proponuje zostawiac kijki podlaczone do paralizatora
Swoja droga to rzeczywiscie łatwo je posiać gdzieś - mi się odwiązały od plecaka jak biegłem we Wrocławiu z PKSu na PKP - dobrze, że mimo słuchawek usłyszałem hałas
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Odpoiedz dla Kerta.
No nietety są z jednego kawałka. Sam też już raz zgubiłem takowe. Ale bół wynikający ze straty był proprcjonalny do inwestycji więc nie ropaczałem zbyt długo. I to jest ich fundamentalana zaleta. Drugą jest fakt że takich pseudo-kijków nie zasunie mi żaden "kijkozwijacz".
pelikan pisze:Drugą jest fakt że takich pseudo-kijków nie zasunie mi żaden "kijkozwijacz".
no to ja mam znowu ból...
bo po ustaleniu, ze moje poprzednie na pewno nie są w Zakopcu plus , że obecny własciciel jest mi na 100% nieznany pomogła okoliczność "obchodzenia" urodzin i już jestem ( do nastepnego razu) posiadaczem najtańszego modelu fizanów. 99pln - ale wyglądają jak kijki
dagomar pisze:A nie pomysleliście o kupnie na Słowacji ? Mastersy niezłej klasy wychodzą ok. 200 złociszy
hehe - pewnie trzeba bedzie pomyśleć - bo jeden z moich fizanów jest bardzo niespójny jednocześnie za długi i za krótki.
Za długi bo nie chce się do końca złożyc, za krótki bo bo rozłożeniu na maxa musiałbym się troche schylać.
Próby dokręcenia, rozkręcenia podejmowane przy Murowańcu przy pomocy Doriana i Adama spełzły też na niczym
Właśnie dzisiaj wpadła mi w ręce gazetka reklamowa sklepu "GO SPORT"
Są tam Fizany za 69,90 zł, sa też płetwy (bynajmniej nie do chodzenia po górach ) za 69.90zł. No i co ja mam teraz zrobić?
Blizej mi do kijków bo po ostatniej wycieczce kolana napierniczały mnie przez calutki tydzień
krakus pisze:Są tam Fizany za 69,90 zł, sa też płetwy (bynajmniej nie do chodzenia po górach za 69.90zł. No i co ja mam teraz zrobić?
Bierz płetwy. W końcu w Tatrach jest tyle stawów
Jeśli chodzi o kijki to myślałem o Makalu Tour Antishock Leki ale cena ponad 300 zł więc chyba kupie coś tańszego.
Też chciałem bez antishocka, ale identyczny model pozbawiony tego "bajeru" kosztował 10 zł..... drożej! Obsługa nie umiała mi tego wyjaśnić, choć są bardzo mili. Wziąłem więc model tańszy... z antishockiem.
P.S. Miałem gdzieś w domu zapasowe koreczki na widię i coś mi się zapodziały, bo nie mogę znaleźć...
Mariusz pisze:Miałem gdzieś w domu zapasowe koreczki na widię i coś mi się zapodziały, bo nie mogę znaleźć...
dooooooooobre Tym razem pilnuj kijów,bo to już byłby śmiech na sali,gdyby Ci znowu "zginęły"-może jakiś alarmik do nich zmajstrować Ja już też myślałam,że się moich pozbyłam i to w ostatni dzień na majowym zlocie-ach te cechy stada ...ale ocalały,choć jeden mam (miałam-bo mi Adaś naprawił) skrzywiony po wywrotce na komorku
Po tym co czytam o ginących lub znikających w niewyjaśnionych okolicznościach kijkach dochodzę do wniosku, że lepiej kupić najtańsze. Przynajmniej później będzie mała strata.
tomek.l pisze:że lepiej kupić najtańsze. Przynajmniej później będzie mała strata.
dokładnie tak! Zgadzam się w 100% Inny argument to fakt,że kije kochają klinować się między kamieniami i....nieszczęście gotowe.Mój na szczęście udało się naprostować.
Mariusz pisze:Też chciałem bez antishocka, ale identyczny model pozbawiony tego "bajeru" kosztował 10 zł..... drożej! Obsługa nie umiała mi tego wyjaśnić, choć są bardzo mili. Wziąłem więc model tańszy... z antishockiem.
Juz chyba sobie przypominam - moje były od tych z antischockiem 10 cm krótsze po złożeniu
Kijki najtańsze ale oczywiście z wyłączeniem ukochanego prze ze mnie Campusa. Ostatnio wziąłem w sklepie w ręce kijek tej firmy i podzielił mi się on nagle na dwie części
Czy mógłby mi ktoś objaśnić co to jest ten cały "antishock" bo ja to jestem sprzętowo-przedpotopowy. Domyślam się z nazwy że pewno chodzi o jakiś amortyzator w kijku.
Czy to tylko bajer reklamowy czy pożyteczna rzecz ?
Swoją drogą to zawsze popadam w kompleksy jak czytam coś na temat sprzętu na forum.