PIĘKNY TYDZIEŃ PASKUDNEJ JESIENI

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

PIĘKNY TYDZIEŃ PASKUDNEJ JESIENI

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Po długim okresie spędzonym nad morzem moje plany związane z górami były WIELKIE.
Przede wszystkim Tatry - nasze i u sąsiadów, jesienne Pieniny … przydałoby się zajrzeć też w Stołowe no i w Bieszczady w które jakoś nam nie wychodzi :( .
A jeszcze mamy zaproszenie od sympatycznych Górali którzy gościli u nas w Gąskach do odwiedzenia Beskidów …
Nie wiem czy w dwa miesiące pięknej pogody bym się wyrobiła z tym wszystkim – a tu wrzesień nieciekawy a o październiku to szkoda nawet wspominać.
Jak już udało się wyśledzić kilka ładniejszych dni w Tatrach, to jakiś wściekły Halny się przyplątał i urwał z tej niewielkiej puli co nieco.
Po powrocie z wrześniowego wyjazdu za cztery dni znów pojawiło się okienko pogodowe. Jeszcze nie zdążyliśmy dobrze wyzdrowieć po sensacjach żołądkowo - przeziębieniowych , a tu trzeba od nowa pakować manatki, bo nie wiadomo kiedy się następna okazja nadarzy. Z prognoz długoterminowych wynikało że nie prędko – o ile w ogóle w tym paskudnym październiku .

A mnie się tak chciało w jesienne Zachodnie....

Toteż pierwszą wycieczkę zaplanowałam na Trzydniowiański.
Tatry Zachodnie okryte kolorowymi pledami jagodzin, wrzosów i kosodrzewiny - to taka oaza spokoju. Turystów niewielu, cisza i cudowne widoki.

Obrazek

1.
Obrazek

2.
Obrazek


Wrzosy jeszcze nie wszystkie zakwitły, spora część w “kuleczkach” co też ma swoisty urok.


3.
Obrazek

4.
Obrazek

5.
Obrazek

6.
Obrazek

7.
Obrazek

8.
Obrazek

9.
Obrazek

10.
Obrazek

11.
Obrazek

12.
Obrazek


Nie szliśmy dalej, bo ja w swojej zachłanności na góry znów zrobiłam coś wbrew rozsądkowi i nie chciałam przeginać bardziej ….
Zresztą tu było tak pięknie, że nie chciało nam się stąd ruszać.
Po długim odpoczynku rzut oka na zegarek zdopingował nas do schodzenia “super szlakiem” przez Kulawiec.
Na początek korzenie, a między nimi błotko .
Ślisko ostro i koślawo..

13.
Obrazek

14.
Obrazek

Dość sprawnie jednak sturlaliśmy się do Chochołowskiej z nadzieją na rowery. Było późno – dochodziła godzina 18.30 .
O dziwo jeszcze były, ale trafiła nam się bryczka w tej samej cenie, więc zajechaliśmy na Siwą Polanę do autka jak dwa paniska :)) .

15.
Obrazek

Parking rowerowy został przeniesiony przed leśniczówkę, ponieważ na poprzednim miejscu prowadzone są prace leśne i tam składowane jest drewno.
W ten sposób skrócono trasę o jakieś 500 metrów, ale za to podniesiono cenę do 10 zł. Ciuchcia też zdrożała do 5 zł.
Ech ….


Na drugi dzień poszliśmy nad Czarny Staw pod Rysami na taką spokojną wycieczkę. Dzień piękny, a tam już dawno nie byliśmy.

Wozy z konikami miały wzięcie …. w obie strony zresztą.

16.
Obrazek


Nad Morskim Okiem ludzi jak zwykle, ale dalej już tylko lepiej i jak zwykle cudnie.

17.
Obrazek


Wyskrobaliśmy się na próg - w górnej części ostrożnie, bo ostatni śnieg i nocne przymrozki zostawiły swój ślad w postaci zalodzonych kamieni na szlaku.

18.
Obrazek

19.
Obrazek

20.
Obrazek

21.
Obrazek


Nad Czarnym Stawem można zauważyć, ze tegoroczne upały roztopiły nawet wieczny śnieg u podstawy Buli.
Kiedyś tam zaglądaliśmy przez otwór w śniegu do takiej jakby pieczary śnieżnej ... teraz pieczara otwarta.

22.
Obrazek

23.
Obrazek

24.
Obrazek


O tej porze cień szybko zajmował oświetlone słońcem miejsca. Trzeba było posiedzieć w jego chłodzie. Było bezwietrznie i spokojnie - ponieważ poszliśmy trochę dalej od tradycyjnego miejsca posiadów ogółu turystów.
Nie ma dla mnie nic gorszego niż odpoczynek w górach przy jazgocie rozmów wzajemnych i telefonicznych - tam nie zatrzymuję się nawet na chwilę.

Wracaliśmy naokoło stawu z widokami wspaniałych odbić szczytów w lustrze wody.

25.
Obrazek

26.
Obrazek

27.
Obrazek

28.
Obrazek


Fajnie i lajtowo.

Dalszy ciąg pięknej pogody wykorzystaliśmy na wycieczkę nad Zielony Staw Gąsienicowy a potem na Przełęcz Karb.
W Kuźnicach kolejka do budki z biletami wstępu do TPN niewiele ustępowała swoją długością tej na Kasprowy i kończyła się gdzieś w okolicy restauracji.
Szok … jest dość późno a tu czas ucieka …. choć my i tak nie staliśmy aż tak daleko.

29.
Obrazek

Turystów bardzo dużo, ale wszystko prawie gnało do Murowańca.
My jak zwykle do “piwiarni” w nasze cichutkie kamulki, gdzie na schronisko i jego hałaśliwe tłumy patrzyliśmy sobie z góry.
Nad Zielonym było o wiele spokojniej choć też nie pusto.
W ciepłych promieniach słońca czas zleciał nie wiadomo kiedy i zrobiło się całkiem późno.

30.
Obrazek


Nie wiem czy to jest oznaką postępującej starości …. a może faktem że prawie wszędzie już byłam i to nie raz - ale jakoś inaczej teraz podchodzę do wędrówek po górskich szlakach. Nie chce mi się robić niczego na siłę tylko dlatego że się wybrałam.
Wyznaczam sobie cel wycieczki ale z uwzględnieniem innych wersji - w zależności od tego co po drodze.
Jak się za długo pogapię, posiedzę i pobałamucę - co mi sprawia ogromną wprost przyjemność – to skracam wycieczkę i cała szczęśliwa wracam do chałupy.
Presję i ciśnienie że muszę i trzeba gnać – odrzucam w przedbiegach. Nie dziś – to innym razem. Tu wszędzie jest pięknie.
Tutaj też skalkulowałam czas i wyszło mi, że od Murowańca trzeba będzie wracać po ciemku. Nie bardzo mi to leżało w tym dniu, więc małżonek poszedł sam, bo wiadomo – on jak się wybierze to musi.
A ja sobie wracałam na luziku ... bez uwag co do mojego lezienia i gapienia :)) .
A było na co .
Na niebie cuda zmieniające się co chwila … aparat był w ruchu bez przerwy.

31.
Obrazek

32.
Obrazek

33.
Obrazek

34.
Obrazek

35.
Obrazek

36.
Obrazek


Niestety te cudowności zwiastowały halny i zmianę pogody , która się sprawdziła co do joty. Zaczęło wiać już w nocy z soboty na niedzielę – na szczęście krótko tym razem, bo tylko do niedzielnego wieczoru..

Mąż wrócił tak jak przewidziałam – po ćmoku, około godziny 21.

37.
Obrazek

38.
Obrazek


Ale na Karbie był :)) .

W niedzielę ze względu na halny tylko spacer po Zakopanem, a ja w miejsce które mnie dziwnie przyciąga - na Pęksowy Brzyzek.
Za wstęp i tam teraz trzeba zapłacić 2 zł, ale skoro to ma być na renowację tego jedynego w swoim rodzaju cmentarza – chętnie zapłaciłam. Zauważyłam jednak że turystów to zniechęciło. Przy tłumach na Krupówkach i okolicy - na Pęksowym pustki.
Przedtem i tam były tłumy.
Dla mnie dobrze, bo inaczej się odbiera atmosferę tego miejsca samotnie i w ciszy.
Pierwsze kroki jak zwykle do ratowników.

39.
Obrazek


Czytając napis na pomniku Bartka taka myśl ułożyła mi się w krótki wierszyk.


“Bądźcie Aniołami Ratowników” …

W mroku i śnieżnej zawiei
Poszliście nieść pomoc – tak trzeba.
Tam zgasła iskierka nadziei
A Wy trafiliście do nieba.

Często wysoko gdzieś w górach
Znów na ratunek ktoś czeka.
I trzeba wyruszyć w noc ciemną.
Czuwajcie nad nimi z daleka.

Czasami z niejednych oczu
Łza gorzka smutno popłynie.
Miejcie ich w swojej opiece.
Niech żaden z nich już nie zginie .

…..... i znowu się rozkleiłam jak zwykle :? .


Ostatni dzień ładnej pogody przeznaczyliśmy na Dolinę Kondratową, gdzie jak się spodziewałam powinna już zawitać jesień. Rzeczywistość przerosła moje wyobrażenie – zbocza Giewontu były wprost wymalowane jesiennymi kolorami żółci, czerwieni, brązu, pomarańczy....
Takie obrazki na zakończenie pobytu w Tatrach to ja rozumiem :D


40.
Obrazek

41.
Obrazek

42.
Obrazek

43.
Obrazek

44.
Obrazek

45.
Obrazek

46.
Obrazek

47.
Obrazek

48.
Obrazek


Na Przełęczy Kondratowej ruch … jedni siedzą, inni odchodzą, kolejni dochodzą … Na Wyżniej też jakieś porządki – ogrodzenia z bali drewnianych na których można posiedzieć (chyba ? ) , zabezpieczenia wydeptanych miejsc siatkami ochronnymi.
Lekko po południu - zgodnie zresztą z prognozami - zaczęły nachodzić chmury typu łagodnego. Nie wiało pod nimi, nie padało, trochę przebijało się słońce.
Wracaliśmy przez Grzybowiec i tu wielka miła niespodzianka w postaci wspaniałego nowo ułożonego szlaku.
Ależ mnie ten szlak ucieszył …. ostatni raz jak tędy schodziłam, to nawet przez chwilę żałowałam że mnie tu podkusiło...
Był w stanie opłakanym, w dodatku upał i lazłam prosto pod zachodzące słońce, które mnie niemiłosiernie prażyło.
Teraz aż miło schodzić po równo ułożonych kamulcach …
Szlak przez Małą Łąkę również jest w remoncie – na razie zamknięty.
Też mu się już należało, choć był sporo lepszy od tego przez Grzybowiec.

49.
Obrazek

50.
Obrazek

51.
Obrazek

52.
Obrazek

53.
Obrazek


Małżonek oczywiście poleciał na Giewont, ale niewiele skorzystał, bo zaszły chmury i nic nie było widać oprócz krzyża.

54.
Obrazek


Żeby dobrze wykorzystać dzień wyjazdowy wracaliśmy do domu przez Vrbov . Nad górami chmurnie, a wymoczyć się w ciepłych siarkowych wodach miło. Opar siary wspaniale przeczyszcza drogi oddechowe. Lubię to.
Korzystając z okazji że mieliśmy przy sobie aparaty fotograficzne, których nigdy nie zabieramy na baseny, udało się zrobić trochę zdjęć , między innymi :

- pokaz mody połączony z prezentacją ubiorów kąpielowych ;)

55.
Obrazek


- oraz pokaz oryginalnych fryzur basenowych :)) .

56.
Obrazek



Miałam nadzieję na jeszcze kilka dni babiego lata w Tatrach słowackich a tu przyszła zima :? …
W tym roku Matka Natura bardzo poskąpiła miłośnikom gór ich najpiękniejszych jesiennych uroków ...wstrętna chytruska :x .
Nam się jakoś udało polowanie na kilka pogodnych dni, trochę skorzystaliśmy - ale żal tych co pracują i nie mają takich możliwości .
Trzeba poczekać do przyszłego roku … oby był jesiennie lepszy.


Ala :) .


panoramka

Obrazek
Ostatnio zmieniony śr 03 lut, 2016 przez Zakochani w Tatrach, łącznie zmieniany 1 raz.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:a tu przyszła zima :? …
W tym roku Matka Natura bardzo poskąpiła miłośnikom gór ich najpiękniejszych jesiennych uroków
Wyobrażasz sobie Ala te przepiękne kolory poprzetykane i przyprószone bielą, rozświetlone słońcem i zmiękczone snującymi się mgiełkami ?
Cudownie było w Tatrach 13 października 2015 roku. po 20-dziesto godzinnych opadach śniegu. Szpiglas pękł tego dnia w warunkach jesienno - zimowych z przewagą zimowych. Zejście do piątki było delikatnie ujmując, takie sobie.

PS. Fajną pogodę mieliście, ... jak zwykle zresztą.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Wyobrażasz sobie Ala te przepiękne kolory poprzetykane i przyprószone bielą, rozświetlone słońcem i zmiękczone snującymi się mgiełkami
Pewnie :D ..... musiało to pięknie wyglądać.

Moim zdaniem w każdych warunkach pogodowych – pomijając tragiczną “dupówę” - można coś ciekawego zobaczyć w górach, a chmury i mgiełki potrafią pokazać widowisko, że szok.
Rzadko mam okazję takie zjawiska oglądać, ale czasem mi się trafi. Częściej oglądam spektakle chmurowe takie jak ostatnio w Gąsienicowej – na wysokich lub podświetlonych o zachodzie słońca. Ogromnie lubię takie pokazy.

Ze Szpiglasowej do Piątki w takich warunkach "świeżego śniegu" bałabym się złazić :? .... starego zresztą też - ale ja jestem cykora w górach :)) .

Napisz choć jakąś krótką relację i pokaż te ciekawe widoki :) .



Ja tu jeszcze kilka zoomów z ostatnich wycieczek wybrałam .


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Pozdrawiam ciepło :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Nie no, ja już na TO patrzeć nie mogę :D

A tak serio - jak tak patrzę na Wasze zdjęcia Alu, czytam Wasze relacje, to sobie uświadamiam jak mi tęskno za Tatrami...
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Zakochani w Tatrach pisze:Nie wiem czy to jest oznaką postępującej starości …. a może faktem że prawie wszędzie już byłam i to nie raz - ale jakoś inaczej teraz podchodzę do wędrówek po górskich szlakach. Nie chce mi się robić niczego na siłę tylko dlatego że się wybrałam.
Wyznaczam sobie cel wycieczki ale z uwzględnieniem innych wersji - w zależności od tego co po drodze.
Mało jeszcze widziałem w górach, ale podoba mi się Twój punkt widzenia, a w zasadzie jego zmiana. Pomimo, że mam teraz przerwę w wyjazdach w góry spowodowaną względami rodzinnymi, to tak chciałbym chodzić, gdy znów zacznę. Samo wyjście w góry jest już czymś niezwykłym, wyczekiwanym, więc cel można zmieniać, można o nim zapomnieć.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Och Alu, nawet się nie domyślasz jak wiele radości sprawiają mi te zdjęcia. A nawet czasami mi smutno od nich bo jakąś taką melancholię wywołują. Może dlatego że to jesień? Choć cudna to jednak oznacza zakończenie sezonu i jak człowiek ;) sobie pomyśli co zrobił w tym sezonie to wychodzi na to że za mało się postarał. A Wy ciągle w drodze...
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

:D Kolejny raz okno pogodowe ehhhh zazdroszczę , dwa tygodnie temu drałowałem 600 km by mieć widoki na 30 m :? czasem na 30 s przewiało i można było oko zawiesić na czymś innym jak skała obok mnie. :D
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

kael pisze: mieć widoki na 30 m :? czasem na 30 s przewiało i można było oko zawiesić na czymś innym jak skała obok
... i to jest prawdziwa tatrzańska pogoda, a nie jakaś tam lampa. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

kael pisze:dwa tygodnie temu drałowałem 600 km
600 km piechotą? Niezły Harpagan z Ciebie ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

uszba pisze: jak człowiek ;) sobie pomyśli co zrobił w tym sezonie to wychodzi na to że za mało się postarał. A Wy ciągle w drodze...
Koleżanko droga, poczekaj do emerytury to będziesz miała szansę im dorównać, czas nie jest z gumy :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
Wyobrażasz sobie Ala te przepiękne kolory poprzetykane i przyprószone bielą, rozświetlone słońcem i zmiękczone snującymi się mgiełkami ?
Cudownie było w Tatrach 13 października 2015 roku. po 20-dziesto godzinnych opadach śniegu. Szpiglas pękł tego dnia w warunkach jesienno - zimowych z przewagą zimowych. Zejście do piątki było delikatnie ujmując, takie sobie.
Szkoda tylko że zdjęcia nie wyszły :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze:Szkoda tylko że zdjęcia nie wyszły
Wyszły, wyszły..., a Tobie wyszły z ostatniego pobytu ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

camzik pisze: jak tak patrzę na Wasze zdjęcia Alu, czytam Wasze relacje, to sobie uświadamiam jak mi tęskno za Tatrami...
A za Pieninami jesiennymi ??? :)
Dziś wróciliśmy - z brzydko mówiąc - opadniętymi szczękami :)) .
uszba pisze:Och Alu, nawet się nie domyślasz jak wiele radości sprawiają mi te zdjęcia.
A mnie takie komentarze jak Twój, bo po to właśnie piszę te relacje :D :D .
...My zaś w drodze .... tym razem w przepięknych - niesamowicie kolorowych Pieninach :) .
kael pisze:kolejny raz okno pogodowe ehhhh zazdroszczę
Posiedź trochę "w pogodzie" ... może uda Ci się wyprosić urlop w jakimś okienku pogodowym ... czego Ci bardzo życzę :) .
krzymul pisze: i to jest prawdziwa tatrzańska pogoda, a nie jakaś tam lampa.
Eeee tam ...... :))
andy67 pisze:Koleżanko droga, poczekaj do emerytury
Na emeryturze jest " the best" :)) :P .
Niestety..... ale chyba tylko na tej wypracowanej za obrzydliwej komuny :)) .
krzymul pisze:Wyszły, wyszły..., a Tobie wyszły z ostatniego pobytu ?
No to je pokaż... nie oglądaj się na innych ... czekam zwłaszcza na te z mgiełkami :) .
Jak się odrobię, to pokażę z Pienin ... Cuuuudnie było :) .
myszoz pisze:Samo wyjście w góry jest już czymś niezwykłym, wyczekiwanym, więc cel można zmieniać, można o nim zapomnieć.
Święte słowa. Ja tylko gdy idę na nowy szlak, staram się nie zmieniać zamiaru i jakoś tam doleźć zgodnie z planem .
Tam gdzie już byłam czasem sobie odpuszczam i wcale mi z tego powodu nie żal.
Uwielbiam górską łazęgę ... i wszystko mi jedno gdzie dolezę :D .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
myszoz

-#5
Posty: 851
Rejestracja: ndz 11 sty, 2009
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: myszoz »

Zakochani w Tatrach pisze: i wszystko mi jedno gdzie dolezę .
W ten sposób możesz zapewne zobaczyć mniej znane widoki, odpocząć od tłumów a i relacje są bogatsze, bardziej oryginalne. :D
ODPOWIEDZ