Proponowałbym wam obydwu sprawdzić jak jest w tych szkoło-przedszkolach i czego się uczą owe dzieci, co w wieku np 5,6 lat umieją. I najlepiej nie za pomocą gazetek, krzyków p. Elbanowskich, tylko kontaktu z owym dzieckiem. Nie mówię o Chinach czy wspomnianej Korei. Wystarczy np. Tailandia czy nawet Finlandia.mefistofeles pisze:Dokładnie. Ale nasze janusze i grażyny polityki coś gdzieś usłyszą i wdrażają bez pomyslunku.Żabi Koń pisze:bo one chodzą tak na prawdę do przedszkola, które tubylcy nazywają szkołą.
O tym, że w tej chwili w wielu krajach toczy się dyskusja nad takimi rzeczami jak wprowadzenie programowania (nie "informatyki" ale właśnie programowania sensu stricto) jako obowiązkowego przedmiotu dla dzieci (i to nawet od 5 roku życia) też nie wspomnę.
Nawiasem mówiąc czy ktoś z was chodził do szkoły poza Polską? nawet w bywszej epoce? Myślę, że mając takie doświadczenia wiedzielibyście o co chodzi i dlaczego największy problem naszej edukacji to nie rządy tylko nacisk społeczny i postawa rodziców. A także coś co obserwuję u nas, a co nazywam kwoczyzmem, czego chyba najlepsza ilustracją jest taki rysunek:

@Janek
Dużo by gadać. Cąły czas mam nadzieję, że jednak siądę z tobą nad jakimś kielichem. Nawet kiedyś miałem mieć wykład w twoich okolicach i myślałem, że będzie okazja ale przenieśli go do Bydgoszczy
Kuba






