Czy ochroniarze mają zawsze rację (w Tatrach)?

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:to jest prowokacja ale zakladajac, ze jest inaczej powiedzialbym tak:

Janku, a czy nie po to jezdzimy w gory by zaznac tej odrobiny adrenalinki? Idac Twoim tokiem myslenia trzeba by wszystkie szlaki albo zabetonowac i zrobic porecze albo zamknac - bo komus sie moze cos stac :-)
Zawiodłem się na Tobie, Mefisto! Ostatnie zdanie Twojego postu jest niczym nie usprawiedliwione bo ja nic takiego nie napisałem co by to usprawiedliwiało. Natomiast co do tej porcji adrenalinki? Tak, ale innej, wynikającej tak mówiąc nieprecyzyjnie - skały. Zadam pytanie - a gdyby tak przed Murowańcem biegła autostrada a niej ciągły potok pojazdów i żadnego przejścia podziemnego lub wiaduktu. Czy przemykanie między tymi pojazdami i "pasowanie" się w jakąś króciutką lukę też traktowałbyś jako porcję górskiej adrenaliny? Chyba nie. Trochę podobna sytuacja jest w żlebie Karczmarza na Gerlachu. Rano przekroczenie jest bezpieczne bo śnieg po nocy zmrożony. Potem zaczyna pluć kamieniami - mniej więcej co 30 sekund i musisz się w tym czasie zmieścić. To jest adrenalina, którą mogę zaakceptować. Natomiast tej niedźwiedziej nie bo w tym przypadku jestem absolutnie bezbronny i cała moja wiedza, umiejętności wspinaczkowe, doświadczenie itd nie są warte funta kłaków.
Znasz zapewne prawo Murphe'go - jak coś może źle iść to idzie. No i pójdzie i dojdzie konsumcji człowieka przez misia. I wtedy rozpęta się piekło.
Natomiast dziwi mnie post Jacka - traktuje zasady ochroniarzy jak kodeks drogowy i wypisuje o jakichś przepisach. Takich przepisów wogóle nie ma a jeśli są to dotyczą np odległości studni od szamba. Myśleć, Jacek, myśleć! Leśnicy np do dziś nie są zgodni co robić z wiatrołomami (temat aktualny w Słowacji) - co pan profesor to inna szkoła - a ew. skutki pomyłki za jakieś 100 lat.
Tak, to jest prowokacja - ale do myślenia i umiejętności przewidywania skutków. Już pan Mikołaj Rej pisał - "w kożdej rzeczy końca patrzaj".
A tak nawiasem - w moim przypadku to już tak zwana "ganc pomada" - ja nie doczekam i np. teraz z całkowitym spokojem wtrajam wołowine, bo ta choroba się ujawnia po dwudziestu latach - tablica na grobie (jeśli mi ją zafundują spadkobiercy) chyba nie pęknie, ale Wy macie niewiele ponad 20 lat i Was to dotyczy. Chodzę po Tatrach przeszło 50 lat i mimo okresowych trendów wznoszących w kierunku poprawy to per saldo jest regres - coraz gorzej. Od roku jesteśmy z Słowacją w jednym związku i pakcie obronnym i co - nadal z Roztoki musisz do Białej Wody zapieprzać przez Łysą Polanę a przed wojną przez rzeczkę - nawet był mostek. Czyli jest źle i będzie gorzej bo lepiej już było - najlepiej za c.k. monarchii a potem w dwudziestoleciu choć już gorzej.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Zawiodłem się na Tobie, Mefisto! Ostatnie zdanie Twojego postu jest niczym nie usprawiedliwione bo ja nic takiego nie napisałem co by to usprawiedliwiało. Natomiast co do tej porcji adrenalinki? Tak, ale innej, wynikającej tak mówiąc nieprecyzyjnie - skały.
Poejmuje rekawicę:

Ale góry to nie tylko skały -góry to pewne srodowisko - to także lasy i zwierzęta dla których te lasy (to nic, że zasadzone sztucznie - liczy się funkcja jaką spełniają) są domem i to one sa tam u siebie.
Kiedys się wypowiadałeś ostro przeciwko wspinaniu w panelu, ale chcąc usuwać z gór niedzwiedzie przeistoczysz je w nic innego jak tylko sztuczbny teren wspinaczkowy.
Przed wojną w Karkonoszach Niemcy lubili tak robić - tzn dostosowywać góry do potrzeb turystów. Na wodospadach postawili grodzie, żeby jak sie zbierze tłumek z wiekszym hukiem spadały. Ustatkowany Niemiec adrenaliny na codzień nie zaznawał, wiec spojrzenie w dół Śnieżnych Kotłów powodowało u niego prawie że stan przedzawałowy. A na zawał nikt nikogo narażac nie chciał.

Jesli zdarzy sie wypadek i niedzwiedz skonsumuje turystę to nic to nie zmieni - najwyżej zamkną szlak na kilka dni (o ile nie bedzie to droga do M.Oka). Ewentualnie jeśli niedzwiedz będzie szczególnie agresywny to go ustrzelą (ale jeśli tak to znaczy, ze cos jest z misiem nie tak - a to juz wina ludzi, którzy go nakarmili swinstwem, rzucilikamieniem , etc.)
Będzie to taki sam wypadek jak np trampkarza, który spadł ze Świnicy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Gość

Post autor: Gość »

Janek tu i Stary, gdzie indziej to zapewne te same osoby, skoro topr.com.pl zamknęło (czasowo?) forum, tak? :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żółtodziób pisze:Janek tu i Stary, gdzie indziej to zapewne te same osoby, skoro topr.com.pl zamknęło (czasowo?) forum, tak? :)
Może tak, może nie, kto to może wiedzieć i czy to takie ważne. Ważne jest natomiast co innego - naprawdę dobre towarzystwo, które tutaj jest! :)
PS
A Żółtodziób to niby kto? W tajnych służbach teraz? :D
Jestem gorszego sortu...
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Janek, byłem w Tatrach ale żadnego niedźwiedzia nie spotkałem. Może się już od kogoś dowiedziały, że zamierzasz je przesiedlić i wszystkie pouciekały na słowacką stronę albo pochowały się ze strachu w swoich gawrach ;)
ODPOWIEDZ