychodzi polityk do lekarza i mówi:
To jest bardzo stary i ongiś bardzo mocno polityczny dowcip:
Był kiedyś u szczytów naszej władzy niejaki Albin Siwak - można poszukać w Googlach... Z zawodu murarz, ale że ostro pyskata była szuja, dochrapał się aż do funkcji członka Komitetu Centralnego PZPR, a nawet wszedł w skład jego Biura Politycznego, a to już był sam tamtejszy "Olimp". Ówczesna władza - urwał ich nać! - nad wyraz lubiła sobie dla poprawienia ogólnego wizerunku dobrać do towarzystwa kogoś z dołów społecznych - takie były czasy. Niektórzy nawet wyszli potem "na ludzi"... prawie. No, ale ten akurat "człowiekiem z marmuru" nie był, co najwyżej z... lastrika. Nota bene, zawód wyuczony: zbrojarz-betoniarz...! Krążyło też o nim i jego tępocie mnóstwo anegdot. Była i taka:
Kierowca służbowy przywiózł jednego razu Albina rano do pracy do gmachu KC(*). Ten wszedł do marmurowego holu i zamiast skierować się od razu do swojego wielkiego gabinetu, gdzie cały dzień nie było do kogo po ludzku gęby otworzyć, podszedł pogadać do szatni.
- Wiecie co, towarzyszu? - zagadnął szatniarza - Taką straszną mam dziś migrenę...
Stary szatniarz, co to nie jednemu już "przodownikowi pracy" paltocik podawał, i nie jednego potem kopniętego w zadek i spadającego w dół widział zza swej lady, ani myślał się z Albinem spoufalać.
- Wiesz co, Albin? - odparł - Migrenę to mieli hrabiowie, baronowie albo książęta. Normalni ludzie miewają bóle głowy, a ciebie po prostu dziś łeb nap...dala...!
Utarło się potem mówić nieco szyderczo w podobnych wypadkach, że ktoś ma... "problem Siwaka".
(*) Stoi w Warszawie do dziś ta landara przy rondzie... "de Palma", po przekątnej EMPiK-u.
I w tej postaci to na pewno uszby nie urazi...!
Hej uszba...!
Jak tam kolejne boje z Bundes Krankheit?
Ale tak po prawdzie, to ważne jest tylko, jak Ty się czujesz?
No i jak długo potrwa leczenie?