Bądźcie przyjaciółmi
Bądźcie przyjaciółmi
Złamałam sobie nogę. W przyszłym tygodniu operacja. Czekam na słowa otuchy 
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Nigdy nic sobie nie złamałem, więc współczuć... nie umiem, ale...
Póki życia, póty nadziei!
W końcu tylu ludzi się połamało i jakoś z tego powychodzili...
Będzie dobrze, choć pewnie jakiś czas poboli i mniej sprawną będziesz...
Może wreszcie będzie czas na nadrobienie zaległych lektur...?
Znajdziesz czas na napisanie tu kilku ciekawych postów...
Póki życia, póty nadziei!
W końcu tylu ludzi się połamało i jakoś z tego powychodzili...
Będzie dobrze, choć pewnie jakiś czas poboli i mniej sprawną będziesz...
Może wreszcie będzie czas na nadrobienie zaległych lektur...?
Znajdziesz czas na napisanie tu kilku ciekawych postów...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
uszba pisze:Złamałam sobie nogę. W przyszłym tygodniu operacja. Czekam na słowa otuchy
Ode mnie jak najszczersze życzenia szybkiego powrotu na szlaki.
Bardzo, ale to bardzo potrafię zrozumieć takie nieszczęście, kiedy nie można iść w góry
Całe moje ostatnie życie jest podporządkowane temu, żeby sobie nie zrobić czegoś, co nie pozwoli mi iść na górskie szlaki... stąd moja może zbyt przesadna ostrożność powodowana właśnie tylko tą jedną myślą .... " uważaj, bo nie będziesz mogła iść w góry"
Trzymaj się - będzie dobrze. Zaczaruję to ... a potrafię
Ala
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Współczuję, zwłaszcza jako były "połamaniec" ale "ręczny" a to zasadnicza różnica, na korzyść tych z rękoma.
A teraz powiedz więcej -lewa, prawa, która kość, otwarte czy zamknięte, jaki rodzaj usztywnienia? O miejsce i okoliczności wypadku nie pytam, bo często takie, że głupio się przyznać.
Masz druty, takie do heklowania? Najlepiej z kulką na końcu. Idealne do łągodzenia swędzenia pod gipsem, ale to dopiero za kilka tygodni.

PS.
Oby Ci jakiegoś drutu lub blaszki nie osadzili. Ja mam drut i tak od wielu lat "robię" na lotniskach za "terrorystę", nawet mam zaświadczenie, ale po polsku, więc zagranicą dupa. Na lotnisku w Damaszku mnie "załatwiali" chyba 10 minut.
A teraz powiedz więcej -lewa, prawa, która kość, otwarte czy zamknięte, jaki rodzaj usztywnienia? O miejsce i okoliczności wypadku nie pytam, bo często takie, że głupio się przyznać.
Masz druty, takie do heklowania? Najlepiej z kulką na końcu. Idealne do łągodzenia swędzenia pod gipsem, ale to dopiero za kilka tygodni.
PS.
Oby Ci jakiegoś drutu lub blaszki nie osadzili. Ja mam drut i tak od wielu lat "robię" na lotniskach za "terrorystę", nawet mam zaświadczenie, ale po polsku, więc zagranicą dupa. Na lotnisku w Damaszku mnie "załatwiali" chyba 10 minut.
Jestem gorszego sortu...
Bardzo wam dziękuję za słowa...otuchy albo po prostu słowa. Dla mnie to dramat. Jestem jeszcze w szoku.
Lewa stopa, kość śródstopia chyba sią to nazywa zewnętrzna, ta która prowadzi od małego palca. Jest przesuniącie dlatego musi być operowana.
Na razie mam taki bucik sztywny, gipsu już sią chyba nie używa a w poniedziałek bądę przedstawiona naczelnemu ortopedzie i wtedy się dowiem kiedy i czy będzie operacja. Młodzi lekarze co nogą dziś oglądali twierdzą że takie przesuniącie musi być operowane.
Masz rację, jak zwykle zresztą.
Nogę złamałam w domu, w pokoju bibliotecznym. Jestem posiadaczem kilku tysięcy książek i jeden pokój same półki od ziemi do sufitu.
Szukałam książki z górnej półki i żeby tego dokonać spacerowałam po oparciu kanapy która stoi tuż przed półkami. a zawsze mówiłam że jak się ma bibliotekę to trzeba mieć takie specjalne schodki. Niestety, nie zauważyłam że oparcie w jednej części jest miękkie bo się je rozkłada do spania. Stanęłam na nie w przekonaniu że jest twarde, z pełnym obciążeniem no i poleciałam, około 1.20 m.
I tyle. w ciągu sekundy jestem unwalidą i to nie wiem na jak długo.
mam taką już od dwudziestu lat. wspaniały niemiecki chirurg zostawił w moim brzuchu klamerkę do tamowania krwotoku. Szydło wyszło z worka podczas rentgena nerek.

A teraz powiedz więcej -lewa, prawa, która kość, otwarte czy zamknięte,
Lewa stopa, kość śródstopia chyba sią to nazywa zewnętrzna, ta która prowadzi od małego palca. Jest przesuniącie dlatego musi być operowana.
Na razie mam taki bucik sztywny, gipsu już sią chyba nie używa a w poniedziałek bądę przedstawiona naczelnemu ortopedzie i wtedy się dowiem kiedy i czy będzie operacja. Młodzi lekarze co nogą dziś oglądali twierdzą że takie przesuniącie musi być operowane.
Janek pisze:O miejsce i okoliczności wypadku nie pytam, bo często takie, że głupio się przyznać.
Masz rację, jak zwykle zresztą.
Nogę złamałam w domu, w pokoju bibliotecznym. Jestem posiadaczem kilku tysięcy książek i jeden pokój same półki od ziemi do sufitu.
Szukałam książki z górnej półki i żeby tego dokonać spacerowałam po oparciu kanapy która stoi tuż przed półkami. a zawsze mówiłam że jak się ma bibliotekę to trzeba mieć takie specjalne schodki. Niestety, nie zauważyłam że oparcie w jednej części jest miękkie bo się je rozkłada do spania. Stanęłam na nie w przekonaniu że jest twarde, z pełnym obciążeniem no i poleciałam, około 1.20 m.
I tyle. w ciągu sekundy jestem unwalidą i to nie wiem na jak długo.
Janek pisze: Oby Ci jakiegoś drutu lub blaszki nie osadzili. Ja mam drut i tak od wielu lat "robię" na lotniskach za "terrorystę"
mam taką już od dwudziestu lat. wspaniały niemiecki chirurg zostawił w moim brzuchu klamerkę do tamowania krwotoku. Szydło wyszło z worka podczas rentgena nerek.
To mi się jeszcze nigdy nie udało jak byłam zdrowa a teraz to w ogóle w mózgu mam degrengoladę.Zygmunt Skibicki pisze:Znajdziesz czas na napisanie tu kilku ciekawych postów...
_________________
Od czasu jak się przeprowadziłam do innego mieszkania to mam wrażenie że mnie prześladuje pech. czasami mi się wydaje że ktoś uprawia jakieś woodoo na mojej skromnej osobie, laleczk, szpilki i te rzeczy...Zakochani w Tatrach pisze: No Uszba ... nie osłabiaj mnie pechowcu tragiczny...
Będzie dobrze, zoperują, złączą drutem, zrośnie się, a na wiosnę będziesz brykać po Alpach i Dolomitach. Medycyna sportowa nie takie złamasy uzdrawiała - patrz przypadki piłkarzy, np. Wasilewskiego.
https://www.youtube.com/watch?v=4LoO7b27SkI
1'10"
https://www.youtube.com/watch?v=4LoO7b27SkI
1'10"
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ot i rzeczona biblioteka.

Dziś, to jest drugi dzień w gipsie, uświadamiam sobie że mam bardzo dużo czasu. Odkrywam powolność. Zaczynam pracować nad wynalazkami, jak by tu sobie ułatwić życie o kulach. Np.przeniesienie kawy z kuchni przed komputer jest na razie jeszcze niemożliwe. Ale już wiem jak przenieść artykuły z lodówki w komórce do kuchni, żeby nie kuśtykać wielokrotnie bo to wyczerpujące jest, takie kuśtykanie o kulach. Przygotowuję sobie przytulne miejsce na trening z hantlami, to przecież mogę robić.
Zaczynam myśleć praktycznie w moich nowych kategoriach.
Mąż zostawił kawę i kubek na stole dla mnie ale nie pomyślał o łyżeczce a to dodatkowe kuśtykanie. Będę musiała go przyuczyć

Pewnie nie wygra, nie pozostaje mi nic innego jak walczyć, głównie żeby psycha nie siadła całkiem.mefistofeles pisze:Uszba - ty jestes silna kobieta, ja nie wierze, ze jakas jedna kostka z Toba wygra!
Dziś, to jest drugi dzień w gipsie, uświadamiam sobie że mam bardzo dużo czasu. Odkrywam powolność. Zaczynam pracować nad wynalazkami, jak by tu sobie ułatwić życie o kulach. Np.przeniesienie kawy z kuchni przed komputer jest na razie jeszcze niemożliwe. Ale już wiem jak przenieść artykuły z lodówki w komórce do kuchni, żeby nie kuśtykać wielokrotnie bo to wyczerpujące jest, takie kuśtykanie o kulach. Przygotowuję sobie przytulne miejsce na trening z hantlami, to przecież mogę robić.
Zaczynam myśleć praktycznie w moich nowych kategoriach.
Mąż zostawił kawę i kubek na stole dla mnie ale nie pomyślał o łyżeczce a to dodatkowe kuśtykanie. Będę musiała go przyuczyć
Uszba współczuję "czasowego uwięzienia" wracaj do zdrowia
A biblioteka wow o takiej mogę pomarzyć ja i moje książki też, a na tę chwilę muszą wystarczyć pudła, strych i parapet.
A tak myślę że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny i jak już ktoś wyżej napisał trzeba to jakoś mądrze spożytkować np. na uporządkowanie zaległych relacji, wspominek lub niedoczytanych książek (tym razem bez wspinania)
Jeszcze raz dużo zdrowia i by czas oczekiwania na powrót na szlaki minął jak mrugnięcie
A biblioteka wow o takiej mogę pomarzyć ja i moje książki też, a na tę chwilę muszą wystarczyć pudła, strych i parapet.
A tak myślę że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny i jak już ktoś wyżej napisał trzeba to jakoś mądrze spożytkować np. na uporządkowanie zaległych relacji, wspominek lub niedoczytanych książek (tym razem bez wspinania)
Jeszcze raz dużo zdrowia i by czas oczekiwania na powrót na szlaki minął jak mrugnięcie
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Re: Bądźcie przyjaciółmi
Wiem co czujesz, sam jeszcze nie doszedłem do pełnej sprawności, ale moja kontuzja była poważniejsza, bo prócz kości strzałkowej poszedł jeszcze staw skokowy - i o ile kość wzmocniona blachą już mi nie dokucza to staw wciąż nie jest do końca ruchomy. Walka trwauszba pisze:Złamałam sobie nogę. W przyszłym tygodniu operacja. Czekam na słowa otuchy
Nie pierwsza to Twoja kontuzja więc na pewno wiesz co robić
Trzymaj się
Każdemu jego Everest...
Biblioteczka w osobnym pokoju wzbudza moją bezinteresowną zawiśćuszba pisze:Ot i rzeczona biblioteka.
[url=http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/908/cD7eXp.jpg]Obrazek[/URL]
Pewnie nie wygra, nie pozostaje mi nic innego jak walczyć, głównie żeby psycha nie siadła całkiem.mefistofeles pisze:Uszba - ty jestes silna kobieta, ja nie wierze, ze jakas jedna kostka z Toba wygra!
Dziś, to jest drugi dzień w gipsie, uświadamiam sobie że mam bardzo dużo czasu. Odkrywam powolność. Zaczynam pracować nad wynalazkami, jak by tu sobie ułatwić życie o kulach. Np.przeniesienie kawy z kuchni przed komputer jest na razie jeszcze niemożliwe. Ale już wiem jak przenieść artykuły z lodówki w komórce do kuchni, żeby nie kuśtykać wielokrotnie bo to wyczerpujące jest, takie kuśtykanie o kulach. Przygotowuję sobie przytulne miejsce na trening z hantlami, to przecież mogę robić.
Zaczynam myśleć praktycznie w moich nowych kategoriach.
Mąż zostawił kawę i kubek na stole dla mnie ale nie pomyślał o łyżeczce a to dodatkowe kuśtykanie. Będę musiała go przyuczyć
Co do noszenia różnych rzeczy o kulach. Ja sobie rozstawiałem na trasie np. kuchnia-sypialnia kilka krzeseł/taboretów i metodą przestawiania np. tacy czy talerzy można przenieść choćby i trzydaniowy obiad jednym kursem i do tego bezpiecznie
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja nawet kiedyś miałem plan by je skatalogować. Hmm ... może na emeryturze się udagb pisze:Zgadzam się z uczuciami Przedpiścy...andy67 pisze: Ja muszę się kontentować półkami upchanymi gdzie się da.
Właśnie usiłowałem policzyć ile książek stoi - w różnych miejscach - w moim pokoju. Liczenie drugiego rzędu przerosło moje możliwości...
pozdrawiam
gb
Nawet poukładanie w sensownym porządku przekracza moje możliwości gdyż zawsze kończy się tak samo - odświeżaniem kilku dawno nie czytanych które akurat wziąłem do ręki by umieścić we właściwszym miejscu
I wciąż przybywają kolejne, choć naprawdę staram się ograniczać
Każdemu jego Everest...
Angie84 pisze:Uszba współczuję "czasowego uwięzienia" wracaj do zdrowia
Dziękuję Angie!
Prawdę mówiąc, są to książki męża. Faceci często tak mają. Zbieractwo. Kobitki wprawdzie też ale faceci to po prostu umiaru w tym zbieractwie nie mają.Angie84 pisze:A biblioteka wow o takiej mogę pomarzyć ja i moje książki też, a na tę chwilę muszą wystarczyć pudła, strych i parapet.
Co ja już się naklęłam z powodu tych książek, groziłam wywiezieniem na makulaturę, wiadomo jednak że potrzebowałabym bezpłatny urlop na to działanie. Młodsza córka dostała uczulenie na kurz.
Niestety, przerażająca jest siła nałogu i ponieważ książki w starym mieszkaniu stały dosłownie wszędzie , nawet w kiblu na parapecie i do tego w podwójnych rzędach,
stwierdziłam że tej walki nie wygram więc zamówiłam w firmie internetowej półki na miarę i przyjechali, zrobili i pojechali. Półki muszą być z dobrego drzewa, inaczej wyginają się pod ciężarem.
Angie84 pisze: trzeba to jakoś mądrze spożytkować np. na uporządkowanie zaległych relacji,
No tak. Z czymś tam jeszcze zalegam
Co do noszenia różnych rzeczy o kulach. Ja sobie rozstawiałem na trasie np. kuchnia-sypialnia kilka krzeseł/taboretów i metodą przestawiania np. tacy czy talerzy można przenieść choćby i trzydaniowy obiad jednym kursem i do tego bezpiecznie
Poznać z mety specjalistę. Oczywiście sporo myślałam o Tobie wczoraj w szpitalu.
mefistofeles pisze:Po piecu wnoszę, że nie jest to miejsce uświęcone cisząGitara? Bas?
Gitara
My poukładaliśmy narodowościami.Ja nawet kiedyś miałem plan by je skatalogować.




