Niedokończona relacja

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Niedokończona relacja

Post autor: uszba »

Obrazek


Nie wiem od czego zacząć...ale właściwie nihil novi sub sole - byłam w górach.


Po dwóch latach borykania się z różnymi kontuzjami wreszcie dorwałam się do ferrat i różnych takich.

Obrazek

Na rozgrzewką Torre di Toblin, naprzeciw Tre Cime.

Obrazek

Mam niekłamaną frajdę, znowu móc panować nad własnym ciałem.

Obrazek


Obrazek


Na szczycie rządzę się jak szara gęś i wypinam dumnie pierś.

Obrazek






"Bazę" zakładamy w Cortinie na kempingu Dolomiti. Kiedyś bywałyśmy na Olimpii ale ja jakoś nigdy tego miejsca nie lubiłam. Ciemno i mokro. Na Dolomiti o wiele przestrzenniej, widoki na Tofany i Sorapis, nawet Antelao jest widoczny.
Nie do pogardzenia są również zawsze puste i czyste łazienki z gorącą wodą no i najważniejsze - cały rząd pralek. Nie trzeba nawet żetonów. A więc żegnajcie przepierki w rękach. No cóż, w pewnym wieku ma się potrzebę komfortu. Jedynym mankamentem jest brak restauracji w pobliżu, mam mianowicie słabość do włoskiej kuchni.
Ponieważ Cortinę lubię oglądać tylko z góry to na kolacje jeździmy czasami do San Vito.


Obrazek

Oczywiście to nie wszystko ale mam problem ze stroną na którą ładuję fotki. Jak tylko ją otworzę to parą minut później znika obraz i komputer się sam wyłącza po czym sam włącza. Nie mam zdrowia. Jak wróci mój mąż z wakacji to mi zapłaci za ImageShake i dokończę relację.
Na razie pozdrawiam

uszba
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Niedokończona relacja

Post autor: andy67 »

uszba pisze:
Mam niekłamaną frajdę, znowu móc panować nad własnym ciałem.

(...)


Oczywiście to nie wszystko ale mam problem ze stroną na którą ładuję fotki. Jak tylko ją otworzę to parą minut później znika obraz i komputer się sam wyłącza po czym sam włącza. Nie mam zdrowia. Jak wróci mój mąż z wakacji to mi zapłaci za ImageShake i dokończę relację.
Na razie pozdrawiam

uszba
Narobiłaś apetytu i teraz nie tylko Ty będziesz czekać na powrót twojego męża :D

Co do panowania nad własnym ciałem to już dość dobrze znam ten ból (dosłownie i w przenośni), po raz drugi w życiu mozolnie wracam do pełnej sprawności. Ciągle jest nadzieja że jeszcze tej jesieni w Tatry zawitam i gdzieś wejdę, a nawet zejdę samodzielnie ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Spróbuj tym http://tinypic.com/ , bo relacja jak zwykle fajna - a nie wiadomo kiedy mąż wróci z tych wakacji :) .
Zakochani w Tatrach
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Zakochani w Tatrach pisze:a nie wiadomo kiedy mąż wróci z tych wakacji
Mąż wróci w środę. Jest na Biennale sztuki współczesnej w Wenecji. On to wie jak spędzać wolny czas, w przeciwieństwie do mnie :-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

uszba pisze:On to wie jak spędzać wolny czas, w przeciwieństwie do mnie
No właśnie, ode mnie z rodziny też jeżdżą po Chinach, Meksykach - a ja klapy na oczy i w koło Macieju jeżdżę sponiewierać biedne stare kości w Tatrach :)) .
Zakochani w Tatrach
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

No to jedziemy dalej.

Generalnie nie przepadam za Cortiną ale w tym roku jakoś poczułam sentyment do niej. Kiedyś spędziłam tam wspaniałe wakacje więc może te wspomnienia tak na mnie wpłynęły.
Pogodę niestety mamy fatalną, codziennie pada deszcz i musimy wykorzystywać okienka pogodowe żeby w ogóle coś zrobić.

Czasami zdarza się ładny poranek więc od razu próbujemy ferratę wejść na Tofanę di mezzo ale udaje się nam tylko dojść do Punta Anna, kiedy zaczyna lać deszcz.


Basia na trawersie w kierunku Punta Anna


Obrazek



W tle Tofana di Rozes

Obrazek



Filar wyprowadzający na Punta Anna


Obrazek



Następnego dnia wychodzimy na Tofana di dentro ale też pogoda nas nie rozpieszcza.


Obrazek



Wieczorem przyjeżdża do nas Markus i wspólnie zmieniamy góry i państwo. Wyjeżdżamy do Austrii, do Vent.

Obrazek


Vent leży w Alpach oetztalskich. Dziwne to góry. Zupełnie inne niż Dolomity. Właściwie nie góry a kamieniołom trzymany do kupy lodem. Nie wiem dlaczego ale mam jakąś słabość do tego krajobrazu. Jego surowość wpływa na mnie nostalgicznie ale zarazem kojąco. Fantastyczna przestrzenność daje poczucie wolności . Tego brakuje mi w Dolomitach.


Najpierw drałujemy 12 km do Martin Busch Huette, gdzie udajemy się na zasłużony odpoczynek.

Następnego dnia wita nas deszcz i czekamy do południa aż przestanie lać. Prognozy mówią że jeszcze wieczorem się rozjaśni.
W końcu startujemy, z całym bagażem, bo obraliśmy sobie za cel przejście alp Oetztalskich w ciągu 6 dni.

Przechodzimy koło miejsca, w którym znaleziono Oetzi, tego słynnego umarlaka sprzed 5000 lat. Postawiono tam taki obelisk z kamieni.

Obrazek


po czym wychodzimy na Finailspitze ( 3514 m)


Obrazek


Jak widać, pogoda nas nadal nie rozpieszcza.

Z Finailspitze schodzimy nieco niżej, na około 3000 m, do schroniska Similaun.

No, ale następny poranek to sen jakiś....hurra, wreszcie widza kaj jo je :)))


Schronisko Similaun


Obrazek



Droga na szczyt o tej samej nazwie - Similaun ( 3597)


Obrazek


Obrazek



Obrazek



Czy ktoś wie co to za piękne, ośnieżone szczyty na horyzoncie? dla ułatwienie dodam, że na obydwu byłam dwa lata temu :))


Obrazek



Jeszcze kilka refleksji ze szczytu


Obrazek



Obrazek



Obrazek



Obrazek



Obrazek



Obrazek


Na szczycie wywołujemy małe zamieszanie ponieważ wszyscy schodzą tą samą drogą, do schroniska, tylko my w przeciwnym kierunku, na przepał, do tej małej, zielonej plamki. Tam mianowicie znajduje się następne schronisko, w którym zanocujemy. Trochę nisko, musimy dużo schodzić, w terenie, w którym nie ma żadnej drogi. Inaczej jednak nie dało by się zrealizować naszych planów.


Obrazek





cdn
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Szybko uporaliśmy się z lodowcem, podczas upalnych dni śnieg się wytopił i ukazał prawie wszystkie szczeliny.


Obrazek



Szukamy jakiegoś w miarą bezpiecznego zejścia.


Obrazek


A nie mówiłam że to kamieniołom?


Obrazek



Zielone plamki coraz bliżej ale...jednak jeszcze daleko dla zmęczonych nóg, sponiewieranych w nieprzyjaznym dla nich terenie.



Obrazek



Jednakowoż uroda tych gór wynagradza wszelki trud.


Obrazek



Jeszcze chwilka i lądujemy w gościnnych ramionach tej wręcz kiczowato pięknej doliny.


Obrazek




Obrazek



Jeszcze kilkaset metrów, ta zielona plamka widziana ze szczytu Similauna znajduje się teraz po naszej prawej stronie.


Obrazek




Jesteśmy na miejscu.


Obrazek



Sery, wędliny pochodzą z własnego wyrobu. Chleb wypiekają właściciele schroniska również sami.


Obrazek


Myślę. że na te trochę luksusu zasłużyliśmy sobie :)


Obrazek


cdn
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Piękne krajobrazy. Dolomity podobają mi się bardziej, może dlatego, że przywołują miłe wspomnienia :-)
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Uszba jakie ciekawe i urokliwe miejsca tam macie :)
Ekscytująco to wszystko się prezentuje. A szczególnie małość człowieka w majestatycznym górskim królestwie
uszba pisze:ta zielona plamka widziana ze szczytu Similauna znajduje się teraz po naszej prawej stronie.
Tylko te wąskie ścieżynki. Dobre, że są via ferraty i można podziwiać i odkrywać takie miejsca i widoki (no chyb że jet mgła ub przyklei się chmura)

Uczta dla słusznie zmęczonych wędrowców :-)
uszba pisze:Sery, wędliny pochodzą z własnego wyrobu. Chleb wypiekają właściciele schroniska również sami.
uszba pisze:Przechodzimy koło miejsca, w którym znaleziono Oetzi, tego słynnego umarlaka sprzed 5000 lat. Postawiono tam taki obelisk z kamieni.
Się biedak naczekał na odnalezienie, swoją drogą pięknie i naturalne "zakonserwowany"

Ciekawa opowieść okraszona pięknymi zdjęciami. Dzięki Uszba :-)
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Piękne, piękne, piękne...... można tylko pozazdrościć, oraz podziwiać Wasz hart ducha i kondycję :) .



A ja jutro jadę o 5 rano do Zakopanego, zostawiam nierozpakowane manatki w pokoju, zaraz idę w Tatry i też się baaaaardzo cieszę :D :)) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Uszba w dobrej formie. Gratulacje. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

Jest na czym oko zawiesić. Pozdrowienia z nizin :)
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

kael pisze:Jest na czym oko zawiesić
... ano jest... ślinka leci.. nie tylko oko zawiesić, ale i ząb, też jest w czym zatopić... :D
uszba pisze:Sery, wędliny
http://imagizer.imageshack.us/v2/539x40 ... 3j6XSV.jpg
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Dzięki, dzięki, fajnie że się podoba. tylko że ja jeszcze nie skończyłam bo musiałam w piątek wyjechać, oczywiście w góry.

W najbliższym czasie dokończę.
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Kiedyś tam byłem na Tofanach ale gdzie nie pamiętam strasznie stary byłem.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Czas na ciąg dalszy.

Następnego dnia budzę się w tej pięknej dolinie i jakoś dziwnie się czuję. Normalnie to cieszę się na kolejne przygody i nowe widoki bo przecież znowu idziemy do innego schroniska.
Ale ja jestem jakaś zmatowiała, nos zatkany, wszystko mnie boli i nie mam apetytu. Wyboru jednak nie mam. Wciskam w siebie to niedobre, włoskie śniadanie, przeważnie słodkie a ja lubię tak sobie szyneczkę na śniadanko.
Zarzucam plecak i idziemy. po paru minutach zapominam o dolegliwościach bo tak ładnie wokół jest.

Obrazek


Po drodze zazdroszczę trochę tym kozom bo też najchętniej to bym kości tu wyłożyła, tak jak one.

Obrazek


Dość szybko docieramy do Stettiner Huette a właściwie do tego co po niej pozostało. W zimie zeszła lawina z Hohe Wilde ( dzika wysoka) i zabrała schronisko ze sobą. Na doraźne potrzeby wybudowano taki barak w którym można przenocować i coś zjeść. To coś to przeważnie kartofle z jajkami w różnych kompozycjach. aha i krupnik też jest w karcie. Narodowa tyrolska potrawa.



Obrazek

Zostawiamy rzeczy w przechowalni i idziemy zdobywać kolejny, trzeci szczyt w tej wędrówce. Hohe Weisse ( wysoka biała) 3260m. Fajnie się idzie bez obciążenia i bardzo szybko osiągamy cel.



Obrazek


Dobrze widać nasz jutrzejszy cel, Hohe Wilde i resztki schroniska poniżej.


Obrazek


Czasami z chmur wyłania się sąsiedni szczyt, Lodner

Obrazek


A tu nasze schronisko w którym nocowałyśmy , przy słynnej zielonej plamce. No i całą naszą drogę widać z Similauna ( piramidka na horyzoncie) do zielonej plamki.

Obrazek



No i widoczki ...różne...albo też ich brak

Obrazek



Obrazek



Obrazek



Wieczorem, po kolacji zaczyna mnie trząść, zwalam na koszmarne zimno w schronisku, w nocy przychodzą wymioty i już wiem że nigdzie więcej w najbliższym czasie nie pójdziemy.


Rano nie mogę wstać z łóżka, mam wysoką gorączkę i rzygam. Baśka chce wzywać helikopter. grożę że ją zabiję.

Sytuacja jest trochę skomplikowana bo samochód stoi w Vent, w Austrii, dwa dni drogi od nas.
Kombinujemy co zrobić i wszyscy zgodnie przyjmują moją propozycję.

Wezmę tabletkę na gorączkę, jak mi trochę spadnie to zacznę schodzić do Pfelders, jakieś 4 godziny. W tym czasie Markus zejdzie szybciej do Pfelders i pojedzie autobusem do Vent. Przypuszczam że będę dłużej niż 4 godz. schodzić więc powinien zdążyć zajechać do Vent i z powrotem samochodem do Pfelders.
Tak też robimy. Schodzę 7 godz. Kiedy gorączka wzrasta, biorę tabletkę i kładą się na trawie i czekam aż przejdzie. i idą dalej. Baśka klnie - czemu nie wezwałam helikoptera? Odczep się, sama se leć helikopterem. Dam radę, nie jestem miękkim robiona.
No i dałam.


Następne dni oglądam góry z okna mojego samochodu, w którym mieszkam i się kuruję.


Rano

Obrazek



i wieczorem

Obrazek



cdn
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Po dwóch dniach czuję się na tyle dobrze że możemy coś znowu spróbować. W przewodniku jest opisany "spacer" na trzeciej półce czyli Terzia Cengia. Wzięłam to dosłownie ale nie zauważyłam że trzeba tam dobrych paręset metrów w górę zapieprzać. O mało nie wyzionęłam ducha. Bardzo byłam jeszcze osłabiona. Ale Cengię przeszłyśmy.


Obrazek


Była mapa...


Obrazek






Następnego dnia czuję się o wiele lepiej i idziemy na Ettore Bovero. Nigdy mnie na tą ferratę nie ciągnęło. Ale myślę sobie, kiedyś trzeba to zrobić...a teraz wiem że przeczucie mnie nie myliło. Sama ferrata bardzo ładna i nie najprostsza ale ma coś w sobie z kiepskiego seksu. Bardzo długa gra wstępna i krótka przyjemność. Kto tam był to wie o czym mówię :)))

Pstryknęłam mojej kumpeli parę fotek

Obrazek



Obrazek



Obrazek



Obrazek



Tego wieczora źle czują się Basia i Markus i tym razem oni pozostają dwa dni w "łóżku".


Nie pozostaje mi nic innego jak trochę samej pochodzić.


Wyjeżdżam kolejką na Falorię i tak się wałęsam bez sensu.


Oglądam sobie miejsce, w którym były kręcone sceny do jakiegoś filmu z Sylvestrem Stallone

Obrazek




Obrazek



Obrazek



Na tym zdjęciu dobrze widać Terzia Cengia

Obrazek


Obrazek



Obrazek


Obrazek



Zwiedzam sobie również rejony Cadore, gdzie wygląda trochę w stylu Fin de siecle


Obrazek


Obrazek



Obrazek



Nie odmawiam sobie również kolacji w San Vito gdzie płonące góry włażą mi talerza.


Obrazek


cdn
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

Bajeczny teren.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Napiszę krótko i mało elegancko .... po prostu szczęka opada.
Czekam na resztę - oby jak najdłuższą :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

uszba pisze:tylko że ja jeszcze nie skończyłam
OHO!
uszba pisze:zazdroszczę trochę tym kozom bo też najchętniej to bym kości tu wyłożyła, tak jak one.
A jakie one zadowolone to pewnie i mnie by się tam dobrze leżakowało w takich okolicznościach :))
uszba pisze:Hohe Weisse ( wysoka biała) 3260m. Fajnie się idzie bez obciążenia
No proszę jak kobietkom służą góry , szczęście maluje się na Twojej twarzy :-)
uszba pisze:Czasami z chmur wyłania się sąsiedni szczyt, Lodner
To wypłaszczenie pod szczytem daje wrażenie na tj fotografii , że to jakiś wygasły wulkan

Współczuję tej choroby , która Ciebie i później Twoich towarzyszy dopadła.
uszba pisze:Dam radę, nie jestem miękkim robiona.
No i dałam.
Ale gdyby w górach było takich więcej... TOPR, GOPR, HZS czy inne nie mały by tyle pracy co teraz
uszba pisze:płonące góry włażą mi talerza.
O mamo jaki widok :O


Czekam na C.D. :))
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
ODPOWIEDZ