Wda - lipiec 2015

W kraju i na świecie - byliśmy, widzieliśmy, polecamy.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Wda - lipiec 2015

Post autor: Zygmunt Skibicki »

23-ci lipca - czwartek
7:30 Kuba z dzieciakami podjeżdżają już kompletnie spakowani. Doładowuję swoje graty i ruszamy na naszą wodną przygodę.

Obrazek
Pogoda nie nastrajała zbyt optymistycznie...

Obrazek
Na pokładzie humory świetne...!

Obrazek
Już w Sworach. Nasze majtki szuwarowe: Staś (9 lat) i Jusia (6 lat)

Obrazek
Przed kilkoma dniami "traperskimi" warto zjeść jakiś normalny obiad...
Aczkolwiek dla Jusi normalny obiad, to frytki i surówka.

Obrazek
Spodobała się nam ta strzyżona fantazyjnie tuja...

Obrazek
Tuż przed pierwszym wodowaniem w Lipuszu...

Obrazek
Żebym mógł zrobić to zdjęcie, Staś musiał ostro wiosłować, bo znosił nas wartki prąd rzeki.

Obrazek
W chwilę później...

Obrazek
Troszeczkę słońca oraz błękitu nieba,
I czegóż więcej do szczęścia potrzeba?
Wyjaśnienie: dlaczego dzieciaki płyną w kapokach, a my nie... tu!

Obrazek
Loryniec, pole biwakowe (10,7 kilometra trasy) - nasz pierwszy biwak.
I już tu przydał się wózek kajakowy...

Obrazek
Staś ma swą pierwszą lekcję z samodzielnego pływania kajakiem...

24-ty lipca - piątek

Obrazek
Nad naszym biwakiem wstaje kolejny dzień...

Obrazek
Pierwszy biwak: jego rozbijanie, pierwszy posiłek z kuchenki oraz zwijanie bambetli rano zawsze trwa trochę dłużej. Kolejne zapewne pójdą sprawniej... Wprawa!

Obrazek
Można mieć pewność, że gdzieś tuż obok znajdują się tegoroczne latorośle tej pary...

Obrazek
Przepływaliśmy zaledwie o dwa metry od tej wylegującej się na trawie rodzinki łabędzi niemych...
Dzień z założenia miał być do mocnego przekopywania się po stojącej wodzie. Jeziora Stołpinko, Radolne i ogromne Wdzydzkie...
Tu już więcej było kajaków, rowerów wodnych, żaglówek i jachtów.

Obrazek
Na Wielkim Ostrowiu zrobiliśmy postój... "kiślowy".
Przekopaliśmy się przez to kaszubskie mueze, przenieśliśmy nasze kajaki na Kanał Wdy i popłynęliśmy tym prawie stojącym kanałem aż do słynnej, dwustumetrowej przenoski...
Trochę śmy sobie... zapodali. Męczyła ta stojąca w kanale woda o rozległe płycizny. Mnie spaliło słońce dość mocno...

Obrazek
To przy tej tablicy powinniśmy wylądować, ale była kompletnie zarośnięta krzaczorami i z kanału w ogóle niewidoczna, a tę fotkę strzeliłem już po przenosce.
Nic to! I tak trafiliśmy w miejsce przenoski z dokładnością do 20-tu metrów. Poprzednio z Kubą robiliśmy to w tym samym miejscu... 30 lat temu - miał wtedy dokładnie tyle lat, co teraz Staś.

Obrazek
Pole namiotowe w Miedznie (37 kilometrów szlaku) Bez wózka przenieść kajaki z kanału by tu było ciężko...
To właśnie na tym polu biwakowym jedenaście lat wcześniej wpadłem na pomysł napisania STK. Swój namiot postawiłem w tym samym miejscu.

Obrazek
Zbliżał się wieczór, więc Staś zapamiętale ciął drewno na ognisko. Składana piła Fiskarsa okazała się świetnym narzędziem.
Za to "wypasiona", firmowa mikrosaperka w praktyce zdecydowanie przegrała z taniutkim "no name" kukri...
Obrazek
Powoli także dzieciaki zaczynają czuć: co jeszcze należało by zrobić na biwaku? I o to chodziło!

Obrazek
Jusia apetytem... nie oszałamiała...

25-ty lipca - sobota

Obrazek
Nie zdążyliśmy skończyć śniadania, gdy zaczęło padać, więc szybko przenieśliśmy się pod porządny daszek i... zostaliśmy tam na cały dzień.
Trzeba zrobić drobne zakupy, więc robię spacer do Wojtala... Raptem 5 km w jedną stronę piękną leśną drogą.
Bywało, że po tych lasach włóczyliśmy się pieszo z Kubą na dużo dłuższych dystansach...
Po południu się przejaśniło i zaczęliśmy żałować, że nie popłynęliśmy.

Obrazek
Ale kokpity wolimy trzymać cały dzień poopinane... na wszelki wypadek.

Obrazek
Za to chętnie się wykąpaliśmy w wodach kanału. Znacznie płytsza i prawie stojąca woda była dużo cieplejsza niż w rzece.

Obrazek
A wieczorem oczywiście ognisko i kiełbaski...

26-ty lipca - niedziela
Pogoda nie za... olaboga, ale płyniemy!

Obrazek
No i oczywiście Kamienne Kręgi w Odrach...

Obrazek
...
Obrazek
Ja-na-tle... to standard.

Obrazek
Wiele lat temu przy tych właśnie głazach fotografowałem Elżbietę Dzikowską...

Obrazek
Wracamy nad rzekę, choć chwilami mży i to dość obficie.

Obrazek
Płyniemy poopinani fartuchami, a obok nas sporo innych kajaków.
Na przenosce w Wojtalu mnóstwo kajaków. Robi się gęsto i nawet trochę ciasnawo na niewielkim terenie przenoski. Jedni kończą, inni właśnie zaczynają swe spływy.
Kuba z Jusią idą do pobliskiego sklepu po drobne zakupy.

Obrazek
Ależ tu jest pięknie...!...
Trochę nas zlewają kolejne, na szczęście krótkie deszczyki, a w Czarnej Wodzie pod mostem drogowym tłucze nami po kamorach... trochę. W chwilę później wraz ze Stasiem zawisamy śród ostrej kipieli i przez chwilę robi się nieprzyjemnie. Na szczęście udaje się "zejść" z głazu bez rozwiązań... mokrych.

Obrazek
Biwak "u Holendra" (62 km szlaku) zaczynamy od suszenia kurtek i fartuchów...

Obrazek
Tak... na wszelki wypadek rozkładamy się z posiłkiem pod daszkiem...
Właściciel i zarządca odwiedzają nas co chwila zapraszając do wspaniałych toalet, pryszniców i baru.
Trochę śmiesznie, bo przyjeżdżają a to quadem, a to jakimś terenowym jeep'em...

Obrazek
Justka nie za chętnie je nasze posiłki. Za to chleb piecze w ogniskach i zjada wręcz... nałogowo.

Obrazek
Nie ona jedna...

Obrazek
Czasami nawet z włożoną w środek pieczoną kiełbaską.

27-y lipca - poniedziałek

Obrazek
Wstaje kolejny ładnie zapowiadający się dzień oraz... uśmiechnięty Staś.

Obrazek
Płyniemy dalej i trochę żałujemy tego straconego przez deszcz dnia.
Justka w kajaku ma tylko jeden problem: "Tata, długo jeszcze?" Cóż... jest chyba jeszcze zbyt mała, by wiosłować, bo w czasie prób łokcie jednak najwygodniej jej trzymać w kokpicie, a nie nad pokładem, a siedzenie kilka godzin na jednym miejscu, to nie może być atrakcja dla ruchliwego 6-latka...

Obrazek
Pole biwakowe w Młynkach (86 km szlaku) i przerwa na posiłek.

Obrazek
Pole biwakowe tuż za przenoską we Wdeckim Młynie (96,5 kilometra szlaku).
Tu schowaliśmy się przed godzinnym, męczącym deszczem. Mamy szczęście, bo chcieliśmy po przenosce płynąć dalej, ale rezygnujemy. Następnego dnia ów wybór okazał się trafny - kolejne pole namiotowe było grubo ponad godzinę płynięcia dalej...
To właśnie we Wdeckim Młynie, może ze sto metrów od naszego biwaku działy się mrożące mi krew w żyłach sceny z Czerwonego sweterka Jest co wspominać...

28-y lipca - wtorek

Obrazek
Pakujemy się po ostatnim noclegu. Namioty składamy na... wilgotno, bo wysuszymy je już w domach...
Dzwonię i umawiam się z transportem do Błędna na 14-tą. Oczywiście z prawie godziną zapasu... jak by co.

Obrazek
Jedziemy...!
Zanotowałem taką wymianę zdań na naszym "pokładzie":
Ja: - Stasiu, co najbardziej boli od kilkugodzinnego wiosłowania?
Staś: - Pupa!
:biggrin: :biggrin:

Obrazek
Trochę tych zwalonych drzew po drodze było...

Obrazek
Ale... było fajnie i tylko to się liczy!
Lądujemy o 13:15 na polu biwakowym w Błędnie (120 kilometrów szlaku) i tu po chwili pojawia się transport po nas i kajaki...
Z planowanych stu czterdziestu trzech kilometrów w pięć dni przepłynęliśmy sto dwadzieścia w cztery. Wystarczy... na ten rok.

Obrazek
Wracamy do cywilizacji! Na początek obiad na solidnych krzesłach przy porządnym stole w restauracji u Maćka w Sworach...
O 19:30 Kuba podwiózł mnie pod dom.

Obrazek
Tak zarosłem w czasie tego spływu.
Ostatnio zmieniony wt 18 sie, 2015 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 6 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Sympatyczna ekipa i niezgorsza wycieczka po rejonach częściowo mi znanych. :)
Choć odwiedzałem je zwykle przy okazji wojaży samochodowych, a wcześniej "za socjalizmu" w trakcie wczasów zakładowych., pacholęciem będąc ;)

W sumie kajakiem pływałem tylko po jeziorach, żadnej dłuższej wycieczki nie zaliczyłem, jakoś to odkładam na późniejsze czasy.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

andy67 pisze:żadnej dłuższej wycieczki nie zaliczyłem, jakoś to odkładam na późniejsze czasy.
W końcu... jak się spojrzy na moją mordę, można to robić w każdym wieku... prawie :))
A można i po jeziorach. Zaraz na sąsiedniej Brdzie... na przykład.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zygmunt Skibicki pisze:
andy67 pisze:żadnej dłuższej wycieczki nie zaliczyłem, jakoś to odkładam na późniejsze czasy.
W końcu... jak się spojrzy na moją mordę, można to robić w każdym wieku... prawie :))
Dokładnie tak :)

I to jest ... hmmm... pocieszające. ;-)

ps - opowiadanie ze sweterkiem w tytule też bardzo ciekawe i (tak, tak, nie bójmy się tego słowa ;) ) pouczające.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Fajną załogę tworzycie . Niestety nie było mi nigdy dane pływać kajakiem.
Jakoś nikt się nie przyznawał do tej aktywności. Szkoda bo z tej opowieści wynika, że to bardzo interesująca przygoda :-)

Dzieci miały mnóstwo wrażeń. No i to rozbudzanie nowych zainteresowań :)

Co do Czerwonego Sweterka to zmroziło mnie, jak to czasem w życiu słowa szybko mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ale jest to mocno pouczająca historia. Lepiej się uczyć w taki sposób niż samemu sprawdzać jak się postąpi, z czym różnie bywa.
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

Świetna wyprawa o której i ja mażę ale mój synek ma dopiero 3 latka więc jeszczę trochę zanim popłyniemy razem. A daleko nie mam
:)
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Piękna wycieczka i sympatyczna ekipa :)
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Angie84 pisze:...nikt się nie przyznawał do tej aktywności. Szkoda bo z tej opowieści wynika, że to bardzo interesująca przygoda
Powiem tak: prowokacją do przygody są miejsca oraz zaistniałe tam okoliczności, ale samą przygodę tworzą zawsze sami uczestnicy - praktycznie... wyłącznie. W końcu: bez nich tej przygody by na pewno nie było!
Każda dziedzina turystyki - ciekawe, co jest za tą górką, zagajnikiem, zakrętem drogi, czy rzeki? - daje wielkie szanse na niezapomniane przeżycia. Problemy są właściwie tylko dwa:
- pierwszy: jak się do tego z głową zabrać, by nie było drętwo, ale też by nie narobić sobie i innym problemów?
- drugi: jak uniknąć zabijających wszystko co dobre tłumów w górach, na rzece (nie daj Boże... Krutyni!), dukcie leśnym latem na rowerze czy zimą na nartach?
Ale... to się da. Wystarczy, jak myślę, nie ulegać owczym pędom, choć to wielu wydaje się być zupełnie absurdalnym pomysłem.
Dla przykładu: mamy w Polsce lekko licząc łącznie 10 000 kilometrów rzek i jezior doskonale nadających się do turystyki kajakowej.
I... jeszcze jedno...
Uważam, że wcale nie jest to konieczne, by przypadkiem lub z przemyślenia wchodzić w środowisko zafascynowane tą, czy inną dziedziną turystyki, i ją uprawiające, by się akurat nią zająć... osobiście. Na przykład w temacie kajaków to się już tak porobiło, że wypożyczalniach sporą część łodzi stanowią kajaki jedynki - nie bez powodów!
Też mam moją własną jedynkę... jak by się ktoś pytał.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
ODPOWIEDZ