Mecz zresztą nieco oldskulowy również i w stylu gry, ale fajnie mi się to oglądało, bez ryków, wrzasków, robienia min rodem z brazylijskich seriali, wygrażania sobie pięściami itp. atrakcji, za to parę fajnych wymian było, no i bardzo wzruszające sceny na zakończenie spotkania. Włoszki cieszyły się wspólnie tak jak by po prostu właśnie wygrały debla
I niech to będzie inspiracją dla Agnieszki, nawet pod koniec długiej kariery można Szlema wygrać. A przed nią jeszcze parę lat grania chyba jest




