NA POPRAWIENIE HUMORU cz.II

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

NA POPRAWIENIE HUMORU cz.II

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Z powodu upału trzeba było dwa razy zmienić plany wycieczek.
Wybraliśmy się rowerami na Przełęcz Tokarnia od strony Lipnika Wielkiego - z powrotem przez Leśnicę. Po drodze zwyczajowy odpoczynek nad Dunajcem w Czerwonym Klasztorze. Dwa razy robiliśmy tą trasę od Leśnicy, więc teraz zadecydowałam , że zrobimy ją w odwrotnym kierunku.
Siedzimy sobie w cieniu przy wodzie i nagle słyszymy słowa sympatycznego Słowaka w kapelutku: “gdzież on się stracił, znów mi ta k... uciekła, nie widzieliście takiego małego aligatora ? “

:O :O :O Coooo ??? … ALIGATORA ????

“No – taki mały, metrowy. Oswojony - nie ugryzie. Przed chwilą tu był, pewnie znów ta k.... poszła sobie popływać w Dunajcu. Ale to nic – popływa i wróci. To k... nieposłuszna...
Poczekam tu na niego.”

To mówiąc zdjął buty i pokazując pół paznokcia u jednego palca stopy powiedział, że kiedyś przypadkowo kłapnął zębami.....
Dość zszokowani - pogadaliśmy trochę o tym aligatorze i zapytał gdzie się wybieramy. Odradził nam zdecydowanie tą wyprawę z powodu narastającego gorąca i faktu, że nie posiadamy kasków – za co grozi “pokuta” w wysokości 50 euro od osoby.
No ładnie …..
Nastawiłam się mocno na tą wycieczkę, ale rozsądek podpowiedział, żeby posłuchać jego rad.
Na przełęcz musimy podprowadzić rower przez jakiś dłuższy odcinek po rozgrzanym asfalcie, mocno pod górę, bez krzty cienia – w dodatku w samo południe.
A o obowiązku jazdy w kasku osób dorosłych poza obszarem zabudowanym nikt nie pomyślał. Zawsze jeździliśmy bez :? .

Podjechaliśmy kawałek po szosie - co tylko potwierdziło słuszność jego rad - i z żalem postanowiliśmy odłożyć tą turę na jesień.

1.
Obrazek

Posiedzieliśmy trochę w cieniu obok bacówki w Sromowcach. Wokół kwitnące i pachnące nagrzane słońcem łąki...
Nawet do Bramy Szopczańskiej nie chciało nam się leźć w tym ukropie.

2.
Obrazek

Nad Dunajcem w Cz. Klasztorze znów spotkaliśmy pana w kapelutku szukającego nieustannie swojego aligatora, który ponoć wylazł z Dunajca ale zaś się gdzieś zapodział.
Teraz już się zorientowaliśmy, że robi sobie żarciki z turystów, którzy wierzyli w jego całkiem wiarygodnie przedstawione opowieści.
Mój małżonek miał nawet chęć poczekać aż ten aligator wyjdzie z wody :)) .

Wielkim komfortem w tym gorącu był powrót cienistą Drogą Pienińską.

3.
Obrazek


Tradycyjna wycieczka na Trzy Korony - zawsze piękna i inna.
Wcześnie rano, więc ludzi zero.
Widoki tylko dla nas .
Oglądane przy zimnym piwku w ciszy i spokoju.
To tygryski lubią najbardziej :P :D .

4.
Obrazek

5.
Obrazek

Po około godzinie przyszli turyści z dwoma pieskami chihuahua. Malutkie i słodkie. Oba zmieściły się na słupku granicznym.
W następnym dniu spotkaliśmy ich w Wąwozie Homole i właścicielka nam opowiedziała, że w powrotnej drodze strażnik parkowy – chyba trochę nadgorliwy – wlepił im 50 zł kary za te malutkie zwierzaczki.
Niesione były wprawdzie na rękach , ale na terenie PPN .

6.
Obrazek

A tu już wycieczka Granią Małych Pienin na Wysoką, niesamowicie okwitniętymi połoninami.

7.
Obrazek

8.
Obrazek

:O Żeby krowa z krową ???? …. jak one to sobie wyobrażają :)) ??

9.
Obrazek

10.
Obrazek

Czasem na Wysokim Wierchu są duże ilości tych ciekawych motyli , ale tym razem tylko kilka szalało nad łąkami.

11.
Obrazek

Na Wysokiej też udało się popatrzeć na rozległą panoramę - prawie w samotności. Przed nami zeszła duża wycieczka dzieciaków.

12.
Obrazek

13.
Obrazek

Na górskiej stołówce....

14.
Obrazek

Nad Tatrami burza.... grzmoty było słychać dość głośno. Bałam się, żeby do nas to nie przywędrowało, ale na szczęście tu było bardzo pogodnie.

15.
Obrazek

16.
Obrazek


Zajrzeliśmy na Górę Wdżar i do ciekawego kamieniołomu. Wszędzie mnóstwo kwiatów i motyli, za to turystów jak na lekarstwo.
I o to chodzi.


Obrazek

17.
Obrazek

18.
Obrazek

19.
Obrazek

20.
Obrazek

Na wycieczce stateczkiem po Zalewie Czorsztyńskim uśmiechnęło się do nas szczęście. Płynęliśmy z grupą dzieci niedowidzących, która miała wykupiony rejs. W ten sposób zamiast 15 min do Czorsztyna mieliśmy pełną godzinę tych przyjemności, bo kapitan postanowił nie wysadzać kilku osób płynących z tą wycieczką :D .

21.
Obrazek

Z tych okolic zamek w Czorsztynie trochę inaczej wygląda.

22.
Obrazek

23.
Obrazek

24.
Obrazek


Przypomnieliśmy sobie też wycieczkę czerwonym szlakiem z Leśnicy do Cz. Klasztoru

25.
Obrazek

26.
Obrazek

27.
Obrazek

28.
Obrazek

29.
Obrazek


A tak wyglądał nasz skrócik do szlaku na Sokolicę i Trzy Korony.
Trzeba było chaszczować w pokrytych rosą trawach mocno do góry, ale drogi się tu zaoszczędza spory kawał.

30.
Obrazek

31.
Obrazek


Na Czerteziku przystanek barowy - każdy pije to co lubi .
My swoje piwko ...

32.
Obrazek

...a motylek swoje :) .

33.
Obrazek

Na Dunajcu ruch jak w porcie, mnóstwo wycieczek, bo pogoda jak marzenie.

34.
Obrazek

Na Sokolicy spodziewaliśmy się tłumów , a tam – o dziwo – tylko kilka osób.

35.
Obrazek

36.
Obrazek

Kolejnego dnia upał dawał tylko taki wybór : siedzieć na ogrodzie i w basenie, lub jechać rowerem zacienioną Drogą Pienińską, znaleźć jakieś spokojne ustronne miejsce nad Dunajcem – co raczej będzie graniczyło z cudem, bo z pewnością więcej takich mądrych na ten pomysł wpadło.
Cud się zdarzył :D.
Przypięliśmy rowery do drzewa i w cieniu na wygodnych kamieniach z widokiem na Trzy Korony spędziliśmy sporo czasu nad samą wodą . Czas urozmaicały pogawędki z wycieczkowiczami na tratwach, którzy zazdrościli nam zimnego piwka i pytali, czy nie mamy więcej...na sprzedaż :)) .
Trzeba było pomyśleć wcześniej .
Po powrocie do domku - ogródek i basen.
Lajcik zupełny i całkowity.

37.
Obrazek

38.
Obrazek

Czarny bociek zrobił nam przedstawienie gratis –
- pokazał jak się łowi ryby....

39.
Obrazek

...i nauczył jak zażywać kąpieli i dokładnie czyścić pióra.

40.
Obrazek

No i nadszedł dzień, w którym mieliśmy się przenieść do Zakopanego.
Z jednej strony radość – bo w Tatry, ale u naszej Małgosi było nam tak dobrze, a Pieniny takie piękne, że bardzo żal było opuszczać gościnne progi tych Dobrych Ludzi .
Ponieważ dzień przenosin – to dzień dla Tatr stracony, więc wybraliśmy się jeszcze rano na rowerach odwiedzić Szczawnicę ścieżką rowerową nad Grajcarkiem.
Upał nie odpuszczał, ale wśród drzew był znośniejszy.

41.
Obrazek

42.
Obrazek

43.
Obrazek


Po powrocie relaks w basenie - do którego mnie przed wyjazdem namówiła Małgosia - pakowanie samochodu i od jutra moje ukochane tatrzańskie szlaki.
Spotkania z ludźmi do których jestem mocno przywiązana – moją kochaną Panią Zosiunią i kolejnym Dobrym Człowiekiem - Góralką Hanką.


Ala :) .


Panoramki


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Czasem na Wysokim Wierchu są duże ilości tych ciekawych motyli
Paź żeglarz, .... one chyba mają ADHD, trudno je upolować aparatem.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:trudno je upolować
A nie są one czasem pod ochroną? 8)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Historyjka z aligatorem niezła, obśmiałem się jak norka.

A z tymi obowiązkowymi kaskami na rowerach poza terenem zabudowanym to prawda?

Co do psów to najdziwniej jest w Tatrach, po słowackiej stronie można chodzić z pieskiem, po naszej mandat. Rok temu widziałem taką akcję na asfalcie z Morskiego Oka - mały piesek, na smyczy, przez większą część drogi zresztą i tak był niesiony, a tu nagle zajeżdża samochód, wyskakuje groźna Pani Filancowa i mandatem grozi ...

Jak się historia skończyła nie wiem, bo poszliśmy dalej. Ale trochę mnie ta sytuacja rozbawiła, konie w tym miejscu są ok, a jakaś mała psina to straszne zagrożenie.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze:A z tymi obowiązkowymi kaskami na rowerach poza terenem zabudowanym to prawda?
Az sprawdziłem. Rzeczywiscie - faszyzm ma sie dobrze :)

"Słowacja Kask jest obowiązkowy wszędzie dla rowerzystów poniżej 15 lat.
Poza obszarami zabudowanymi obowiązkowy również dla rowerzystów powyżej 15 lat. "

http://wrower.pl/prawo/kask-rowerowy-ob ... ,2310.html

Idiotyzm o tyle, że w upale w kasku na długim podjeździe wytrzymac sie nie da.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

krzymul pisze:Paź żeglarz
- a na zdjęciu 33 rusałka pokrzywnik na astrach alpejskich :-) Pieniny to "motylowe" królestwo :-)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze:A nie są one czasem pod ochroną?
W sumie to w górach raczej wszystko jest pod ochroną, oczywiście nie dla aparatu..., no ... może poza niedźwiedziami - tak mówią - nie fotografować, spokojnie się oddalić. ;-)

...nie posłuchałem i zapolowałem ...
Obrazek

PS. Oczywiście nie polecam. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
Idiotyzm o tyle, że w upale w kasku na długim podjeździe wytrzymac sie nie da.
Jak się nie da, jak się da. Na Żyro Italia, Tór de Frans, Włelta Espania wytrzymują, a bywają tam naprawdę nieliche podjazdy 8)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

Hejo ale ładnie tam i humor poprawiony
andy67 pisze:Historyjka z aligatorem niezła, obśmiałem się jak norka.
Ten tekst też dobry :))
Ale na początku z tym aligatorem pomyślałam Alu, że sprawdzasz nasze czytanie ze zrozumieniem. Lub tez masz ochotę nas wkręcić.
andy67 pisze:Co do psów to najdziwniej jest w Tatrach, po słowackiej stronie można chodzić z pieskiem, po naszej mandat.
Ja gdzieś czytałam dlaczego nie wolno z psami. Chodzi o to by nie wprowadzać "nieznanych zapachów" czy coś w ten deseń....
andy67 pisze:mefistofeles napisał/a:



Idiotyzm o tyle, że w upale w kasku na długim podjeździe wytrzymac sie nie da.



Jak się nie da, jak się da. Na Żyro Italia, Tór de Frans, Włelta Espania wytrzymują, a bywają tam naprawdę nieliche podjazdy
No wczoraj chyba Majka albo Sagan jechali z rajstopom? wypełnioną kostkami lodu i przytroczoną do kasku 8) ale i tak nie zazdroszczę w tym upale ... Ciekawe jak będzie w tym roku na TdP
krzymul pisze:...nie posłuchałem i zapolowałem ...
To jest jedyny rodzaj polowania który popieram, sama czynię i też polecam. Niestety nie udało mi się takiego dużego zwierza ustrzelić :-(
Zakochani w Tatrach pisze:Czarny bociek zrobił nam przedstawienie gratis
No pięknie się zaprezentował Wam bociek :-)
Zakochani w Tatrach pisze:Na górskiej stołówce....
A ten piękny kwiat to jaką nazwę nosi ?
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Angie84 pisze:
Ja gdzieś czytałam dlaczego nie wolno z psami. Chodzi o to by nie wprowadzać "nieznanych zapachów" czy coś w ten deseń....
Całkiem możliwe, ale czemu tylko po jednej stronie Tatr?

Żeby nie było - nie jestem jakimś zwolennikiem psów w górach, ale dziwi mnie niezmiernie ta różnica w podejściu do rozmaitych spraw w TANAP i TPN. Góry te same, granicy w zasadzie nie ma, a dwa światy. My to jakoś ogarniamy bośmy się przyzwyczaili, ale obcokrajowcy pewnie nieraz są zdziwieni.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Angie84 pisze:A ten piękny kwiat to jaką nazwę nosi ?
Żmijowiec zwyczajny - uwaga roślina trująca :-) ale też miododajna i kiedyś stosowana np. przeciwko ukąszeniom żmij.
sponsor

-#4
Posty: 254
Rejestracja: ndz 22 cze, 2008
Lokalizacja: Koło

Re: NA POPRAWIENIE HUMORU cz.II

Post autor: sponsor »

Zakochani w Tatrach pisze: Dość zszokowani - pogadaliśmy trochę o tym aligatorze i zapytał gdzie się wybieramy. Odradził nam zdecydowanie tą wyprawę z powodu narastającego gorąca i faktu, że nie posiadamy kasków – za co grozi “pokuta” w wysokości 50 euro od osoby.
No ładnie …..
Nastawiłam się mocno na tą wycieczkę, ale rozsądek podpowiedział, żeby posłuchać jego rad.
Na przełęcz musimy podprowadzić rower przez jakiś dłuższy odcinek po rozgrzanym asfalcie, mocno pod górę, bez krzty cienia – w dodatku w samo południe.
A o obowiązku jazdy w kasku osób dorosłych poza obszarem zabudowanym nikt nie pomyślał. Zawsze jeździliśmy bez :? .

Podjechaliśmy kawałek po szosie - co tylko potwierdziło słuszność jego rad - i z żalem postanowiliśmy odłożyć tą turę na jesień.
Moim zdaniem kierunek CK -> Leśnica jest o tyle lepszy, że podjazd na Tokarnię jest intensywny ale krótki, a zjazd do Leśnicy deliktaniejszy i dłuuuugi :)

Co do kasków, to też nie miałem o tym pojęcia. Bardzo to głupie moim zdaniem bo to jest kwestia własnego bezpieczeństwa i powinno być sprawą indywidualną. Trochę jak z pasami bezpieczeństwa, chociaż nie do końca bo będąc nieprzypięty mogę zabić innego pasażera... Ogólnie zawsze byłem przeciwnikiem nadmiernych regulacji dla tak powszednich środków transportu jak rower czy ruch pieszy. Tym nie zrobisz krzywdy, na tym tobie zrobią i to innych trzeba ganiać.

A sam rower na upał jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę - nigdy nie kumałem tego lamentu że gorąco (zresztą, lato jest to jak ma być... ;)) bo na rowerku wystarczy pyrkać sobie 15-20 km/h i delikatny wiaterek niweluje upał. Nie to co pieszo, kiedy gorąco niczym nie rozpędzane pali czachę, tak że pomóc może tylko cień ;)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze: Jak się nie da, jak się da. Na Żyro Italia, Tór de Frans, Włelta Espania wytrzymują, a bywają tam naprawdę nieliche podjazdy
Bo muszom. Jeszcze pare lat temu nie musieli jeśli meta była na końcu podjazdu. Ale wiesz, przykład dzieciom czeba dawać i tak dalej. Ortografia zamierzona.
sponsor pisze:nigdy nie kumałem tego lamentu że gorąco (zresztą, lato jest to jak ma być... )
No, ja powyżej 30 stopni nie daje rady. A na podjeździe gdzie jedzie się 6-8km/h to już wogóle masakra
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

mefistofeles pisze:andy67 napisał/a:

Jak się nie da, jak się da. Na Żyro Italia, Tór de Frans, Włelta Espania wytrzymują, a bywają tam naprawdę nieliche podjazdy

Bo muszom. Jeszcze pare lat temu nie musieli jeśli meta była na końcu podjazdu. Ale wiesz, przykład dzieciom czeba dawać i tak dalej.
Nie jestem pewien czy rzeczywiście na podjazdach nie musieli od czasów kiedy obowiązek wprowadzono. A wprowadzono go nie po to by kolarstwo zawodowe "świeciło przykładem" tylko po śmierci Kiwiliewa, który na skutek urazu głowy zmarł na jednym z wyścigów we Francji. I ten obowiązek już chyba ponad 10 lat istnieje. Wtedy to lekarz Kiwiliewa oznajmił, że gdyby jego kolarz miał kask, to prawdopodobnie by przeżył. Zresztą dyskusje na temat kasków zaczęły się już wcześniej - od śmieci Casartellego na Tour de France, ale wtedy opór stawiali sami kolarze.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Alan pisze:
mefistofeles pisze:andy67 napisał/a:

Jak się nie da, jak się da. Na Żyro Italia, Tór de Frans, Włelta Espania wytrzymują, a bywają tam naprawdę nieliche podjazdy

Bo muszom. Jeszcze pare lat temu nie musieli jeśli meta była na końcu podjazdu. Ale wiesz, przykład dzieciom czeba dawać i tak dalej.
Nie jestem pewien czy rzeczywiście na podjazdach nie musieli od czasów kiedy obowiązek wprowadzono. A wprowadzono go nie po to by kolarstwo zawodowe "świeciło przykładem" tylko po śmierci Kiwiliewa, który na skutek urazu głowy zmarł na jednym z wyścigów we Francji. I ten obowiązek już chyba ponad 10 lat istnieje. Wtedy to lekarz Kiwiliewa oznajmił, że gdyby jego kolarz miał kask, to prawdopodobnie by przeżył. Zresztą dyskusje na temat kasków zaczęły się już wcześniej - od śmieci Casartellego na Tour de France, ale wtedy opór stawiali sami kolarze.
Z tego co mówili Jaroński z Wyrzykowskim to przez pewien czas tak było, mogli jeździć bez kasków gdy finisz był na podjeździe, potem wprowadzono przepis że kask jest obowiązkowy bez względu na warunki.

W NHL było podobnie, najpierw grali długie lata bez kasków, potem niektórzy w kaskach, następnie jakaś granicy wieku do którego kask obowiązkowy, a od pewnego czasu wszyscy w kaskach, choć niektórzy bez pleksy chroniącej oczy.

Swoją drogą o ile wyobrażam sobie jeżdżenie rowerem bez kasku, to gry w hokeja, nawet amatorsko, bez kasku absolutnie nie. To musieli być nieźli wariaci 8)

W zeszłym sezonie kask na pewno uratował mi zdrowie, a może i życie, gdy po zderzeniu z dwoma rywalami (jednego nawet nie widziałem) walnąłem tyłem głowy o lód z taką siłą że kask pękł na pół. Koledzy mieli mocno zdziwione miny gdy po prostu wstałem i zjechałem z lodu, lekko tylko oszołomiony.

Ale kask musiałem kupić nowy :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

andy67 pisze:tego co mówili Jaroński z Wyrzykowskim to przez pewien czas tak było, mogli jeździć bez kasków gdy finisz był na podjeździe, potem wprowadzono przepis że kask jest obowiązkowy bez względu na warunki
Pewnie wyrzucane kaski na pobocze okazały się większym problemem. A poza tym dzisiejszy kask pewnie różni się od tego sprzed 15 lat.
Ja z pewnością byłbym oskalpowany z części łysinki na skutek mocnej przycierki o ścianę wykończoną "barankiem" właśnie gdyby nie kask rowerowy. Innym razem uderzyłem o konar zwisający nad ścieżką, wpadłem wtedy w niezłe krzaki i niemal do rzeki, ale głowa cała - choć w tym przypadku nie jestem pewien czy przypadkiem kask i tym samym zwiększone wymiary głowy nie spowodowały, że o ten konar zaczepiłem.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:...w upale w kasku na długim podjeździe wytrzymac sie nie da.
Mam zupełnie odmienne na ten temat zdanie. Od wypadku, gdy zostawiwszy kask w domu zostałem "zdmuchnięty" z szosy przez TIR-a, skutkiem czego poleciałem z rozpędzonym rowerem do trawiastego rowu i tylko dzięki niebywałemu szczęściu nie rozwaliłem czerepa o byle kołek czy kamień, a skończyło się "tylko" na dwutygodniowej sinej połowie twarzy, nie wsiadam na rower bez kasku... kropka.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Alan pisze:A poza tym dzisiejszy kask pewnie różni się od tego sprzed 15 lat.
profesjonalny nie różni się, za to amatorskie kaski dogonily komfortem te wyczynowe.
Zygmunt Skibicki pisze:Od wypadku, gdy zostawiwszy kask w domu zostałem "zdmuchnięty" z szosy przez TIR-a, skutkiem czego poleciałem z rozpędzonym rowerem do trawiastego rowu i tylko dzięki niebywałemu szczęściu nie rozwaliłem czerepa o byle kołek czy kamień
W sumie zabawne, że ja - zawsze jeżdżący w kasku - jedyny poważy wypadek tez mialem gdy raz jeden kasku z powodu upału nie włozyłem.

Ale to było w miescie, przy małej prędkosci. I po prawdzie - nic poważnego mi się nie stało.

Tymniemniej nadal uważam, że obowiązek to faszyzm.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:...uważam, że obowiązek to faszyzm.
Skoro tak uważasz...
A z czym Ci się kojarzy rozsądek... ??
Też to podciągasz pod jakąć... ideologię?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Angie84

-#5
Posty: 632
Rejestracja: śr 07 mar, 2012
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: Angie84 »

andy67 pisze:Angie84 napisał/a:


Ja gdzieś czytałam dlaczego nie wolno z psami. Chodzi o to by nie wprowadzać "nieznanych zapachów" czy coś w ten deseń....


Całkiem możliwe, ale czemu tylko po jednej stronie Tatr?
Z tym pytaniem to już do Parkowców TPN lub Babiogórkich bo tam też z Psem tylko od Słowackiej strony ;-)
camzik pisze: Angie84 napisał/a:
A ten piękny kwiat to jaką nazwę nosi ?


Żmijowiec zwyczajny - uwaga roślina trująca :-) ale też miododajna i kiedyś stosowana np. przeciwko ukąszeniom żmij.
Pięknie dziękuję za pełną informację :-) oby ostatnia część nie była mi potrzebna w praktyce


PS Chyba się mały rowerowo - kaskowy OFF TOP zrobił :-) Ale jako Technik RTG polecam nawet na krótkie wypady kask i inne ochraniacze by nie stać się kolejnym klientem moim lub innych pracowników radiologii. A kości niech będą całe :D
Wyruszyć tam, gdzie sięga wzrok, by dojść hen za horyzont. Trzeba tylko zrobić krok, by zacząć iść tym szlakiem...
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
ODPOWIEDZ