Andy, a Ty co, Vuelty nie oglądasz?
Przyznaję, że ja oglądałem chyba wszystkie etapy.
Szczerze mówiąc po drugim etapie nie wierzyłem w naszego Majkę, ale nie wiedziałem wówczas, że jechał tego dnia solidnie poobijany. Za to podobnie jak większość obserwatorów i bukmacherów, przeceniłem Quintanę.
Dziś już wiadomo, że Rafał Majka stanie na najniższym stopniu podium tegorocznej Vuelty. A w naszych mediach jakoś cicho. Tymczasem jest to największy sukces w kolarstwie od czasów 3. miejsca Zenona Jaskuły w Tour de France '93.
Oczywiście wyścig jeszcze się nie skończył, ale tak na prawdę został już tylko ostatni etap "przyjaźni".
Śledziłem już w życiu kilkanaście wielkich tourów od startu do mety, ale przyznaję, że tegoroczna Vuelta była szczególna. Choćby ze względu na 11 etap, który prawdopodobnie był najtrudniejszy od bardzo wielu lat na jakimkolwiek wyścigu. Ponadto nie pamiętam tak wielu górskich etapów na żadnym wielkim tourze. No i przy tak wielu górskich etapach i po ponad 85 godzinach ścigania, różnice w klasyfikacji generalnej czołówki wyścigu są tak niewielkie - np naszego Majkę od drugiego miejsca dzieli jedynie 12 sekund!
Piękny wyścig
